Blog

  • Wielka Polana Małołącka szlak z Gronika – łatwy szlak w Tatrach

    Przy okazji zdobycia naszego pierwszego w życiu  dwutysięcznika –  Kopy Kondrackiej  w Tatrach Zachodnich  chcieliśmy maksymalnie wykorzystać dzień wyjazdu do domu z  Zakopanego.  Grzechem byłoby zebrać się do domu od razu po opuszczeniu kwatery i nie skorzystać z uroków  Tatr.  Nasz czteroletni syn na własnych nogach wszedł na wspomniany powyżej  dwutysięcznik, więc trasa musiała być łatwa, nie za długa, a jednocześnie urokliwa. Wiem, wiem duże mamy wymagania 😅 Na szczęście w Tatrach nie brakuje pięknych miejsc, do których jest dość łatwo dotrzeć. Padło na  Wielką Polanę Małołącką.  Nie bez powodu, ponieważ widać z niej idealnie kawałek pasma, po którym wędrowaliśmy dzień wcześniej.

    Trasa: Dolina Małej Łącki (Gronik, szlak żółty) –  Szatry (skrzyżowanie szlaków) – Wielka Polana Małołącka – powrót tą samą trasą

    Data:  20 wrzesień 2018

    Dystans:  6:70  km

    Czas trwania:  około 1:50 h (sam przemarsz z dzieckiem w dwie strony)

    Minimalne wzniesienie:  954 m

    Maksymalne wzniesienie:  1226 m

    Parametry z aplikacji endomondo

    Gronik – parking

    Spakowaliśmy torby. opuściliśmy kwaterę i ruszyliśmy w kierunku  Kościeliska  (Kiry).  Dojechaliśmy do  Gronika,  w którym nie brakuje miejsc parkingowych (w drugiej połowie września – nie wiem jak wygląda to w pełnym sezonie). My wybieramy parking znajdujący się na prywatnej posesji zaraz przy głównej drodze. Płacimy 10 zł za cały dzień postoju. Miejsce jest bardzo dobrze oznakowane, nie ma szans przegapić drogi prowadzącej do  Doliny Małej Łąki.

    Ciekawostka

    Jak się okazuje  Dolina Małej Łąki  jest  najmniejszą doliną podchodzącą pod samą grań Tatr.  Prowadzą z niej mało oblegane przez turystów  szlaki na Giewont  oraz na szczyty należące do  masywu Czerwonych Wierchów  (w tym naszej  Kopy Kondrackiej).

    Dochodzimy do drogowskazu, który informuje nas, że od polany dzieli nas 50 minut drogi. Przy wspomnianym powyżej drogowskazie skręcamy w lewo. Po chwili docieramy do kasy  Tatrzańskiego Parku Narodowego,  w której uiszczamy opłatę w wysokości [CENNIK_TPN_NORMLNY] zł / osoba dorosła oraz [CENNIK_TPN_ULGOWY] zł / dziecko w wieku szkolnym (naszego synka póki co to nie dotyczy) za bilet TPN. Kierujemy się  żółtymi znakami,  które idą równocześnie z  szlakiem niebieskim.

    Idziemy utwardzoną drogą leśną. Było dość ciepło jak na drugą połowę września. Na niebie było pełne słońce. Było około 11:30 mimo to w powietrzu czuć dość dużą wilgoć. Spacer urozmaica nam szum potoku noszącego nazwę –  Małołącki Potok  oraz widok licznych kaskad na szlaku.

     

    Po 600 m wchodzimy na drewniany mostek. Droga póki co jest niewymagająca. Momentami pnie się lekko w górę. Na szlaku nie narzekaliśmy na tłumy.  Było przyjemnie i cicho.

    Pokonaliśmy 1.80 km (od parkingu) na naszej drodze pojawia się kolejny drewniany mostek, za którym skręcamy w lewo.

    Dochodzimy do skrzyżowania szlaków. Drogowskaz informuje nas, że przed nami jeszcze 25 minut dreptania  żółtym szlakiem  do polany. Skręcając przy drogowskazie w prawo można dotrzeć na  Przysłop Miętusi. 

    Droga pnie się w górę. Niby łatwy szlak, ale po drodze nie brakuje osób, które narzekają na trudność szlaku. 2.50 km i wchodzimy na kolejny, ostatni już drewniany mostek.

    Mamy za sobą 3 km naszym oczom ukazuje się tabliczka z napisem  WIELKA POLANA MAŁOŁĄCKA.

    Wielka Polana Małołącka

    Docieramy do celu. Wchodzimy na polanę leżącą  1164 m n.p.m.,  mijamy grupkę turystów odpoczywających przy drogowskazie. Z każdym krokiem było coraz spokojniej. Szliśmy wzdłuż polany szukając miejsca na rozłożenie koca. Z miejscem nie ma tu problemu, ponieważ polana jest obszerna. Poza jedną rodzinką z dziećmi nikt inny nie wpadł na pomysł pikniku w tym miejscu. Ludzie raczej spacerują bokiem polany.

    Jako ciekawostkę dodam, że polana jest pozostałością po  jeziorze polodowcowym.  W dawnych czasach były wypasane na niej owce. Rozciągają się z niej przepiękne widoki. Doskonale widać stąd popularny  Giewont,  Mały Giewont  oraz  urwisko Wielkiej Turni Małołąckiej.  Widoki zapierają dech w piersiach… a świadomość, że dzień wcześniej maszerowaliśmy po tych szczytach i patrzyliśmy na polanę z góry jest nie do opisania, Zielony pas widoczny na zdjęciu poniżej, to jest właśnie  Wielka Polana Małołącka  widziana z okolic  Kondrackiej Przełęczy.

    Na polanie spędziliśmy sporo czasu – leniuchując… Był to wyjątkowy czas, który upłynął nam na zabawie, jedzeniu i wygłupach. Oczywiście nie nie mogło zabraknąć zakupionych na  Krupówkach oscypków.To było piękne zakończenie pobytu w  Tatrach.  Niestety wszystko co dobre – szybko się kończy. Na parking wracaliśmy tą samą drogą. Udało się nam porządnie naładować baterie.  Mimo, że emocje jeszcze nie zdążyły opaść – mogliśmy na spokojnie udać się w podróż do domu. Przed nami było kilka godzin drogi do naszego rodzinnego  Bielska-Białej. 

    Podsumowanie

    Wielka Polana Małołącka  to miejsce IDEALNE…  łatwo dostępne.  Dosłownie dla każdego! Trochę wysiłku i można nacieszyć oczy pięknymi widokami. Jest to  tatrzański szlak,  na który spokojnie można wybrać się z dziećmi. Klimat panujący na polanie jest nie do opisania, a ryczące jelenie dodają uroku temu miejscu. My na pewno odwiedzimy  Dolinę Małej Łąki zimą.  Na pewno podzielę się z Wami wrażeniami we wpisie na moim blogu.

    Z przyjemnością dodam, że jest to kolejny szczyt zdobyty w akcji:  Zdobywamy Szczyty dla Hospicjum

  • Wielka Rycerzowa szlak z Soblówki

    W Beskidach  jesień w pełni. Bez zastanowienia postanowiliśmy wykorzystać wspaniałą aurę panującą za oknem. Wizja kolorowych drzew od razu rozpromieniła moją twarz. Padło na trasę prowadzącą  na Wielką Rycerzową przez Halę Rycerzową,  która ostatnim razem zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Tyle, że dla urozmaicenia  startowaliśmy z Soblówki, a nie  z Rycerki Dolnej. Pomyśleć, że poprzednim razem zdobyliśmy szczyt z synkiem i Jego wózkiem. Teraz syn pokonał trasę na własnych nogach. Opis tej trasy znajdziesz  TUTAJ .  Plusem  szlaku z Soblówki  jest możliwość przejścia całej hali od jej początku, aż do jej końca. 

    Trasa: Soblówka (szlak żółty) – Pod Wieralówką (szlak żółty / szlak zielony) – Skrzadnita (szlak zielony) – Mała Rycerzowa (szlak czerwony / szlak zielony)  – Hala Rycerzowa (szlak czerwony / szlak niebieski) – Wielka Rycerzowa – Bacówka PTTK na Rycerzowej (szlak czerwony / szlak niebieski) – Soblówka (szlak żółty)

    Data: 12 października 2018

    Dystans:  12.50 km

    Czas trwania: 4:30 (sam przemarsz, z dzieckiem)

    Minimalne wzniesienie: 674 m

    Maksymalne wzniesienie: 1266 m

    Parametry z aplikacji endomondo

    Soblówka,  wieś położona  w powiecie żywieckim,  w gminie Ujsoły.  Z Bielska-Białej  to około 50 minut drogi samochodem. Dojeżdżamy  do Kościoła Rzymskokatolickiego,  naprzeciwko którego zostawiamy swój samochód. Znajduje się tu dość duży parking. W tygodniu miejsc wolnych jest pod dostatkiem. Jest chłodny, rześki poranek. Na niebie pełne słońce. Pakujemy manatki i ruszamy przed siebie  żółtym szlakiem.  Na tej trasie mamy do pokonania różnicę wzniesień wynoszącą   650 metrów.Zaraz przy końcu parkingu skręcamy w prawo. Cały czas idziemy drogą asfaltową. Po chwili przechodzimy przez most i mijamy tartak. Dookoła unosi się zapach drewna.Ponownie skręcamy w prawo i nadal maszerujemy asfaltem. Droga jest szeroka i przyjemna. 
    Po 400 metrach naszym oczom ukazują się dwie strzałki umieszczone na pniu ściętego drzewa. Sugerują one skręt w lewo.  Uwaga na to oznaczenie, ponieważ jest ono mylne.  Szlak żółty  nie skręca, lecz ciągnie się nadal prostą asfaltową drogą, przy której leżą szeregi wyciętych drzew. 

    Póki co na szlaku nie ma żywej duszy. Jest bardzo przyjemnie, mimo wilgoci, która unosi się jeszcze w powietrzu. 1.60 km (od parkingu) kończy się asfalt. W końcu wchodzimy na leśną ścieżkę. JUPI! Z końcem asfaltu skręcamy w prawo, przechodzimy przez potoczek leciutko zaczynamy piąć się ku górze. Dochodzimy do pierwszego na szlaku drogowskazu informującego nasz, że od Bacówki PTTK na Hali Rycerzowej  dzieli nas  1:20 h  drogi.

    Przy drogowskazie skręcamy w lewo, droga pnie się w górę. W powietrzu unosi się zapach lasu. Kolorowe drzewa urozmaicają nam wędrówkę. Jak na 12 październik jest przepięknie, a temperatury są iście wiosenne…

    Po około 350 metrach dochodzimy do  rozwidlenia szlaków. Naszego  żółtego,  który prowadzi w górę wprost  na Halę Rycerzową oraz  niebieskiego.  Po drodze cały czas podziwiamy uroki jesieni. Naszą uwagę przyciąga świeża żywica znajdująca się na jednym z drzew. Prezentowała się cudnie… Zresztą popatrzcie sami. 

    2.30 km, nasz  żółty szlak  odbija w prawo. Droga wiedzie stromym podejściem ku górze. Podłoże jest kamieniste i śliskie. W połowie podejścia skręcamy w lewo. Nadal będziemy kierować się stromą dróżką, która prowadzi obok zbocza.

    W końcu schodzimy z leśnej, wąskiej dróżki a szeroką drogę, po której widać, że poruszają się samochody terenowe.  Mamy na liczniku 3:80 km. Nasz  żółty szlak  łączy się  ze szlakiem zielonym  (biegnie tu również  szlak papieski).  Droga prowadzi teraz przez las.

    Tabliczka wisząca na drzewie informuje nas, że  żółtym szlakiem do Rycerzowej  musimy dreptać jeszcze  20 minut.  Jeżeli ktoś najpierw chce odwiedzić  Bacówkę PTTK na Hali Rycerzowej,  to odbija w lewo i  po 20 minutach  dotrze do bacówki. Większość osób wybiera właśnie tę opcję. Nadal idziemy leśną dróżką. Drzewa rzucają przyjemny cień w ten październikowy, słoneczny dzień.

    Hala Rycerzowa

    4:70 km – wchodzimy  na Halę Rycerzową.  Prezentuje się przepięknie. Pierwszy raz mamy okazję podziwiać ją z tego miejsca i to w całej okazałości. Pierwszy raz przejdziemy wzdłuż całą halę. Oczywiście słoneczko oraz pustki na hali sprawiają, że bez wahania rozkładamy koc i rozkoszujemy się klimatem tego miejsca. Jak zawsze wcinamy ciasto – w końcu trzeba uzupełnić zapasy cukru w organizmie. Podziwiamy wszystkie kolory jesieni. Na hali znajduje się nieczynny  szałas pasterski  (widoczny na zdjęciu poniżej), który zdecydowanie wzbogaca krajobraz.  Z Hali Rycerzowej  rozciąga się bogata panorama  na Beskid Śląski, Beskid Żywiecki, zobaczymy między innymi  Halę Lipowską, Pilsko  oraz  Babią Górę. 

    Po odpoczynku ruszamy dalej. Droga pnie się lekko ku górze  wzdłuż Hali Rycerzowej. 

    Mała Rycerzowa 1207 m n.p.m. 

    Wchodzimy  na Małą Rycerzową.  Możemy stąd podziwiać  Beskid Śląski  oraz  Beskid Żywiecki z Babią Górą,  Pilskiem  na czele. Przy idealnej widoczności mamy szansę zaobserwować  Tatry.  Od schroniska dzieli nas zaledwie 300 metrów drogi. Decydujemy się jednak w pierwszej kolejności podejść  na szczyt Wielkiej Rycerzowej.

    Przed nami jeszcze jedna góreczka, jakieś 10 minut drogi i będziemy  na Wielkiej Rycerzowej.  Obracając się za siebie doskonale widzimy  budynek schroniska  oraz  wieś Soblówkę wraz z zabudowaniami.  W oddali natomiast widać  szczyt Glinka,  Krawców Wierch,  Pilsko  oraz  królową Beskidów – Babią Górę (Diablak). 

    Wielka Rycerzowa (Rycierova Hora)

    Mamy za sobą 6:50 km i osiągamy  słowacki szczyt Wielkiej Rycerzowej.  Niestety tutaj nie ma co liczyć na widoki, ponieważ szczyt jest w całości porośnięty drzewami. Mimo to, za każdym razem decydujemy się na niego podejść. Choćby dla samej świadomości zdobycia  Wielkiej Rycerzowej .

    Robimy kilka zdjęć i decydujemy się wracać. Przed nami przejście przez gęsty las, oraz strome zejście w dół  zielonym szlakiem,  które mierzy około 500 metrów.

    Bacówka PTTK na Rycerzowej

    Schronisko na Rycerzowej  położone jest  1120 m n.p.m.  Przy bacówce mijamy grupkę turystów. W październiku (w tygodniu) panuje tu cisza i spokój, to nie to co w maju, kiedy roiło się tu od turystów. Ostatnim razem kiedy tu byliśmy (13 maj, niedziela) zrezygnowaliśmy z podejścia pod bacówkę ze względu na tłumy oblegające rejony schroniska. Jest to idealne miejsce na przerwę. W koło jest sporo stolików z ławkami. Można wygodnie usiąść i rozkoszować się posiłkiem zakupionym w schronisku. Bacówka oferuje również 34 miejsca noclegowe w pokojach dwu oraz kilkuosobowych. Dla szukających wrażeń, istnieje również możliwość nocy w namiocie na terenie wokół schroniska. Oczywiście z możliwością korzystania z łazienki oraz kuchni. W dniu naszej wycieczki był rozłożony jeden namiot. Jest to wspaniałe miejsce wypadowe. Spod schroniska prowadzi sporo szlaków turystycznych.

    Decydujemy się na powrót inną trasą. Prowadzącą od schroniska prosto, wąską dróżką, a następnie przez las.  Po drodze, tuż obok schroniska mijamy obszerną polanę z szałasami pasterskimi. Decydujemy się jeszcze na kilka wspólnych zdjęć. Po czym ruszamy dalej. 

    Tą drogą dojdziemy  do miejsca łączenia się szlaków zielonego  oraz  żółtego (8:15 km).  Następnie kontynuujemy wędrówkę tym samym  żółtym szlakiem,  którym maszerowaliśmy rano. 

    Pogoda dopisuje nam do samego końca naszej wędrówki. Nie spodziewałam się, że w połowie października będę miała okazję jeszcze paradować w krótkim rękawku na szlaku. 

    W drodze powrotnej syn zauważył (wprost na szlaku) wygrzewającego się na kamieniach padalca. Wiele osób myli padalca z wężem. Jak się okazuje należy on do grupy jaszczurek – beznogich. Padalec prezentował się idealnie, był nieskazitelny…

    Hala Rycerzowa  zachwyca o każdej porze roku. Jesienią powala paletą barw…  Trasa z Soblówki  jest bardzo przyjemna,  prowadzi większość czasu przez las. W sezonie  Bacówka PTTK na Rycerzowej  jest tłumnie odwiedzana przez turystów (nie ma się co dziwić). Poza sezonem natomiast można nacieszyć się ciszą i spokojem – porządnie naładować baterie. Polecam!

    Zapraszam do śledzenia mojego bloga na Facebooku:  Blog szlakowe.pl i na Instagramie: @greenmagpic

    Media społecznościowe Facebook i Instagram

    Zdobywamy Szczyty dla Hospicjum

  • Kopa Kondracka szlak z Kuźnic

    Dziecko na Kopie Kondrackiej, widok na Tatry

    Mimo wielu wątpliwości zdecydowaliśmy się spróbować zdobyć nasz  pierwszy dwutysięcznik.  Zaczęło się całkiem niewinnie. Jak zawsze szukaliśmy jakiejś fajnej trasy na kolejną naszą wyprawę. Otworzyłam tabelkę i przejrzałam  najniższe dwutysięczniki  w polskich Tatrach,  później sprawdziłam czy mają  sztuczne ubezpieczenia  (na nie nasz synuś jeszcze nie jest gotowy). Wybrałam  drugi względem wysokości dwutysięcznik –  Kopę Kondracką.  Zaproponowałam mężowi trasę z  Kuźnic,  który był jak najbardziej za. A co! Raz się żyje 😉 Po ponad roku regularnego chodzenia po górach nadszedł czas, aby obrać jakiś konkretniejszy cel. Nasz czteroletni syn pokazał, że drzemie w Nim prawdziwa siła. Przeszedł szlak na własnych nogach. Własnym oczom nie wierzyliśmy jak ten mały człowieczek dzielnie radzi sobie z przeciwnościami jakie stawały Mu w drodze na  Kopę Kondracką.

    Szlak na Kopę Kondracką  (masyw Czerwonych Wierchów),  który opiszę jest o tyle ciekawy, że nie wraca się tą samą drogą. Robi się pętlę, dzięki której masz możliwość zobaczenia  Kopy  praktycznie z każdej strony. Dodatkowo towarzyszy nam widok na  Giewont  u stóp, którego odpoczywamy przed zejściem do Polany Kondratowej.

    Trasa: Zakopane Kuźnice (niebieski szlak) – Polana Kalatówki (zielony szlak) – Polana Kondratowa – Hala Kondratowa- Przełęcz pod Kopą Kondracką (czerwony szlak) – Kopa Kondracka – Kondracka Przełęcz  (żółty szlak) – Hala Kondratowa (niebieski szlak) -Zakopane Kuźnice

    Data: 19 wrzesień 2018

    Dystans: około 14 km

    Czas trwania: około 6:30 h (sam przemarsz z czteroletnim dzieckiem)

    Minimalne wzniesienie: 1009 m

    Maksymalne wzniesienie: 2005 m

    Aktualizacja! Wpis został uzupełniony o zdjęcia z października 2019 oraz listopada 2020.

    Tym razem zdecydowaliśmy się na nocleg w okolicach  Zakopanego.  Dwie noce były całkiem rozsądnym rozwiązaniem. Pobudka nad ranem, podróż, potem 10 godzin na szlaku i po tym wszystkim powrót 140 kilometrów do Bielska–  przy dziecku nie wchodziło to w grę. Dzięki temu kolejnego dnia mogliśmy zrobić krótszą, niewymagającą trasę, która mimo to oferowała nam przepiękne widoki na szczyty, które dzień wcześniej przemierzaliśmy, ale o tym w dalszej części wpisu. No i odwiedzić Krupówki… Zawsze brakuje nam na to czasu podczas pobytu w  Tatrach.

    Wstaliśmy o 5:00, żeby na spokojnie się zebrać, napić mocnej kawy i zjeść porządne śniadanie. Dzień przywitał nas zapierającym dech w piersiach wschodem słońca… 

    Parking, busy Kuźnice

    Z kwatery do centrum  Zakopanego  mieliśmy niecałe 12 kilometrów drogi. Dojechaliśmy na parking usytuowany w sąsiedztwie  ronda Jana Pawła II.  Parking jest płatny – cały dzień postoju to koszt 20 zł.

    Parametry parkingu GPS
    Parametry GPS parkingu: 49.284018, 19.971063

    Była godzina 7:00 rano. Poranek był bardzo rześki, było dość zimno i wilgotno. Ruszyliśmy na przystanek, niestety widzieliśmy jak bus odjeżdża. Poza sezonem, o tak wczesnej porze nie ma ich tu tyle co w sierpniu. Na szczęście stało sporo taksówek, które również jadą do interesujących nas  Kuźnic.  Przejazd taksówką to koszt taki sam jak busem po 5 zł od osoby (Uwaga! cena jest zależna od sezonu). Oczywiście można przejść ten odcinek pieszo, drogą asfaltową, nie trzeba korzystać z przewozu. Przejście tego odcinka zajmuje około 15 minut. My jednak decydujemy się zaoszczędzić siły na potem. W końcu przed nami niełatwy orzech do zgryzienia. W kilka minut docieramy na miejsce. Pod  Kolejką na Kasprowy Wierch  mimo wczesnej godziny ustawiła się już całkiem długa kolumna ludzi.

    Kierujemy się na lewo od kolejki, wchodzimy na  niebieski szlak.  Idziemy szeroką, brukowaną drogą, po której przejeżdżają pojedyncze samochody terenowe (prawdopodobnie do  Hotelu Górskiego PTTK Kalatówki).Brukowana, szeroka droga - Tatrzański Park NarodowyPo około 0.90 km naszym oczom ukazuje się  kasa Tatrzańskiego Parku Narodowego,  w której kupujemy bilet. Cena:  [CENNIK_TPN_NORMLNY] zł od osoby  (syn wchodzi za darmo, opłaty pobierane są za dzieci w wieku szkolnym – [CENNIK_TPN_ULGOWY] zł).Kasa Tatrzańskiego Parku Narodowego, szlak niebieski do Polany KalatówkiZaraz za kasą  TPN  znajduje się rozwidlenie i dwie drogi. Obydwie prowadzą  niebieskim szlakiem  – później się łączą. Idąc w lewo wybierzesz, krótszą trasę (o 10 minut), lecz pozbawioną widoków,  prowadzącą przez las u stóp  Polany Kalatówki.  My decydujemy się na tę drugą, dłuższą opcję. Idziemy prosto i kierujemy się na Hotel Górski PTTK Kalatówki.  Droga jest przyjemna, z każdą minutą robi się też coraz cieplej. Jako ciekawostkę dodam, że na tej drodze znajduje się  klasztor Albertynek na Kalatówkach.  Na 1.60 km można odbić na  Ścieżkę pod Reglami  oraz  Dolinę Białego,  do której prowadzą czarne znaki.  My maszerujemy spokojnie dalej. Po niecałych 2 kilometrach od  Kuźnic  docieramy pod  Hotel Górski Kalatówki.Budynek Hotelu Górskiego PTTK KalatówkiDuży, murowany budynek Hotelu Górski

    Polana Kalatówki

    Drogowskaz, biała tabliczka z napisem Kalatówki 1195 m n.p.m.Polana Kalatówki  położona jest  1195 m n.p.m.  w  Dolinie Bystrej.  Tak jak już wspominałam powyżej znajduje się na niej potężne schronisko, w którym jest restauracja, kawiarnia. W zimę można natomiast wypożyczyć narty. W sezonie zimowym otwarte są tu dwa wyciągi narciarskie.Budynek Hotelu Górskiego na Polanie Kalatówki, jarzębina, słoneczny dzieńZa schroniskiem znajduje się polana, z której rozciąga się wspaniały widok na  Kasprowy Wierch  oraz kolejkę linową kursującą na szczyt. Jest tu duża, trawiasta przestrzeń. Można rozgościć się na drewnianych ławkach ze stolikami. Miejsce idealne na pierwszy przystanek. W dniu naszej wycieczki mogliśmy się wygrzać na kocyku. Można byłoby tu siedzieć i siedzieć. Szczególnie, że na szlaku nie ma tłumów. Jest cisza i spokój.Widok na Kasprowy Wierch oraz kolejkę z Polany Kalatówki, piękny, słoneczny dzień Polana Kalatówki - widok na Kasprowy Wierch, las, słońcePolana Kalatówki, uśmiechnięte dziecko, w oddali stary, drewniany szałas pasterski, widok na Tatry

    Po krótkim odpoczynku ruszamy dalej. Drogowskaz wskazuje 45 minut drogi na  Halę Kondratową. Przechodzimy wzdłuż polany i wchodzimy na leśną ścieżkę.Turysta z dzieckiem na Polanie Kalatówki, widok na Kasprowy WierchDroga jest bardzo przyjemna, momentami pnąca się w górę. Na 2.60 km łączą się dwa szlaki: nasz niebieski oraz ten odbijający w lewo przy kasach  TPN.Leśna ścieżka na niebieskim szlaku idącym z Polany Kalatówki w Tatrach do schroniska na Hali KondratowejSkręcamy w lewo, idziemy dość wąską, skalną dróżką leśną. Na 3.40 km czeka nas dość strome podejście. Jak widać na zamieszczonym zdjęciu kamienie są mocno wyślizgane przez turystów. Trzeba być ostrożnym pokonując ten odcinek. Bardzo łatwo wywinąć orła na tym śliskim podłożu.Turysta z dzieckiem na niebieskim szlaku idącym do schroniska na Hali Kondratowej, skalna, leśna ścieżka Strome, skalne podejście na niebieskim szlaku do schroniska na Hali Kondratowej, las

    Pajęczyna, drzewaSkalne podejście w Tatrzańskim Parku Narodowym, turysta z dzieckiem, lasPo 0.40 km wchodzimy na szeroką, leśną drogę. 4.50 km docieramy do  Hali Kondratowej.

    Polana Kondratowa, Hala KondratowaSchronisko PTTK na Hali Kondratowej, turyści, widok na tatrzańskie szczyty

    Hala Kondratowa  położona jest  1333 m n.p.m.  w  Dolinie Kondratowej.  Znajduje się na niej  najmniejsze w Tatrach Schronisko PTTK na Hali Kondratowej.  Kameralny, drewniany budynek oferuje turystom zaledwie 20 miejsc noclegowych. Oczywiście można kupić tu ciepły posiłek oraz picie (w tym zimne piwko). Przy budynku schroniska jest sporo turystów.Biała tabliczka oznaczająca miejsce z napisem - Halla Kondratowa, drogowskazy szlak niebieski oraz zielonyDroga do schroniska na Hali Kondratowej, widoczny budynek schroniska oraz tatrzańskie szczyty w tleWidok na Tatry rozciągający się z okolic schronisko na Hali KondratowejNasz synuś zarządził przerwę na odpoczynek. Odeszliśmy dosłownie kilka kroków od schroniska i już nie było tłumów. Rozłożyliśmy kocyk i zjedliśmy pyszną szarlotkę upieczoną dzień wcześniej. Hala Kondratowa - widok na schroniskoMały turysta - uśmiechnięte dziecko odpoczywające na kocu nieopodal schroniska na Hali Kondratowej Z polany widzimy podejście, które zaraz będziemy musieli pokonać – z podziwem patrzymy na jego stromiznę… Droga (szlak zielony) prowadząca na Przełęcz pod Kopą KondrackąTak jak już wspominałam w obrębie  Schroniska PTTK na Hali Kondratowej  jest dość dużo ludzi. Na szczęście większość z nich obiera za cel  Giewont  leżący na wysokości  1894 m n.p.m.  Można powiedzieć, że ruszają tam całe kolonie ludzi.  Na  Giewont  idzie  niebieski szlak, który przy schronisku odbija w prawo (będziemy wracać tym szlakiem). My obieramy  szlak zielony  i kierujemy się prosto na  Przełęcz pod Kopą Kondracką.Turysta na szlaku zielonym idący od schroniska na Hali Kondratowej w kierunku Przełęcz pod Kopą KondrackąDrogowskaz informuje nas, że przed nami 1:20 h drogi. Nam przejście tego odcinka zajmuje oczywiście o wiele więcej czasu. Idziemy prostą, momentami nawet lekko schodzącą w dół ścieżką. Po 400 metrach droga zaczyna piąć się w górę. Z każdym krokiem coraz bardziej. Jest to typowy  tatrzański szlak –  podłoże jest kamienisto – skalne. 

    Idziemy otwartą przestrzenią, na niebie jest pełne słońce. Jest bardzo duszno… Po drodze doskonale widać Giewont  z charakterystycznym dla tego szczytu krzyżem. Mamy szczęście również zaobserwować  helikopter TOPRu  latający i kontrolujący sytuację na szlakach. Dla naszego dzielnego smyka, to nie lada atrakcja.Helikopter TOPR nad Giewontem Śmigłowiec TOPR latający w okolicach szczytu - Giewont, błękitne nieboWidok na Giewont, jesieńTaka bardzo stromo pnąca się w górę droga ciągnie się naprawdę długo. Jest to najcięższy kawałek na tej trasie. Są momenty, kiedy trzeba podnosić naprawdę wysoko nogi. Pokonujemy sporą ilość stromych ala 'schodów’, aby dostać się na  Przełęcz pod Kopą Kondracką.  Przewyższenie jakie pokonujemy na tym odcinku to około 530 metrów.Mężczyzna z dzieckiem idący ścieżką między kosodrzewiną w stronę Przełęczy pod Kopą Kondracką

    Widok na schronisko na Hali Kondratowej ze szlaku prowadzącego do Przełęczy pod Kopą KondrackąDziecko na zielonym szlaku idącym na Przełęcz pod Kopą Kondracką, patrzące przez lornetkęWąskie, strome podejście pod Przełęcz pod Kopą Kondracką, słoneczny dzień

    Skalne schody - podejście pod Przełęcz pod Kopą Kondracką, kosodrzewina, pełne słońceLudzie zaczepiają nas, pytają ile nasz dzielny syn ma lat. Czy da radę? Są pełni podziwu, tak jak i my… Oczywiście robimy sporo przerw, gdyż podejście jest monotonne i męczące. Szlak zielony idący na Przełęcz pod Kopą Kondracką w Tatrach Zachodnich, skalne podejścieTen odcinek trasy był dla mnie wyjątkowy. Pięliśmy się powolutku coraz wyżej, a słońce nie odpuszczało. Strome podejście pod Przełęcz pod Kopą Kondracką, skały, słońce

    Pokonaliśmy już naprawdę sporo drogi. Widać polanę przy  Schronisku na Hali Kondratowej,  na której robiliśmy przerwę na odpoczynek. Z każdym krokiem widoki są coraz bardziej imponujące. Wysokość na której się znajdujemy zaczyna robić wrażenie.Zielony szlak w Tatrach Zachodnich, widok na Halę KondratowąSzczęśliwe dziecko siedzące, odpoczywające na skałach, w oddali widoczne schronisko na Hali Kondratowej

    Uśmiechnięty turysta z dzieckiem odpoczywający w drodze na Kopę Kondracką w Tatrach Zachodnich, słoneczny, letni dzień

    Turyści na podejściu pod Przełęcz pod Kopą Kondracką, widok na Halę KondratowąDoskonale widać również ostatnie podejście z  Przełęczy pod Kopą Kondracką  na  Kopę Kondracką.  Ostatnie podejście z  Przełęczy pod Kopą Kondracką  na  Kopę Kondracką, niebieskie niebo

    Przełęcz pod Kopą Kondracką

    Biała tabliczka oznaczająca Przełęcz pod Kopą Kondracką, 1863 m n.p.m.

    Przełęcz pod Kopą Kondracką  położona jest na wysokości  1863 m n.p.m.  Usytuowana jest między  Kopą Kondracką 2005 m n.p.m.,  a  Suchym Wierchem Kondrackim 1890 m n.p.m.Przełęcz pod Kopą Kondracką, jesieńJesienna Przełęcz pod Kopą KondrackąPrzełęcz pod Kopą Kondracką, jesienne barwy, turyści, widok na tatrzańskie szczytyZ przełęczy możemy podziwiać szeroką panoramę na wspaniałe  Tatry Wysokie  oraz na leżący nieopodal Giewont.  Widoczność w dniu naszej wycieczki była fantastyczna. Widoki rozciągające się z przełęczy robiły piorunujące wrażenie. Szczyt jest obszerny, przez co idealnie czuć tą potężną przestrzeń, która się tu rozciąga.Widok z Przełęczy pod Kopą Kondracką na TatryJesienny, słoneczny dzień na Czerwonych Wierchach, widok z Przełęczy pod Kopą KondrackąTurystka w czerwonej kurtce na Przełęczy pod Kopą Kondracką, w tle tatrzańskie szczyty zalane promieniami słonecznymi, morze chmur, jesieńPrzełęcz pod Kopą Kondracką, jesień, widok na tatrzańskie szczyty oświetlone przez promienie słońcaWidok na Tatry z Przełęczy pod Kopą Kondracką, promienie słoneczne, ocean chmurSyn potrzebował odpoczynku. Mimo szalejącego tu wiatru rozkładamy koce i ładujemy baterie przed ostatnim podejściem na  Kopę Kondracką.  Do pokonania mamy kamienne schodki. Turysta z dzieckiem odpoczywający na szlaku na Kopę KondrackąMały turysta podziwiający widoki rozciągające się z Przełęczy pod Kopą KondrackąWchodząc po schodkach cały czas towarzyszą nam niesamowite widoki. Nie wiadomo gdzie głowę obrócić. Z każdej strony jest imponująco pięknie…Tatry, widok na Giewont z okolic Przełeczy pod Kopą Kondracką, kamienie

    Panorama Tatr, okolice Kopy Kondrackiej w Tatrach ZachodnichCzerwone Wierchy, panorama Tat

    ZYGZAK widoczny na zdjęciu to trasa jaką pokonuje się, aby wdrapać się na szczyt. Myślę, że każdy kto nie miał jeszcze okazji wyjść tak wysoko poczuje ogromną satysfakcję.Zygzak - droga prowadząca na Przełecz pod Kopą Kondracką, jesienne barwyJesteśmy coraz bliżej szczytu. Oczywiście już nie bierzemy pod uwagę, że nie dojedziemy na  Kopę Kondracką. Poddanie się w tym miejscu nie wchodziło w grę. Idziemy powolutku, ale do przodu. Wiatr daje się we znaki… 

    Dziecko w drodze na szczyt Kopę Kondracką, w tle Tatry, jesienne barwyJuż prawie szczytujemy 😁Kamienie schody, podejście pod szczyt Kopa KondrackaOstatnie podejście na Kopę Kondracką, turysta z dzieckiem

    Kopa Kondracka

    Kopa Kondracka wysokość

    Udało się!  Kopa Kondracka  położona jest  2005 m n.p.m.  Pierwszy z czterech szczytów masywu Czerwonych Wierchów  zdobyty! A nasz syn, w naszych (i nie tylko naszych) oczach zasługuje na miano SuperBohatera!Turysta trzymający na rękach dziecko, szczyt Kopa Kondracka w Tatrach Zachodnich

    Uśmiechnięte dziecko patrzące w niebo, stojące na słupku granicznym na Kopie Kondrackiej, mężczyzna trzyma chłopca za rączki

    Zadowolone dziecko na tle Tatr, szczyt Kopa Kondracka - Czerwone WierchySzczęśliwa rodzina na tle tatrzańskich szczytów - Czerwone WierchyWidok z Kopy Kondrackiej na tatrzańskie szczyty, jesienne barwy Tatry, widok z Kopy Kondrackiej, jesieńTu o odpoczynku nie było mowy. Zachwyt nad rozciągającymi się tu widokami nie pozwolił usiąść ani na sekundę. Syn szczęśliwy gonił po  Kopie  (nie wiem skąd dzieci mają tyle energii), jeździł samochodzikiem, bawił się znalezionymi, urwanymi linami, które swego czasu służyły do wzmocnienia skał na szlaku. 

    Dziecko na Kopie Kondrackiej, widok na TatrySzczęśliwa rodzina w Tatrach Zachodnich, listopadowe popołudnieDziecko przytulające się do taty na Kopie Kondrackiej, w tle tatrzańskie szczyty, morze chmurMały turysta, dziecko na Kopie Kondrackiej, jesienne widokiKasprowy Wierch widziany ze szczytu Kopa Kondracka, jesienne barwyTurystka odpoczywająca na szczycie Kopa Kondracka w Tatrach, podziwiająca jesienne widokiWidok z Kopy Kondrackiej w Tatrach Zachodnich, paralotniarz, tatrzańskie szczyty

    Kopa Kondracka z dzieckiem, mama przytula dziecko, podziwiają jesienne Tatry przykryte miejscami białym śniegiemwidok z Kopy Kondrackiej na Tatry, plamy śniegu, jesienna trawawidok z Kopy Kondrackiej na ośnieżone szczyty TatrKobieta na szczycie Kopa Kondracka, widok na lekko zaśnieżone Tatrywidok na Tatry z Kopy Kondrackiej, gęste chmury, błękit niebaJa oczywiście robiłam zdjęcia, rozmawialiśmy też jakiś czas z turystami na szczycie. Było przed 15:00. Musieliśmy ruszać dalej. Końcem września robi się dość szybko ciemno. A zejście nie należało do łatwych. Nie wyobrażamy sobie schodzenia po tak stromym i skalnym szlaku po ciemku. Plan był taki: powrót tą samą drogą. Jednak po rozmowie z kilkoma osobami na szczycie stwierdziliśmy, że zejdziemy innym szlakiem. Wyglądał na łagodniejszy, choć do pokonania był taki sam dystans. Skusiła nas również wizja całkiem innych widoków, które jak najbardziej chcieliśmy jeszcze w tym dniu chłonąć. Turysta z dzieckiem schodzący po skalnych schodach z Kopy Kondrackiej w kierunku Kondrackiej PrzełęczyWidok rozciągający się z okolic Kopy KondrackiejSzczęśliwe dziecko siedzące na trawie, okolice Kopy KondrackiejŚcieżka prowadząca z Kopy Kondrackiej w kierunku Kondrackiej Przełęczy, z widokiem na GiewontDziecko schodzące z Kopy Kondrackiej w kierunku Kondrackiej Przełęczy, widok na GiewontuTurystka z dzieckiem idąca w kierunku Kondrackiej Przełęczy, widok na GiewontTurystka w okolicach Kopy Kondrackiej, widok na Giewont

    Ścieżka, widok na GiewontKierujemy się w dół. Jest bardzo spadziście. Trzeba patrzeć gdzie stawia się nogi, bardzo łatwo podjechać na śliskich kamieniach. Tu przydatne okazują się kijki. Po drodze możemy podziwiać znajdującą się na dole Wielką Polanę Małołącką.W drodze do Kondrackiej Przełęczy, widok na Wielką Polanę MałołąckąWidok na Wielką Polanę Małołącką ze szlaku prowadzącego do Kondrackiej Przełęczy, morze chmurWąska droga wśród kosodrzewiny prowadzi nas pod sam  Giewont. Szczyt Giewont

    Kondracka Przełęcz

    tablica na Kondrackiej Przełęczy wysokością 1725 m, opis szlaku żółtego oraz niebieskiego na tle Tatr

    8:80 km dochodzimy do  Kondrackiej Przełęczy.  Szczyt  Giewontu  jest stąd na wyciągnięcie ręki. Odpoczywa tu na skałach dość dużo ludzi, ale nie brakuje miejsca, aby spokojnie usiąść i złapać oddech. Według drogowskazu na  Giewont  jest stąd zaledwie 40 minut drogi. Gdyby nasza trójka miała więcej siły… Oj kusił nas ten  Giewont…  Niestety skończyło się tylko na wzdychaniu, po krótkim odpoczynku, złapaniu ostatnich tego dnia promieni słońca ruszyliśmy w dalszą drogę. Jak na poprzednich odcinkach szlaku i tu można nacieszyć oczy przepiękną panoramą. podejście oraz szczyt Giewont widoczny z niebieskiego szlaku prowadzącego z Przełęczy Kondrackiej na GiewontSkalne płyty, widok na Tatry z Kondrackiej PrzełęczyWidok na Tatry z Kondrackiej Przełęczy, skałyKondracka Przełęcz, uśmiechnięte dzieckoZachód słońca widziany z Kondrakiej Przełęczy, mgły, kolorowe niebo, skałyWidok z Kondrackiej Przełęczy, warstwy, szczyty oplecione chmuramiTatrzańskie szczyty oplecione chmurami, Kondracka PrzełęczPrzed nami bardzo strome i dość długie zejście po śliskim i kamienistym podłożu. Skalny, tatrzański szlak, turysta z dzieckiem

    Turysta z dzieckiem schodzący stromą ścieżką w Tatrach

    Po drodze mijamy kilka spływających po skałach potoków. Nasz synuś przy każdym robi przerwę, aby porzucać kamieniami. Na szlaku coraz ciężej kogoś spotkać. Uśmiechnięte dziecko przy potoku górskim, teren tatrzańskiego parku narodowegoPo pokonaniu monotonnego, stromego zejścia idziemy kawałek lasem. W pewnym momencie słyszymy dochodzący z dość bliska ryk niedźwiedzia. W tym rejonie jest ich podobno sporo. Szczerze mówiąc pierwszy raz słyszeliśmy ryk niedźwiedzia na szlaku. Reszta drogi przebiegała z dużą dawką adrenaliny… 10.70 km dochodzimy do  Schroniska PTTK na Polanie Kondratowej.  Jest tu sporo ludzi. Odpoczywamy nieopodal schroniska na ławce. Po chwili ruszamy dalej. Tym razem decydujemy się na skrócenie drogi o 10 minut wybierając drogę omijającą  Schronisko PTTK na Polanie Kalatówki.  Zmęczenie daje się powoli we znaki. Idziemy drogą leśną, z której możemy podziwiać z dołu Hotel Górski Kalatówki. Wąska, ścieżka leśna, szlak niebieski w Tatrzańskim Parku Narodowym

    Widok na Hotel Górski Kalatówki oraz Polanę Kalatówki, kolorowe nieboPrzechodzimy całą długość polany i ponownie kierujemy się leśną drogą. Jesteśmy sami na szlaku. Tak maszerując, wychodzimy w końcu przy  kasach Tatrzańskiego Parku Narodowego  w miejscu rozwidlenia dwóch szlaków niebieskich. Spotykamy małżeństwo, które widziało naszą trójkę rano. Nie dowierzali, że Młody dał radę. Pani rozmawiając z kimś przez telefon, pełna zachwytu pokazywała naszego synka na video rozmowie i mówiła: „widzisz tego chłopczyka? patrz taki mały chłopczyk, a sam przeszedł całą drogę”. Brukowaną drogą dochodzimy do  Kuźnic.  Czeka tu na nas jeden z turystów z żoną, z którym mijaliliśmy się i rozmawialiśmy kilka razy na szlaku. Wita nas z uśmiechem i mówi, że chciał zobaczyć kiedy dotrzemy na miejsce  😅 Wsiadamy do taksówki i po chwili docieramy do centrum  Zakopanego.  Cała wycieczka zajęła nam ponad  12 godzin.  Ściągamy plecaki i jedziemy zjeść coś ciepłego do jednej z restauracji. Późnym wieczorem wracamy do kwatery. Zmęczeni, ale szczęśliwi planujemy naszą kolejną wycieczkę na  Wielką Polanę Małołącką,  ale o tym w kolejnym wpisie 😁

    Choć może na koniec pokażę jak wygląda z dołu część pasma po którym maszerowaliśmy schodząc z Kopy Kondrackiej. Po prawej stronie widoczny jest szczyt Giewontu. Zdjęcie zrobione z Wielkiej Polany Małołąckiej.

    Opis trasy: Wielka Polana Małołącka szlak z Gronika.

    Dla kogo jest szlak, jak się przygotować

    Szlak na Kopę Kondracką z Kuźnic  polecam każdemu, kto chce zdobyć swój  pierwszy dwutysięcznik. Osoby, które chodzą po  Tatrach  mogą sobie odpuścić tą część wpisu 😉  Trasa z Kuźnic  jest bezpieczna, nie ma na niej sztucznych ubezpieczeń. Oczywiście trzeba być przygotowanym kondycyjnie. Mimo że szlak (w porównaniu do innych  dwutysięczników)  nie należy do trudnych, to  tatrzańskie szlaki  wymagają nieco innego przygotowania. Warto zacząć na początek od niższych szczytów, aby sprawdzić swoje możliwości. Moja propozycja: Gęsia Szyja, Czarny Staw Gąsienicowy, czy też Rohackie Stawy w  Tatrach słowackich.  Są to szlaki, na których można zobaczyć jak wygląda wędrówka po dość specyficznych,  tatrzańskich szlakach.  Trzeba również pamiętać, że czas ich przejścia ze względu na kamieniste / skalne podłoże jest o wiele dłuższy niż np. w  Beskidach.  Zawsze warto mieć tego czasu trochę w zapasie. Na szlak warto ruszyć z samego rana (szczególnie w okresie jesiennym). Warto wspomnieć również, że zimą w masywie  Czerwonych Wierchów występuje  zagrożenie lawinowe.  Jeżeli jesteś z okolic  Beskidów  tak jak my, to możesz sprawdzić swoje możliwości:

    • na szlaku na Pilsko startując z  Korbielowa  (zajazd Smrek). Na tej trasie pokonujesz ponad  960 metrów przewyższenia
    • lub/i na trasie na Babią Górę z Krowiarek.

    Wybierając się na  Kopę Kondracką  warto również pamiętać o dodatkowym ubraniu (nawet latem). W dniu naszej wycieczki różnica temperatur była równa 15 stopni, do tego wiał dość silny wiatr. W górach pogoda potrafi zmienić się w krótkim czasie.

    Zapraszam do przejrzenia relacji z naszych wycieczek w masywie  Czerwonych Wierchów:

    Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi wpisami zapraszam do śledzenia mojego bloga na niedawno założonej stronie na Facebooku Blog szlakowe.pl 

    Zapraszam również na Instagram: @greenmagpic

    Z przyjemnością dodam, że jest to kolejny szczyt zdobyty w akcji: Zdobywamy Szczyty dla Hospicjum

  • Gęsia Szyja szlak z dzieckiem

    Dzisiaj chcę opisać bardzo urokliwy niebieski szlak prowadzący wprost na szczyt Gęsiej Szyi, leżącej w Tatrach Wysokich. Jeżeli szukasz przyjemnej, nie za długiej, nie za bardzo wymagającej, a do tego pięknej trasy w Tatrach dobrze trafiłeś. Szlak, który opiszę posiada wszystkie te cechy 😉 Do tego szlak jest zadbany, nie brakuje miejsc wyznaczonych na odpoczynek dla sfatygowanych turystów. Dodatkowo szlak jest o tyle interesujący, że nie jest aż tak bardzo oblegany jak ten prowadzący z parkingu w Palenicy (do Morskiego Oka).

    Trasa: Dolina Filipka (parking, szlak niebieski) – Wiktorówki / Sanktuarium Maryjne – Rusinowa Polana – Gęsia Szyja – powrót tą samą drogą

    Data: 7 wrzesień 2018

    Dystans: około 9.90 km

    Czas trwania: 3:40 h (z dzieckiem, sam przemarsz)

    Minimalne wzniesienie: 982 m

    Maksymalne wzniesienie: 1528 m

    Parametry z aplikacji endomondo

    Pobudka o świcie, pakowanie i w drogę. Dzień (w trasie) powitał nas pięknym wschodem słońca – od samego początku wiedziałam, że to będzie dobry dzień 😉 Nie myliłam się. Kierujemy się na Poronin, przejeżdżamy przez wieś Murzasichle. Docieramy do Tatrzańskiego Parku Narodowego i jedziemy dalej na Łysą Polanę. Mijamy parking Zazadnia – w tym miejscu przebiega niebieski szlak i większość osób właśnie tu zostawia swój samochód. My jednak decydujemy się jechać nieco dalej, ponieważ szlak z tego parkingu prowadzi asfaltem, poza tym przy drodze nie ma pobocza. Średnio bezpieczna opcja z dzieckiem. Dojeżdżamy do Doliny Filipka położonej na wysokości 907 m n.p.m. Parking jest płatny 20 złotych za cały dzień postoju. Wolnych miejsc nie brakuje. Od razu z auta wchodzimy na leśną drogę. Są drogowskazy informujące nas, że na Gęsią Szyję dojdziemy za 2.10 h. Po prawej stronie znajduje się kasa Tatrzańskiego Parku Narodowego, w której kupujemy dwa bilety wstępu. Koszt [CENNIK_TPN_NORMLNY] złotych od osoby. Syn wchodzi za darmo, ponieważ nie jest w wieku szkolnym (cena biletu ulgowego to [CENNIK_TPN_ULGOWY] zł).Ruszamy prostą,utwardzoną drogą. Na około 1:30 km skręcamy w lewo i przechodzimy przez drewniany mostek pod którym przepływa potok. Przez całą drogę towarzyszy nam jego szum oraz śpiew ptaków. Cisza, spokój – pełen relaks. No i zapach… lasu, który pachnie wyjątkowo intensywnie o tak wczesnej godzinie. W powietrzu jeszcze sporo wilgoci, na trawie rosa.

    2:20 km zaczyna się pierwsze, niewymagające podejście. Po chwili na szlaku mijamy kolejny drewniany mostek, za którym droga zaczyna piąć się w górę.Co jakiś czas do dyspozycji turystów są stoliki z ławeczkami. Można na spokojnie odpocząć, coś przekąsić – tak jak to było w przypadku naszego synka.Chwila odpoczynku i ruszamy dalej. Przed nami podejście z drewnianymi poręczami.
    Po chwili zamieniające się w drewniane schody, około 77 sztuk – policzyliśmy miej więcej ile ich jest 😉 – niektóre mocno uszkodzone. Oczywiście to nie koniec przygody ze schodami. Powiedzmy, że to taki mały przedsmak – rozgrzewka? 😉

    Wiktorówka – Sanktuarium Maryjne na Wiktorówkach

    Pokonujemy schody i dochodzimy do Wiktorówki położonej na wysokości 1150 m n.p.m., na której znajduje się Sanktuarium Matki Bożej Królowej Tatr (Matki Bożej Jaworzyńskiej). Tuż obok przebiega szlak niebieski prowadzący na Rusinową Polanę. Oczywiście cały czas jesteśmy na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego. W Sanktuarium organizowane są kilkakrotnie w roku odpusty. Miejsce to jest odwiedzane nie tylko przez górali, ale i przez turystów. Dla wielu właśnie Wiktorówka jest celem wycieczki. Jako ciekawostkę dodam, że zjawiał się w nim dość często Kardynał Karol Wojtyła. Sam budynek prezentuje się naprawdę pięknie – dość duży, drewniany. Obok sanktuarium są stoliki z ławeczkami. Wokół sanktuarium są również tablice upamiętniające poległych w górach.

    Drogowskaz na Wiktorówce wskazuje 10 minut drogi do Rusinowej Polany. Początkowo idziemy znowu stromo w górę drewnianymi schodami. Jest ich do pokonania dokładnie 139 sztuk.Wiktorówka - Sanktuarium Maryjne na WiktorówkachNastępnie wchodzimy na leśną, prostą i utwardzoną drogę.Na 3 kilometrze skręcamy w prawo oraz przechodzimy przez drewniany mostek. Nasz syn jest wniebowzięty, ponieważ tuż przed mostkiem może pobawić się w potoku. Górska woda jest lodowata 🙂 Jemu to w żadnym wypadku nie przeszkadza. 

    Robimy jeszcze parę kroków i docieramy do pierwszego celu naszej wycieczki -Polany Rusinowej. 

    Polana Rusinowa

    Po wyjściu z lasu ukazuje się nam rozległa polana, w oczy rzucają się drewniane domki: szałasy oraz Bacówka, w której w sezonie można nabyć oscypki. Nie brakuje również owieczek, które są wypasane na polanie. Widok jest niesamowity, a klimat jaki tu panuje – iście góralski. Owce na Rusinowej Polanie w Tatrach Wysokich, zachmurzone nieboPolana Rusinowa, wypas owiec. pochmurny, letni dzieńPolana położona jest na wysokości 1209 m n.p.m. Z polany rozciąga się piękna panorama na Tatry. Przy dobrej widoczności możemy podziwiać między innymi: Tatry Bielskie oraz Wysokie – Mięguszowieckie Szczyty, Rysy,  Niżnie Rysy,  grań Młynarza. Jest to idealne miejsce na odpoczynek. 

    My bez wahania rozkładamy koc i robimy piknik. Tak jak większość osób, które tu dotarły. Grzechem byłoby nie zatrzymanie się tu choćby na chwilę. Jak widać na zdjęciach nie brakuje tu stolików z ławeczkami. W dniu naszej wycieczki słońca było pod dostatkiem, dopiero przy zejściu z Gęsiej Szyji nadeszły chmury (zdjęcia poniżej). Także udało się nam porządnie  naładować baterie wylegując się na polanie. Miejsca jest pod dostatkiem, także nie odczuwa się ścisku.

    Muszę w tym miejscu wspomnieć również o schodach, które robią naprawdę duże wrażenie. Schody pną się w górę od Polany Rusinowej i prowadzą na interesujący nas szczyt – Gęsią Szyję. Na polanie jest naprawdę sporo ludzi, ale tylko mniejsza część z nich decyduje się na dalszą wędrówkę. Powiem tyle – WARTO się wysilić i ruszyć dalej. Nasz czteroletni syn dał radę, także nie jest to jakiś hardcorowy odcinek. Choć mijaliśmy ludzi, którzy rezygnowali. Wszystko zależy od przygotowania i kondycji fizycznej. Spotykaliśmy na tym odcinki rodzinki z dziećmi, seniorów. 

    Schodów jest… bardzo, bardzo dużo. Są niepoliczalne 😉 Na oko będzie ich grubo ponad 500. Drogowskaz na Polanie Rusinowej wskazuje 50 minut drogi na szczyt Gęsiej Szyi. Praktycznie cały ten czas idziemy właśnie tymi schodami, które z każdym schodem pną się coraz  bardziej w górę. Z każdym schodem mamy też coraz to lepszy widok na Polanę Rusinową oraz Tatry. 

    Dla odmiany zamieszczę choć jedno zdjęcie z widokiem ze schodków na lewą stronę Polany Rusinowej.

    Cały czas kroczymy po schodach, robiąc w między czasie krótkie przerwy na złapanie oddechu 😉

    Ponad kilometr wdrapywania się po stromych schodach i droga łagodnieje. Mamy za sobą 4.80 km i docieramy do Gęsiej Szyi. Nie powiem nie był to łatwy odcinek. Wielu ludzi nie ukrywało swojego zmęczenia. Pojedyncze osoby  nie przebierały w słowach, aby wyrazić swoją opinię na temat tego odcinka trasy.

    Gęsia Szyja

    Położona na wysokości 1489 m n.p.m. Z jej szczytu rozciąga się bogata panorama na Tatry Bielskie, Tatry Wysokie, aż do Tatry Zachodnie. Sam szczyt jest zbudowany ze skałek dolomitowych. Robi wrażenie! Jego powierzchnia nie jest za duża, w stosunku do ilości ludzi przebywających na skałach. Trzeba uważać żeby nie zrobić sobie krzywdy, ponieważ zbocze z jednej strony jest bardzo strome, a wysokość zacna. Poza tym trzeba uważać, żeby nie wejść komuś w kadr – wiadomo wszyscy chcą mieć pamiątkowe zdjęcie z Gęsiej Szyi.

    A tu nasze pamiątkowe zdjęcia ze skalnego szczytu Gęsiej Szyi. 

    Uśmiechnięte dziecko w Tatrach Wysokich - Gęsia Szyja, skałyNa szczycie nie ma za bardzo możliwości, aby usiąść. Dlatego po zrobieniu kilku zdjęć ruszamy w dół. Tuż pod szczytem robimy przerwę i jemy 'obiad’ zabrany z nizin. Po chwili ruszamy w dół i  tu muszę uprzedzić, że schodzenie w dół nie należy do łatwych, ponieważ jest stromo i ślisko. Łatwo podjechać. Warto zaopatrzyć się w kijki, które ułatwiają schodzenie. Trzeba być czujnym i świadomie stawiać kroki. Na pewno nie polecam zbiegania ze schodów.

    Podsumowanie

    Tak jak mieliśmy okazję rano podziwiać wschodzące słońce, w drodze powrotnej mogliśmy nacieszyć oczy zachodzącym słońcem. Emocje, które nam towarzyszyły są nie do opisania 🙂 Miejsce, które na sto procent odwiedzimy zimą. Kocham góry w zimowej scenerii. Patrząc na łatwą dostępność Polany Rusinowej – jest to idealna trasa na zimowe wojaże. A widoki… muszą być równie nieziemskie jak końcem lata. Na pewno od razu podzielę się z Wami wrażeniami oraz zdjęciami 😉 Co tu więcej pisać: łatwo dostępne miejsce w Tatrach Wysokich z zapierającymi dech widokami… Jeżeli planujecie dłuższy pobyt w Tatrach polecam równie piękną trasę w Tatrach Wysokich na Czarny Staw Gąsienicowy. Opis znajdziesz TUTAJ 😉

    Z przyjemnością dodam, że jest to kolejny szczyt zdobyty w akcji: Zdobywamy Szczyty dla Hospicjum

     

  • Turbacz szlak z Nowego Targu

    Schronisko PTTK im. Władysława Orkana na Turbaczu, letni dzieńGorce  odwiedziliśmy po raz pierwszy. Są to góry leżące w  Beskidach Zachodnich,  postanowiliśmy zdobyć najwyższy szczyt w Gorcach  –  Turbacz. Obraliśmy  żółty szlak z Nowego Targu.

    Trasa: Nowy Targ , osiedle Oleksówki (żółty szlak) – Pod Krzyżem – Polana Rusnakowa (Kaplica Papieska) – Schronisko PTTK im. Władysława Orkana na Turbaczu (czerwony szlak) – Turbacz – powrót tym samym szlakiem

    Data:  21 lipiec 2018

    Dystans:  ponad 17 km

    Czas trwania:  ponad 5 h (sam przemarsz, z dzieckiem i wózkiem)

    Minimalne wzniesienie:  797 m

    Maksymalne wzniesienie:  1353 m

    Parametry według aplikacji Endomondo

    Sobota, pobudka o 4:30, pakowanie i w drogę. Do  Nowego Targu  z  Bielska – Białej  mamy do pokonania 115 km. Na szczęście dojazd poszedł nam sprawnie.

    Parking Turbacz – Nowy Targ

    Parking po prawej strony ulicy na osiedlu Oleksówki w Nowym Targu, turysta z kocem, zaparkowane samochodyPo wjeździe do  Nowego Targu  kierujemy się na  Kowaniec,  dojeżdżamy do  osiedla Oleksówki  i parkujemy nasz samochód na  żółtym szlaku  przed wejściem do lasu. Po prawej stronie znajduje się urocza, mała kapliczka.

    Parametry parkingu GPS
    Parametry parkingu GPS: 49.510487, 20.060697

    Mała, biała kapliczka stojąca koło lasu w Gorcach - osiedle Oleksówki w Nowym TarguJesteśmy na  szlaku żółtym,  którym będziemy kierować się na szczyt  Turbacza.  Po raz kolejny przekonaliśmy się, że bezchmurne niebo nie jest gwarancją świetnej widoczności w górach. Choć z tej trasy na Turbacz  widać  Tatry –  my mogliśmy podziwiać je jedynie zza mgły… Warto również zwrócić uwagę na  bogatą przyrodę występująca na  żółtym szlaku na Turbacz. Motyl pawie oczko na polnym kwiatu w GorcachJaszczurka na betonowym murze w GorcachOd parkingu przez kilometr droga pnie się w górę. W ostatnich dniach sporo padało, więc na większości szlaku zalegało błoto. Momentami szło się po wodzie, która potokiem spływała w dół szlaku. Dla naszego syna były to wymarzone warunki. Po drodze mijamy jeszcze kilka domów. Mieszkać w takim miejscu – marzenie. Rozciągają się stąd naprawdę ładne widoczki.Krajobraz górski widziany z żółtego szlaku idącego z osiedla Oleksówki w Nowym Targu na TurbaczTurysta z dzieckiem i wózkiem na żółtym szlaku z Nowego Targu na Turbacz, kamienista droga leśnaTak jak wspominałam powyżej po przejściu kilometra kończy się podejście i dochodzimy do pierwszej polany. Przed nami przyjemna, prosta droga. Oczywiście nadal z dużą ilością błota.Polana w Gorcach, słoneczny, letni dzieńMaszerujemy dalej leśną drogą, Wczesna pora sprawiała, że w powietrzu była duża wilgoć. Było rześko… bardzo rześko…Dziecko idące szeroką, leśną drogą - Nowy TargPrzed nami kolejna urokliwa polanka, na której zaobserwować można całe stadka motyli.Chatka stojąca na polanie w GorcachObszerna polana przy żółtym szlaku na TurbaczMotyl - pawie oczko pijący nektar z kwiatka polnegoZa nami 1.75 km, dochodzimy do drogowskazu, który informuje nas że do Turbacza  mamy jeszcze 2 godziny drogi.Dwa drogowskazy PTTK Nowy Targ, opisujące szlak żółty na Turbacz oraz idący w kierunku przeciwnym szlak żółty schodzący do Nowego TarguKierujemy się nadal tą samą drogą, lekko skręcając w prawo. Nasz  żółty szlak  łączy się tu z  czerwonym szlakiem rowerowym.  Na 3.30 km zaczyna się strome podejście mierzące 600 metrów. Warunki nadal takie jak na początku szlaku. Trzeba uważać, bo jest dość ślisko.Turysta ciągnący dziecko w wózku, szeroka, kamienista droga na Turbacz, lasTurysta z wózkiem na żółtym szlaku na Turbacz, po prawej stronie drogi drewniany krzyżNastępnie dochodzimy do miejsca łączenia się szlaków.  Naszego żółtego  ze  szlakiem czarnym. Z drogowskazu dowiadujemy się, że do  Schroniska PTTK na Turbaczu  mamy jeszcze godzinę drogi.Miejsce łączenia się szlaku żółtego na Turbacz z Nowego Targu ze szlakiem czarnym idącym do KikuszowaZaczyna się szeroka droga prowadząca wzdłuż polany. Mijają nas pojedynczy turyści. Ten odcinek szlaku jest przyjemny i niewymagający. Dodatkowo można ogrzać się w promieniach słońca.Turystka z wózkiem idąca szeroką drogą prowadzącą wzdłuż polany w Gorcach, żółty szlak na TurbaczGorce, polana na żółtym szlaku na Turbacz, drzewoAplikacja wskazuje, że od  parkingu w Nowym Targu  przeszliśmy 5.55 km. Droga znowu idzie w górę. Błota i płynącej po szlaku wody nie brakuje. Po przejściu 0.90 km dochodzimy do  Polany Rusnakowej.

    Polana Rusankowa pod Turbaczem

    Kaplica Papieska

    Drewniany budynek - Kaplica Papieska - Kaplica Rzymskokatolicka Pw. Matki Boskiej Królowej Gorców na Polanie RusnakowejNa  Polanie Rusnakowej  znajduje się drewniana  Kaplica Papieska – Kaplica Rzymskokatolicka Pw. Matki Boskiej Królowej Gorców. W której organizowane są  „polowe msze święte”.  Nabożeństwa odbywają się w każdą sobotę (od 26 kwietnia do końca września). Cieszą się one dużym zainteresowaniem. Nie brakuje na nich ratowników GOPR, harcerzy, czy też myśliwych. Oczywiście każdy może wziąć udział w takim nabożeństwie.Wózek Qeridoo, Kaplica Papieska w GorcachDziecko bawiące się żółtym samochodem na Polanie Rusnakowej w Gorcach

    Jest to naprawdę wyjątkowe miejsce. Roi się tu od motyli, wyjątkowych motyli – rusałka żałobnik. Według Wikipedii są to najpiękniejsze, polskie motyle i choć piszą, że spotyka się je zazwyczaj pojedynczo. Tutaj, na  Polanie Rusnakowej  jest ich naprawdę sporo. Latały nam koło głów, słyszeliśmy trzepot ich skrzydeł. Motyle w ogóle nie bały się kontaktu z ludźmi. Wystarczy wystawić rękę… Motyl - rusałka żałobnikMotyl - rusałka żałobnik siedzący na ręce kobietyOd  Polany Rusankowej  mamy jeszcze do przebycia 2 kilometry na  Turbacz.  Chwilę odpoczywamy na ławkach przy kapliczce i wracamy na nasz  żółty szlak. Dziecko trzymające w ręce żółty samochód

    Pomiędzy drzewami, po prawej stronie ukazuje się nam tablica informująca nas o przebiegu  SZLAKU PAPIESKIEGO w Gorcach.

    Robimy zaledwie 0.60 km od  Kaplicy Papieskiej  i dochodzimy do  łączenia się kilku szlaków  prowadzących na  Turbacz  (nasz –  żółty, zielony, czarny oraz niebieski).Drzewo, drogowskazy -łączenie się kilku szlaków  prowadzących na  Turbacz, szlaku żółtyego, zielonego, czarnego oraz niebieskiegoUśmiechnięte dziecko na szlaku na Turbacz, leśna droga

    Turyści - kobieta i mężczyzna na szlaku na Turbacz, polanaTurysta pchający wózek, dziecko idące obok, szeroka droga prowadząca na TurbaczPo drodze mijamy  brzozowy krzyż poświęcony pamięci Żołnierzy Wyklętych – Konfederacji Tatrzańskiej, Armii Krajowej,  Ludowej Straży Bezpieczeństwa,  Zgrupowania „Błyskawica” Józefa Kurasia „Ognia” oraz  partyzantów postogniowego oddziału „Wiarusy”.Pomnik upamiętniający Żołnierzy Wyklętych na żółtym szlaku na Turbacz

    Idziemy dalej, schodzimy z szerokiej drogi i wchodzimy na wąską, kamienisto -skalną ścieżkę pnącą się w górę. Czasem ciężko jest się tu wyminąć z innymi turystami – szczególnie z wózkiem 😅 Syn pięknie pokonał ten odcinek na własnych nogach. Byliśmy z Niego dumni!Małe dziecko na skalnym szlaku w GorcachMężczyzna pokonujący trudny, sklany odcienk na niebiesko - żółto - zielonym szlaku na Turbacz

    Po chwili dochodzimy do  Schroniska na Turbaczu.  Dodam, że to nie jest jeszcze szczyt. Schronisko znajduje się poniżej szczytu  Turbacz.

    Schronisko na Turbaczu

    Schronisko PTTK im. Władysława Orkana na Turbaczu, letni dzieńSchronisko PTTK im. Władysława Orkana na Turbaczu znajduje się przy granicy z Gorczańskim Parkiem Narodowym.  Położone jest na wysokości  1283 m n.p.m.  Usytuowane jest na brzegu  Polany Wolnica,  zaliczającej się do  Hali Długiej.

    Budynek schroniska robi wrażenie – jest naprawdę duży. Przy schronisku nie brakuje stolików, leżaków dla turystów oraz zadaszonego miejsca wyznaczonego na ognisko. Można tu zjeść obiad, napić się czegoś zimnego i odpocząć przed zdobyciem  Turbacza.  Z tarasu schroniska (przy odrobienie szczęścia) można podziwiać panoramę  Pienin i  Tatr (Tatr Bielskich z Hawraniem przez Tatry Wysokie z Łomnicą,  Gerlachem, Wysoką  i  Świnicą,  Kasprowy Wierchem,  Bystrą,  Banówką). Budynek Schronisko PTTK im. Władysława Orkana na TurbaczuNieopodal budynku schroniska znajduje się drewniana chatka, która jak się okazuje jest  Muzeum Kultury i Turystyki Górskiej PTTK.  Istnieje od 1980 roku. Można w nim poznać między innymi dzieje Schroniska na Turbaczu. Muzeum wygląda na nieczynne…

    Budynek Muzeum Kultury i Turystyki Górskiej PTTK, wierzbówki kiprzycyMy nie zdecydowaliśmy się na odpoczynek przy samym schronisku. W dniu naszej wycieczki było przy nim zbyt tłoczno. Takie są uroki weekendowych wyjazdów 😉 Weszliśmy na leśną ścieżkę znajdującą się z boku schroniska.Dziecko na ścieżce prowadzącej do budynku Schroniska na TurbaczuNa  Turbacz  od schroniska doprowadziły nas znaki czerwone. Ten odcinek trasy to przyjemna, niewymagająca ścieżka leśna. Nasze pierwsze skojarzenie – Polica leząca w  Beskidzie Żywieckim  (na szlaku zalega sporo połamanych drzew, z tą różnicą, że tutaj było wszystko pięknie pousuwane ze ścieżki).Dziecko idące leśną dróżką w stronę szczytu Turbacz

    Dziecko, wąska ścieżka leśna w Gorcach

    Turbacz

    Biała tablica wisząca na betonowym słupie z napisem Turbacz 1310 m n.p.m.Mamy na liczniku 8.70 km i docieramy do celu 😎 Stajemy na szczycie  Turbacza. Znajduje się tu charakterystyczny pomnik wykonany z betonu, informujący nas o wysokości zdobytego szczytu.

    Turbacz wysokość

    Turbacz  położony jest 1310 m n.p.m.  Jest to  najwyższy szczyt w Gorcach. Turbacz z dzieckiem, rodzina pozująca przy betonowym pomniku z białą tablicą na Turbaczu, letni dzień

    Krzyż na Turbaczu, w oddali widoczny betonowy pomnik z białą tablicą

    W końcu nadszedł czas na upragniony odpoczynek. Rozłożyliśmy koc i zrobiliśmy piknik. Nasze brzuchy domagały się już od dłuższego czasu jedzenia. Na szczycie  Turbacza  panuje bardzo przyjazna atmosfera, są stoliki z ławeczkami. Można wygrzać się w promieniach słońca. Spędziliśmy tu sporo czasu – syn nie chciał wracać, tak dobrze bawił się w wypadki samochodowe. Szczerze mówiąc nam też nie uśmiechało się wracać. Pogoda dopisywała, było tak przyjemnie… Niestety czekała nas jeszcze długa droga powrotna do  Bielska – Białej.

    Na  parking w Nowym Targu  decydujemy się wracać tą samą trasą. Ze szczytu Turbacz kierujemy się szlakiem czerwonym, następnie od  Schroniska na Turbaczu  obieramy  szlak żółty.  Schodząc w dół musieliśmy bardzo uważać, aby nie podjechać. Przez błoto było bardzo ślisko. Uśmiechnięty turysta z dzieckiem siedzącym w wózku, żółty szlak z Turbacza do Nowego Sącza, droga prowadząca przez lasWracając spotkaliśmy starszego pana, który raźnie maszerował w stronę  Turbacza –  bez butów. Byliśmy pełni podziwu. Rozmawialiśmy z nim przez chwilkę, wydawał się bardzo sympatyczny. Jak się chce, to można 😎

    Po dojściu do samochodu (w pierwszej kolejności) trzeba było zdjąć tonę błota przylepionego do kół wózka, spakować do samochodu plecaki i ruszać w stronę  Bielska.  Dojeżdżając do  Żywca  naszym oczom ukazał się spektakularny zachód słońca. Oczywiście musieliśmy się na chwilę zatrzymać, abym mogła zrobić jeszcze kilka zdjęć. Cała ja! 😅 Żywiec - zjawiskowy zachód słońca w Beskidach, Jezioro ŻywieckieZachód słońca w Żywcu, polana, Beskidy

    W domu byliśmy po godzinie 20:00. To był naprawdę udany dzień! Wzbogaciliśmy się o wspomnienia, których nam nikt nie odbierze 🥰

    Inne szlaki w  Gorcach:
    Schronisko na Łapsowej Polanie szlak z Obidowej

    Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi wpisami zapraszam do śledzenia mojego bloga na Facebooku: Blog szlakowe.pl 

    Zapraszam również na Instagram: @greenmagpic

  • Góra Żar Pieniny Spiskie – szlak z Falsztyna

    Dziecko siedzące w namiocie na polanie na szlaku żółtym prowadzącym na Żar w Pieninach

    „Kiedy jestem w górach nie istnieje świat zewnętrzny, zgiełk i pośpiech Jest tylko natura i życie razem z jej rytmem. Ktoś może powiedzieć, że to tylko mój wymysł, bo przed życiem się nie ucieknie. Zależy kto co nazywa życiem.” – Piotr Morawski

    Pieniny są częstym kierunkiem wybieranym przez turystów z całej  Polski. Jest w nich sporo szczytów wartych odwiedzenia (Trzy Korony, Sokolica, Wysoka itp.). Niestety w weekend oraz miesiące letnie miejsca te są oblegane. Sami odłożyliśmy te szczyty na wrzesień. Tak więc, jeżeli szukasz spokoju i ciszy na pienińskich szlakach zapraszam do lektury. Zabiorę Was dziś na  najwyższy szczyt Pienin Spiskich – ŻAR.

    Trasa: Falsztyn (szlak żółty / szlak czerwony) – Góra Żar (wieża widokowa) – powrót tym samym szlakiem +  Niedzica Zamek 

    Dystans: 11.38 km (bez wycieczki do Niedzica Zamek)

    Czas trwania: 3:30 h (z dzieckiem i wózkiem)

    Minimalne wzniesienie: 657 m

    Maksymalne wzniesienie: 924 m

    Parametry z aplikacji endomondo

    To już  nasza druga wycieczka na Żar. Poprzednim razem przerosło nas ostatnie, bardzo strome podejście na szczyt  ze Wsi Dursztyn (opis trasy:  Łapsze Wyżne – Pawliki – Rzepiska i Grandeus – Dursztyn – Żar  ), które z wózkiem było nie do pokonania. Zdecydowaliśmy, że spróbujemy jeszcze raz zdobyć  Żar – tym razem z drugiej strony. 

    Była to kolejna wycieczka, która wymagała od nas wczesnego wstania. Wszystko za sprawą drogi jaką musieliśmy pokonać, aby dotrzeć do  Falsztyna. Jest to mała wioska położona w  województwie małopolskim w Pieninach Spiskich. Z  Bielska – Białej do  Falsztyna jest około 130 km.

    Na szczęście rano drogi były przejezdne i w miarę płynnie pokonalibyśmy całą trasę. Mijamy tabliczkę FALSZTYN i skręcamy w pierwszą uliczkę w prawo. Parkujemy przed zakazem wjazdu, zaraz przy końcu chodnika. Naszym oczom ukazuje się drogowskaz z żółtym szlakiem prowadzącym do  Łapsze Niżne. To tym szlakiem będziemy póki co szli. Wędrówkę zaczynamy drogą asfaltową idącą w dół, biegnącą wśród gospodarstw. Po przejściu 0,30 km skręcamy w prawo.Falsztyn, ławka, domy, widok na jezioro Czorsztyńskie

    Dochodzimy do parkingu, na którym również można zostawić samochód (miejsc pod dostatkiem – parking jest pusty). Znajduje się tu tablica z mapą oraz zaznaczonymi szlakami biegnącymi z tej urokliwej wioski.Falsztyn mapa szlaków turystycznych, dziecko patrzące na mapęFalsztyn mapa szlaków turystycznychJeżeli ktoś chce rozruszać jeszcze kości przed wędrówką, może skorzystać z siłowni, która znajduje się tuż za tablicą informacyjną. Nasz synuś skorzystał! Od samego rana rozpierała Go energia.Dziecko ćwiczące na siłowni - wieś FalsztynMijamy  Kaplicę Matki Bożej Królowej Polski oraz  cmentarz. Po 0.70 km kończy się asfalt i zaczyna się szeroka, utwardzona droga. Widoki z każdym krokiem stają się coraz piękniejsze.Turysta z dzieckiem i wózkiem idący szeroką drogą, FalsztynCały czas towarzyszą nam spektakularne widoki na  jezioro Czorsztyńskie oraz pobliskie góry. Dobry początek – zapowiada się naprawdę udana wycieczka.

    Falsztyn, widok na jezioro Czorsztyńskie oraz pobliskie góryko z tatą na żółtym szlaku w Falsztynie, polna droga

    Polana, drzewa, niebieskie niebo z białymi chmurami, FalsztynFioletowy, polny kwiatPrzechodzimy przez tunel prowadzący między drzewami. Na szlaku nie brakuje błota. Takie atrakcje nasz syn lubi najbardziej. Buty na początku szlaku nadają się do prania, a wózek do kąpieli na myjni ciśnieniowej.Dziecko idące po kałuży, tata z wózkiem

    Turystka idąca z dzieckiem leśną drogąPo 1.60 km (od parkingu) zaczynają się pierwsze wzniesienia. Podłoże to kamienie i błoto. Widać, że szlak jest mało uczęszczany. Miejscami nie ma na nim wydeptanych ścieżek. Jest zarośnięty długą, gęstą trawą… Musieliśmy się przez nią dosłownie „przebijać”. Obawiałam się kleszczy, na szczęście żaden się nie przyplątał.Polana

    Skrzyżowanie szlaków

    Po przejściu 2.30 km dochodzimy do  skrzyżowania szlaków. Od teraz kierujemy się  szlakiem czerwonym (biegnący z  Niedzicy Zamek – godzina drogi). Większość osób na  Żar wybiera właśnie  szlak z Niedzicy. Słup z drogowskazami opisujący szlak żółty - 45 minut Falsztyn, czerwony - Niedzica Zamek 1h

    Skręcamy w prawo i idziemy szeroką, leśną drogą. Mijamy tabliczkę informującą nas, że przebywamy na terenie Lasów Państwowych, Nadleśnictwa Krościenko. Po przejściu kilometra dochodzimy do krótkiego, ale bardzo stromego i śliskiego podejścia, które z czasem łagodnieje. Nie ma się co cieszyć, bo po chwili naszym oczom ukazuje się drugie, bardziej strome podejście i niemniej śliskie podejście.Turystka z dzieckiem pokonująca strome, błotniste podejście na pienińskim szlaku

    Po pokonaniu podejść skręcamy w prawo, wchodzimy na leśną drogę. Na szlaku nadal nie ma żywej duszy. Towarzyszy nam tylko śpiew ptaków, chmara motylków –  szlak jest wyjątkowo bogaty przyrodniczo. Byłabym skłonna napisać, że jest to kraina motyli. Motyle4.38 km – dochodzimy do obszernej polany, której nazwy niestety nie znalazłam w żadnym ze źródeł. Na mapach również nie widnieje żadna nazwa tego miejsca. Nawet wujek google nie wskazał odpowiedzi. A szkoda, bo miejsce jest naprawdę zjawiskowe.  Czerwony szlak tylko o nią zahacza, ale my postanowiliśmy z niego na chwilę zboczyć i zejść w centralne miejsce polany, rozbić namiot (okropnie wiało) i zrobić piknik.  Jest to idealne miejsce na przystanek.Mały turysta, dziecko stojące na polanie

    Polana z widokiem na Tatry

    Wózek, namiot na pienińskiej polanie, w oddali krajobraz górski

    Krajobraz rozciągający się z polany w Pieninach w drodze na ŻarWidok na Tatry z Pienin SpiskichWidok na Tatry rozciągający się z Pienin, polana na szlaku na Żar

    Jest to idealny punkt widokowy. Myślę, że przy lepszej pogodzie (niż w dniu naszej wycieczki) można tutaj naprawdę nacieszyć oczy wspaniałymi widokami na Tatry. Znajduje się tu też zagroda w której urzędują sarenki, bardzo szczęśliwe sarenki. Fakt stronią od kontaktu z ludźmi, ale można je poobserwować z oddali.Dziecko rzycające frisbee na polanie w PieninachDziecko odpoczywające na kocyku, jedzące zupę z kubeczka na pienińskim szlakuDziecko biegnące wzdłuż polany w PieninachTurystka biegnąca wzdłuż polany, krajobraz górskiTurysta z dzieckiem w wózku na polanie w Pieninach, widok górskiWracamy na nasz  czerwony szlak. Teraz kierujemy się leśną dróżką. Przed nami jeszcze 900 m do szczytu.  Na tym odcinku spotykamy pierwszego turystę – przesympatycznego dziadka, który nie ukrywa radości ze spotkania pierwszych ludzików na szlaku. Ucinamy z nim krótką pogaduszkę i ruszamy dalej…Turysta ciągnący wózek na pienińskim szlaku, leśna ścieżkaPo drodze czekają na nas ostatnie, dwa, bardzo strome, ale krótkie podejścia na szczyt.To drugie jest wyjątkowo  kamieniste.Mężczyzna ciągnący wózek na czerwonym, stromym szlaku, ostatnie podejście pod Żar

    Wózek na kamienistym szlaku na Żar Turystka na kamienistym szlaku na Żar w Pieninach

    Góra Żar – wieża widokowa Zor

    Dziecko podziwiające widoki z drewnianej wieży widokowej na szczycie Żar, Pieniny Spsikie na Jezioro Czorsztyńskie, GorceŻar  to najwyższy szczyt Pienin Spiskich mierzący  883 m n.p.m.  Szczyt jest całkowicie zalesiony. Naszym oczom ukazuje się drewniana  wieża widokowa Zor. Na szczycie jesteśmy sami. Syn uciął sobie drzemkę w swojej karocy. Na chwilę siadamy na ławce, która znajduje się tuż obok wieży. Na  Żar dociera rodzinka z dziesięcioletnim synem. Chętnie opowiadają nam jak zaszczepili synowi miłość do gór od najmłodszych lat. I jak teraz chętnie zdobywa szczyty. Doskonale rozumiałam co mają na myśli. Drzewo, na którym jest oznaczenie najwyższego szczytu Pienin Spiskich Żar, czerwony szlakAktualizacja! Szczyt  Żar  udało się nam odwiedzić 3 października 2020 r. Szliśmy  czerwonym szlakiem prowadzącym ze wsi  Dursztyn  (opis szlaku w przygotowaniu). Oczywiście tym razem bez wózka 😅 I wiecie co?  Żar  doczekał się w końcu swojej tabliczki 😍😎 Wstawiam do wpisu również kilka nowych zdjęć z  Góry Żar. Żółta tabliczka przymocowana do drzewa, oznaczająca szczyt ŻAR (883 m n.p.m.) w Pieniach SpiskichTurysta z dzieckiem i wózkiem pod drewnianą wieżą widokową Żar w Pieninach

    W naszym odczuciu wieża jest za niska. Widoki jakie możemy z niej podziwiać to, te rozciągające się na północ: Frydman, Dębno, Jezioro Czorsztyńskie  oraz  Gorce.Turysta podziwiający widoki rozciągające się z wiezy widokowej na górze Żar w Pieninach, widok między innymi na Jezioro Czorsztyńskie oraz GorceKrajobraz rozciągający się z wieży widokowej na Górze Żar w Pieninach Spiskich, widok na Jezioro Czorsztyńskie, Gorce, pobliskie wsieDrewniana wieża widokowa w Pieninach Spiskich na górze Żar, widok na Jezioro Czorsztyńskie, GorceTurysta z dzieckiem na rękach na wieży widokowej Żar w Pieninach Spiskich, widok między innymi na Jezioro CzorsztyńskieTurystka na wieży widokowej Żar w PieninachWracamy tym samym szlakiem. Przed nami kilka stromych zejść w dół, ale i parę nie za stromych podejść. Przy dwóch zejściach musimy sprowadzać wózek, po czym wracamy po syna i znosimy Go na dół. Zalegające na trasie błoto sprawia, że jest bardzo ślisko. Dziecko na szlaku patrzące jak tata ciągnie wózek

    Niedzica – Zamek spacer po zaporze

    Zapora Niedzica, widok na zamekGrzechem byłoby nie skorzystać z okazji podjechania do  Niedzicy. Od  Falsztyna to niecałe 10 km. Wieczorem miejsc parkingowych jest tu pod dostatkiem. Wydaje mi się, że w godzinach porannych i popołudniowych parkingi są wypełnione po brzegi. Po prawej stronie  zbiornika Czorsztyńskiego znajduje się średniowieczny zamek. Mieliśmy w planach zwiedzanie zamku, niestety syn był wykończony i udało się tylko przespacerować po zaporze i podziwiać zamek z oddali. Istnieje również możliwość podejrzenia zamku z teleskopu zamontowanego na zaporze (oczywiście odpłatnie). Teren przy zaporze jest maksymalnie zagospodarowany. Co kawałek można kupić lody, napoje, zjeść ciepły posiłek, pamiątki. Dużym zainteresowaniem cieszą się  tutaj spływy przełomem Dunajca, które są organizowane kilka razy dziennie. Skorzystać z takiego spływu można do końca października.Widok na Zamek z początku zapory - NiedzicaTurysta z dzieckiem na zaporze - Niedzica, w oddali zamekNiedzica zamekWidoki jakie możemy  podziwiać z zapory to: Tatry (między innymi: Szalony Wierch, Łomnica, Durny Szczyt, Baranie Rogi, Lodowy, Płaczliwa Skała, Hawrań, Nowy Wierch, Murań, Wysoka, Rysy, Świnica), Pieniny Spiskie (między innymi: Hombark,  Jatki, Spiska Magura) oraz Jezioro Sromowieckie.Tablica,na której opisany jest widok na Tatry z zapory w NiedzicyPoniżej widok z zapory na  Jezioro Sromowieckie.

    Strome schody, dziecko z tatą, Zapora NiedzicaW Pieniny będziemy wracać – ciągną nas jak magnes… Cieszę się, że udało nam się znaleźć kolejny spokojny szlak, na którym można odpocząć i jednocześnie nacieszyć oczy niezapomnianymi widokami. Szkoda, że rejony Pienin Spiskich są aż tak niedoceniane… 

    Zobacz koniecznie

    Będąc w okolicy Pienin Spiskich – Dursztyna warto odwiedzić również: 

    Zapraszam do śledzenia mojego bloga na Facebooku:  Blog szlakowe.pl i na Instagramie: @greenmagpic

    Media społecznościowe Facebook i Instagram

  • Oaza spokoju – Jałowiec szlak ze Stryszawy Roztoki

    Żółta tabliczka na szczycie Jałowiec, flaga akcji Zdobywamy Szczyty dla Hospicjum na tle niebaDzisiaj odwiedzimy mało uczęszczany szlak w  Beskidzie Żywieckim.  Konkretnie  Pasmo Przedbabiogórskie –  szczyt o łatwej do zapamiętania wysokości:  1111 m n.p.m.  Mowa o  Jałowcu – OAZA CISZY i SPOKOJU.  Miejsce, które każdy górski maniak powinien odwiedzić. Trasa nie należy do najłatwiejszych, ponieważ spora część szlaku pnie się stromo w górę. Mimo wszystko jest przez nas bardzo lubiana i dość często odwiedzana.

    Trasa: Stryszawa Roztoki (szlak żółty) – Polana Krawcowa (szlak niebieski) – Jałowiec – Przełęcz pod Jałowcem – powrót tym samym szlakiem

    Dystans: 14.20 km

    Czas trwania: około 5:00 h (z dzieckiem i wózkiem)

    Minimalne wzniesienie: 602 m

    Maksymalne wzniesienie: 1156 m

    Parametry z aplikacji endomondo

    Uwaga! Maj 2020 aktualizacja wpisu o nowe zdjęcia

    Człowiek, który chce dobrze wypocząć musi mieć ciszę, spokój, zieleń, powietrze, tak jak Chrystus powiedział: „Pójdźmy na odosobnienie odpocząć maluczko”.   Kardynał Stefan Wyszyński, Stryszawa Sierpień 1965 r (Cytat wprost ze szczytu Jałowca)

    Stryszawa Roztoki parking

    Pobudka o świcie, pakowanie i w drogę. Syn od samego rana rozpromieniony – kocha te nasze szalone wypady w góry. Nasz cel?  Stryszawa Roztoki leżąca w  województwie małopolskim. Około godziny drogi z  Bielska – Białej. Dojeżdżamy do  leśnego parkingu. Miejsc parkingowych jest tu pod dostatkiem. Wspaniałe zagospodarowany teren, z dużą dbałością o komfort przybywających na szlaki biegnące ze  Stryszawy.

    Parametry parkingu GPS
    Parametry GPS parkingu: 49.682059, 19.490012

    Stryszawa Roztoki parking leśny
    Cały szlak jest starannie oznaczony – nie ma możliwości na pomyłkę. Co kawałek ławeczki umożliwiające wygodny odpoczynek oraz sporo tablic informacyjnych. Dużo chodzimy po górach, ale to jest jedno z przyjaźniejszych miejsc turystom.

    Swoją wędrówkę zaczynamy  żółtym szlakiem, do którego musimy podejść drogą asfaltową około 0,5 km. Tutaj też skręcamy w lewo. Po przejściu kilkuset metrów naszym oczom ukazuje się wodospad, obok którego nie da się przejść obojętnie. Schodzimy niżej i dostrzegamy, że po drugiej stronie są drewniane schodki umożliwiające zejście pod sam wodospad.Turysta z dzieckiem podziwia wodospad w Stryszawie

    Kontynuujemy wędrówkę kierujemy się dalej asfaltem jeszcze jakieś 40 m i skręcamy w lewo, mijamy szeroki drewniany most.Dziecko przechodzi przez drewniany mostek w StryszawieZbaczamy ze szlaku, skręcamy w lewo, aby podejść pod sam wodospad. Tak jak wspominałam schodzimy stromymi schodami w dół.  Nasz synuś jest prze szczęśliwy, bo może powrzucać kamienie do wody. Początek szlaku, a tu takie atrakcje… Dziecko potrzebuje naprawdę niewiele do pełni szczęścia.Leśne kaskady w StryszawieLas, piękny wodospad, skały w Stryszawie

    Zapatrzone dziecko, StryszawaWracamy na szlak. Zaczyna się leśna  ścieżka przyrodnicza im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Mijamy również pomnik poświęcony Kardynałowi.Pomnik im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w StryszawiePomnik upamiętniający Kardynała Stefana Wyszyńskiego

    Kierujemy się na  Polanę Krawcową.  Drogowskazy wskazują 45 minut drogi. Natomiast na szczyt Jałowca 1:10 h. Wydaje mi się, że pokonanie tej trasy z dzieckiem w tak krótkim czasie nie jest za bardzo możliwe. Szlak momentami jest wymagający.Tablica, drogowskazy, żółty szlak w Stryszawie na  Krawcową Polanę 45 minut drogi, szczyt Jałowca godzina dziesięć minutPo chwili przemarszu skręcamy w lewo. Zaczyna się dróżka leśna, kamienista, momentami skalna. Początkowo wąska. Kamienie z rana były jeszcze mokre, przez co było ślisko. Ostrożność obowiązkowa! Szczególnie z dzieckiem. Pniemy się w górę – jest dość stromo.dziecko, mężczyzna ciągnący wózek pod górkę na leśnej ścieżce, letni dzień

    Turystka idąca z dzieckiem leśną ścieżką

    Po kilometrze przecinamy drogę, po to, aby wejść znowu do lasu. Maszerujemy szeroką drogą, przejezdną dla samochodów terenowych. Nas tego dnia nie mija żaden, ale widać, że pojedyncze dwuślady się tu poruszają.Żaba, las, liścieCzas wyjść z lasu. Teraz poruszamy się szeroką dróżką prowadzącą między drzewami. Można nałapać trochę słońca. W dniu naszej wycieczki było go pod dostatkiem. Po 300 m wracamy na leśną ścieżkę. Dotychczas pokonaliśmy 3 km od parkingu.Turysta ciągnący przyczepkę rowerową, szlak żółty na Jałowiec

    Polana Krawcowa

    Docieramy do miejsca, w którym kończy się  szlak żółty, a zaczyna się  szlak niebieski – to nim będziemy kontynuować naszą wycieczkę. Miejsce to jest nazywane  Polaną Krawcową.  Oczywiście obowiązkowo jest tu ławeczka, na której postanowiliśmy odpocząć. I zachęcam do tego, ponieważ przed nami bardzo strome i długie podejście. Drogowskaz wskazuje, że od szczytu Jałowca dzieli nas 40 minut drogi. Z dzieckiem – niemożliwe, szczególnie, że syn praktycznie całą drogę idzie na własnych nóżkach.

    Mija nas rowerzysta. Prowadzi tu rowerowy szlak w kolorze  czerwonym. Po 0.40 km zaczyna się strome podejście – bardzo strome i długie podejście. Mierzy aż 1.30 km. To jest najcięższy odcinek na tym szlaku. Nasz syn często prosił o przerwę i picie. Wyciągnięcie wózka też nie należało do prostych. Brawa dla mojego męża!Mały turysta,dziecko na kamienistej ścieżce leśnej

    Turysta ciągnący pod górkę wózek, obok idzie dziecko, szlak na Jałowiec ze StryszawyPo wdrapaniu się pod górę wychodzimy na dróżkę, na której czeka nas jeszcze jedno podejście, a potem prosta droga prowadząca wprost na szczyt  Jałowca.Krajobraz górski na szlaku na Jałowiec ze StryszawyDziecko idące stromo w górę leśną ścieżką

    Szeroka droga leśna prowadząca wprost na szczyt Jałowiec

    Jałowiec 1111 m n.p.m.

    Żółta tabliczka na szczycie Jałowiec, flaga akcji Zdobywamy Szczyty dla Hospicjum na tle niebaMamy za sobą 4.42 km przemarszu. Szczyt jest niesamowity…  Jałowiec jest jest najwyższą kulminacją  pasma Jałowieckiego. Nie brakuje tu krzaczków borówki czernicy. Panuje tu wyjątkowy spokój i cisza. Mimo, że przewijają się tu pojedynczy turyści, jest magicznie. Rozmawiałam ze starszą panią, która była z mężem dzień wcześniej na  Babiej Górze i niestety mimo pogody w nizinach, widoków na  „Babiej” brak przez mgłę.  Zachwycała się  Jałowcem… Stwierdziła nawet, że jest to jedno z piękniejszych miejsc w  Beskidach. Mogłabym się pod tym podpisać – jest wyjątkowe, to na pewno.

    CIEKAWOSTKA

    Szczyt  Jałowiec nazywany jest również  szczytem Przedbabiogórskim.Słup, tabliczka w kolorze żółtym z napisem Jałowiec, opis drogowskazu niebieskiego oraz żółtego prowadzącego ze szczytu Jałowiec

    Szczyt Jałowiec, turyści odpoczywający na szczycie, w oddali widok na BeskidyZ  Jałowca można udać się na inny szczyt  Pasma Przedbabiogórskiego – Lachów Groń. Czas przejścia żółtym szlakiem to 1 h 30 minut. Jest to równie spokojne i urokliwe miejsce. My na  Lachów Groń szliśmy z  Koszarawy. Opis szlaku: Lachów Groń z KoszarawyJałowiec z dzieckiem, chłopiec trzymający flagę akcji Zdobywamy Szczyty dla Hospicjum, w tle krajobraz górskiZ  Jałowca rozciąga się wspaniała panorama. W kierunku południowym i zachodnim widać pasma od Beskidu Śląskiego (Skrzyczne), Żywieckiego (Babia Góra, Mędralowa, Pilsko, Romanka), Beskidu Małego, Beskidu Makowskiego, Magury Orawskiej i Małej Fatry.Widok rozciągający się z góry Jałowiec na BeskidyPies na szczycie Jałowiec, w tle widok na góryTrzyosobowa rodzina - w tym dziecko na górze Jałowiec, widok na BeskidyDziecko z mamą biegnące z flagą po szczycie JałowiecW kierunku południowym rozciąga się  Hala Trzebuńska zwana też  Kubulkową. Na hali były kiedyś wypasane owce. Widok na halę Trzebuńska zwana też  Kubulkową z Jałowca, w oddali widoczne zamglone BeskidyNa szczycie od razu naszą uwagę przyciąga stojący tu krzyż poświęcony Kardynałowi Stefanowi Wyszyńskiemu.Szczyt Jałowiec, krzyż poświęcony Kardynałowi Stefanowi WyszyńskiemuNa szczycie odpoczywa grupa turystów z Poznania. Miło jest słuchać jak zachwycające są dla nich nasze rejony. Cytat jednego z turystów: „Tu są łąki, trawy, Agata zrobiła nawet wianek z kwiatów. Tu jest inaczej niż w Tatrach, ale jest pięknie…” Wydaje mi się, że wielu ludzi nie docenia naszych  Beskidów, ale jak już tu przyjadą zmieniają zdanie na temat naszych gór.

    Na szczycie rozłożyliśmy koc i zrobiliśmy piknik. Na Jałowcu spędziliśmy dwie godziny. Nie obyło się oczywiście bez zabawy samochodzikiem, piłeczką, dyskiem… Łapałam promienie słońca i rozkoszowałam się chwilą.Dziecko bawiące się samochodem na JałowcuPolny kwiat, motyl

    Na  Jałowcu byliśmy również późną jesienią. Niestety widoczność była zerowa, sypał śnieg.Żółta tabliczka z napisem Jałowiec 1111 m n.p.m.n.Turysta z dzieckiem idący leśną ścieżką, jesień, padający śniegZ Jałowca udajemy się do  Schroniska Górskiego „W Murowanej Piwnicy”. Dzieli nas od niego około 1,80 km drogi. Kierujemy się szlakiem  niebieskim / żółtym w dół, leśną drogą. Po około 10 minutach dochodzimy do rozwidlenia szlaków.Reklama schroniska na JałowcuMały turysta, dziecko idące szeroką leśną drogą

    Pod Jałowcem

    Miejsce rozwidlenia szlaków  niebieskiego oraz żółtego. Szlak niebieski prowadzi do Zawoi, natomiast  żółty (którym będziemy się od teraz kierować) doprowadzi nas pod budynek schroniska. Drogowskazy znajdujące się 10 minut od Jałowca na żółtym szlakuDrogowskaz, Opis szlaku żółtego na Jałowiec oraz szlaku niebieskiegoDziecko odpoczywające na ławce na żółtym szlaku Pod JałowcemOd  Pod Jałowcem cały czas kierujemy się leśną ścieżką schodzącą w dół.  Podłoże jest kamieniste.Leśna ścieżka, zalegające na ścieżce konary drzewStrome zejście na żółtym szlaku z Jałowca do schroniska W Murowanej PiwnicyDziecko trzymane za rękę przez tatę, idące po ściętych konarach drzew, żółty szlak turystyczny z Jałowca do schroniska

    Schroniska Górskiego „W Murowanej Piwnicy”

    Schronisko w Murowanej Piwnicy pod Jałowcem na tle Babiej GórySchronisko Górskie „W Murowanej Piwnicy” oferuje noclegi w pokojach dwuosobowych, czteroosobowych oraz wieloosobowych. W godzinach od 8:00 do 22:00 można zamówić posiłek w bufecie gastronomicznym działającym w schronisku. My skusiliśmy się na szarlotkę z kawą.

    Schronisko Górskie „W Murowanej Piwnicy” adres:

    Opaczne 518, 34 – 222 Zawoja (woj. małopolskie)

    tel. 606 573 671, 608 858 122

    Budynek Schroniska Górskiego W Murowanej Piwnicy, widok na zaśnieżoną Babią GóręDrewniane słupy z drogowskazami na tle Babiej Góry przy schronisku W Murowanej Piwnicy w ZawoiBudynek Schroniska Górskiego W Murowanej Piwnicy leżący pod szczytem Jałowca, na żółtym szlakuTurysta z dzieckiem w Schronisku Górskim W Murowanej Piwnicy jedzący szarlotkę i grający w szachyWidok górski rozciągający się ze Schroniska W Murowanej PiwnicyNa parking wracamy tą samą trasą. Co to oznacza? Od Schroniska W Murowanej Piwnicy musimy wspiąć się z powrotem na Jałowiec. Następnie mamy do pokonania liczne strome zejścia. Mimo, że jesteśmy stałymi bywalcami na górskich szlakach, zmęczenie dawało się we znaki. Słońce na szczycie  Jałowca i brak nakrycia głowy zrobiło swoje. Przy zejściu pomocne okazały się kijki. Zejście poszło nam dość sprawnie, przed nami jeszcze godzinka drogi samochodem do domu. Na  Jałowiec będziemy wracać niejednokrotnie i to z wielką przyjemnością.

    Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi wpisami zapraszam do śledzenia mojego bloga na Facebooku: Blog szlakowe.pl    Zapraszam również na Instagram: @greenmagpic

    Zdobywamy szczyty dla Hospicjum 2019

  • Polica szlak z Sidziny przez Halę Krupową

    Dziś chcę Wam opowiedzieć o niezwykle ciekawym szlaku z Sidziny, prowadzącym do miejsca, o którym wcześniej nie mieliśmy pojęcia. W Boże Ciało wyruszyliśmy na Policę w Beskidzie Żywiecko-Orawskim. Szlak przemierzyliśmy razem z synem i jego wózkiem. Trasa nie należy do krótkich – liczy około 18 kilometrów, dlatego warto zarezerwować na nią odpowiednio dużo czasu, aby móc cieszyć się każdym jej fragmentem.

    Wstaliśmy o świcie, spakowaliśmy wszystko, co potrzebne, i ruszyliśmy do wsi Sidzina w województwie małopolskim. Z Bielska-Białej mieliśmy do pokonania nieco ponad 80 km samochodem. Na szczęście, że był to dzień wolny od pracy, drogi były przejezdne i sprawnie dotarliśmy na miejsce.

    Trasa: Sidzina (szlak zielony) – Hala Krupowa  – Kucałowa Przełęcz (szlak czerwony)- Polica – powrót tą samą trasą

    Dystans: około 16 km*

    Czas przejścia: około 6 h*

    Minimalne wzniesienie: 610 m

    Maksymalne wzniesienie: 1369 m

    *w obie strony

    Sidzina parking

    Zaparkowaliśmy na parkingu przy Skansenie w Sidzine, tuż obok Domu Wczasów Dziecięcych. Miejsc było pod dostatkiem, a poza nami stał tu tylko jeden samochód. Muszę przyznać, że mamy naprawdę szczęście do tras, na których praktycznie nie spotyka się turystów. Tego dnia panował niemiłosierny upał – już rano temperatura sięgała 30 stopni.

    Parametry GPS parkingu:
    Współrzędne GPS parkingu, Siedzina Skansen: 49.6193247N, 19.7013481E

    Aplikacja wskazywała, że do pokonania mamy przewyższenie wynoszące 800 metrów – niemało! Szlak na Policę z Sidziny nie należy do najłatwiejszych. Ruszamy zielonymi znakami, początkowo asfaltową drogą, która kończy się już po około 300 metrach marszu.

    Wchodzimy do lasu i podążamy szeroką drogą. Po około 500 metrach skręcamy ponownie w lewo. Od tego momentu zaczyna się kamienista nawierzchnia, a my pniemy się w górę przez około 3 kilometry, robiąc co jakiś czas krótkie przerwy na odcinki nieco mniej strome i łatwiejsze do przejścia.

    Pierwsze podejście warte wspomnienia mierzy aż 700 metrów – strome, naprawdę wymagające. Drugie podejście na tym odcinku ma około 200 metrów, a my wciąż wdrapujemy się coraz wyżej. Przez cały czas towarzyszy nam śpiew ptaków.

    Schodząc w dół, nie mogliśmy uwierzyć, że nasz syn pokonał tak trudny fragment całkowicie samodzielnie. Takich stromych podejść na tym szlaku nie brakuje.

    W końcu schodzimy na prostą ścieżkę, prowadzącą lekko w dół. Towarzyszy nam upał i pełne słońce na niebie – duszno, ale chwila odpoczynku pozwala złapać oddech. Po krótkiej przerwie znów ruszamy w górę. Na trasie pojawiają się tablice informacyjne o ostoi rzadkich gatunków zwierząt. Pierwsze widoki zaczynają nas zachwycać – na południowym zachodzie, za lekką mgłą, wyłaniają się Tatry. Szkoda tylko, że w dniu naszej wyprawy widoczność nie była najlepsza.

    Dalej podążamy prostą drogą, chwilami prowadzącą lekko w dół. Zza drzew nieśmiało przebijają się kolejne szczyty, tym razem na południowym wschodzie.

    Przed nami pojawiło się niewielkie, zaledwie 100-metrowe wzniesienie, które okazało się niezwykle wymagające! Trzeba się mocno zaprzeć, aby podciągnąć wózek z śpiącym dzieckiem. Nasz mały podróżnik doskonale wie, kiedy najlepiej uciąć sobie drzemkę. 😉

    Hala Krupowa

    Po wymagającym podejściu możemy wreszcie odetchnąć i nieco zregenerować siły. Kontynuujemy wędrówkę prostą ścieżką, aż dochodzimy do odcinka pokrytego drobnymi kamieniami – niezwykle malowniczego fragmentu trasy.

    3,8 km – taki dystans pokonaliśmy od parkingu i wchodzimy na polanę, a właściwie halę – Halę Krupową.

    Hala Krupowa, położona na wysokości 1152 m n.p.m., robi ogromne wrażenie. Jeszcze do niedawna praktykowano tu wypas owiec, a ślady tej tradycji stanowi szałas pasterski u podnóża hali, który znakomicie wzbogaca krajobraz. Z tego miejsca rozciągają się imponujące widoki – między innymi na Gorce, Tatry oraz Kotlinę Orawską. W oddali, za drzewami na szczycie, widać także wieżę z nadajnikiem.

    Ilość kwiatów, które można tu zobaczyć, jest wręcz niewyobrażalna. To samo dotyczy liczby owadów… 😉

    Decydujemy się na pierwszy przystanek podczas wędrówki na Policę – czas na drugie śniadanie. Kawa i drożdżowe ciasto z truskawkami smakują tu jeszcze lepiej… W tym czasie nasz syn budzi się, pełen energii i gotowy do zabawy. Robimy „ognisko na niby”, rzucamy dyskiem – atmosfera jest miła i wesoła. To tutaj mijają nas pierwsi turyści.

    Czas ruszać dalej. Kierujemy się prosto wzdłuż hali, przed nami rozpościera się szeroka, leśna dróżka. Do Kucałowej Przełęczy dzieli nas około 20 minut marszu.
    Dochodzimy do miejsca, w którym łączą się dwa szlaki: nasz, zielony oraz czarny prowadzący z Wielkiej Polany (45 minut). Szlak ten jest o wiele bardziej uczęszczany. Tutaj też pojawia się całkiem spora grupa turystów. Na szlaku, w końcu można spotkać dzieci z rodzicami. W oddali widać już SCHRONISKO PTTK im. Kazimierza Sosnowskiego NA  HALI KRUPOWEJ, do którego kierują się praktycznie wszyscy mijający nas ludzie. Idąc dalej dochodzimy do polany, a konkretniej do Kucałowej Przełęczy.

    Kucałowa Przełęcz

    4,8 km – Kucałowa Przełęcz, położona na wysokości 1148 m n.p.m., to kolejne wyjątkowe miejsce na szlaku prowadzącym na Policę. Od razu przywiodła mi na myśl drogę na Wielką Rycerzową i widok z Przełęczy Halnej – ukształtowanie terenu jest bardzo podobne. Skręcając w lewo, dojdziesz do Schroniska PTTK na Hali Krupowej, gdzie można zrobić przerwę i skorzystać z jego oferty.

    Pierwszy skręt w lewo prowadzi do Schroniska PTTK na Hali Krupowej, natomiast drugi skręt w lewo wyznacza naszą dalszą trasę.

    Schronisko PTTK im. Kazimierza Sosnowskiego na Hali Krupowej

    Schronisko PTTK im. Kazimierza Sosnowskiego na Hali Krupowej położone jest na wysokości 1152 m n.p.m. Z jego tarasu widokowego można podziwiać Tatry Bielskie, Tatry Wysokie, Tatry Zachodnie oraz słowacką część Tatr Zachodnich.

    Schronisko PTTK im. Kazimierza Sosnowskiego na Hali Krupowej

    Drewniana ściana budynku Schroniska PTTK na Hali Krupowej, na której wiszą tablice, otwarte drzwi

    Schronisko PTTK im. Kazimierza Sosnowskiego na Hali Krupowej

    wnętrze schroniska na Hali Krupowej, drewniane stoły ławki, na śianie telewizor, bufet z wiszącym na ścianie jadłospisem
    Schronisko PTTK im. Kazimierza Sosnowskiego na Hali Krupowej
    widok na Tatry rozciągający się z tarasu schroniska na Hali Krupowej, w koło jesień, w tle mgła
    Schronisko PTTK im. Kazimierza Sosnowskiego na Hali Krupowej

    Na szczyt Polica mamy jeszcze około 45 minut drogi.

    Idziemy jeszcze kilka kroków w górę przełęczy, a następnie skręcamy w lewo, wchodząc na bardzo przyjazną dróżkę. Pierwsze słowo, które przychodzi mi na myśl: BAJKA! Wokół intensywna zieleń, przeplatająca się z błękitem nieba – wszystko dzięki ogromnej ilości krzaków borówek.

    Dochodzi do miejsca, gdzie szlaki się rozdzielają. Od tego momentu podążamy szlakiem CZERWONYM. Przed nami rozciąga się gęsty, bardzo gęsty las.

    Pod stopami mamy skały, korzenie i kamienie. W lesie pokonujemy 300-metrowe, kamieniste podejście.

    Wychodzimy z lasu na wąską dróżkę. Znów czeka nas wysiłek – podłoże pokryte jest drobnymi kamieniami, miejscami wystają skały. Mija nas trzech rowerzystów, wyraźnie cieszących się z ekstremalnego zjazdu. Pojawiają się tablice informacyjne: znajdujemy się w REZERWACIE PRZYRODY NA POLICY oraz na OBSZARZE NATURA 2000.

    Tutaj zaczyna się prawdziwa przygoda! Wchodzimy na odcinek pełen przeszkód… Chodzimy po górach często, przetarliśmy już wiele szlaków, ale nigdy nie widzieliśmy tylu zwalonych drzew – w rezerwacie przyrody ich nie usuwa się. Prezentują się niesamowicie, ale możecie sobie wyobrazić, jak trudne było pokonanie tego (niekrótkiego) fragmentu z wózkiem. Kilka razy musieliśmy go złożyć i przejechać pod przeszkodami lub przenieść nad drzewami. Trudny, ale fascynujący odcinek.

    Widać też postęp naszego dziecka – wcześniej prosił o pomoc, teraz sam wspina się i przeskakuje przez leżące drzewa. Nabiera odwagi i pewności w trudnych sytuacjach. Jestem DUMNA z naszego czterolatka!

    Muszę dodać, że na tym odcinku warto zachować szczególną ostrożność. Liczne odstające gałęzie złamanych drzew mogą łatwo spowodować skaleczenia – przekonaliśmy się o tym na własnej skórze i wróciliśmy do domu podrapani. W końcu, po pokonaniu niemal 8 kilometrów, docieramy na szczyt Polica.

    Polica 

    Polica położona jest na wysokości 1369 m n.p.m. i wchodzi w skład Pasma Babiogórskiego. Początkowo nie byliśmy pewni, czy osiągnęliśmy szczyt, ponieważ nie ma tu żadnej tabliczki informującej o tym fakcie. Na szczęście aplikacja nie kłamie. Z tego miejsca doskonale widać między innymi Babią Górę, która prezentuje się dostojnie, jakby była na wyciągnięcie ręki.

    Rozpościera się stąd również panorama obejmująca Orawę i Jezioro Orawskie, Beskid Śląski, Beskid Mały, Beskid Makowski, Beskid Wyspowy, Gorce, Pieniny oraz Tatry.

    Widok na Orawę i Jezioro Orawskie

    Polica pomnik

    Jako ciekawostkę warto dodać, że Polica wiąże się z tragiczną historią lotniczą. 2 kwietnia 1969 roku rozbił się tu samolot LOT lecący z Warszawy do Krakowa, w wyniku czego zginęły 53 osoby. Dokładna przyczyna katastrofy nie została do końca ustalona – według Wikipedii mogło chodzić o zabłądzenie pilotów spowodowane błędem nawigacyjnym. Na szczycie znajduje się pomnik w kształcie ogona samolotu, ufundowany przez mieszkańców pobliskiej Skawicy i Zawoi, z tablicą upamiętniającą nazwiska ofiar. Dodatkowo stoi tu krzyż, który również oddaje hołd wszystkim, którzy zginęli w tej katastrofie.

    Pomnik upamiętniający ofiary katastrofy lotniczej na szczycie Polica

    Powrót tym samym szlakiem okazał się wymagający, bardzo strome zejścia dawały w kość. Zdecydowanie wolę wspinaczkę w górę; przy zejściu mięśnie napinają się niemiłosiernie, a każdy krok wymaga ogromnego wysiłku. Nadciągająca burza i wiszący nad nami deszcz dodatkowo potęgowały napięcie. W drodze powrotnej mijały nas dwa terenowe samochody, które jechały zbyt szybko i praktycznie nie zwracały uwagi na osoby na szlaku. Pył unosił się w powietrzu, ograniczając widoczność i utrudniając oddychanie… Niektórzy naprawdę nie mają wyobraźni.

    Po dotarciu do samochodu spakowaliśmy rzeczy i wózek, po czym ruszyliśmy w drogę powrotną. Od domu dzieliło nas ponad 80 kilometrów, a po takim wysiłku podróż wydawała się ciągnąć w nieskończoność. Powrót odbywał się przy deszczowej aurze – na szczęście zdążyliśmy idealnie zejść ze szlaku. Mimo że burza szła za nami, możemy śmiało powiedzieć, że mieliśmy szczęście.

    Podsumowując, była to nasza ostatnia górska wycieczka w tym miesiącu. W samym maju przewędrowaliśmy 116,96 km po górach (według aplikacji Endomondo). Nie żałuję, że miesiąc zakończyliśmy wyprawą na Policę – to ciekawy, pełen atrakcji szlak, który w moim odczuciu jest dość wymagający, ale daje mnóstwo satysfakcji.

    Zapraszam do śledzenia mojego bloga na Facebooku:  Blog szlakowe.pl i na Instagramie: @greenmagpic

    Media społecznościowe Facebook i Instagram

  • Wielka Racza szlak z Przełęczy Graniczne

    Mężczyzna z dzieckiem na platformie widokowej na Wielkiej Raczy patrzący w kierunku Beskidy Żywieckiego, niebieskie niebo z białymi obłokami, krajobraz górski

    Pomysł na zdobycie Wielkiej Raczy zrodził się w naszych głowach podczas wyprawy na Wielką Rycerzową w poprzedni weekend. Wielka Racza to najwyższy szczyt w Grupie Wielkiej Raczy (tzw. Worek Raczański), położony w Beskidzie Żywieckim. Jej wysokość wynosi 1236 m n.p.m. Przeglądając w aplikacji wszystkie możliwe szlaki prowadzące na szczyt, za najbardziej przystępny do pokonania z dzieckiem i wózkiem uznaliśmy czerwony szlak prowadzący z Przełęczy Graniczne (Vreščovské sedlo). Choć nie jest to najkrótsza droga na wierzchołek, jednogłośnie zdecydowaliśmy się zaryzykować, w końcu zawsze można się wycofać. Trasa jest bardzo różnorodna i ciekawa, pełna górskich widoków. Dużo się na niej dzieje, więc nie ma mowy o nudzie. Ciekawostką jest fakt, że czerwony szlak swój początek ma w Zwardoniu.

    Dla osób wybierających się na Wielką Raczę z dziećmi polecam jednak krótszy i zdecydowanie łatwiejszy wariant – szlak żółty z Rycerki na Wielką Raczę.

    Trasa: Przełęcz Graniczne / Verscovske Sedlo (szlak czerwony) – Kikula / Kykula – Magura – Przysłop Wielki -Wielka Racza / Velka Raca – powrót tym samym szlakiem

    Dystans: ponad 25 km*

    Czas przejścia: ponad 8 h* (sam przemarsz z dzieckiem i wózkiem)

    Minimalne wzniesienie: 797 m

    Maksymalne wzniesienie: 1279 m

    *w obie strony

    Mapka oraz wykres różnicy wzniesień – aplikacja, z której wykonano zrzut ekranu, pokazuje mniejsze odległości niż te zmierzone podczas wędrówki aplikacją Endomondo.

    Przełęcz Graniczne parking

    Niedziela, pobudka o wczesnym poranku, szybkie pakowanie i ruszamy w drogę. Im bliżej byliśmy Przełęczy Granicznej, tym bardziej malownicza stawała się trasa prowadząca do celu. Po niecałej godzinie byliśmy na miejscu. Zero samochodów, jeden przechodzący turysta – bajka, pomyślałam. Wspaniałe widoki rozciągające się wprost z parkingu pozwoliły na chwilę zapomnieć o zimnym wietrze, lekkim zachmurzeniu i błocie, które czekało na nas po wyjściu z samochodu.

    Biała tablica oznaczająca Przełęcz Graniczne oraz drogowskaz oznaczający żółty szlak. W tle utwardzona dróżka oraz w oddali widoczny laswidok z parkingu Przełęcz Graniczne na pobliską polanę oraz pobliskie szczyty górskie

    Koniec podziwiania okolicy – czas ruszać w drogę. Startujemy czerwonym szlakiem, biegnącym wzdłuż granicy polsko-słowackiej. Początkowo trasa jest prosta, choć błotnista. Już po około 300 metrach zaczyna się bardzo strome, kamieniste podejście.

    strome, kamieniste podejście na początku szlaku czerwonego na Wielką Raczę prowadzącego z Przełęczy Graniczne, mężczyzna ciągnący za sobą zielono - szary wózek qeridooPo przejściu około 500 metrów mamy chwilę na oddech, ponieważ trasa wyraźnie łagodnieje.

    kobieta trzymająca dziecko - chłopca za rękę idąca szeroką dróżką prowadzącą wśród drzew

    Następnie trasa skręca w lewo. Trzeba zachować czujność, ponieważ umiejscowienie oznaczenia szlaku można błędnie zinterpretować jako skręt w drogę prowadzącą przez las. Niestety przekonaliśmy się o tym na własnej skórze. Na szczęście szybko zorientowaliśmy się, że coś jest nie tak, i zawróciliśmy. Dla odmiany szlak prowadzi tu chwilowo w dół.

    dziecko idące utwardzoną drogą - szlakiem czerwonym w kierunku Wielkiej Raczy wzdłuż łąki

    Docieramy do zachwycającego miejsca, gdzie znajduje się tabliczka informująca, że jest to obszar Natura 2000 „Beskid Żywiecki”. Idziemy powoli wzdłuż rozległej polany, nie mogąc nasycić się pięknem tego miejsca.

    krajobraz górski na tle niebieskiego nieba z białymi obłokami, soczysto zielona trawa, Obszar natura 2000 Beskid Żywiecki na szlaku czerwonym na Wielką Raczę

    Mijamy polanę, a po chwili przyjemna, utwardzona droga zaczyna przechodzić w kamienistą. Wchodzimy do lasu, gdzie robi się stromo. Na tym odcinku czeka nas kilka wymagających podejść. Towarzyszy nam śpiew ptaków, a póki co jesteśmy sami na szlaku.

    Mężczyzna ciągnący przez las, za linę zielono - szary wózek qeridoo sportex 1

    Ostatnie wzniesienie przed dotarciem na szczyt Kikula jest naprawdę wymagające. Ma ponad 0,5 km długości i daje w kość, szczególnie gdy ciągnie się za sobą wózek. Kamienie są śliskie, więc trzeba zachować czujność.

    Przed nami ostatnia prosta i docieramy na słowacki szczyt. Na tym odcinku spotkaliśmy pierwszą grupkę turystów, którzy nie omieszkali skomentować naszej wyprawy: „Niezła wyprawa!”

    Kikula

    słup z tabliczką oznaczającą słowacki szczyt Kikula leżący 1087 metrów nad poziomem morza oraz opis zielonego szlaku prowadzącego ze szczytu

    No i udało się! Bez chwili wahania rozkładamy koc. Kikula (Kykula) położona jest pomiędzy Jaworzyną (1173 m n.p.m.) a Przełęczą Pod Banią (1000 m n.p.m.), biegnie tu granica polsko-słowacka. Szczyt jest mocno zalesiony, więc nie rozciągają się stąd żadne widoki. Jest jednak miejsce idealne na piknik.

    Przerwa na kawę i notatki z trasy – w końcu wpis na blog sam się nie napisze…

    Brzuszki pełne, jeszcze kilka zdjęć, chwila zabawy autkiem i czas ruszać dalej. Przed nami wciąż sporo drogi do pokonania – Wielka Racza czeka!

    uśmiechnięte dziecko siedzące na słpku granicznym na szczycie Kikula

    Ruszamy drogą widoczną na zdjęciu powyżej, kierując się w stronę szczytu Magura (1087 m n.p.m.). Ten odcinek jest bardzo przyjemny, prosta i łatwa trasa. Najzabawniejsze jest to, że wdrapaliśmy się na szczyt tylko po to, by teraz schodzić w dół – taki urok tego szlaku. Znowu możemy rozkoszować się śpiewem ptaków.

    Po drodze ratujemy żuczki topiące się w kałużach, synuś nie potrafi przejść obok nich obojętnie. Na całym szlaku sporo kałuż i błota, więc nasze buty będą wymagały porządnej kąpieli, a wózek wizyty na myjni ciśnieniowej. Na niebie gromadzą się ciemne chmury, co wywołuje u nas lekki stres – zastanawiamy się, czy coś z nich spadnie. Cały czas kierujemy się w dół, aż docieramy do miejsca (widocznego na zdjęciu poniżej), gdzie skręcamy w lewo i wchodzimy na leśną ścieżkę.

    miejsce skrętu w lewo na szlaku czerwonym prowadzącym na Wielką Raczę z Przełęczy Graniczne, zielono szary wózek qeridoo sportex1

    Z lasku wychodzimy na wąską dróżkę. Po chwili docieramy do drewnianego mostku i ujęcia pitnej, górskiej wody. Robimy krótką przerwę, aby się nieco ochłodzić. Nasz synuś smacznie śpi, a my kontynuujemy wyprawę.

    dróżka prowadząca wśród zielonej trawy i drzew, błękitne niebo z białymi obłokami

    Ponownie wchodzimy na leśną ścieżkę, gdzie czeka nas dość strome podejście. Po chwili szlak skręca w lewo. Na szczęście ten odcinek jest bardzo dobrze i wyraźnie oznakowany.

    Oczywiście po drodze nie zabrakło przerw na robienie zdjęć. Dla mnie leśne drogi są prawdziwym rajem, tyle tu detali wartych uwiecznienia. Zauważyłam nawet motyla, który chętnie pozował, pijąc nektar.

    motyl tygrysi siedzący na fioletowych kwiatkach rosnących wśród zielonej trawy

    Idziemy dalej, wchodząc na drogę biegnącą wzdłuż zbocza. Znowu mamy okazję nacieszyć oczy pięknymi widokami górskimi.

    Dalej czeka na nas wąska droga prowadząca przez gęsty las, pełna wystających korzeni. Syn nadal smacznie śpi – dobrze, że przyzwyczajony jest do drzemki w ekstremalnych warunkach. W pewnym momencie ma się wrażenie, że przechodzi się przez tunel z drzew.

    Nasz wędrowniczek, wypoczęty i w doskonałym humorze, rusza w dalszą trasę na własnych nogach.

    dziecko idące wąską dróżką przez zielony las

    Plusem tego szlaku jest jego różnorodność. Wychodzimy na drogę prowadzącą wzdłuż zbocza. Do tej pory pokonaliśmy 9,3 km i jesteśmy coraz bliżej celu. W tym miejscu również można nacieszyć oczy pięknymi górskimi widokami.

    szlak czerwony prowadzący z przełęczy graniczne, widoki na 9.30 kilometra szlaku czerwonego, gałąź ddrzewa na tle górskich widoków, ciemne, zachmurzone nieboPo przejściu drogi biegnącej wzdłuż zbocza wchodzimy do lasu iglastego, który miejscami jest bardzo gęsty.
    kobieta trzymająca dziecko za rękę idąca wąską dróżką leśnązadowolone dziecko trzymające kobietę za rękę na wąskiej leśnej dróżce

    Przysłop Wielki

    Mijamy szczyt Przysłop Wielki, położony na wysokości 1037 m n.p.m. Tabliczka z jego nazwą jest tak dobrze ukryta wśród drzew, że dostrzegliśmy ją dopiero w drodze powrotnej.
    drewniana tabliczka wisząca na drzewie oznaczająca Przysłop Wielki leżący 1037 metrów nad poziomem morza

    Po pokonaniu leśnego odcinka wychodzimy na otwartą przestrzeń. Kierujemy się wzdłuż słupów energetycznych, które prawdopodobnie prowadzą do Schroniska PTTK na Wielkiej Raczy. Na tym odcinku czeka nas podejście kamienistą drogą.

    strome, kamieniste podejście na czerwonym szlaku na Raczę

    Obłaz

    Wchodzimy na szczyt Obłaz (1043 m n.p.m.). Teraz nasz czerwony szlak zaczyna schodzić w dół, ale tylko na krótko – po chwili szeroką, kamienistą drogą znowu pniemy się w górę. To naprawdę strome podejście, liczące około 800 metrów.

    Spotykamy starsze małżeństwo, które z zaciekawieniem obserwuje naszą trójkę. Wspomnienia powracają i z uśmiechem na ustach starszy pan opowiada historię, jak kiedyś przemierzał Beskid Śląski z córką i wózkiem. Niestety wówczas wózki nie miały amortyzatorów i jego córka bardzo płakała na wertepach. Podkreślił też, że na Wielką Raczę z dzieckiem nie dotarł. Uwielbiam spotykać ludzi na szlakach, a jeszcze bardziej słuchać historii, które nam opowiadają – za każdym razem w górach trafiamy na jakąś fascynującą anegdotę sprzed lat.

    ostatnie podejście na Wielką Raczę czerwonym szlakiem w tle widoki górskiedziecko pokonujące strome podejście na czerwonym szlaku na Wielką RaczęJuż naprawdę niewiele dzieli nas od szczytu. Docieramy do miejsca, w którym skręcamy w lewo – przed nami jeszcze wąska, leśna droga do pokonania.

    mężczyzna podnoszący wózek qeridoo, idący wąską dróżką prowadzącą przez gęsty las na czerwonym szlaku na Wielką Raczę

    Po pokonaniu 12,8 km docieramy na miejsce. Przed nami jeszcze schodki prowadzące do Schroniska PTTK na Wielkiej Raczy oraz drugie, na platformę widokową (wieżę).
    dziecko idące czerwonym szlakiem, wchodzące na schody prowadzące do schroniska na Wielkiej Raczy

    dziecko wychodzące spod schroniska na Wielkiej Raczy po schodkach prowadzących na szczyt Wielka Racza

    Wielka Racza

    Tabliczka oznaczająca szczyt Wielka Racza oraz wskazujący jego wysokość 1236 metrów, drogowskazy opisujące słowackie zielone szlaki prowadzące z tego szczytu

    Schronisko PTTK na Wielkiej Raczy

    Tak jak wspominałam wcześniej, po pokonaniu pierwszych schodków wychodzimy przy Schronisku PTTK na Wielkiej Raczy. Znajdują się tu ławki ze stolikami, przy których odpoczywa wielu turystów. Można posilić się ciepłym posiłkiem, napić kawy, herbaty czy piwa. Oczywiście istnieje także możliwość noclegu, do dyspozycji turystów jest 60 miejsc w pokojach kilkuosobowych. Po wyczerpaniu miejsc w pokojach można przespać się, jak przystało na prawdziwego turystę, na karimacie. Warto dodać, że obsługa schroniska jest bardzo przyjazna i pomocna dla odwiedzających.

    Schronisko na Wielkiej Raczy 2018

    Niewyremontowane schronisko PTTK na Wielkiej Raczy w roku 2018 na tle krajobrazu górskiego

    Schronisko na Wielkiej Raczy 2019

    Minął nieco ponad rok, a my ponownie wybraliśmy się na Wielką Raczę. Ku naszemu zaskoczeniu schronisko przeszło remont. Zobaczcie sami, jak wygląda teraz 🙂

    Widok z platformy widokowej na wyremontowane schronisko na Wielkiej Raczy, w tle widoki górskie

    Wnętrze schroniska na Wielkiej Raczy, drewniane ławy oraz kominek

    Platforma widokowa na Wielkiej Raczy

    Platforma widokowa na Wielkiej Raczy to prawdziwa atrakcja, szczególnie dla najmłodszych turystów. Została postawiona w 1995 roku. Na platformę prowadzą dość strome schody, a widoki stamtąd zapierają dech w piersiach. Szkoda tylko, że w dniu naszej wycieczki na szczycie mocno wiało.

    wesołe dziecko na szczycie Wielka Racza, w tle platforma widokowa na Wielkiej Raczy, błękitne niebo z białymi obłokami

    drewniany taras widokowy na Wielkiej Raczy oraz krzyż Pojednania, przy którym jest grupka turystów

    Dziecko wchodzące na strome schodki prowadzące na platformę widokową na Wielkiej RaczyZ platformy można podziwiać przepiękną panoramę górską, obejmującą między innymi Beskid Żywiecki, Beskid Śląski, Beskid Mały, Tatry Zachodnie i Wysokie oraz pasmo Małej Fatry. 

    Mężczyzna z dzieckiem na platformie widokowej na Wielkiej Raczy patrzący w kierunku Beskidy Żywieckiego, niebieskie niebo z białymi obłokami, krajobraz górski

    widok na góry na tle niebieskiego nieba z chmurami z platformy widokowej na Wielkiej Raczy

    krjobraz na góry widziany ze slowackiego szczytu Wielka Racza, niebo pokryte obłokami, zielona trawa

    Tak jak wspominałam, na szczycie dość mocno wiało. Udało nam się jednak znaleźć idealną miejscówkę – budkę nadleśnictwa, która posłużyła nam za parawan i skutecznie chroniła przed wiatrem. Jest tu sporo przestrzeni i nie ma tłumów. Turyści zazwyczaj zatrzymują się tylko na chwilę: wchodzą na platformę widokową, robią kilka zdjęć i wracają do schroniska lub ruszają w dalszą drogę. My oczywiście posiedzieliśmy nieco dłużej, żeby odpocząć przed powrotem, który był długi i niełatwy. Gdyby nie to, że gonił nas czas, na pewno zostalibyśmy na szczycie Wielkiej Raczy znacznie dłużej.

    uśmiechnięta kobieta z dzieckiem siedząca na ławce na szczycie Wielkiej Raczy, w tle budka nadleśnictwa oraz widoki górskie na Beskid

    dziecko siedzące na drewnianej ławce na szczycie Wielka Racza, w tle drewniana buka nadleśnictwa obok której jest zielono szary wózek qeridoo na tle widoków górskich

    Na szczycie Wielkiej Raczy znajduje się Krzyż Pojednania.

    szczyt Wielkiej Raczy w tle widoczny krzyż Pojedniania, słup z oznaczeniem szczytu oraz turyści

    Powrót na parking oczywiście tą samą trasą – czerwonym szlakiem. Jedynym wyjątkiem było zejście z samego szczytu. Nie zdecydowaliśmy się na schodki obok schroniska, lecz wybraliśmy drogę prowadzącą w dół za schroniskiem. Po kilku metrach łączy się ona ponownie ze szlakiem. Tym razem droga powrotna do samochodu oznaczała nie tylko strome zejścia, ale także strome podejścia.

    szeroka, utwardzona dróżka, krajobraz górski na tle zachmurzonego niebaW drodze powrotnej trafiliśmy na spektakularny zachód słońca. Prawdziwy miód dla oczu – tak można kończyć każdy dzień.

    zachó słońca na czerwonym szlaku na Wielką Raczę

    Biały kwiat - stokrotka duża, oświetlona promieniami zachodzącego słońca

    Ponad 8 godzin samego marszu. Szlak nie należy do łatwych, zwłaszcza gdy wędruje się z dzieckiem i wózkiem. Mimo wszystko na Wielką Raczę na pewno jeszcze wrócimy. Następnym razem musimy jednak wyjść na szlak wcześniej – nie ma nic gorszego niż presja uciekającego czasu. Do domu dotarliśmy po 22:00. Oj, mimo zmęczenia nie było łatwo zasnąć…

    Zapraszam do śledzenia mojego bloga na Facebooku:  Blog szlakowe.pl i na Instagramie: @greenmagpic

    Media społecznościowe Facebook i Instagram

  • Wielka Rycerzowa z Rycerki

    Nasza ostatnia wyprawa w góry była pełna emocji. Mimo że przypadała na 13 maja, okazała się dla nas naprawdę udanym dniem. Szlak z Rycerki Dolnej na Wielką Rycerzową w Beskidzie Żywiecko-Kisuckim, który wybraliśmy, był wymagający, szczególnie z dzieckiem i wózkiem. Stromy, kamienisty, pełen przeszkód w postaci korzeni i połamanych drzew, które utrudniały przejście. Takie trasy, mimo swojej trudności, lubimy najbardziej. Nawet nasz czteroletni syn chętniej pokonuje je samodzielnie – gdy droga jest nudna i monotonna, woli siedzieć w swojej karocy.

    Trasa: Rycerka Dolna (szlak zielony do skrzyżowania z niebieskim szlakiem) – Młada Hora (szlak czerwony) – Mała Rycerzowa przez Halę Rycerzową (Bacówka PTTK na Rycerzowej) – Wielka Rycerzowa – powrót tą samą trasą

    Dystans: około 14 km*

    Czas przejścia: około 6 h*

    Minimalne wzniesienie: 649 m

    Maksymalne wzniesienie: 1226 m

    *w obie strony 

    Rycerka Dolna – początek trasy

    Samochód zaparkowaliśmy na jednym z poboczy w Rycerce Dolnej – miejscowości położonej za Rajczą. Miejsc parkingowych jest tu sporo, więc problemów ze znalezieniem miejsca nie było. Z Bielska-Białej do Rycerki pokonaliśmy 49 km w jedną stronę. Ruszamy zielonym szlakiem. Początek trasy prowadzi asfaltową drogą – przyjemną i niewymagającą większego wysiłku, ale to tylko cisza przed burzą.

    Po chwili docieramy do skrzyżowania szlaku zielonego z niebieskim. To także ostatnia możliwość zaparkowania samochodu – można w ten sposób zaoszczędzić trochę drogi. Dalej obowiązuje zakaz wjazdu. My skręcamy w lewo, przechodzimy przez drewniany mostek (widoczny na zdjęciu poniżej) i wchodzimy na szlak niebieski. Idąc prosto przez 1 km dotarlibyśmy na Przegibek.

    Po chwili skręcamy w prawo. Po przejściu około 2,8 km asfalt się kończy. Następnie skręcamy w lewo przez mostek. Przed nami pojawia się droga, która wzbudzała w nas tysiące myśli – czy zrezygnować, czy iść dalej? Po krótkiej rozmowie z mężem decydujemy się spróbować.

    Myślę, że to było szaleństwo, bo w tym momencie nasz syn smacznie drzemał w wózku. Mijający nas ludzie nie szczędzili komentarzy – że stromo, ciężko i pewnie sobie nie poradzimy z wózkiem. Ale widząc starszego pana, który bez problemu piął się pod górę z wypchanym plecakiem, pomyślałam: jeśli on może, to czemu nie my? Jestem pełna podziwu dla starszych osób spotykanych na szlakach – naprawdę jest ich sporo.

    Nie tylko nas zaskoczyło kamieniste podejście. Każdy, kto dochodził do tego miejsca, sprawdzał telefon, upewniając się, czy to na pewno tu trzeba skręcić – oznaczenie na drzewie jest bowiem dość niejednoznaczne. Na oko długość tego wymagającego podejścia to około 1 km.

    Pokonujemy kamieniste podejście i wchodzimy na szeroką, leśną dróżkę. W dniu naszej wyprawy szlak był błotnisty. Jak już wspominałam, na trasie znajduje się wyjątkowo dużo nieusuniętych drzew, które tarasują przejście. Praktycznie co kilka metrów napotykamy przeszkodę, którą trzeba pokonać – nie zawsze da się ją obejść; czasem trzeba przeskoczyć przez konar lub przejść pod nim.

    Po chwili dochodzimy do wąskiej ścieżki prowadzącej na Mładą Horę. Na tym odcinku czeka nas dla odmiany przedzieranie się przez naturalny tunel utworzony przez drzewa.

    Młada Hora

    Wychodzimy z tunelu drzew, a naszym oczom ukazuje się polana, na której pasą się owce. Widać tu również kilka gospodarstw wsi Soblówka. Miejsce to położone jest na wysokości od 873 do 995 m n.p.m. i emanuje spokojem, pokazując rytm życia mieszkańców.

    Widoki, które mają mieszkańcy tego miejsca, są naprawdę zachwycające. W oddali widać m.in. wzniesienie Kiczorka, górę Muńcuł oraz Kotarz – wszystkie należące do grupy Wielkiej Raczy. Tutaj zmieniamy szlak z niebieskiego na czerwony, skręcając w prawo. Teraz czeka nas strome, kamieniste podejście.

    Po krótkim odcinku skręcamy w lewo i ponownie wchodzimy na kamienistą drogę, która pnie się stromo ku górze.

    Na tym odcinku spotykamy dwie przesympatyczne, starsze panie, które wracają z Bacówki PTTK na Rycerzowej i zmierzają ku Wielkiej Raczy. WOW! – pomyślałam. Jedna z pań wspominała swojego świętej pamięci męża, który mimo poważnych problemów z kręgosłupem wędrował po górach z wózkiem przemysłowym. Jego miłość do gór była silniejsza od choroby… Mówiła to, spoglądając na nasz wózek, który ciągniemy ze sobą po szlaku. Po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu: jeśli się chce, można – wszelkie ograniczenia siedzą w naszej głowie.

    Znowu wchodzimy na leśną dróżkę, na której znajduje się sporo naturalnych schodków z korzeni drzew. Oczywiście nie brakuje też połamanych konarów tarasujących przejście. Dla dziecka to prawdziwa frajda – przeskakiwać przez zwalone drzewa i bawić się na szlaku.

    Nad przeszkodą – nic nam niestraszne!
    A zaraz potem… pod przeszkodą!

    Następnie docieramy do skrętu w lewo. Na szczęście szlak jest dobrze oznakowany, więc nie ma ryzyka zboczenia z trasy. Przechodzimy obok dość dużej polany.

    Skręcamy w lewo i kierujemy się wzdłuż polany

    Teraz przed nami lekkie, kamieniste podejście, które po chwili staje się coraz bardziej strome. Po jego pokonaniu czeka nas krótki, łatwy odcinek, a po 8 km marszu od samochodu docieramy do Małej Rycerzowej.

    Mała Rycerzowa przez Halę Rycerzową

    Wchodzimy na Małą Rycerzową przez Halę Rycerzową, która bez dwóch zdań zachwyca widokami. Znajdujemy się na wysokości 1207 m n.p.m. Naszym oczom ukazują się między innymi szczyty Beskidu Żywieckiego, w tym królowa Beskidów – Babia Góra oraz Pilsko, a także wzniesienia Beskidu Śląskiego.

    Hala jest wyjątkowa – podzielona na dwie części kępą drzew, obie równie zachwycające. Tak naprawdę nie wiemy, co kryje się za drzewami. Jak to na otwartych przestrzeniach, wiał tu wiatr, na szczęście nie był bardzo zimny.

    Przewija się tu sporo turystów, którzy rozchodzą się w różnych kierunkach. Oczywiście jak zawsze zrobiliśmy piknik i porzucaliśmy dyskiem. Nasz syn wyprowadzał swojego pluszowego przyjaciela Popcorna na spacer – dzielny towarzysz w górskich podbojach.

    Po odpoczynku i zrobieniu kilku zdjęć ruszamy w kierunku szczytu Wielkiej Rycerzowej. Schodzimy ze stromej górki, gdy spotykamy około ośmioletnią dziewczynkę z tatą. Z iskierkami w oczach patrzy na naszego synka, wygodnie siedzącego w wózku. Mijając nas, mówi do taty: „Tato, tato, ja też tak chcę!” Na co tata odpowiada: „Też byś chciała mieć taką karocę? – za duża jesteś.” Po raz kolejny przekonuję się, że tytuł jednego z moich artykułów był strzałem w dziesiątkę! Zapraszam do lektury: Karocą w góry! Przyczepka Qeridoo i dziecko w górach

    Widok na Przełęcz Halną, 1165 m n.p.m.
    Widok na Małą Rycerzową

    Bacówka PTTK na Rycerzowej

    Znajduje się tu górskie schronisko turystyczne – Bacówka PTTK na Rycerzowej, położone na wysokości 1120 m n.p.m. Można tu zrobić przerwę i coś zjeść. Teren wokół bacówki jest ładnie zagospodarowany – znajdują się tu stoliki, ławki, a nawet siatka do gry w siatkówkę. Oczywiście w niedzielę miejsce to bywa mocno oblegane przez turystów.

    My zrezygnowaliśmy z przystanku w Bacówce i ruszyliśmy dalej. Przed nami czekało kolejne strome podejście. Do słowackiego szczytu Wielkiej Rycerzowej dzieliło nas zaledwie około 10 minut marszu.

    Widok z Przełęczy Halnej, w tle Bacówka PTTK na Rycerzowej

    Po pokonaniu podejścia wchodzimy do lasu, gdzie czeka nas leśna ścieżka. Do szczytu zostało już tylko kilka kroków.

    Wielka Rycerzowa (Rycierova Hora)

    7 km – zdobywamy szczyt Wielkiej Rycerzowej, położony na wysokości 1226 m n.p.m. Szczyt jest zalesiony, co mocno ogranicza widoczność – można wręcz powiedzieć, że do zera. Jednak najważniejsze jest uczucie zdobycia wierzchołka. To krótki odcinek, który mimo wszystko warto pokonać. W końcu rekompensują to rozległe widoki rozciągające się z Hali Rycerzowej.

    Powrót kamienistą drogą wcale nie jest łatwiejszy niż wejście pod strome podejście. Trzeba naprawdę uważać, patrzeć, gdzie stawia się nogi. Kamienie, wbrew pozorom, bywają bardzo śliskie i łatwo skręcić sobie kostkę. Zdecydowanie warto zabrać ze sobą kijki – ułatwiają poruszanie się po szlaku.

    Zapraszam do śledzenia mojego bloga na Facebooku:  Blog szlakowe.pl i na Instagramie: @greenmagpic

    Media społecznościowe Facebook i Instagram