Blog

  • Mędralowa szlak z Zawoi przez Halę Kamińskiego

    Plany na spędzenie tego dnia mieliśmy zupełnie inne. Miała być Słowacja i Tatry Wysokie. Niestety prognozy pogody zmieniły się diametralnie i to z dnia na dzień. Poza tym dzień wcześniej miała miejsce fatalna w skutkach burza w Tatrach, w której śmierć poniosły 4 osoby, w tym dwójka dzieci. 150 osób zostało poszkodowanych. Nie mówiąc o porażeniach w innych rejonach Tatr, także tych Słowackich. Przez kilka dni popołudniowe burze nie odpuszczały, w sumie nie odpuszczają do dziś. Dlatego tak istotne jest śledzenie prognoz, najlepiej na bieżąco. Wysokie temperatury niestety sprzyjają wyładowaniom atmosferycznym. Warto ruszać na szlak z samego rana. W Beskidach sytuacja na szczęście nie była aż tak fatalna, można było wybrać się na szlak. Tym razem postawiliśmy na Beskid Żywiecki – szczyt leżący w paśmie Przedbabiogórskim. Mowa o Mędralowej, która nosi również drugą nazwę Wielki Jałowiec. Powiem Wam, że to był najlepszy wybór, jakiego mogliśmy dokonać. Pierwszy raz mieliśmy okazję przemierzać ten szlak. Zaznaliśmy na nim prawdziwej BESKIDZKIEJ SIELANKI…

    Trasa: Zawoja Czatoża  (szlak żółty / czarny) – Hala Kamińskiego (szlak żółty) – Mędralowa – Hala Mędralowa – Szałas na Mędralowej – powrót tym samym szlakiemmapa-zawoja-czatoza-medralowaData:  23 sierpień 2019

    Dystans:  11.60 km

    Czas trwania:  około 3:20 h (sam przemarsz z dzieckiem)

    Minimalne wzniesienie:  747 m

    Maksymalne wzniesienie:  1218 m

    Parametry z aplikacji endomondo

    Głośny pisk budzika ściągnął nas z łóżka o 4:30. Do Zawoi Czatoża z Bielska – Białej mamy do pokonania około 50 kilometrów. Oczywiście poranne zbieranie się nie szło nam za sprawnie, więc nie ruszyliśmy w drogę o planowanej porze.

    Zawoja Czatoża parking

    Około godziny 8:30 dojeżdżamy do Zawoi. Samochód zostawiamy na małym, bezpłatnym parkingu tuż przy stacji uzdatniania wody Zawoja Czatoża – tuż przed znakiem zakazu wjazdu. Trzy samochody zaparkowane na parkingu Zawoja Czatoża, mężczyzna z dzieckiemRuszamy szeroką, utwardzoną drogą. Kierujemy się żółtymi znakami. Mamy za sobą zaledwie 300 metrów, przechodzimy na szlak czarny i leciutko odbijamy w prawo. W krzakach zauważam ukryty drogowskaz, który informuje nas, że czarnymi znakami do Hali Kamińskiego dotrzemy za 1 godzinę 15 minut.Drogowskaz informujący o czarnym znaku prowadzącym na Halęd Kamińskiego w czasie 1 h 15 min, zielone liściePo drugiej stronie słupa jest również druga tabliczka opisująca żółte znaki, które prowadzą do Schroniska PTTK na Markowych Szczawinach  (2 h) oraz na Babią Górę (3 h 30 min) oraz czarny szlak prowadzący z Przełęczy Jałowieckiej do której jest z tego miejsca godzina drogi.drogowskaz opisujący żółty oraz czarny szlak na Markowe Szczawiny, Babią Górę oraz Przełęcz Jałowiecka

    mężczyzna i dziecko idący żółtym szlakiem, szeroką utwardzoną drogą leśnąPrzechodzimy kolejne 300 metrów i nasza szeroka, utwardzona droga zaczyna piąć się w górę. 1.30 km na drzewie jest oznaczenie informujące nas, że za moment będziemy skręcać w prawo.mężczyzna i dziecko idący czarnym szlakiem szeroką utwardzoną drogąSkręcamy, pokonujemy jeszcze dwa zakręty. Póki co na szlaku nie spotkaliśmy ani jednego turysty. Mijaliśmy tylko traktor i panów sprzątających połamane drzewa w okolicach czarnego szlaku. Jest ciepło, daje się to we znaki, ponieważ nie ma wiatru. Na tym odcinku możemy podziwiać królową Beskidów – Babią Górę (szlak na Babią Górę).szeroka, utwardzona droga na czarnym szlaku prowadzącym na Halę Kamińskiego, widok na Babią GóręMamy za sobą 1.70 km i skręcamy w lewo. W tym miejscu kończy się szeroka utwardzona drga, a zaczynają się kamienie. Droga zaczyna piąć się w górę. Podejście jest dość monotonne. Urozmaica nam je jednak śpiew ptaków.kobieta z dzieckiem idąca drogą leśną

    2.10 km nasz czarny szlak odbija w prawo. Nadal kierujemy się kamienistą drogą. Jest to dość zacienione miejsce przez co trzeba zachować ostrożność, ponieważ kamienie są mokre i śliskie. Przechodzimy 350 metrów i wychodzimy z lasu. Zaczynają się stąd rozciągać pierwsze widoczki na Beskid Żywiecki z Policą na czele. mężczyzna obrócony tyłem z plecakiem turystycznym, stojący na szerokiej leśnej drodzeTutaj decydujemy się na chwilę odpoczynku. Zagryzamy małe co nieco i ruszamy dalej.

    uśmiechnięte dziecko siedzące na kocu na konarze drzewa, w tle drzewaDroga momentami pnie się w górę. Otwarta przestrzeń sprawia, że jest ciepło.Kobieta trzymająca za rękę dziecko, pokonująca podejście na żółtym szlaku na MędralowąNa szlaku aż się roi od pięknych, fioletowych kwiatów, które nazywają się: goryczka trojeściowa. Jako ciekawostkę dodam, że kwiat ten widnieje na herbie Karkonoskiego Parku Narodowego. Występuje bardzo licznie w rejonach Karkonoszy. Fioletowy kwiat - Goryczka trojeściowa

    Goryczka trojeściowa, fioletowe kwiaty górskieNa szlaku nie brakuje również darów natury w postaci borówek oraz ostrężyn. Oczywiście zatrzymujemy się na chwilę, aby nazbierać kubeczek tych leśnych owoców. Osobiście nie przepadam za ostrężynami, ale te górskie smakują inaczej: są słodkie i pyszne. uśmiechnięte dziecko trzymające metalowy kubek pełen ostrężynmetalowy kubek z logo blogu szlakowe wypełniony ostrężynami, leżący w krzakach borówekPrzed nami jeszcze jedno podejście i kolejny przystanek w drewnianej wiacie.dziecko idące w stronę wiaty na czarnym szlaku na Halę KamińskiegoPrzeszliśmy dotychczas 3 km, odwracając się za siebie możemy podziwiać wspaniałe widoki na pasmo Babiej Góry. Przechodzimy 345 metrów i dochodzimy do drewnianej wiaty, która jest usytuowana tak idealnie, że widać z niej doskonale Królową Beskidów – Babią Gorę. Sam przemarsz do wiaty zajął nam ponad godzinkę czasu. Za wiatą znajduje się skrzyżowanie z drogą rowerową. W drodze powrotnej mijamy nawet jednego rowerzystę zjeżdżającego nią w dół. Od domku kierujemy się lekko w górę.

    widok z na Babią Górę z wiaty usytuowanej na trzecim kilometrze na czarnym szlaku na Halę Kamińskiego z Zawoikobieta z dzieckiem siedząca w drewnianej w wiacie na szlaku żółtym prowadzącym na Halę Kamińskiego, w tle widok na pasmo Babiogórskiewidok na pasmo Babiej Góry zalane gęstymi, ciemnymi chmurami ze żółtego szlaku prowadzącego na Halę Kamińskiegowidok na pasmo Babiej Góry ze żółtego szlaku prowadzącego na Halę Kamińskiego, w tle drewniana wiata, zachmurzone nieboAplikacja wskazuje nam 3.71 km i skręcamy w lewo, maszerujemy utwardzoną drogą, na której nie ma już kamieni. Robimy kilka kroków i łączymy się z żółtym szlakiem idącym z Mylne Młaki z Zawoi. Ścieżka jest na tyle wygodna, że widać, że jeżdżą tędy samochody.mężczyzna i dziecko z plecakami turystycznymi idący szeroką utwardzoną drogą

    mężczyzna z plecakiem turystycznym trzymający za rękę dziecko idący szeroką utwardzoną drogą

    Hala Kamińskiego

    drewniany słup z żółtą tabliczką Hala Kamińskiego 1100 metrów nad poziomem morza, drogowskazy opisujące szlak żółty oraz zielony na tle górskiego krajobrazu

    Niespełna 4 km i obchodzimy do obszernej Hali Kamińskiego, na której nie ma żywej duszy. Zaczynamy schodzić lekko w dół, kierując się wzdłuż hali i dochodzimy do tabliczki z napisem Hala Kamińskiego, która położona jest 1100 m n.p.m. oraz drogowskazu informującego nas, że kierując się żółtymi znakami do Mędralowej dojdziemy za 20 minut. Tutaj robimy oczywiście dłuższą przerwę. Rozkładamy koc, zjadamy obiadek i rozkoszujemy się pięknymi widokami rozciągającymi się z hali. I to kocham najbardziej w sezonie letnim… Ciężko będzie się pogodzić z faktem, że zaraz przyjdzie chłód… zima i nie będzie się dało tak swobodnie posiedzieć na kocu. dziecko stojące przy słupie oznaczającym Halę Kamińskiego, w tle polana oraz krajobrazy górskieHala Kamińskiego widok na północ, żólta trawa oraz drzewa na tle niebieskiego niebakrajobraz górski rozciągający się z Hali KamińskiegoFigurka znajdująca się na drzewie na Hali KamińskiegoNastępnie kontynuujemy naszą wędrówkę wzdłuż hali. Przechodzimy kawałeczek i wchodzimy do lasu. Dobrze nam to zrobiło, ponieważ słońce podczas naszego odpoczynku na otwartej przestrzeni na hali nie odpuściło ani na moment. Kierujemy się nadal czarnymi znakami, które idą jednocześnie z zielonym szlakiem, który prowadzi na Małą Babią Górę.  Droga jest prosta i bardzo przyjemna.dziecko maszerujące szeroką drogą utwardzoną na żółtym, czarnym szlakuMamy za sobą 4.70 km nasz żółty szlak idzie nadal prosto, zielone znaki natomiast odchodzą w lewo. Przechodzimy 300 metrów naszym oczom ukazuje się żółto – czerwona tablica GRANICA PAŃSTWA.

    Mędralowa

    Dochodzimy do pierwszego słowackiego, wschodniego wierzchołka Mędralowej. Jest on całkowicie zarośnięty. Robimy kila zdjęć i maszerujemy dalej dla odmiany czerwonym szlakiem przyjemną ścieżką. W celu dojścia do drugiego, zachodniego wierzchołka Mędralowej. Dwa wierzchołki są oddzielone od siebie Halą Mędralową, przez którą maszerujemy.Mężczyzna trzymający na rękach uśmiechnięte ziecko pod słupem z tabliczką oznaczającą szczyt Mędralowa, drogowskazy opisujące żółty oraz niebieski szlak, szczyt zarośnięty drzewami

    szczyt Mędralowa, żółto - czerwona tabliczka Granica Państwa, słup z drogowskazamiNa drzewie dostrzegamy drogowskaz informujący nas, że skręcając w prawo w czasie 45 minut dotarlibyśmy  do Stacji Turystycznej „ZYGMUNTÓWKA”  w Koszarawie – Przełęcz Klekociny. Jak widzimy na drogowskazie jest podany numer telefonu (033) 862 30 34 pod który można dzwonić w sprawie noclegów. drogowskaz wiszący na drzewie informujący o czasie równym 45 minut - dojście do Stacja Turystyczna Zygmuntówka

    Hala Mędralowa

    Wchodzimy na Halę Mędralową i kierujemy się lekko w górę. Następnie odbijamy w prawo i podchodzimy pod widoczny z hali szałas.droga prowadząca wzdłuż Hali na Mędralowejwidok rozciągający się z Mędralowej na pobliskie szczyty, żółta sucha trawa, drewniany szałas na Mędralowej

    Mędralowa szałas

    drewniany szałas na Mędralowej na tle szczytu Jałowiec5.40 km dochodzimy do szałasu na Hali Mędralowej.  Na wprost doskonale widać stąd Jałowiec (szlak na Jałowiec). Zresztą Mędralowa to też taka oaza spokoju jak Jałowiec. Widać stąd również Czerniawę Suchą z pojedynczymi domostwami oraz po lewej Lachów Groń. Jest tu bardzo ładnie i spokojnie. Oczywiście nie mogło się obyć bez kolejnego przystanku. Spędziliśmy tu bardzo miło czas na kocu siedząc w sąsiedztwie szałasu.

    Widok na Halę Kamińskiego i Jałowiec spod szałasu na Mędralowej.widok z Mędralowej na Halę Kamińskiego, na pierwszym planie żółta, sucha trawawidok z Mędralowej na Halę Kamińskiegowidok spod szałasu na Mędralowej na Jałowiec, widoczna część szałasu oraz miejsce ogniskowedrewniany szałas na Mędralowej na tle zachmurzonego nieba, sucha, żółta trawa

    Mężczyzna z dzieckiem gra w piłkę na szczycie MędralowaCudowne miejsce, szkoda tylko, że niektórzy turyście go nie doceniają. Za szałasem jest drzewo, które wzbogaca krajobraz, ale nie tylko… Jest to miejsce, w które turyści nagminnie wyrzucają śmieci… Nie jestem wstanie tego pojąć. Zjadłeś, wypiłeś – zabierz śmieci ze sobą. drzewo stojące na Mędralowej na tle zachmurzonego nieba

    żółte kwiaty górskie na tle szałasu na Mędralowej oraz górskich widoków w tym Jałowca

    Szałas na Mędralowej wewnątrz

    Kiedyś – szałas pasterski. Teraz – schronienie dla osób pokonujących Główny Szlak Beskidzki. Oczywiście zaglądnęliśmy do środka. Szałas składa się z dwóch pomieszczeń. W środku jest bardzo podstawowe wyposażenie. W jednym jest koza, w której można rozpalić, aby ogrzać izbę. Pojedyncze karimaty, świeczka. W środku jest oczywiście sporo sadzy, która osiada na wszystkim. koza - piec, stojący wewnątrz szałasu na Mędralowejdziecko w środku szałasu na Mędralowej, drewniane poddaszewewnątrz drewnianego szałasu na Męralowej, stare garki, noże, łyżeczka i rękawiczkiwewnątrz drewnianego szałasu, stare naczynia, produkty żywnościoweNa Mędralowej spędziliśmy około 2 godzinki. Podchodzimy jeszcze kawałek w górę w poszukiwaniu tabliczki oznaczającej halę lub polski szczyt Mędralowej. Niestety bez celu. Mimo, że tabliczka jest oznaczona na aplikacji, na swojej drodze zastajemy tylko zardzewiały słup. Decydujemy się na powrót. Niebo z każdą minutą staje się coraz bardziej zachmurzone. Na szczęście udaje się nam uciec do samochodu przed zbliżającą się burzą.Babia Góra w chmurach widziana z czarnego szlaku prowadzącego na Halę Kamińskiego na tle zachmurzonego niebaNa Mędralową na pewno jeszcze niejednokrotnie wrócimy, aby poczuć tą prawdziwą BESKIDZKĄ SIELANKĘ. W planach mamy zimowe wyjście na ten szczyt. Oczywiście zdam Wam relację z warunków panujących na szlaku zimą. Póki co zmykam planować trasy na najbliższe dni w Karkonoszach 😉

    Do zobaczenia na szlaku 😉

    Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi wpisami zapraszam do śledzenia mojego bloga na niedawno założonej stronie na Facebooku Blog szlakowe.pl

    Zapraszam również na Instagram: @greenmagpic

    Z przyjemnością dodam, że jest to kolejny szczyt zdobyty w akcji: Zdobywamy Szczyty dla Hospicjum

  • Wielka Racza najkrótszy szlak z Rycerki Górnej

    Wyremontowane schronisko na Wielkiej Raczy, w tle widoki górskie

    Wielka Racza chodziła nam po głowach już od dawna, szczególnie że mamy z nią bardzo przyjemne, a nawet zabawne wspomnienia. Co prawda rok temu maszerowaliśmy innym szlakiem – czerwonym z Przełęczy Graniczne, pokonując aż 25 kilometrów, i to z synkiem, który część drogi spędził w wózku. Wtedy wydawało nam się, że wybraliśmy jedną z najlepszych opcji dostania się na szczyt z dzieckiem w swojej „karocy”. Jak się okazało, było zupełnie inaczej.

    Żółty szlak, który dzisiaj opiszę, spokojnie można wybrać na wędrówkę z dziećmi. Jeśli chodzi o wózek, ten z pompowanymi kołami i amortyzatorami jak najbardziej da radę. Oczywiście przydadzą się również napompowane mięśnie, które będą niezbędne do wpychania wózka pod górkę. W moim odczuciu trasa przypomina drogę pożarową. Mnie nie przypadła jakoś szczególnie do gustu. Mimo że jest widokowa i przyjemna, denerwowały mnie mijające nas co jakiś czas samochody terenowe.

    Sam szczyt Wielkiej Raczy wynagrodził nam wszystko – to wspaniałe, spokojne miejsce z bogatą panoramą. Dla osób szukających mniej uczęszczanego szlaku zdecydowanie polecam czerwony szlak na Wielką Raczę.

    Trasa: Parking Pod Raczą (szlak żółty) – Schronisko PTTK Wielka Racza – Wielka Racza – powrót tym samym szlakiem

    Data: 5 sierpnia 2019

    Dystans: 10,30 km*

    Czas trwania: około 3,20 h* (sam przemarsz z dzieckiem)

    Minimalne wzniesienie: 750 m

    Maksymalne wzniesienie: 1282 m

    *w obie strony 

    Parametry z aplikacji endomondo

    Wielka Racza parking przy żółtym szlaku

    O godzinie 9:30 dojeżdżamy do bezpłatnego, monitorowanego leśnego parkingu pod Raczą. W tygodniu nie ma problemów z wolnymi miejscami, rano jest ich tu pod dostatkiem, natomiast po południu robi się nieco tłoczniej. Największy problem pojawia się jednak w weekendy, kiedy turyści przybywają tu masowo. W takiej sytuacji była moja siostra. Z tego, co mówiła, samochód można zostawić nieopodal parkingu leśnego – na prywatnym terenie, oczywiście odpłatnie. Sam parking jest bardzo dobrze zagospodarowany, są kosze na śmieci i toalety, a tuż obok znajduje się wiata z ławkami.

    Zapełniony parking leśny pod Raczą, znaki drogowe informujące o parkinguParking samochodowy pod RacząTuż obok parkingu, po prawej stronie, płynie Rycerski Potok.

    Potok Racza widziany z parkingu po Raczą

    Są również tablice informacyjne „LAS NASZYM BOGACTWEM” oraz tablice z wyznaczoną przez Nadleśnictwo Ujsoły ścieżką przyrodniczą LEŚNA „ŚRUBITA”, mającą około 6 km.

    Zobacz koniecznie: Rezerwat Śrubita i Hala Śrubita – Beskidzka Zielona Ścieżka trasa z Rycerki Górnej

    Tablica nadleśnictwa Ujsoły zatytuowana LAS NASZYM BOGACTWEM znajdująca się tuż przy potoku Racza na parkingu pod Raczą

    tablica informacyjna na parkingu pod Raczą o ścieżce przyrodniczej ŚRUBITA, opis siemiu wyznaczonych przystanków

    Wiata usytuowana przy parkingu pod RacząZ parkingu skręcamy w lewo i kierujemy się żółtymi znakami. Idziemy prostą, asfaltową drogą przez około 150 metrów.

    Droga asfaltowa prowadząca żółtym szlakiem od parkingu po Raczą, w tle wiata ogniskowaNastępnie skręcamy w prawo i zaczynamy wspinać się pod górę utwardzoną (już nie asfaltową) drogą.

    Mężczyzna z dzieckiem w miejscu odbicia szlaku żółtego w prawo, koniec drogi asfaltowejPierwsze podejście mierzy około 260 metrów. Na niebie jest pełne słońce, a temperatura sięga ponad 30 stopni.Mężczyzna idący z dzieckiem, utwardzoną, kamienistą drogą, żółtym szlakiem na Wielką RaczęKonar drzewa stojący wśród trawy z oznaczeniem żółtego szlakuŻółty szlak jest bogaty przyrodniczo. Rośnie tu wiele gatunków roślin i latają różnorodne motyle. Po drodze można posilić się borówkami i malinami zrywanymi prosto z krzaków.

    Motyl tygrysi pijący nektar, kwitnący oset

    Motyl tygrysi siedzący na kwitnącym oście na tle niebieskiego niebaowad - bąk siedzący na żółtych kwiatach, w tle zielone liście

    oset, babie lato na zielono - brązowym, rozmazanym tle

    Po przejściu 1,20 km żółte znaki skręcają w lewo. Przechodzimy przez potok i wspinamy się pod górę. Oczywiście, nie obyło się bez przerwy na zabawę w potoku i rzucanie kamieniami. W tym miejscu mija nas trzyosobowa grupa turystów.

    Oznaczenie skrętu lewo żółtego szlaku na drzewie na Wielką Raczę, w tle mężczyzna z dzieckiemKucający mężczyzna z dzieckiem, zabawa w potokuPo przejściu przez potok ścieżka lekko wznosi się. Upał daje nam się we znaki przez cały czas.

    Kobieta trzymająca dziecko za rękę, maszerującą leśną dróżką

    Mężczyzna z plecakiem turystycznym trzymający dziecko za rękę, żółty szlak oznaczony na drzewie, kamieniste podłoże na szlaku

    Po przejściu 1,40 km, spoglądając w lewo, widzimy Beskid Żywiecki. Możemy podziwiać między innymi Pod Bendoszką Wielką, Bendoszkę Wielką wraz z Jubileuszowym Krzyżem Ziemi Żywieckiej (warto dopisać do listy miejsc koniecznych do odwiedzenia). Szczególnie, że większość osób nie zna tego szczytu i kończy swoją wędrówkę przy schronisku na Przegibku. Dalej maszerujemy szeroką, spacerową drogą, która łagodnie wznosi się pod górę.

    Kamienista droga na żółtym szlaku na Raczę na tle zielonych drzew oraz błękitno - białego nieba2.80 km – wchodzimy na chwilę do lasu. Przez około 60 metrów możemy cieszyć się cieniem. W słoneczne dni, takie jak ten, można się nieźle „wysmażyć” na tej trasie. Droga prowadzi przez otwarty, niezadrzewiony teren.

    zadowolony mężczyzna z dzieckiem wychodzący pewnym krokiem z ciemnego lasuPo wyjściu z lasu szlak żółty nadal prowadzi pod górę szeroką, kamienistą drogą. Otwiera się również szersza panorama na pobliskie szczyty Beskidu Żywieckiego. Poza Bendoszką Wielką widoczny jest również Przegibek. Maszerując dalej (po przejściu około 3,40 km), w oddali, za mgłą, można było dostrzec tatrzańskie szczyty. Przy dobrej widoczności rozciągające się stąd widoki na pewno robią wrażenie.

    kamieniste podejście na żółtym szlaku na Wielką Raczę, oznaczenie żółtego szlaku na drzewiewidoki górskie na Beskid Żywiecki, sucha trawadroga prowadząca żółtym szlakiem na Wielką Raczę widoczna ze szlaku, na tle widoków na Beskid Żywieckikamieniste podejście na żółtym szlaku na Wielką Raczęuśmiechnięte dziecko odpoczywające na konarze drzewa, trzymające butelkę z czerwonym napojemAplikacja Endomondo pokazuje, że od parkingu przeszliśmy 3,60 km i ponownie wchodzimy do lasu. Co nas bardzo cieszy, ponieważ znowu możemy poczuć trochę chłodu. Podłoże nadal jest kamieniste. Jak już wspominałam we wstępie, minusem tej trasy są samochody, które wielokrotnie nas mijały w dniu naszej wycieczki.

    Kobieta maszerująca kamienistą drogą na żółtym szlaku na Raczęuśmiechnięte dziecko, chłopiec opoczywające koło drzewa, nadjeżdżający z dołu samochódPo przejściu około 4,50 km żółty szlak odbija w prawo. My jednak nie skręcamy – idziemy prosto i wchodzimy na czerwony szlak prowadzący przez Przełęcz pod Orłem z Przegibka. Dzięki temu uniknęliśmy przedzierania się wąską, zarośniętą ścieżką do schroniska.

    mężczyzna z dzieckiem na żółtym szlaku na Raczę, oznaczenie skrętu szlaku żółtego w prawo na drzewiePo kilku krokach naszym oczom ukazuje się drogowskaz, który informuje, że do schroniska mamy zaledwie 3 minuty drogi.

    Drogowska informujący nas o pozotałym czasie do przejścia czerwonym szlakiem do Schroniska PTTK na Wielkiej Raczy Przed nami ostatnie, niewymagające, kamieniste podejście. Prowadzi ono między krzakami borówek.

    Mężczyzna z dzieckiem idący kamienistym szlakiem prowadzącym między krzakami borówek, ostatnie podejście pod schronisko na Wielkiej RaczySłup z oznaczeniami kolorów szlaków na jednym z ostatnich podejść na czerwonym szlaku do schroniska na Wielkiej RaczyNiedługo potem skręcamy w prawo, zmierzając ku budynkowi Schroniska na Wielkiej Raczy.

    Tabliczki - drogowskazy wiszące na drzewie wskazujące kierunek drogi do Schroniska Wielka Racza na lewo oraz czerwony szlak obrócony w prawo wskazujący drogę do schroniska Przegibek

    Dziecko idące w kierunku schroniska PTTK na Wielkiej Raczy

    Schronisko PTTK Wielka Racza

    Wybierając się na Wielką Raczę, nie mieliśmy zielonego pojęcia, że tutejsze schronisko zostało wyremontowane. Byliśmy mile zaskoczeni. Charakterystyczny dla Wielkiej Raczy zielony dach odszedł w niepamięć. Wokół, jak zawsze, jest sporo turystów odpoczywających przy stolikach z ławkami ustawionych przy budynku schroniska.

    Wyremontowane Schronisko na Wielkiej Raczy 2019 rok

    Wyremontowane schronisko na Wielkiej Raczy, w tle widoki górskie

    Schronisko na Wielkiej Raczy 2018 rok

    Niewyremontowane schronisko PTTK na Wielkiej Raczy w roku 2018 na tle krajobrazu górskiegoA poniżej widok na niewyremontowane schronisko z platformy widokowej.

    widok z tarasu widokowego na Wielkiej Raczy na stare schronisko PTTK na Wielkiej Raczy w roku 2018, tablica zamieszczona na tarasie opisująca szczyty widoczne za schroniskiem

    Tym razem decydujemy się wejść do środka. W końcu wypadałoby wbić pieczątki do książeczek akcji „Zdobywamy Szczyty dla Hospicjum Pio” w Pszczynie. Poza tym mam ogromną ochotę na kawę. W środku zastajemy jednego turystę i bardzo sympatyczną obsługę. Wnętrze ma klimat prawdziwego schroniska. Dominują drewniane elementy, jest też kominek. Nie mogło się również obejść bez zakupu kolejnej odznaki. Ceny są przystępne i można płacić kartą. Oczywiście w schronisku można przenocować. Do dyspozycji turystów jest 60 miejsc noclegowych w pokojach wieloosobowych. Poza tym jest możliwość całodziennego wyżywienia, sauna oraz wypożyczalnia rakiet śnieżnych.

    Zielona tabliczka informująca - Schronisko Górskie na Wielkiej Raczy 1230 metrów nad poziomem morza oznaczenie PTTKUśmiechnięty mężczyzna z chłopcem na terenie schroniska PTTK na Wielkiej RaczyWnętrze schroniska na Wielkiej Raczy, drewniane ławy oraz kominekPoniżej odznaka turystyczna Schroniska PTTK Wielka Racza.

    Metalowa odznaka turystyczna PTTK Wielka Racza zakupiona w schronisku

    Wykaz szlaków turystycznych – Wielka Racza.

    Mapka z rozrysowanymi szlakiam turystycznymi na Wielkiej Raczy

    Wielka Racza schronisko kontakt

    Schronisko Górskie PTTK na Wielkiej Raczy

    34-370 Rycerka Górna

    tel. 516 187 556

    e-mail: wielka.racza@op.pl

    Wielka Racza

    Słowacki szczyt Wielka Racza jest najwyższym szczytem Grupy Wielkiej Raczy w Beskidzie Żywieckim. Wznosi się na wysokość 1236 m n.p.m.Słup z tablicą informującą o szczycie Wielka Racza 1236 metrów nad poziomem morza oraz drogowskaz opisujący czas przejścia zielonym szlakiem

    Na szczycie znajduje się  Krzyż Pojednania – Polsko -Czesko- Słowacki, który został wzniesiony w 2009 roku.

    Krzyż pojednania na szczycie Wielkiej Raczy, drogowskaz oraz słupek graniczny, Żółto - czerwona tablica informacyjna nas o polsko - słowackiej granicy państwaTablica informująca turystów o granicy państwa.

    Żółto - czerwona tablica informująca - Granica państwa na szczycie Wielka Racza, na tle gór oraz zachmurzonego niebaNasza ulubiona miejscówka na szczycie to drewniana budka należąca do nadleśnictwa, która doskonale sprawdza się jako schronienie przed wiatrem. Za każdym razem, gdy odwiedzamy Wielką Raczę, wieje chłodny wiatr. Chyba taki już urok tego miejsca. Oczywiście robimy tu dłuższą przerwę, aby coś przekąsić, porobić zdjęcia, pobawić się samochodzikami i, jak zawsze, powygłupiać się…

     

    Rodzina - trzyosobowa odpoczywająca w drewnianej budce na Wielkiej Raczy, w tle widoki górskiewidok ze szczytu Wielka Racza na Beskid ŻywieckiSzczęśliwa, trzyosobowa rodzina na szczycie Wielkiej Raczy, w tle krajobraz górski

    Taras widokowy Wielka Racza

    Jedną z większych atrakcji na Wielkiej Raczy jest drewniany taras widokowy, który stoi tu od 1995 roku. Wystarczy wspiąć się po dość stromych schodach, aby nacieszyć oczy wspaniałą, rozległą panoramą. Z tarasu na Wielkiej Raczy rozciągają się niesamowite widoki na cztery strony świata, szczegółowo opisane na tablicach zamontowanych na platformie. Zobaczymy między innymi szczyty Beskidu Żywieckiego, Beskidu Śląskiego, Beskidu Małego, a przy dobrej widoczności także Tatry Wysokie, Zachodnie oraz pasmo Małej Fatry.

    Taras widokowy na Wielkiej Raczy otoczony przez grupę turystówPlatforma wiokowa na Wielkiej Raczy, żółta tablica informująca o roku powstania tarasu - 1995 rok oraz o gminach, które wieżę zbudowały

    Dziecko wychodzące po drewnianych schodach prowadzących na taras widokowy na Wielkiej RaczyWidok z platformy wiokowej na schronisko na Wielkiej Raczy, w tle zamglone góryMężczyzna z dzieckiem na platformie widokowej na Wielkiej Raczy patrzący w kierunku Beskidy Żywieckiego, niebieskie niebo z białymi obłokami, krajobraz górskiwidok na góry na tle niebieskiego nieba z chmurami z platformy widokowej na Wielkiej RaczyNiestety, wszystko, co piękne, szybko się kończy – tak było i tym razem. Mimo że na szczycie Wielkiej Raczy spędziliśmy sporo czasu, czułam niedosyt. Być może to kwestia szlaku, który był dość zatłoczony, łatwy, no i te mijające nas samochody… Zejście nie sprawiło nam żadnych problemów. Co więcej, poszło nam bardzo sprawnie. Na Wielką Raczę szlakiem żółtym na pewno wybierzemy się zimą, ponieważ ze względu na dojazd do schroniska powinien być w miarę przetarty. Latem natomiast będziemy wybierać czerwony szlak z Przełęczy Graniczne.

    mężczyzna z chłopcem wędrujący drogą asfaltową w kierunku parkingu pod Raczą, parking widoczny po prawej stronie

    Zapraszam do śledzenia mojego bloga na Facebooku: Blog szlakowe.pl  i na Instagramie: @greenmagpicMedia społecznościowe Facebook i Instagram

    Logo akcji Zdobywamy Szczyty dla Hospicjum Ojca Pio w Pszczynie

  • Schronisko Słowianka z Bystrej, Beskid Żywiecki

    Długi weekend majowy spędziliśmy oczywiście na szlaku. Sporo czasu debatowaliśmy z mężem, który szlak w  Beskidzie Żywieckim tym razem wybrać. Interesowało nas miejsce, w którym nie będzie tłumów, będzie można spokojnie podreptać i posiedzieć na kocyku. Wiem, wiem… spokój na szlaku w weekend? Brzmi niewiarygodnie, a mimo to udało się nam znaleźć trasę, która spełniła nasze oczekiwania. Oczarowała nas do tego stopnia, że zdążyliśmy na nią wrócić jeszcze raz w tym samym miesiącu. Co się nam raczej nie zdarza.

    Trasa: Bystra (szlak niebieski) – Lachowe Młaki – Słowianka – Górska Stacja Turystyczna Słowianka – powrót tą samą trasą

    Data: 1 maj, 19 maj 2019

    Dystans: 12.40 km

    Czas trwania: 3:40 h (sam przemarsz z pięcioletnim dzieckiem)

    Minimalne wzniesienie: 550 m

    Maksymalne wzniesienie: 946 m

    Parametry z aplikacji endomondo

    Pogoda od samego rana zapowiadała się wspaniale. Bez wahania spakowaliśmy plecaki i ruszyliśmy do  Bystrej (Beskid Żywiecki, nie mylić z Bystrą w Beskidzie Śląskim koło Bielska-Białej i z innymi „bystrami”), leżącej w  gminie Żabnicy, tuż za  Węgierską Górką. Szukamy  szlaku niebieskiego, decydujemy się podjechać jak najdalej się da. Chcemy ograniczyć do minimum maszerowanie asfaltem. Dojeżdżamy do samego zakazu wjazdu, po lewej stronie jezdni jest zatoczka, na której zaparkowaliśmy nasz samochód.

    Zbieramy manatki i  kierujemy się prosto asfaltową drogą, przechodzimy przez mostek.  Mijamy tablice informacyjne oraz zamknięty dla samochodów szlaban.  Zaraz przed szlabanem, po lewej stronie znajduje się  budynek nadleśnictwa Węgierskiej Górki. Dwa ostatnie dni padało, więc jest rześko i mokro. Idziemy wzdłuż  potoku Bystra. Szlak bardzo przypadł do gustu naszemu synkowi. Nie ma się co dziwić, na tej trasie nie ma mowy o nudzie. Na początku trzeba być czujnym, ponieważ niezwykle łatwo minąć szlak (przekonaliśmy się o tym na własnej skórze). Przechodzi on przez wspomniany powyżej  potok Bystra. Tak więc, szlak skręca w prawo po około 600 metrach od parkingu. Trzeba przeprawić się na drugą stronę potoku. Po przejściu na drugą stronę od razu odbijamy w lewo. Pokonujemy, króciutkie, ale bardzo strome podejście. Dalej kierujemy się leśną, kamienistą dróżką.Na 1.85 km skręcamy w lewo, szlak zaczyna stromo piąć się w górę. Przechodzimy 450 metrów, po czym nasz szlak ponownie odbija w lewo. Cały czas idziemy bardzo przyjemną leśną dróżką. Momentami jest bardziej stromo. Na szlaku nie spotykamy żywiej duszy. 3.60 km szlak skręca w lewo i ponownie musimy przeprawić się przez potok. Następnie idziemy kawałek pod górę. Po 400 metrach na naszej drodze pojawia się kolejny potok. Ogólnie na szlaku zalega masa błota. Nie brakuje też połamanych drzew. Uwaga! Przy potoku szlak odbija w lewo. Idziemy leśną, wąską dróżką. Mamy za sobą 5.20 km zerkając za siebie możemy podziwiać wyłaniającą się panoramę na  Żywiec oraz Beskid Śląski. Po drodze mijamy pojedyncze potoczki. Choć nie brakuje słońca, zerkając w stronę  Słowianki widzimy ciemne chmury.Pokonaliśmy 5.80 km, nasz  niebieski szlak odbija w prawo, pniemy się stromo w górę.

    Lachowe Młaki

    Aplikacja wskazuje 5.93 km. Dochodzimy do  Lachowe Młaki, jest to miejsce łączenia się szlaków:  żółtego z Juszczyny PKS oraz naszego  niebieskiego z Bystrej. Wchodzimy na  ścieżkę spacerową prowadząca na Słowiankę mierzącą 1.70 km, oznaczoną specjalną tabliczką (kolor zielony). Równolegle prowadzą tędy szlaki rowerowe. Na tym odcinku jest tyle błota, że nie da się go ominąć z żadnej strony. Mimo to jest to bardzo przyjemny odcinek- cały czas idziemy prostą, szeroką drogą. Na myśl przychodzi mi tylko jedno słowo: sielanka… Tyle ciszy i spokoju nie zaznaliśmy chyba na żadnym szlaku w  Beskidzie Żywieckim. Zastanawiam się jak to wygląda w pełnym sezonie letnim. Będziemy musieli to sprawdzić. Widoki, które możemy podziwiać patrząc na lewo to  Romanka oraz  Hala Pawlusiowa.

    Mamy za sobą 7.06 km. Naszym oczom ukazuje się polanka, na której bez zastanowienia rozkładamy koc i zjadamy drugie śniadanie. W oczy od razu rzuca się opustoszały (póki co) drewniany domek,w którym bardzo chętnie byśmy zamieszkali. Mieszkać w takim miejscu – marzenie… Cykamy kilka zdjęć i ruszamy dalej.

    Zaraz za polanką nasz  niebieski szlak łączy się z  czerwonym, który prowadzi z  Żabnicy.Następnie idziemy prostą drogą wzdłuż polany.

    Górska Stacja Turystyczna Słowianka

    Mamy za sobą 7.60 km, docieramy do  schroniska na Słowiance. Jesteśmy zdziwieni, gdyż wkoło górskiej stacji turystycznej jest sporo turystów, aż nie chce się wierzyć, że mieliśmy takie pustki na szlaku. Wszystko dlatego, że większość osób wybiera łatwiejszy oraz krótszy (1h) szlak prowadzący z Żabnicy. Jest to doskonała alternatywa, jeżeli planuje się dalszą wędrówkę  czerwonym szlakiem na Halę Rysianka, bądź niebieskim na Romankę. Wizytę w schronisku zarówno za pierwszym, jak i za drugim razem wspominamy bardzo miło. Co prawda zamawialiśmy tylko kawę, kupowaliśmy dla synka odznakę turystyczną i wbijaliśmy pieczątki w książeczki, ale obsługa jest tutaj bardzo sympatyczna. Ucięłam krótką pogaduszkę z jedną z Pań pracujących w schronisku. Wszystko przebiegało w miłej atmosferze. Poza ciepłymi napojami można skusić się w upalny dzień na zimne piwko. Z dokładniejszych informacji do dyspozycji turystów są  24 miejsca noclegowe w pokojach 3,4 i 6 osobowych. Wyżywienie jest we własnym zakresie. W schronisku funkcjonuje sklepik, ale nie ma w sprzedaży gotowych dań. Można natomiast zorganizować ognisko, a nawet zamkniętą imprezę.

    Adres Schronisko Słowianka

    Górska Stacja Turystyczna „Słowianka”

    Żabnica 326, 34-350 Węgierska Górka

    tel. 660 339 551, 606 320 217

    http://www.slowianka.beskidy.info.pl

    Po około godzince ruszamy w drogę powrotną, pokonując tą samą trasę. Oczywiście czekało nas kilka stromych zejść oraz przeprawa przez występujące na szlaku potoki. Na pewno jeszcze niejednokrotnie wrócimy na  Słowiankę. Choćby po to, aby rozkoszować się tym spokojem na szlaku.Na  Słowiankę można dostać się również  krótszym szlakiem prowadzącym z  Żabnicy Skałka. Opis trasy znajdziesz tutaj: Czarny szlak na Słowiankę.

    Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi wpisami zapraszam do śledzenia mojego bloga na Facebooku: Blog szlakowe.pl 

    Zapraszam również na Instagram: @greenmagpic

    Z przyjemnością dodam, że jest to kolejny szczyt zdobyty w akcji: Zdobywamy Szczyty dla Hospicjum

  • Wydma Orzechowska trasa, wieża widokowa w Orzechowie

    Dziś mam coś dla osób kochających piesze wędrówki, wypoczywających  nad Bałtykiem. Dwa tygodnie nad polskim morzem oznaczały dla nas dość długą przerwę od górskich wędrówek. Mimo, że spędzaliśmy czas BARDZO, BARDZO aktywnie, zachciało się nam podreptać po jakiś przyjemnych, leśnych ścieżkach. Z dala od zgiełku nadmorskiego miasta. Ustkę przeszliśmy już nieraz wzdłuż i wszerz, więc postanowiliśmy udać się na wschód, do leżącego około 4 km od  Ustki –  Orzechowa. Jest to  osada letniskowa, w której już na pierwszy rzut oka można porządnie wypocząć. Ujęłabym to tak: cisza, spokój, przyjemna atmosfera, która tak nas oczarowała, że wybraliśmy się na wycieczkę do Orzechowa dwa razy i to dwa dni pod rząd… Co takiego wyjątkowego jest w  Orzechowie? Zobaczcie sami.

    Trasa: Orzechowo (zielone oznaczenie ścieżki dydaktycznej) – Wieża Widokowa w Orzechowie – Wydma Orzechowska – powrót na parking

    Data: 4 lipiec, 5 lipiec 2019

    Dystans: 5.50 km

    Czas trwania: 1:34 h (sam przemarsz, z pięcioletnim dzieckiem)

    Minimalne wzniesienie: 17 m

    Maksymalne wzniesienie: 82 m

    Parametry z aplikacji endomondo

    Orzechowo jak dojechać?

    Wyjeżdżamy z Ustki, kierujemy się na miejscowość Rowy. Dojeżdżamy do sąsiedniej  wsi Przewłoka i odbijamy w lewo. Po czym do pokonania zostaje nam zaledwie 2.1 km. Dodam, że do  Orzechowa z  Ustki można dostać się również pieszo, idąc plażą. W tym wariancie odcinek jaki mamy do pokonania to około 3 kilometry.

    Mam również idealną propozycję dla miłośników jednośladów. Z  Przewłoki  (ulica Niemcewicza) dostaniemy się pod samą ścieżkę dydaktyczną  czerwonym szlakiem rowerowym. Oczywiście na samej wydmie są miejsca, które można pokonywać tylko i wyłącznie pieszo. Poniżej opisuję miejsce, w którym można zostawić rower. Oczywiście tą samą trasę można pokonać pieszo.  Czerwony szlak wiedzie przyjemną, niezbyt uczęszczaną przez turystów drogą prowadzącą przez las.

    Wydma Orzechowska parking

    My za pierwszym, jak i za drugim razem zostawiamy nasz samochód na parkingu znajdującym po lewej stronie jezdni, przy lasku, tuż przed tablicą  ORZECHOWO. Można również szukać miejsca w samym  Orzechowie, ale w ładne dni jest ciężko o jakąś wolną miejscówkę. Wszystko za sprawą bliskości morza – około 200 metrów. Leśna ścieżka dydaktyczna OrzechowoNaszą wędrówkę zaczynamy drogą asfaltową. Wchodzimy na teren ośrodka wczasowego Leśnik. Przechodzimy przez bramę i wchodzimy na  ścieżkę dydaktyczną Leśnik. Kierujemy się prosto. Mamy za sobą 500 metrów, a po lewej stronie wyłania się pierwsza atrakcja na szlaku: wieża widokowa w Orzechowie, a raczej wieża przeciwpożarowa, która jest udostępniona dla turystów. Oczywiście decydujemy się skorzystać z możliwości wejścia na nią.

    Wieża widokowa w Orzechowie

    Wieża widokowa w Orzechowie, dzięki której możesz sprawdzić jak się ma Twoja kondycja po zimie. Z naszą na szczęście jest bardzo dobrze. Na górę dostaniesz się pokonując  222 metalowe schody,  po których idąc nieźle może zakręcić się w głowie. Jest to jedna wyższych wież, na jakiej mieliśmy okazję być. Mierzy około  50 metrów.  Na wieży może przebywać w jednym czasie  maksymalnie 10 osób. Oczywiście na górze nieźle wieje – czapki lecą z głów. Jest wysoko, ale bardzo bezpiecznie. Można przejść się dookoła wieży po wąskim tarasiku  i podziwiać widoki rozciągające się na cztery strony świata. Doskonale widać  plażę w Ustce wraz z latarnią morską, plażę w Rowach oraz  pobliskie wioski.

    Wieża widokowa Orzechowo cennik

    Wejście na wieżę jest  bezpłatne.

    Wieża widokowa Orzechowo godziny otwarcia

    Wieżę można odwiedzać  siedem dni w tygodniu w okresie 1.05. – 19.09. w godzinach od 10:00 do 18:00.Leśna ścieżka dydaktyczna Orzechowska Wydma drewniany drogowskazPo zejściu z wieży kierujemy się prosto. Maszerujemy szeroką drogą przez około 500 metrów. Następnie skręcamy w prawo, przechodzimy przez drewniany mostek i wchodzimy na leśną dróżkę, która jest wygodna i szeroka. Cała ścieżka jest doskonale oznakowana.

    Wydma Orzechowska

    Idziemy tak przez około 130 metrów. Po czym dochodzimy do wiaty pod którą można się schronić, bądź po prostu odpocząć na ławkach. Tutaj zaczynają się też strome, drewniane schody, które będziemy musieli teraz pokonać. Można tu również zostawić (przypiąć) rower.Tablica informacyjna Leśna ścieżka dydaktyczna Orzechowo

    Regulamin ścieżki dydaktycznej Wydma Orzechowska

    Drewniane schody (które pozwoliłam sobie policzyć) przypominają mi trochę  tatrzańskie szlaki. Choć przez chwilę mogłam poczuć się jak w górach. Mamy ich do pokonania  64 sztuki.

    Następnie wychodzimy na wydmę prze którą będzie teraz prowadzić trasa. Robimy dosłownie parę kroków i naszym oczom ukazują drewniane kładki ze schodkami, po których będziemy się teraz wspinać. Nie będę opisywać jak powstały wydmy, jaka roślinność na nich występuje, ponieważ wszystko jest opisane na tablicach informacyjnych umieszczonych na terenie rezerwatu. Kilka z nich zamieściłam we wpisie.

    Wydma Orzechowska cennik

    Wstęp  na teren Wydmy Orzechowskiej  jest  bezpłatny.

    Wydma Orzechowska zdjęcia

    Tablica informacyjna rośliny wydmyTablica informacyjna opisująca procesy kształtujące wydmyMamy za sobą 1.35 km (licząc od samochodu). Wychodzimy na najwyższy punkt – szczyt wydmy mierzący  23 metry, w którym umieszczony jest taras widokowy wraz z ławeczkami.Schodzimy z tarasu i kontynuujemy naszą wędrówkę. Ścieżka dla odmiany schodzi w dół.Trasa prowadząca przez Wydmę Orzechowską, widok z tarasu1.50 km i kończy się nasza przygoda z drewnianymi kładkami i schodkami. W tym miejscu praktycznie wszyscy odwiedzający  Wydmę Orzechowską kończą swoją wędrówkę i zawracają. A szkoda, ponieważ ścieżka dydaktyczna idzie dalej w większości przez piękny  bukowy las. Pozwala na zrobienie pętelki i prowadzi nas praktycznie do punktu wyjścia. Mimo wszystko ma to swoje plusy – jest to bardzo spokojny odcinek. Ciężko spotkać tu żywą duszę.

    W lesie rozkoszujemy się przyjemnym chłodkiem. Po raz kolejny podkreślę, że ścieżka jest wspaniale oznakowana. Co kawałek mijamy tablice informacyjne. Co jakiś czas na szlaku są schodki.Tablica informacyjna odnowienie naturalne sosnyMamy za sobą 2.70 km. Dochodzimy do wiat z wyznaczonym miejscem ogniskowym. Decydujemy się na krótki odpoczynek. Po chwili ruszamy dalej. Odbijamy w lewo i kierujemy się dalej leśną dróżką. Aplikacja wskazuje 3.65 km, wychodzimy na polanę przy której znajduje się tablica zatytułowana:  Pola i lasy dwa światy. Idziemy wzdłuż tej polany.Tablica informacyjna Pola i lasy dwa światyPo czym ponownie wchodzimy na leśną ścieżkę. Mamy na liczniku 4.20 km i dochodzimy do miejsca, w którym zaczynaliśmy nasze podejście na wydmę. Do samochodu wracamy tą samą trasą. Nieopodal parkingu, na którym zostawiliśmy samochód decydujemy się jeszcze na krótką przerwę. Kupujemy gofry i szczęśliwi wracamy do naszej ukochanej Ustki.

    Plaża w Orzechowie zdjęcia

    Plaża w Orzechowie koło Ustki, klif, piaszczysta plaża, zachmurzone nieboBędąc w  Orzechowie warto przy okazji podejść na plażę, która jest wyjątkowo urokliwa. Wrażenie robi wybrzeże klifowe.  Wydmy wznoszące się nad plażą są porośnięte lasami (sosnowymi, bukowymi, mieszanymi).  Poniżej zamieszczam zdjęcia  plaży w Orzechowie zrobione w lipcu 2020. Widok na morze Bałtyckie z plaży w Orzechowie koło Ustki, piasek, kamienie, pochmurny, letni dzieńDwa ptaki, rybitwy z rozłożonymi skrzydłami na tle niebieskiego niebaMorze Bałtyckie, piaszczysta, szeroka plaża w Orzechowie Mewy latające na tle zachmurzonego niebaTrzyosobowa, szczęśliwa rodzina, dziecko siedzące na kolanach taty, plaża w OrzechowieOczywiście to nie był koniec dreptania w tym dniu. Aktywnie najlepiej! Tak więc wybraliśmy się jeszcze na plażę w  Ustce, aby nacieszyć oczy zachodzącym słońcem… W końcu trzeba łapać każdą chwilę… Inne atrakcyjne miejsca nad Bałtykiem,  które warto odwiedzić:

    Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi wpisami zapraszam do śledzenia mojego bloga na Facebooku: Blog szlakowe.pl 

    Zapraszam również na Instagram: @greenmagpic

  • Malinowska Skała zachód słońca

    Malinowska Skała, zachód słońca w Beskidach

    Ostatni tydzień był dla nas naprawdę intensywny, wszystko za sprawą masy rzeczy do ogarnięcia przed zbliżającym się wielkimi krokami wyjazdem na urlop. Obawialiśmy się, że nie uda nam się już wyskoczyć na szlak. Na szczęście nasze obawy się nie spełniły. Fala upałów zachęciła nas  do wieczornego wyjścia na zachód słońca.  Szlak ze względu na naszego pięciolatka musiał być  dość krótki.  Bez wahania postawiliśmy  na Biały Krzyż  i prowadzący z niego  czerwony szlak na Malinowską Skałę.  Po godzinie 17:00, kiedy to wyruszaliśmy  z Bielska – Białej do Szczyrku,  termometry wskazywały aż 33 stopnie. Syn zasnął w samochodzie, co nas bardzo ucieszyło, ponieważ obudził się w doskonałym humorze – był pełen sił i energii.

    Trasa: Przełęcz Salmopolska / Biały Krzyż (szlak czerwony) – Malinów – Nad Przełęczą Malinowską – Malinowska Skała – powrót tą samą trasą

    Wybierając się z mężem na Malinowską Skałę mieliśmy w planach wypić na spokojnie wspólną kawę. Zabraliśmy butlę gazową, nie zabrakło nawet kawiarki, ale co z tego... Zapomnieliśmy spakować do plecaka wodę oraz kawę

    Data:  15 czerwiec 2019

    Dystans:  8.60 km

    Czas trwania:  ponad 2:40 (sam przemarsz z pięcioletnim dzieckiem)

    Minimalne wzniesienie:  968 m

    Maksymalne wzniesienie:  1198 m

    Parametry z aplikacji endomondo

    Parking Biały Krzyż

    Szczyrk Biały Krzyż bezpłatny parkingSamochód zaparkowaliśmy  w sąsiedztwie Regionalnego Zajazdu Biały Krzyż na Przełęczy Salmopolskiej  (granica z Wisłą),  która położona jest  934 m n.p.m.

    Mimo sobotniego wieczoru nie mieliśmy problemu ze znalezieniem  bezpłatnego wolnego miejsca parkingowego.

    Parametry parkingu GPS
    Parametry GPS parkingu: 49.664621, 18.960342

    Malinowska Skała szlak czerwony

    Na szlak ruszyliśmy około godziny 17:50. Z parkingu skręciliśmy w prawo na drogę leśną. Dalej kierowaliśmy się w górę  czerwonym szlakiem im. Stanisława Huli  (miłośnik gór,  działacz PTTK,  prezes  oddziału Beskidzkiego w Szczyrku). Strome podejście, które trzeba pokonać na początku  szlaku czerwonego  mierzy około 800 metrów.

    Na szlaku było dość duszno, choć nie brakowało lekkich powiewów wiatru. Nie brakowało również upierdliwych owadów…  Spray na komary, który wrzuciłam do plecaka okazał się bardzo przydatny 😅

    Malinów

    1.70 km – naszym oczom ukazała się tabliczka informująca nas, że doszliśmy do pierwszego punktu naszej wyprawy –  Malinów   (1117 m n.p.m.).  Według drogowskazu mieliśmy jeszcze godzinę drogi  na Malinowską Skałę.

    Przed nami był teraz do pokonania bardzo przyjemny odcinek – iście spacerowy, nie wymagający od nas pokładów energii.

    Następnie nasz  czerwony szlak  zaczął schodzić stromo w dół. (W drodze powrotnej – stromo w górę 😉 ). Tutaj pojawiają się pierwsze górskie widoki. Po lewej wynurza się szczyt należący  do Korony Gór Polski –  Skrzyczne wraz z nadajnikiem, Małe Skrzyczne,  Malinowska Skała. Dziecko stojące na skale - Malinów - czerwony szlak na Malinowską Skałę

    Po prawej stronie rozciąga się natomiast widok (między innymi)  na Zielony Kopiec,  Baranią Górę.

    Malinów w Beskidzie Śląskim - widok rozciągający się z czerwonego szlaku na Malinowską Skałę, niebieskie nieboUśmiechnięte dziecko na czerwonym szlaku idącym na Malinowską Skałę w Beskidzie Śląskim, letni słoneczny dzień, błękitne nieboWidok rozciągający się poniżej szczytu Malinów w Beskidzie

    Jaskinia Malinowska

    Czerwono - biała tabliczka w kształcie strzałki z napisem Jaskinia Malinowska 50 metrów, w tle drzewa oraz wyłaniający się zza nich krajobraz górski

    Pod szczytem góry  Malinów  znajduje się  pomnik przyrody nieożywionej –  Jaskinia Malinowska (1075 m n.p.m.),  która została otwarta dla turystów na początku czerwca tego roku. Jej  głębokość  to około 10 metrów.  Dzieliło nas od niej zaledwie 50 metrów. Niestety gonił nas czas i nie mogliśmy sobie pozwolić na zboczenie ze szlaku, aby podejść pod wejście do jaskini. Wybierając się na jej zwiedzanie nie zapomnijcie o czołówkach i wodoodpornych ubraniach. Więcej informacji  o Jaskini Malinowskiej  znajdziecie tutaj:  Jaskinia Malinowska szlak.

    Aplikacja wskazywała, że mamy za sobą 3 km. Doszliśmy do kolejnego drogowskazu, przy którym skręciliśmy w prawo. Od Malinowskiej Skały  dzieliło nas 35 minut drogi. Przed nami był znowu spacerowy odcinek, który mierzył około 1 km.Dziecko na czerwonym szlaku na Malinowską Skałę

    Beskid Śląski, wieczór, rośliny

    Nad Przełęczą Malinowską

    Żółta tabliczka z napisem Nad Przełęczą Malinowską - 1070 metrów nad poziomem morza, miejsce odbicia szlaku niebieskiego idącego na Baranią Górę

    Nad Przełęczą Malinowską (1070 m n.p.m.) – tablice poinformowały nas, że za 15 minut osiągniemy nasz cel. Słońce było coraz niżej. Do pokonania mieliśmy ostatnie strome podejście  na czerwonym szlaku.Turysta z dzieckiem na czerwonym szlaku na Malinowską Skałę, słoneczny wieczórOświetlone przez zachodzące słońce krzaki borówekOstatnie podejście czerwonym szlakiem na Malinowską Skałę, piękny słoneczny wieczór

    Malinowska Skała

    4:30 km –  Malinowska Skała,  która położona jest  1152 m n.p.m.  Na miejscu (ku naszemu zaskoczeniu) zastaliśmy zaledwie dwóch turystów. Prawdę mówiąc spodziewaliśmy się  na Malinowskiej Skale  tłumów – w końcu była sobota.

    Widoczność była bardzo dobra, a niebo powoli nabierało kolorów.

    Rozciągają się stąd wspaniałe widoki  na sąsiadujące z Malinowską Skałą –  Skrzyczne  (na którym znajduje się  Schronisko PTTK),  Kotlinę Żywiecką  oraz  Jezioro Żywieckie,  Królową Beskidów –  Babią Górę (Diablak),  Księcia Beskidów –  Pilsko  oraz  Baranią Górę.

    Widok z Malinowskiej Skały na szczyt Skrzyczne, Kotlinę Żywiecką oraz Jezioro ŻywieckieWidok z Malinowskiej Skały (Beskid Śląski) na szczyt Skrzyczne, Kotlinę Żywiecką oraz Jezioro Żywieckie

    Zachód słońca na Malinowskiej Skale

    Widok rozciągający się z Malinowskiej Skały o zachodzie słońcaMalinowska Skała zachód słońca, turysta siedzący na skaleMalinowska Skała zachód słońca, jesieńPiękny zachód słońca podziwiany z Malinowskiej SkałyMalinowska Skała o zachodzie słońcaWierzbówka kiprzyca oświetlona przez zachodzące słońce, Beskid ŚląskiRóżowa wierzbówka kiprzyca, zachód słońcaKrajobraz górski, zachód słońca, Malinowska Skała w Beskidzie ŚląskimWidok rozciągający się z Malinowskiej Skały w Beskidzie Śląskim o zachodzie słońca

    Poniżej prezentuję  zdjęcia zrobione poniżej Malinowskiej Skały na czerwonym szlaku.

    Zachód słońca w Beskidach - na czerwonym szlaku - w drodze na Malinowską SkałęZachód słońca w Beskidzie Śląskim, okolice Malinowskiej Skały

    Widok z czerwonego szlaku na Malinowską Skałę, Beskidy o zachodzie słońca

    A na koniec mam dla Was  ujęcia z październikowego zachodu słońca na Malinowskiej Skale.Zachód słońca widziany z Malinowskiej Skały

    Malinowska Skała, październikowy zachód słońca

    Na  Malinowskiej Skale  spędziliśmy naprawdę sporo czasu. Lepiej nie mogliśmy sobie wyobrazić tego wieczoru. Nie żałujemy, że nie zostaliśmy w domu. Ostatni natknęłam się w Internecie na cytat: „Więcej gór, mniej kanapy”.  Niby banalne, ale podpisuję się pod tym rękami i nogami 😎

    Ponad połowę  szlaku czerwonego  w drodze powrotnej na parking udało się nam przejść bez latarek. Syn z niecierpliwością czekał, aż zrobi się ciemno. Aż do parkingu nie spotkaliśmy żywej duszy, zaskakująco szybko udało się nam zejść na parking  na Przełęczy Salmopolskiej.

    Dziecko z latarką, las, późny wieczór, szlak czerwony SzczyrkPóźny wieczór, szlak czerwony ze Szczyrku

    O godzinie 21:40 byliśmy przy samochodzie. Ruszyliśmy  w stronę Bielska – Białej.

    W połowie listopada porządnie wymarzliśmy na tej trasie. Zresztą zobaczcie sami, jakie warunki wtedy panowały:  Malinowska Skała z Przełęczy Salmopolskiej – Jesienno-zimowy misz masz

    Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi wpisami zapraszam do śledzenia mojego bloga na Facebooku:  Blog szlakowe.pl 

    Zapraszam również na Instagram:  @greenmagpic

    Z przyjemnością dodam, że jest to kolejny szczyt zdobyty w akcji:  Zdobywamy Szczyty dla Hospicjum

  • Rzepiska szlak – Pieniny Spiskie

    Czerwiec, widok na zaśnieżone Tatry z Rzepisk leżących w Pieninach Spiskich, zielona trawa, żółte mlecze, gęste chmury na niebiePieniny  w długi weekend?  Taki był nasz plan. Nurtowało nas jednak pytanie: który szlak w  Pieninach wybrać? Zależało nam na wypoczynku – ciszy i spokoju. Długo debatowaliśmy, który szczyt odwiedzić:  Sokolicę,  Wysoką  czy  Trzy Korony… Wszystkie te szczyty są oblężone prze turystów w weekendy i w dni wolne od pracy. W końcu zdecydowaliśmy się na  szlak czerwony  biegnący ze  wsi Łapsze Wyżne  (Wieś Spiska,  bardzo ładne – malownicze miejsce, przyjaźnie nastawieni mieszkańcy) na górę  Żar (Branisko).  I to był strzał w dziesiątkę! Pobudka o 4:00 rano, szybkie przygotowania i w drogę. Trasa jest idealna dla amatorów samotnych wędrówek, osób ceniących ciszę i spokój. Podczas całodniowej wyprawy spotkaliśmy tylko pojedynczych turystów, pomimo długiego weekendu.

    Aktualizacja! Korzystając z okazji, że odwiedziliśmy ponownie  Pieniny Spiskie i nasz ukochany  czerwony szlak  wprowadziłam we wpisie małą aktualizację – uzupełniłam wpis o kilka zdjęć. Tym razem dreptaliśmy bez wózka. Swoją wędrówkę zakończyliśmy na szczycie  Grandeus,  nie kierowaliśmy się na  Żar.  Po raz kolejny przekonaliśmy się, że ta część  Pienin  jest najspokojniejszym miejscem, jakie mieliśmy okazję odwiedzić, a trochę szlaków już przeszliśmy.

    Trasa:  Wieś Łapsze Wyżne (szlak czerwony) – Pawliki – Rzepiska – powrót do Łapsze Wyżne (szlak czerwony w przeciwnym kierunku) – szczyt Grandeus – Dursztyn – szczyt Żar

    Data: 1 maj 2018 / 9 czerwiec 2019

    Dystans: 19.62 km / 9.80 km

    Czas trwania: prawie 6.20 h (z wózkiem) / 3.00 h (z dzieckiem)

    Minimalne wzniesienie: 691 m / 691 m

    Maksymalne wzniesienie: 1039 m / 1041 m

    Parametry z aplikacji Endomodo z dwóch naszych wizyt w Pieninach Spiskich

    Mapka oraz wykres z różnicą wniesień

    Łapsze Wyżne

    Nie będę ukrywać, że z miejscami parkingowymi nie jest tu łatwo. Trzeba parkować pod domami. My znaleźliśmy miejsce na ulicy Słonecznej  (myślę, że najlepsze miejsce w okolicy na zostawienie samochodu). Stąd też zaczęliśmy swoją wędrówkę. Co prawda w złym kierunku, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Dzięki temu, że pomyliliśmy kierunek szlaku dotarliśmy do wspaniałego miejsca, z którego są jedne z piękniejszych widoków na  Tatry  w  Polsce,  ale o tym później. I tak zamiast w stronę  Żaru  poszliśmy w stronę  Rzepisk.  Na początku  szlaku czerwonego  trzeba przeprawić się na drugą stronę rzeczki. 

    Turysta z dzieckiem przechodzący przez rzeczkę na czerwonym szlaku idącym na RzepiskaPogoda naprawdę nam dopisywała. Nie chciało się wierzyć, że mamy pierwszy dzień maja. Temperatury były na tyle wysokie, że bez kremu z filtrem się nie obyło. Błękit nieba, znakomita widoczność i górskie krajobrazy… Czego chcieć więcej?

    Mieszkać w tym miejscu… Marzenie. Codziennie otwierać drewniane okiennice i podziwiać takie widoki…

    Łapsze Wyżne, widok na zaśnieżone Tatry (szlak czerwony)

    Po przejściu 0.50 km dochodzimy do rozwidlenia, na którym  szlak czerwony  skręca w prawo, po czym pnie się w górę. Zresztą na tym odcinku co kawałek są podejścia, nie należą one do jakiś bardzo stromych. Następnie wchodzimy na drogę prowadzącą przez las. Po przejściu 0.40 km wychodzimy na polanę.Droga przez polanę jest bardzo przyjemna i niewymagająca. Widać stąd szczyt  Grandeus  z charakterystyczną wieżą. Następnie kierujemy się w górę. Czekają tu na nas kolejne dość strome podejścia.Polana w Pieninach Spiskich na czerwonym szlaku na Rzepiska, piękny, słoneczny dzień, niebieskie nieboTurystka z dzieckiem na czerwonym szlaku na Rzepiska, w tle szczyt Grandeus, polanaTurysta z dzieckiem, Łapsze Wyżne szlak czerwony, obszerna polana w Pieninach Spiskich, wiosenne kolory, w tle krajobraz górskiŁapsze Wyżne, polana na szlaku czerwonym idącym w kierunku Rzepisk (Pieniny Spiskie), piękny, słoneczny dzień

    W dniu naszej wycieczki ziemia była rozjechana przez traktor, przez co wędrówka z wózkiem była nieco utrudniona. Ale przynajmniej było sucho i na szlaku nie zalegało błoto.

    Kierujemy się cały czas prosto. Dochodzimy na  Pawliki.  Cały odcinek trasy to około 3.70 km. W tym miejscu nie warto rezygnować z dalszej wędrówki. Pniemy się nieco wyżej i dochodzimy do wspaniałego miejsca, które od razu kradnie nasze serca.

    Rzepiska

    Ogromna polana we  wsi Rzepiska.  Oj, nie jest to zwykła polana, rozciąga się z niej wspaniały widok na  Tatry Wysokie.  Patrząc na nie odnosi się wrażenie, że są tak blisko… dosłownie w zasięgu ręki… Postanowiliśmy rozłożyć koc, napiliśmy się kawki i zjedliśmy małe co nieco. Chłonęliśmy widoki… Spędziliśmy tu naprawdę sporo czasu. Pograliśmy w piłkę, DOBBLE. Oczywiście obleciałam całą polanę w wzdłuż i wszerz. Po prawej stronie polany ciągnie się dróżka prowadząca do  wsi Rzepiska. 

    Turystka na Rzepiskach, wiosenną porą, robiąca serduszko w stronę Tatr

    Czerwiec, widok na zaśnieżone Tatry z Rzepisk leżących w Pieninach Spiskich, zielona trawa, żółte mlecze, gęste chmury na niebieRzepiska (Pieniny Spiskie), szczęśliwe dziecko, polana, w tle widok na zaśnieżone szczyty TatrRzepiska (Pieniny Spiskie), zielona butla z gazem, zielony kubek z białym napisem Tatry, polana, w tle widok na Tatry

    Poniżej widok rozciągający się z polany w przeciwnym kierunku. Przy sprzyjających warunkach pogodowych widać doskonale bliski naszemu sercu  Beskid Żywiecki  wraz z najwyższym szczytem  Babią Górą. Widok rozciągający się z Rzepisk w kierunku Beskidu Żywieckiego, polana, krowy

    Po dość długim odpoczynku postanowiliśmy się zebrać. W końcu mieliśmy jeszcze sporo do przejścia, a czas w górach biegnie nieubłaganie szybko.  

    Wracamy  szlakiem czerwonym  do  wsi Łapsze Wyżne  do punktu wyjścia  (ul. Słoneczna).  Dystans jaki dotychczas pokonaliśmy to 7.40 km. Następnie kierujemy się w drugą stronę, dalej  czerwonym szlakiem,  który początkowo prowadzi asfaltem (przez około 0.80 km) wśród domostw. Jest to spokojna i przyjazna okolica. Mijamy Kościół, dochodzimy do szkoły, obok której biegnie  szlak czerwony.  W tym momencie kończy się asfalt.

    Jeżeli ktoś nie jest zainteresowany przejściem całego  szlaku czerwonego  może na przykład zrezygnować z pierwszej części naszej wycieczki i zaparkować samochód gdzieś w rejonach szkoły, bądź Kościoła i udać się od razu w kierunku góry  Grandeus i  Żaru.

    Po prawej stronie mijamy siłownię (taką na świeżym powietrzu) i zaraz po niej kapliczkę z cmentarzem.

     Tu zaczyna się podejście, pniemy się cały czas w górę… i w górę… stromym zboczem. Mijamy sąsiadujące ze  szlakiem czerwonym  łąki, pola, na których pasą się na krowy oraz owce. Po przejściu około kilometra od szkoły docieramy na szczyt. Muszę przyznać, że bez wózka pokonuje się ten odcinek o wiele, wiele szybciej. W końcu im mniej obciążenia – tym lepiej. 

    Na poniższym zdjęciu ostatnie podejście na szczyt. W tle widać nadajnik znajdujący się na  Grandeusie.

    Maszerując na szczyt warto obrócić się za siebie… Ze szlaku rozciągają się wspaniałe widoki. W dniu naszej wycieczki pola wyglądały, jakby były wyłożone dywanem…

    Szczyt GRANDEUS

    Szczyt Grandeus  nie należy do wysokich, bo mierzy 795 m n.p.m., mimo to rozciąga się z niego bogata panorama na  Tatry, Pieniny oraz przy dobrej widoczności na Beskid Żywiecki  z  Babią Górą  na czele. Dostępny jest tu teleskop przez który można przyjrzeć się jeszcze dokładniej tatrzańskim szczytom.  Ku naszemu zaskoczeniu zupełnie za darmo. W  Beskidach  teleskopy wymagają zazwyczaj wrzucenia monety. Dodatkowo można tu usiąść przy stoliku, rozpalić ognisko – jest wyznaczone miejsce ogniskowe. Na szczycie za pierwszym, jak i za drugim razem były tylko dwie osoby, więc mieliśmy  Grandeus  praktycznie dla siebie.

    Możemy podziwiać stąd najwyższe szczyty tatrzańskie  (polskie/słowackie): Bujaczy Wierch, Jatki, Zadnie Jatki, Kuraszowski Wierch, Kieżmarsi Wierch, Łomnica, Durny Szczyt, Hawrańa, Nowy Wierch, Lodowy Szczyt.Ruszamy dalej  czerwonym szlakiem  (droga idzie w dół) w kierunku  wsi Dursztyn. Teraz czeka nas przyjemna, malownicza droga wśród pól. Na tym odcinku widoki zapierają dech w piersiach. Wiosną na polach rozciąga się paleta kolorów. Wszystko budzi się do życia, a trawa jest bardziej zielona niż zwykle. Schodzimy powoli z drugiej strony szczytu. Jest tu urokliwa, szeroka dróżka. Po drodze mijamy  kapliczkę pod wezwaniem Matki Boskiej.  Jako ciekawostkę dodam, że biegnie tu również droga rowerowa –  Pętla Spiska. Czasem oprócz rowerów mijają nas terenowe samochody i motory – wycieczki OffRoadowe są tu naprawdę popularne.

    Widok na jeszcze zaśnieżone Tatry z okolic szczytu Grandeus w PieninachSpiskich, soczysto zielona trawa, wiosnaDochodzimy do drogowskazu informującego nas, że do  wsi Dursztyn  zostało nam jeszcze 1.30 km.

    Po kilkuset metrach wchodzimy na drogę asfaltową, dochodzimy do zabudowań – nie jest to długi odcinek. Następnie znowu wkraczamy na drogę, biegnącą wśród pól, na których wypasały się owce pilnowane przez słodkie psiaki pasterskie.

    Krótki odpoczynek i ruszamy w kierunku szczytu  Żar

    Mijamy pojedyncze gospodarstwa i zaczyna się krótkie, ale strome podejście. Następnie szlak biegnie leśną drogą. W końcu na naszej drodze pojawia się kolejne wzniesienie. Jest ono długie i strome.

    Szczyt Żar (Branisko)

    Naszym celem był  najwyższy szczyt Pienin Spiskich  –  Żar (883 m n.p.m.).  Niestety próba zdobycia go – nie powiodła się. Byliśmy bardzo blisko… Niestety ostatnie podejście okazało się naprawdę strome. Z wózkiem… nie do pokonania. Po przejściu 3,5 km od  wsi Dursztyn  byliśmy zmuszeni zawrócić. Obiecaliśmy sobie, że podejmiemy kolejną próbę, jak tylko Synek troszkę podrośnie. Tak też zrobiliśmy, wybraliśmy jednak inną trasę  – szlak na Żar z Falsztyna.  

    Mimo zmęczenia i dość długiej drogi do domu, którą mieliśmy do pokonania poziom zadowolenia i szczęścia z wizyty w  Pieninach Spiskich był nie do opisania. W drodze powrotnej mogliśmy podziwiać spektakularny zachód słońca. Niebo tego dnia płonęło. Na pewno jeszcze nieraz wrócimy w te rejony  Pienin,  które przyciągają nas jak magnes…

    Zobacz koniecznie

    Będąc w okolicy Pienin Spiskich – Dursztyna warto odwiedzić również: 

    Zapraszam do śledzenia mojego bloga na Facebooku:  Blog szlakowe.pl i na Instagramie: @greenmagpic

    Media społecznościowe Facebook i Instagram

    Zdobywamy Szczyty dla Hospicjum

  • Stary Groń szlak z Brennej Hołcyny

    Dzień Dziecka zaczęliśmy świętować już w piątek – od wizyty na wystawie roślin owadożernych w Katowicach. W sobotę (1 czerwca) ruszyliśmy na szlak. Konkretnie – na Stary Groń. Szlak nie należy do trudnych, różnica wysokości, jaką pokonujemy, to nieco ponad 400 metrów. Największą atrakcją jest drewniana wieża widokowa, która tak naprawdę była głównym celem naszej wycieczki. Brenna słynie z wielu przyjemnych i malowniczych tras trekkingowych. W samym centrum gromadzą się tłumy ludzi (czego nie lubimy), na szlaku natomiast można odetchnąć od zgiełku. Z ogromną przyjemnością wracamy w te strony.

    Trasa: Brenna Hołcyna (szlak zielony) – Horzelica – Stary Groń – Wieża widokowa na Starym Groniu – powrót tą samą trasą

    Data: 1 czerwiec 2019

    Dystans: 9 km*

    Czas trwania: 3:00 h* (sam przemarsz z dzieckiem)

    Minimalne wzniesienie: 414 m

    Maksymalne wzniesienie: 797 m

    *w obie strony 

    Parametry z aplikacji endomondo

    Pakowanie i zbieranie się nie szło nam zbyt sprawnie 😉 Po drodze musieliśmy jeszcze zrobić drobne zakupy. Na szlaku nie ma żadnego schroniska, a synowi obiecaliśmy piknik. Z Bielska-Białej do Brennej Hołcyna mamy do pokonania około 36 km. Mijamy Górki Wielkie, Górki Małe…

    Brenna Stary Groń parking

    Dojeżdżamy do Brennej, mijamy centrum i parkujemy samochód w Brennej Hołcyna przy ulicy Sportowej, tuż naprzeciwko kortów tenisowych, gdzie znajduje się bezpłatny parking. Mimo weekendu wolnych miejsc jest sporo. To miejsce jest nam doskonale znane, kilka razy ruszaliśmy stąd na Kotarz.

    Tym razem obieramy przeciwny kierunek. Podchodzimy na zielony szlak – około 800 metrów prostą, spacerową drogą wzdłuż strugi Brennica, na jej brzegach już od rana gromadzi się sporo ludzi.

    Tuż za Barem Pod Starym Groniem, przy moście, skręcamy w lewo. Mijamy ostatnie zabudowania. Szlak zaczyna się stromo piąć w górę i taki pozostanie przez około 550 metrów.


    Idziemy wzdłuż wyciągu narciarskiego Stary Groń. Przystajemy na chwilę, by podziwiać rozciągające się stąd widoki. Na niebie świeci pełne słońce. W końcu doczekaliśmy się ciepłych dni. Maj nie był dla nas łaskawy pod względem pogody.

    Mamy za sobą 1,35 km, a droga łagodnieje. Nie ma się jednak z czego cieszyć, ponieważ to krótki odcinek, mierzący zaledwie 150 metrów.

    Następnie znowu pniemy się w górę szeroką, kamienistą drogą. Na 1,81 km szlak skręca w lewo, a ścieżka znowu staje się łagodna i prosta. Po zaledwie kilku krokach szlak odbija w prawo. Teraz dla odmiany maszerujemy wąską, leśną dróżką.

    Po przejściu 2,20 km, zgodnie ze wskazaniami aplikacji, wychodzimy z lasu, skręcamy w lewo i ponownie wchodzimy na szeroką, leśną drogę. W tym miejscu dołącza do nas czarny szlak.

    Docieramy do polany, na której znajdują się pojedyncze zabudowania. Stąd rozpościera się widok na Brenną, Górki Małe oraz dolinę rzeki Brennicy. Dalej wspinamy się pod górę, mijając po drodze pojedynczych biegaczy.

    Horzelica

    Mamy za sobą 3,30 km i docieramy na Horzelicę, wznoszącą się na wysokość 798 m n.p.m. Szczyt jest zalesiony. W okolicy Horzelicy znajdują się ławeczki, gdzie można odpocząć. My decydujemy się na piknik. Jak zawsze, znajdujemy czas na zabawę i robimy kilka pamiątkowych zdjęć.

    Pogoda zaczyna się psuć, na co tym razem nie byliśmy przygotowani. Na szczęście ciemne chmury na niebie tylko nas postraszyły. Spadło zaledwie kilka kropel deszczu. Z Horzelicy ruszamy dalej prostą, niewymagającą wysiłku drogą.

    Po lewej stronie rozciągają się widoki na Beskid Śląski, w tym Halę Jaworową, Kotarz, Skrzyczne oraz Malinowską Skałę.

    Mamy za sobą 4 km. Dochodzimy do Kapliczki leśnej oraz drogowskazu.

    Po przejściu 700 metrów tą drogą naszym oczom ukazuje się wieża widokowa na Starym Groniu.

    Stary Groń wieża widokowa

    Między Horzelicą a Grabową znajduje się 12-metrowa drewniana wieża widokowa. Rozciągają się z niej widoki na Dolinę Hołcyny i Brennicy, Skrzyczne, Równicę, pasmo Stożka oraz Czantorię. Schody prowadzące na wieżę są bardzo strome. Dla osób spragnionych wiedzy o zwierzętach i ptakach zamieszkujących Beskid Śląski ustawiono tablice informacyjne. Jest również mapa. Tuż obok wieży wybudowano drewniany domek z zagrodą oraz ustawiono stoliki z ławkami. To musi być nowa inwestycja, ponieważ poprzednim razem tego budynku jeszcze nie było.

    Posiedzieliśmy chwilę na ławeczkach, rozkoszując się ciszą i spokojem. Następnie ruszyliśmy w drogę powrotną. Na szlaku robiło się coraz tłoczniej. W weekend, aby uniknąć tłumów, najlepiej wyruszyć na szlak wcześnie rano. Zejście nie sprawiło nam większych problemów, choć musieliśmy pokonać kilka stromych, kamienistych odcinków. Dla osób spragnionych dalszej wędrówki polecam wycieczkę przez Grabową na Halę Jaworową i Kotarz. Do zobaczenia na szlaku!

    Zapraszam do śledzenia mojego bloga na Facebooku: Blog szlakowe.pl i na Instagramie: @greenmagpic

    Media społecznościowe Facebook i Instagram

  • Hrobacza Łąka szlak z Porąbki – Beskid Mały

    Prognozy pogody na najbliższe dni niestety nie rozpieszczają. A tu już za chwilę piąte urodziny naszego synka! Bardzo chciał spędzić je na szlaku, a jednym z jego największych marzeń było ognisko na łonie natury. Czy dało się znaleźć miejsce, które spełni oczekiwania naszego małego Solenizanta? Oczywiście, wybór padł na Hrobaczą Łąkę. To jedno z nielicznych miejsc w Beskidzie Małym, gdzie wyznaczono specjalne strefy ogniskowe, co czyni je idealnym kierunkiem na taką okazję. Co więcej, to miejsce już wcześniej skradło nasze serca – podczas ostatniej wycieczki na Hrobaczą Łąkę z Lipnika.

    Trasa: Zapora Porąbka w Międzybrodziu Bialskim (szlak czerwony) – Pod Bujakowską Górą – Hrobacza Łąka (Chrobacza Łąka) – Schronisko na Hrobaczej Łące –   powrót tą samą trasą

    Data:  26 kwiecień 2019

    Dystans:  około 12.02 km

    Czas trwania:  około 4 h (z dzieckiem, sam przemarsz)

    Minimalne wzniesienie:  359 m

    Maksymalne wzniesienie:  872 m

    Parametry z aplikacji endomondo

    Tym razem chcieliśmy obrać inny szlak na  Hrobaczą Łąkę. Przestudiowaliśmy mapę i padło na  Zaporę Porąbka w Międzybrodziu Bialskim, do której musimy pokonać około 20 km z  Bielska – Białej. Przeżyliśmy szok… Nie mogliśmy uwierzyć, jak w koło wszystko wzięło się do życia… Jest soczyście zielono. Pomyśleć, że tydzień wcześniej maszerowaliśmy w  Tatrach po zaśnieżonym szlaku na Przełęcz pod Kopą Kondracką z Kuźnic. Samochód zaparkowaliśmy tuż obok zapory, która znajdującej się przy  drodze 948, którą zresztą przyjechaliśmy. Od razu wchodzimy na interesujący nas  szlak czerwony. Kawałeczek (około 300 m) maszerujemy poboczem prowadzącym tuż przy głównej drodze.

    Następnie (po 300 m) skręcamy w lewo, przechodzimy przez ulicę. Wchodzimy na leśną drogę, która od razu zaczyna się piąć w górę. Świeci słońce i jest dość parno jak na kwiecień.

    Nasze  czerwone znaki odbijają w prawo, przechodzimy dosłownie kilka metrów i znowu skręcamy w prawo. Szlak nadal pnie się w górę.

    Mamy za sobą 1.1 km i dopiero teraz droga łagodnieje. Jest przyjemnie… W koło nasza ukochana cisza i spokój. A na szlaku pustki…

    Przechodzimy przez polankę, z której widać szczyty  Beskidu Śląskiego wraz z Jeziorem Międzybrodzkim.

    Po przejściu około 500 metrów szlak robi się znowu bardziej wymagający. Na szczęście jesteśmy pełni energii. Brakowało nam ciepełka, którego w dniu naszej wycieczki było pod dostatkiem.

    Po kolejnych 800 metrach droga znowu łagodnieje. Idziemy przyjemną, leśną ścieżką. Po kilometrze dochodzimy do „Pod Bujakowską Górą” i jesteśmy  708 m n.p.m.

    Mamy za sobą 5.20 km (1.5 km od  „Pod Bujakowską Górą„) i zaczyna się strome, kamieniste podejście, które mierzy 200 metrów. Na drzewach dostrzegamy znaki informujące nas o przechodzącym tędy szlaku papieskim.

    Czas na chwilę odpoczynku 🙂 Dosłownie kawałeczek dzieli nas już od  krzyża na Hrobaczej Łące. Przed nami prosta, niewymagająca wysiłku droga.

    Hrobacza Łąka

    Hrobacza Łąka krzyż

    Zerkam na aplikację, która wskazuje 5.75 km. Krzyż na Hrobaczej Łące  usytuowany jest około 824 m n.p.m. Muszę przyznać, że robi wrażenie. Mierzy  35 metrów. Jak możemy wyczytać na tablicy informacyjnej (zamieszczonej poniżej), krzyż stanowi centralne miejsce wytyczonego  „Szlaku Papieskiego”.

    Tuż obok krzyża jest duży, metalowy taras widokowy.

    Uśmiechnięte dziecko na tarasie widokowym na Hrobaczej Łące

    Krajobraz rozciągający się z tarasu na Hrobaczej Łące - Beskid Mały

    Widok rozciągający się z metalowego tarasu na Hrobaczej Łące, w oddali widoczne są żółte pola rzepakowe

    Od  Schroniska na Hrobaczej Łące dzieli nas zaledwie 150 metrów. Ten kawałeczek schodzimy  żółtym szlakiem.

    Schronisko na Hrobaczej Łące

    Schronisko na Hrobaczej Łące  położone jest około  820 m n.p.m. Oferuje turystom aż 40 miejsc noclegowych. Dodatkowo istnieje możliwość noclegu pod namiotem. Do dyspozycji odwiedzających jest bufet, można również zakupić ciepły posiłek oraz skorzystać z sauny. Tak jak już wspominałam istnieje możliwość rozpalenia ogniska.

    Jedzenie w schronisku jest świeże i smaczne. Serwują pyszną pomidorówkę oraz żurek – jako jedno z niewielu schronisk bez pieczywa. W weekendy jest tu naprawdę tłoczno, dlatego tym razem zdecydowaliśmy się ruszyć na  Hrobaczą Łąkę  w tygodniu.

    Dziecko jedzące zupę - żurek w schronisku na Hrobaczej ŁąceDziecko pijące czekoladę na gorąco w schronisku na Hrobaczej Łące w Beskidzie Małym

    Wnętrze schroniska na Hrobaczej Łące

    Adres schroniska na Hrobaczej Łące

    Schronisko na Hrobaczej Łące

    ul. Alojzego Koniora 122

    34- 312 Międzybrodzie Bialskie

    Pieczątka schroniska na Hrobaczej Łące - Beskid Mały, książeczka akcji zdobywamy szczyty dla hospicjum

    Polana na Hrobaczej – punkt widokowy

    W sąsiedztwie schroniska znajduje się polana, na której są wyznaczone wspomniane powyżej miejsca ogniskowe. Rozciąga się stąd wspaniały widok na  Beskid Mały.  Doskonale widać  Żar wraz z Jeziorem Międzybrodzkim,  Magurkę oraz  Czupel.  Poza tym widoczne są szczyty  Beskidu Żywieckiego  oraz  Tatry.

    Na polanie spędzamy około 3 godziny. Kwietniowe słońce rozpieszcza nas swoimi promieniami, rozkoszujemy się ciszą i spokojem. Oczywiście poza ogniskiem, nie mogło zabraknąć czasu na zabawę i wygłupy. Wspaniały czas… Spędzony z rodziną – bezcenne…

    Trzyosobowa, szczęśliwa rodzina odpoczywająca na kocu na Hrobaczej Łące, w tle krajobraz górski

    Niestety wszystko co dobre szybko się kończy. Czas ruszać w drogę powrotną. Decydujemy się zejść tym samym szlakiem. Idzie nam to bardzo sprawnie. Nasz pięciolatek jest coraz silniejszy i coraz to bardziej wprawiony na szlaku. A na  Hrobaczą Łąkę będziemy wracać jeszcze niejednokrotnie. 

    Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi wpisami zapraszam do śledzenia mojego bloga na Facebooku: Blog szlakowe.pl 

    Zapraszam również na Instagram: @greenmagpic

  • Przełęcz pod Kopą Kondracką z Kuźnic, Kopa Kondracka

    Kopa Kondracka z dzieckiem, mama przytula dziecko, podziwiają jesienne Tatry przykryte miejscami białym śniegiemKolejny spontaniczny wyjazd za nami. Przerażający dźwięk budzika postawił nas na nogi o 3:30. W końcu Zakopane położone jest aż 140 kilometrów od Bielska-Białej. Przed nami dość długa podróż, jak na jednodniowy pobyt w górach. Jak zawsze zbieranie się, pakowanie nie szło nam sprawnie 😉 Nie mówiąc o jedzeniu 'pierwszego’ śniadania. Pogaduszki z mężem  jak zawsze się przedłużały, tysiące tematów do obgadania – akurat jak trzeba się szybko zebrać. Zależy nam, aby być  jak najszybciej na szlaku. Liczymy na to, że uda się uniknąć tłumów w schronisku na Polanie Kondratowej.

    Trasa: Zakopane Kuźnice (niebieski szlak) – Polana Kalatówki (zielony szlak) – Polana Kondratowa – Hala Kondratowa- Przełęcz pod Kopą Kondracką – powrót tą samą trasą

    Data:  19 kwiecień 2019

    Dystans:  około 13 km

    Czas trwania: około 5 h (sam przemarsz z dzieckiem)

    Minimalne wzniesienie:  1051 m

    Maksymalne wzniesienie:  1908 m

    Parametry z aplikacji endomondo

    Na nasze szczęście droga była przejezdna. Nie zmarnowaliśmy ani chwili stojąc w korkach. Z samochodu udało mi się sfotografować wschodzące słońce. Uwielbiam takie piękne, słoneczne poranki.

    Parking, busy Kuźnice

    Przed ósmą byliśmy na parkingu. Znajduje się on niedaleko ronda Jana Pawła II. Za cały dzień postoju płacimy 20 zł. Wolnych miejsc parkingowych jest sporo, choć nie brakuje szykujących się do wyjścia w góry narciarzy. Podchodzimy kawałeczek do głównej drogi, gdzie czekają na turystów zaparkowane busy. Dodam, że dojazd do Kuźnic własnym samochodem jest niemożliwy. Trzeba korzystać z busów lub taksówek. My oczywiście korzystamy z busa, aby nie marnować niepotrzebnie sił. Co prawda przejście do Kuźnic zajmuje zaledwie 15 minut, ale biorąc pod uwagę szlak, który planowaliśmy przejść, każdy zaoszczędzony kilometr ma znaczenie – szczególnie z dzieckiem. Poza tym nie widzę nic przyjemnego w maszerowaniu asfaltową drogą 🙂 Przejazd do Kuźnic to koszt 3 zł (osoba). Po kilku minutach jesteśmy na miejscu. Parking znajduje się tuż obok kolejki na Kasprowy Wierch, na którą zmierza ( na nasze szczęście) większość osób wysiadających z busów. Są to głównie narciarze.

    Na szlak ruszyliśmy po godzinie 8:00. Z postoju busów odbijamy w lewo, obieramy niebieski szlak i maszerujemy brukowaną drogą, obserwując kursującą już kolejkę linową na Kasprowy Wierch. Po chwili naszym oczom ukazuje się kasa Tatrzańskiego Parku Narodowego. Uiszcza się w niej opłatę idąc na Kasprowy Wierch. My kontynuujemy marsz dalej kierując się brukowaną drogą. Po 900 m dochodzimy do kolejnej kasy Tatrzańskiego Parku Narodowego, w której kupujemy bilety (cały [CENNIK_TPN_NORMLNY] zł, ulgowy [CENNIK_TPN_ULGOWY] zł).Od kasy TPN idziemy prosto, cały czas kierując się niebieskimi znakami. Naszym celem jest Hotel Górski PTTK na Kalatówkach. Póki co droga jest przyjemna i niewymagająca. W koło, mimo nie za dużej wysokości zalega jeszcze śnieg. 1.60 km drogowskaz informuje nas, że przechodząc na czarny szlak wejdziemy na Ścieżkę pod Reglami oraz dojdziemy do Doliny Białego. My oczywiście nie zmieniamy planów i żwawo maszerujemy przed siebie.  Na liczniku mamy niespełna 2 kilometry i naszym oczom ukazuje się potężny budynek Hotelu Górskiego oraz piękna Polana Kalatówki.

    Polana Kalatówki

    Znajduje się 1195 m n.p.m. w Dolinie Bystrej. Na pierwszym planie jest  P.T.T.K. Schronisko Kalatówki, w którym można oczywiście zarezerwować nocleg, posilić się w restauracji, bądź kawiarni. Poza tym pasjonaci zimowych sportów mają możliwość wypożyczenia tu nart, na których można szusować na znajdujących się w sąsiedztwie schroniska stokach. Do dyspozycji odwiedzających są dwa wyciągi narciarskie. Schronisko jest również idealną bazą wypadową na pobliskie szlaki. Tuż za hotelem górskim decydujemy się na odpoczynek na polanie, na której są stoliki z ławkami. Rozciąga się stąd doskonały widok na Kasprowy Wierch. Widać również kursującą kolejkę linową. Tak jak już wspominałam można się tu porządnie wygrzać w promieniach słonecznych. Na Polanie Kalatówki witają nas urocze tabliczki 'ANI KROKU(S) DALEJ’. Nieśmiało pokazują się tu pierwsze fioletowe kwiaty. Może nie ma tu ich tyle co na Polanie Chochołowskiej, ale za to nie ma takich tłumów.

    Odpoczęliśmy 🙂 Czas ruszać w dalszą drogę. Drogowskaz informuje nas, że za 45 minut będziemy na Hali Kondratowej. Zaraz za polaną wchodzimy na leśną dróżkę, która jest dość wąska i momentami oblodzona.Momentami droga pnie się w górę, ale nie są to jakieś bardzo wymagające podejścia. Mamy za sobą około 2.60 km i skręcamy w lewo, kierujemy się nadal wąską, leśną dróżka. Aplikacja wskazuje 3.40 km i tu jesteśmy zmuszeni założyć raczki. Szlak jest bardzo oblodzony. Mijaliśmy ludzi w adidasach biegowych, którzy kurczowo musieli trzymać się drzew, aby pokonać ten odcinek. Nawet w raczkach jest ciężko, trzeba ostrożnie stawiać każdy krok. Po 400 metrach wąska dróżka zamienia się na szeroką. Licznik wskazuje 4.50 km, a naszym oczom ukazuje się Hala Kondratowa.

    Polana Kondratowa, Schronisko PTTK na Hali Kondratowej

    Hala Kondratowa oraz Schronisko PTTK na Hali Kondratowej położone jest 1333 m n.p.m. w Dolinie Kondratowej. Jako ciekawostkę dodam, że tutejsze schronisko jest najmniejszym w Tatrach. Niepozorny, drewniany domek, w którym do dyspozycji turystów jest 20 miejsc noclegowych. Karta dań nie jest za bardzo urozmaicona, ale za to jedzenie jest świeże i smaczne. Ceny jak na Tatry nieduże. Obsługa również jest bardzo sympatyczna. Po raz kolejny atmosfera panująca w schronisku zrobiła na mnie duże wrażenie. Spędziliśmy chwilkę w schronisku, następnie udaliśmy się na ławkę połapać promienie słońca.

     

     

    Zdecydowaliśmy się tu na dłuższy odpoczynek ze względu na syna. W końcu przed nami nie lada podejście do pokonania. Z polany możemy podziwiać na wprost Przełęcz pod Kopą Kondracką, na którą zmierzamy, kierując wzrok w prawo kolejno Kopę Kondracką, Kondratową Przełęcz oraz Giewont. Prawdę mówiąc mamy obawy czy uda nam się pokonać podejście prowadzące na Przełęcz pod Kopą Kondracką. Mijają nas ludzie z profesjonalnym sprzętem. Wyposażeni w porządne raki i czekany. My z pięciolatkiem, z raczkami na nogach… Mimo wszystko postanowiliśmy spróbować. Kierujemy się zielonym szlakiem prosto przed siebie. Z pod schroniska można dotrzeć również na Giewont. Należy wybrać niebieskie znaki. Mieliśmy okazję maszerować tym szlakiem we wrześniu 2018, schodząc z Kondratowej Przełęczy. Początkowo idziemy niewymagającą drogą, która po 400 metrach staje się stroma i wymaga od nas dużych pokładów energii.

    Powiem tak: mimo, że latem mamy pod butami śliskie kamienie jest o wiele łatwiej niż teraz, gdy mamy miękki śnieg. Mam wrażenie, że zarówno my, jak i inni turyści w ogóle nie posuwamy się do przodu. O ile latem droga prowadzi zygzakiem i nie czuć aż tak wzniesienia jakie się pokonuje. W dniu naszej wyprawy idzie się „na krechę” – prosto w górę –  pokonując 530 metrów różnicy wzniesień. Naprawdę nie jest łatwo.. Co chwilę słychać wzdychania, a nawet przekleństwa strudzonych turystów. Nawet skiturowcy mają problem z tym podejściem. Sprawniej radzą sobie tylko osoby pomagające sobie czekanami.

    Najbardziej kocham zimą tą przestrzeń. Na szlaku robi się pustynia śnieżna… W koło nie ma nic poza kilkoma małymi ludkami powoli snującymi się pod górę. Na niebie było pełne słońce, do domu wróciliśmy ze spalonymi nosami 😉 Promienie odbijające się od białego puchu nieźle nas załatwiły. I tu nauczyliśmy się kolejnej rzeczy, aby zawsze mieć przy sobie krem z filtrem UV. Po drodze podziwiamy zaśnieżony Giewont oraz Polanę Kondradową z malusieńkim schroniskiem.Odnoszę wrażenie, że to podejście nigdy się nie skończy… Syn dzielnie stawia każdy krok. Mimo ciężkich warunków idzie Mu zdecydowanie lepiej niż we wrześniu. Oczywiście mijający nas turyści nie kryją zachwytu naszym synkiem i Jego odwagą. Jeden chłopak powiedział, że to jest najmłodszy turysta w życiu, jakiego widział na tej trasie 🙂 Widać, że jest silniejszy i nabrał wprawy. Widoki są zachwycające. Czuję, że żyję!

    Przełęcz pod Kopą Kondracką

    Nie dowierzamy, ale jakimś cudem udało się nam dotrzeć z naszym synkiem na Przełęcz pod Kopą Kondracką w tych ciężkich warunkach 🙂 Przełęcz położona jest 1863 m n.pm.  Znajduje się pomiędzy Kopą Kondracką 2005 m n.p.m., a Suchym Wierchem Kondrackim 1890 m n.p.m.. Trasa jaką pokonaliśmy od schroniska robi 'z góry’ naprawdę duże wrażenie.

    Zaczynamy się zastanawiać jak zejdziemy w dół 🙂 Jest ślisko i stromo… W końcu skorzystaliśmy ze sposobu jednego z turystów, który zjeżdżał z zawrotną prędkością z góry na pupie, z czekanem podniesionym nad głową, z bananem na twarzy, wykrzykując „Warto iść, zobaczycie! W dół to dopiero jest frajda!” Wszyscy patrzyli na niego jak na wariata, ale jak się okazało to był najlepszy sposób na dostanie się z powrotem na dół 🙂 Za to między innymi kocham góry! Można na chwilę być jak dziecko, w zupełności pozbawiając się myśli o obciachu, że czegoś nie wypada robić. BA! W górach trzeba mieć coś z dziecka, aby czerpać z nich jak najwięcej 🙂 W końcu na szlakach są sami swoi 😉

    W dniu naszej wycieczki widoczność była idealna… Widoki z przełęczy zapierały dech w piersiach.Doskonale było widać dumnie prężący się Giewont. No i nasz pierwszy zdobyty dwutysięcznik – Kopę Kondracką, od której dzieli nas zaledwie 20 minut drogi. Do pokonania zostały już tylko przysypane przez biały puch schody. Niestety ze względu na synka nie decydujemy się na dalsza wędrówkę. Podziwiamy Kopę z Przełęczy. Prezentuje się wspaniale… Mam ogromny sentyment do tego szczytu… Będę tu wracać…  Szczegółowy opis tego odcinka znajdziesz tutaj: Kopa Kondracka Odchodzimy troszkę dalej, siadamy na skałach i rozkoszujemy się pięknem Tatr Wysokich… Można byłoby tu zostać, siedzieć, patrzeć, podziwiać bez końca… Szkoda, że zerwał się dość mocny wiatr, który przeszywał nas zimnem. Zmusił nas do przerwania najlepszego pod słońcem seansu i ruszenia w drogę powrotną.widok na zaśnieżone Tatry w drodze na Kopę Kondracką, chmury oświetlone przez promienie słoneczne nad Tatrami Tak jak już wspominałam, to największe przewyższenie pokonaliśmy zjeżdżając na w dół na butach. Oczywiście kucając… Chłopcy kilka razy spróbowali zjazdu na pupie – było sporo śmiechu 🙂 Trzeba było jednak uważać, aby nie rozpędzić się za bardzo. Wyobraźcie sobie, że sunęliśmy szybko w dół pomimo nałożonych na buty raczków. Nigdy nie wiadomo co nas spotka na szlaku – trzeba być przygotowanym na wszystko.Dalszy odcinek to już ostrożne schodzenie w dół 🙂Około godziny 18:30 docieramy na postój busów w Kuźnicach. Przed godziną 19:00 ruszamy do Bielska – Białej z parkingu koło ronda Jana Pawła II. Po drodze zatrzymujemy się na zasłużony, ciepły posiłek w jednej z restauracji. Do domu wracamy zmęczeni, mimo to nie mogę w nocy spokojnie spać… Przeżywam naszą wyprawę oraz mam przed oczami zachwycające tatrzańskie widoki. Okolice Kopy Kondrackiej robią na mnie zawsze takie samo, piorunujące wrażenie. Jest to miejsce, do którego trafiając raz, chcesz trafiać jak najczęściej… To była kolejna niezapomniana wyprawa w Tatry. Tym razem musieliśmy dać z siebie wszystko – było warto!

    A na koniec widok wprost z Kopy Kondrackiej:Kobieta na szczycie Kopa Kondracka, widok na lekko zaśnieżone Tatrywidok na Tatry z Kopy Kondrackiej, gęste chmury, błękit niebaDo zobaczenia na szlaku 😉

    Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi wpisami zapraszam do śledzenia mojego bloga na niedawno założonej stronie na Facebooku Blog szlakowe.pl 

    Zapraszam również na Instagram: @greenmagpic

  • Szlak na Halę Gąsienicową z Kuźnic

    Kwiecień przywitaliśmy w górach 💙 W końcu udało nam się wybrać w Tatry. Konkretnie na moją ukochaną Halę Gąsienicową, którą mieliśmy w planach odwiedzić już zimą. Niestety po drodze trafiła się kontuzja oraz problemy z moim zdrowiem i wszystko przesunęło się w czasie. Ale jak to mówią: lepiej późno niż wcale. Mimo, że kalendarzowo mamy już wiosnę, to na Hali Gąsienicowej panuje nadal zima. Śniegu jest pod dostatkiem. Jedynie plusowa temperatura oraz mocno grzejące słońce zdradzają jaką porę roku aktualnie mamy.

    Trasa: Zakopane – Kuźnice (1010 m) (szlak żółty) – Przełęcz między Kopami (1499 m) (szlak niebieski) – Hala Gąsienicowa (1514 m) – Schronisko PTTK „Murowaniec” Hala Gąsienicowa (1500 m) – powrót tą samą trasą

    Data:  1 kwiecień 2019

    Dystans:  13.24 km

    Czas trwania:  4:42 h (sam przemarsz z dzieckiem)

    Minimalne wzniesienie:  926 m

    Maksymalne wzniesienie:  1610 m

    Parametry z aplikacji endomondo

    Mimo, że był 1 kwiecień, to nie Prima Aprilisowy żart – z łóżek zwlekliśmy się o godzinie 3:30. Zjedliśmy pierwsze śniadanie, popijając mocną kawą. Spakowaliśmy wszystkie potrzebne rzeczy. Plecaki były wyjątkowo ciężkie. Tym razem na wycieczkę nie wybraliśmy się sami. Namówiłam ciocię, która chciała od dawna zobaczyć jak wyglądają nasze wyprawy. Mimo, że ten szlak w zimowych warunkach nie należy do najprostszych w Tatrach poradziła sobie świetnie. Ruszyliśmy w stronę Zakopanego. Im bardziej oddalaliśmy się od naszego rodzinnego miasta Bielska-Białej, tym mniej ciekawa robiła się pogoda. Psuła się widoczność, po zapowiadanym w prognozach słońcu nie było ani śladu. Obawialiśmy się, że prognozy tym razem się nie sprawdzą i nie nacieszymy oczów górskimi widokami. Na szczęście niepotrzebnie. Tego dnia wszystko nam sprzyjało 🙂

    Parking Kuźnice, Bus Kuźnice

    Parkujemy samochód nieopodal ronda Jana Pawła II. Za cały dzień postoju płacimy 20 zł. Do Kuźnic skąd prowadzi szlak na Halę Gąsienicową nie ma możliwości dojechania własnym samochodem. Można dostać się tam na dwa sposoby. Ruszyć na piechotę (około 2.20 km, prostą, asfaltową drogą) lub skorzystać z busa / taksówki. W sezonie letnim z busami nie ma najmniejszego problemu. Kursują od samego rana aż do późnego wieczoru z ulicy Bronisława Czecha. Koszt przejazdu busem to 3 zł od osoby. 1 kwietnia do dyspozycji mamy taksówkę. Wszystko z powodu braku turystów. Zależało nam by być jak najszybciej na szlaku, więc decydujemy się skorzystać z usług taksówkarza. Za dojazd do Kuźnic płacimy 25 zł. Drogę powrotną na parking pokonujemy natomiast na nogach. Na miejscu zastajemy całkiem inny widok niż latem. Pustki… Nawet oblegana kolejka na Kasprowy Wierch świeci pustkami. Nie ukrywam, że jesteśmy szczęśliwi. Przywykliśmy do tłumów na tatrzańskich szlakach, a tu takie miłe zaskoczenie 🙂

    Na szlak ruszamy o godzinie 9:00. Z postoju busów / taksówek kierujemy w lewo. Dochodzimy do mostku nad potokiem Bystra. Zaraz za nim znajduje się kasa Tatrzańskiego Parku Narodowego, w której kupujemy bilety wstępu, które kosztują [CENNIK_TPN_NORMLNY] zł od osoby. Dzieci w wieku szkolnym płacą połowę ceny – [CENNIK_TPN_ULGOWY] zł. Młodsze dzieci, tak jak nasz synek wchodzą na teren TPN za darmo. Za kasą skręcamy w prawo, idziemy żółtym szlakiem, kierując się na Przełęcz między Kopami. Droga prowadzi przez las i nie wymaga od nas wysiłku. Naszym oczom ukazują się chatki pasterskie, które znajdują się na polanie Jaworzynki.

    Polana Jaworzynki

    W koło zrobiło się fioletowo. W Tatry nieśmiało zawitała wiosna, kwitną krokusy, ale te tutaj nie zdążyły się jeszcze rozwinąć. Miejscami zalega tu jeszcze sporo śniegu. W oczy rzucają się znaki informujące nas o zagrożeniu lawinowym. W dniu naszej wycieczki obowiązuje lawinowa 2. Przechodzimy wzdłuż polany Jaworzynki, na drugim kilometrze droga zaczyna piąć się stromo w górę. Latem mamy pod butami śliskie kamienie, teraz zalega tu sporo śniegu. Latem można tu odpocząć przy stolikach z ławeczkami. Obecnie są jednak zasypane białym puchem. Siadamy na kocu piknikowym i decydujemy się posilić batonem proteinowym, zakładamy raczki, bez których przejście tego odcinka byłoby przy panujących warunkach problematyczne. Momentami jest bardzo ślisko, a podejście jest dość długie i mozolne. Mimo wszystko uważam, że przy odpowiednim przygotowaniu (dobre buty, raczki) pokonanie tego odcinka jest o wiele łatwiejsze  niż latem.Mamy za sobą 2.85 kilometra. Dochodzimy do urwiska skalnego. Uwielbiam to miejsce. Przystajemy na chwilę i delektujemy się widokami.Skręcamy w prawo i idziemy w górę wąskim podejściem.Przed nami kolejne strome podejście. Latem pokonujemy na tym odcinku stromiste, kamienne schody. W dniu naszej wycieczki idziemy po śniegu, który jest dość miękki. Momentami zapadamy się nieprzyjemnie. Naszym oczom ukazują się coraz to piękniejsze widoki.

    Aplikacja pokazuje, że mamy za sobą  3.35 kilometra. Dochodzimy do punktu widokowego. Latem można odpocząć tu na ławeczkach, które póki co są zasypane śniegiem. Rozkoszujemy się bogatą panoramą. Największe wrażenie robi jednak szczyt Giewontu z widocznym krzyżem. Na sąsiedniej górze widać również pojedynczych turystów zmierzających z Kuźnic niebieskim szlakiem, z którym nasz żółty połączy się  na Przełęcz między Kopami. Po krótkiej przerwie ruszamy dalej. Przed nami kolejne wymagające podejście. Latem wędrujemy wśród soczysto-zielonej kosodrzewiny. Teraz wszystko jest zasypane. Przejście jest bardzo wąskie. Trzeba uważać, aby nie objechać w dół. Po raz kolejny doceniamy fakt, że mamy raczki. Pniemy się w górę. Nie będę ukrywać jest dość stromo. Po pokonaniu podejścia dochodzimy do Przełęczy między Kopami.

    Przełęcz między Kopami

    Przełęcz położona jest 1499 m n.p.m. Tak jak pisałam powyżej, to tutaj nasz żółty szlak łączy się z niebieskim, który prowadzi przez Boczań, również z Kuźnic. Znajdujące się tu ławeczki są w większości zasypane. Latem na przełęczy jest bardzo tłoczno. W kwietniu mogliśmy się rozkoszować ciszą i spokojem. Podziwialiśmy wznoszący się na lewo Giewont, który w białej odsłonie prezentuje się fantastycznie. Tuż obok Giewontu widać zaśnieżone Czerwone Wierchy z Przełęczą Kondracką. No i oczywiście nasz pierwszy zdobyty dwutysięcznik Kopę Kondracką (szlak na Kopę Kondracką), na który patrzymy z iskierkami w oczach.Jak widać na zdjęciu, ciocia okazała się wspaniałym kompanem w góry 😉 Z przełęczy rozciąga się wspaniały widok na Polanę Jaworzynki przez którą mieliśmy przyjemność dzisiaj przechodzić, Zakopane wraz z Gubałówką.Drogowskaz informuje nas, że do Hali Gąsienicowej mamy jeszcze 30 minut drogi. Niestety w warunkach zimowych przejście zajmuje nieco więcej czasu.Kontynuujemy wędrówkę. W sezonie letnim ten odcinek to spacer między kosodrzewiną. Teraz to miejsce przypomina bardziej pustynię śnieżną. Wędrówkę urozmaicają nam widoki na Hawrań, masyw Kończystej, Żółtą Turnię, Granaty, Kozi Wierch, Kościelec oraz Świnicę.

    Schodzimy w dół. Mamy za sobą 5.15 kilometra. Docieramy do celu, na moją ukochaną Halę Gąsienicową.

    Hala Gąsienicowa 1514 m n.p.m.

    Hala Gąsienicowa jak zawsze prezentuje się nieziemsko… Charakterystyczne dla hali szałasy pasterskie, w koło rozciągający się widok na Tatry Wysokie. Po prawej stronie znajduje się ośrodek szkolenia taterników – Centralnego Ośrodka Szkolenia PZA „Betlejemka”. Największe wrażenie robi widoczny z hali Kościelec. Latem były tu tłumy turystów. Prawdę mówiąc ciężko było zrobić zdjęcie. Teraz cała hala była do naszej dyspozycji.

    Widok rozciągający się z Hali Gąsienicowej na ośnieżony Kościelec oraz pobliskie tatrzańskie szczyty, które wynurzają się zza gęstych, białych chmur

    Idziemy wzdłuż hali, odbijamy w prawo i decydujemy się zejść do Schroniska PTTK „Murowaniec”.

    Schronisko PTTK Murowaniec

    Schronisko znajduje się na dole Hali Gąsienicowej. Położone jest na wysokości 1500 m n.p.m. Schronisko jest piękne, masywne. Oferuje turystom aż 120 miejsc noclegowych oraz pyszną, domową kuchnię. Nie wiem jak to się stało, ale nie zrobiłam zdjęcia schroniska 🙂 Na szczęście w mojej galerii znajduje się fotka z lata. My skusiliśmy się na kawę oraz ciepły posiłek. Bigos staropolski smakował wyśmienicie. Ceny nie są niskie w porównaniu do innych schronisk, ale za to porcje są na tyle duże, że da się porządnie pojeść. Ceny za obiady wahają się między 18 do 28 zł. Syn wzbogacił się oczywiście o kolejną odznakę turystyczną, którą od razu przypięliśmy do plecaka. Odpoczęliśmy, wbiliśmy pieczątki do książeczki i ruszyliśmy z powrotem na przód Hali Gąsienicowej.

    Murowaniec kontakt

    Schronisko Murowaniec
    Hala Gąsienicowa
    34-500 Zakopane
    telefon: +48 539 537 910

    Synuś ubolewał, że nie zabraliśmy sanek. Na szczęście reklamówka z kocem w środku idealnie się sprawdziła do zjeżdżania 🙂 Porobiliśmy jeszcze kilka wspólnych zdjęć i ruszyliśmy w drogę powrotną.Z Hali Gąsienicowej można kontynuować wycieczkę (między innymi) na Czarny Staw Gąsienicowy kierując się niebieskimi znakami, czy też żółtym szlakiem na Kasprowy Wierch. Dystans jaki trzeba pokonać na Czarny Staw Gąsienicowy to 2.25 km. Jak dla mnie jest number one w Tatrach. Niestety zimą na trasie do stawu występuje zagrożenie lawinowe, dlatego my tym razem nie decydujemy się z dzieckiem na dalszą wędrówkę. Dla zainteresowanych opis szlaku na Czarny Staw Gąsienicowy. 💙 Poniżej kilka moich zdjęć stawu:Na parking wracamy tą samą trasą. Zejście zajmuje nam mniej czasu. Co nie znaczy, że jest łatwiej. Momentami jest bardzo stromo i ślisko. Przy Przełęczy między Kopami zastanawiamy się czy nie spróbować powrotu niebieskim szlakiem przez Boczań. Jednak biorąc pod uwagę, że nie znamy tej trasy, do tego jest ślisko nie ryzykujemy. Szczęśliwi docieramy na parking w Kuźnicach, gdzie czekają już zaparkowane taksówki. My decydujemy się wracać do Kuźnic na nogach. Tak jak wspominałam we wstępie droga jest asfaltowa, bardzo wygodna. Do samochodu dochodzimy o godzinie 18:40. Jednak to jeszcze nie koniec przed nami ponad 2 godziny drogi do Bielska-Białej.

    Na koniec muszę dodać, że często słyszę od znajomych, o żelaznej zasadzie jaką mają: nigdy nie chodzą dwa razy w to samo miejsce. Po raz kolejny przekonałam się, że dużo tracą. Góry… szlaki… wyglądają inaczej o każdej porze roku. Czasem ciężko poznać miejsce, w którym się już było. Na Halę Gąsienicową będę wracać zawsze z ogromną przyjemnością 💙

    Koniecznie zobacz:

    poradnik-zima-gory-ok

    Zapraszam do śledzenia mojego bloga na Facebooku: Blog szlakowe.pl  i na Instagramie: @greenmagpic

    Media społecznościowe Facebook i Instagram