Końcem kwietnia odwiedziliśmy największą wieś na słowackiej Orawie – Zakamenné w powiecie Namiestów.
Wieś otoczona jest malowniczymi lasami i wzgórzami. Nie brakuje tu tras pieszych, a mimo to jest to miejsce oddalone od tłumów.
Wybraliśmy się na spacer do wieży widokowej, przy której znajduje się drewniana huśtawka na łańcuchach z widokiem na Fatrę oraz beskidzka ławeczka.
Trasa nie należy do długich ani wymagających. Można wybrać się tu z całą rodziną. To również doskonały teren na rower – dla nieco bardziej wprawionych rowerzystów. Na Słowację jechaliśmy z Bielska-Białej. Wybraliśmy przejście graniczne na Przełęczy Glinka, tuż za parkingiem przy niebieskim szlaku na Krawców Wierch.
Trasa: Zakamenné – Kalwaria – Zakamenné wieża widokowa – powrót tą samą trasą
Data wycieczki: 26 kwietnia 2025
Dystans: około 5 km*
Czas przejścia: około 2 h*
Minimalne wzniesienie: 691 m
Maksymalne wzniesienie: 836 m
*w obie strony
Zakamenné parking
Samochód można zostawić np. na darmowym parkingu przy placu zabaw w okolicach Centrum Kultury w Zakamenné.
Opisywanie naszej wycieczki zacznę mniej więcej od wzniesienia Kalwaria. Dla zainteresowanych naniosłam na mapę również trasę z parkingu do tego punktu – prowadzi ona między zabudowaniami.
Początek trasy – parametry GPS: 49.389702, 19.295505
Z głównej drogi skręciliśmy w lewo i ruszyliśmy w stronę wzniesienia Kalwaria (Kalvária). Minęliśmy ostatnie zabudowania, a asfaltowa nawierzchnia ustąpiła miejsca szerokiej drodze leśnej, prowadzącej lekko pod górę. Po lewej stronie dostrzegliśmy wśród drzew rozproszone, niewielkie białe kapliczki.
Zakamenné Kalwaria
Dalej szliśmy przez wzniesienie Kalwaria (Kalvária), położone na wysokości 790 m n.p.m.
Na jego szczycie znajduje się 14 niewielkich kapliczek Drogi Krzyżowej oraz centralna kaplica, ukryta wśród drzew. Historia tego miejsca sięga 1862 roku.
Przy niektórych kapliczkach można usiąść na ławkach. Nieopodal centralnej kaplicy znajduje się punkt widokowy, z którego doskonale widać m.in. wieś Zakamenné wraz z kościołem.
Miejsce to ma niesamowity klimat – nie spotkałam się wcześniej nigdzie indziej z taką liczbą leśnych kapliczek w jednym miejscu.
1,5 km – Po minięciu leśnych kapliczek i centralnej kaplicy dotarliśmy do oznaczenia wzniesienia Kalwaria (Kalvária).
Podejście w górę mieliśmy już za sobą – teraz, od słupa z drogowskazami, szliśmy ścieżką prowadzącą wzdłuż polany. Z drogowskazu dowiedzieliśmy się, że do wieży widokowej w Zakamenné pozostał jeszcze 1 km.
Ten odcinek był przyjemny i spacerowy. Szkoda tylko, że wiał zimny wiatr, który na otwartej przestrzeni jeszcze bardziej dawał się nam we znaki.
1,7 km – Ścieżka zaczęła delikatnie wznosić się ku górze, a ostatnie, nieco bardziej strome podejście wyprowadziło nas na polanę, na której stała interesująca nas wieża widokowa. Podziwialiśmy widok na wciąż zaśnieżoną Fatrę. Od drewnianej konstrukcji dzieliło nas jeszcze około 700 metrów.
Zakamenné wieża widokowa
2,3 km – Doszliśmy do celu – staliśmy pod drewnianą konstrukcją solidnej, czterokondygnacyjnej wieży widokowej, która na oko ma około 15 metrów wysokości.
Przy wieży znajdowała się grupka Słowaków na rowerach elektrycznych, jednak szybko ruszyli dalej. Tak więc zostaliśmy na miejscu zupełnie sami.
Wstęp na wieżę jest bezpłatny. Schody prowadzące na górny taras widokowy są dość strome, ale zabezpieczone barierkami.
Obok wieży znajduje się wiata turystyczna ze stolikiem, ławkami oraz sporą huśtawką zamontowaną na łańcuchach. Jest tam również maszt ze słowacką flagą.
Warto też wspomnieć o beskidzkiej ławeczce,która znajduje się przy wieży widokowej w Zakamenné.
Widoki rozciągające się zarówno z polany, jak i z samej wieży widokowej w Zakamenné są wyjątkowe… Jak już wiecie, widać stąd Fatrę, ale nie tylko. W oczy rzuca się przede wszystkim intrygujący mnie do niedawna szczyt Magurka (1107 m n.p.m.) w paśmie Magury Orawskiej na Słowacji, z charakterystycznym nadajnikiem. Więcej o Magurce przeczytacie pod tym linkiem: Magura Orawska – szczyt Magurka, Słowacja, Jezioro Orawskie, szlak, zdjęcia. Ponadto widoczna jest także Babia Góra (1725 m n.p.m.) – najwyższy szczyt Beskidu Żywieckiego. Opis szlaku na Babią Górę znajdziesz tutaj: Babia Góra z Krowiarek – szlak czerwony z dzieckiem.
Zakamenné beskidzka ławeczka zdjęcia
Zakamenné wiata turystyczna z huśtawką
Tego dnia odwiedziliśmy jeszcze jedną wieżę widokową na Słowacji – relację z tej wycieczki znajdziesz pod tym linkiem: Krušetnica – wieża widokowa.
W ostatnią niedzielę maja wybraliśmy się do Lesznej Górnej w gminie Goleszów. Ruszyliśmy na czeski szczyt Ostrý vrch położony w Beskidzie Śląskim, w Paśmie Stożka i Czantorii. Trasa, którą przeszliśmy, była nam już doskonale znana – w tamtym roku byliśmy w tych stronach z naszym synem. Tym razem Namir pojechał z instruktorem i swoją grupą modelarską na VI Podhalański Festiwal Modelarski „Ciupaga” w Nowym Targu, a my w tym czasie ruszyliśmy w Beskidy we dwoje.
Dlaczego zdecydowaliśmy się na wycieczkę do Lesznej Górnej i na Ostrý vrch? Ja po prostu kocham takie szlaki, na których mija się dzikie łąki usłane polnymi kwiatami, ścieżki prowadzące przez piękny las, unoszący się w powietrzu zapach czosnku niedźwiedziego i spokój, którego tak bardzo nam wszystkim ostatnio brakuje w tym zagonionym świecie.
Jeśli chcecie poczuć sielski klimat i odpocząć od zgiełku – zdecydowanie polecam Wam ten szlak. My na pewno jeszcze nieraz wrócimy w te strony. Przedstawiona przeze mnie trasa jest atrakcyjna i różnorodna. Szlak prowadzi wzdłuż granicy polsko-czeskiej niemal na całej długości.
Trasa: Leszna Górna (Ścieżka przyrodnicza „Przyroda nie zna granic”) – Kříž pod Vružnou (czerwony szlak) – Wróżna (Vružna) – Pod Małym Ostrym (Pod Malým Ostrým) – Ostry (Ostrý vrch) – Ostrý vrch (rozc.) – powrót na parking
Data wycieczki: 25 maja 2025
Dystans: 10 km*
Czas przejścia: około 3,5 h*
Minimalne wzniesienie: 381m
Maksymalne wzniesienie: 709 m
*w obie strony
Leszna Górna parking
Bezpłatny parking znajdziecie w okolicach kościoła przy ulicy Miodowej w Lesznej Górnej. Przy parkingu znajduje się tablica zawierająca kilka informacji o gminie Goleszów, na terenie której, jak już wiecie ze wstępu, położona jest Leszna Górna, oraz o ścieżce przyrodniczej „Przyroda nie zna granic” (oznaczona białym kwadratem przekreślonym na skos czerwonym paskiem).
Po zabraniu potrzebnych rzeczy z samochodu przeszliśmy przez most na rzece Leśnica i ruszyliśmy asfaltową drogą prowadzącą między zabudowaniami.
150 m – Skręciliśmy w prawo zgodnie z ulicą Miodową (znajduje się tu tabliczka wskazująca kierunek ścieżki przyrodniczej „Przyroda nie zna granic”); asfaltowa droga prowadziła lekko pod górę. Po drodze mijaliśmy zabudowania.
0,5 km – Z asfaltu zeszliśmy na szeroką, utwardzoną drogę, która prowadziła lekko pod górę. Po chwili droga biegła między polanami, z których roztaczały się piękne widoki na okolicę. Uwagę przyciągały polne kwiaty i kwitnące dzikie róże.
Po drodze mijaliśmy kolejną tablicę ścieżki przyrodniczej „Przyroda nie zna granic”, przy której można odpocząć na ławeczce. My nie skorzystaliśmy z tej możliwości, kontynuowaliśmy wędrówkę w górę polany. Doskonale widać stąd kościół, w okolicach którego zostawiliśmy nasz samochód.
1 km – Na szczycie polany weszliśmy na chwilę na szeroką, choć nieco mniej wygodną drogę leśną. Podczas zeszłorocznej wizyty na tym szlaku mieliśmy okazję zobaczyć ogromne ilości czosnku niedźwiedziego, którego zapach unosił się w powietrzu. W lesie spotkaliśmy padalca zwyczajnego, a na szlaku nie brakowało również traszek zwyczajnych.
1,5 km – Skręciliśmy w lewo i weszliśmy na czerwony szlak, który biegnie z Trzyńca na Wielką Czantorię. Dotarliśmy do miejsca oznaczonego na tablicy: Krzyż pod Wróżną (Kříž pod Vružnou).
Krzyż pod Wróżną (Kříž pod Vružnou)
Po skręcie w lewo weszliśmy na typową ścieżkę leśną. Do dyspozycji turystów jest tu miejsce ogniskowe (zrobiliśmy sobie tu krótką przerwę na małe co nieco). Po chwili doszliśmy do ławeczki i drewnianego krzyża, który znajduje się poniżej góry Wróżna – w jej kierunku kontynuowaliśmy naszą dalszą wędrówkę.
Następnie czekało nas strome podejście, mierzące około 150 metrów (choć na zdjęciach tego nie widać – podejście jest naprawdę strome). Na szlaku zalegały zwalone drzewa.
Po pokonaniu stromego podejścia czerwony szlak skręcił w prawo. Szliśmy niewymagającą ścieżką leśną, która po chwili zamieniła się w przepiękny tunel utworzony z drzew. Ten odcinek szlaku zawsze robi na mnie wrażenie.
2,1 km – Doszliśmy do metalowego ogrodzenia, za którym znajduje się czeska zagroda Wróżna (Obora Vružná). Można tu zobaczyć m.in. lamy.
Wróżna (Vružna)
1,8 km – Po lewej stronie, za ogrodzeniem, na drzewie dostrzegliśmy oznaczenie Góry Wróżna (Vružná), położonej na wysokości 571 m n.p.m. Karteczka jest mała i łatwo ją przeoczyć, więc trzeba być czujnym. Przy okazji można tu też dostrzec jakąś sarnę – zwierząt w okolicy nie brakuje. W okolicy można również zaobserwować liczne gatunki roślin. Mnie w szczególności zachwycił orlik pospolity o fioletowym zabarwieniu. Po zrobieniu kilku zdjęć ruszyliśmy dalej ścieżką biegnącą między ogrodzeniami.
Po dojściu do końca ogrodzeń skręciliśmy w lewo i wyszliśmy na przepiękną łąkę. Zaczęliśmy schodzić w dół, a następnie czerwony szlak skręcił w prawo. Kontynuowaliśmy wędrówkę polną ścieżką, która doprowadziła nas do kolejnego punktu naszej wycieczki – Pod Małym Ostrym (Pod Malým Ostrým).
Pod Małym Ostrym (Pod Malým Ostrým)
3,2 km – Dotarliśmy na górę łąki, gdzie na drzewie wisiała tabliczka z napisem: „Pod Malým Ostrým 526 m”. Dochodzi tu również zielony szlak z czeskiej Wędryni. Można odpocząć na ławce stojącej w cieniu – my jednak wybraliśmy odpoczynek na łące. I muszę przyznać, że to był błąd – w wysokiej trawie nie brakowało kleszczy.
Po krótkim i przyjemnym odpoczynku weszliśmy z polany na szeroką drogę leśną. Naszym kolejnym celem był szczyt Ostry (Ostrý vrch). Po chwili wyszliśmy z lasu. Szło się przyjemnie, a podłoże było wygodne.
3,5 km – Doszliśmy do rozwidlenia, na którym wybraliśmy ścieżkę prowadzącą w prawo. To był łagodny odcinek trasy. Następnie ścieżka czerwonego szlaku była dość wąska i miejscami prowadziła lekko pod górę.
4 km – Na naszej drodze pojawiło się kolejne rozwidlenie – wybraliśmy ścieżkę prowadzącą w lewo (poza szlakiem),czerwony szlak szedł w prawo. Do pokonania mieliśmy dość długie, mierzące 500 metrów, strome podejście na Ostrý vrch. Tuż przed szczytem ścieżka się wypłaszczyła.
Ostry (Ostrý vrch) 709 m n.p.m.
4,5 km – Doszliśmy do słupa z oznaczeniem szczytu Ostry (Ostrý vrch), położonego na wysokości 709 m n.p.m. Ostry jest całkowicie porośnięty lasem, więc nie rozciągają się z niego żadne widoki. Przez szczyt przebiega oczywiście granica polsko-czeska.
Moglibyśmy zawrócić i rozpocząć zejście na parking w Lesznej Górnej, jednak podczas naszej pierwszej wycieczki na Ostry odkryliśmy cudowne miejsce, które musieliśmy ponownie odwiedzić. Ruszyliśmy więc w dalszą wędrówkę. Teraz czekało nas strome zejście ze szczytu Ostry. W okolicy nie brakuje wyznaczonych tras rowerowych.
5 km – Przecięliśmy szeroką drogę leśną i od razu weszliśmy ponownie do lasu. Po chwili byliśmy na miejscu. Na przygotowanej do tego wpisu mapie nie ma zaznaczonej tej ścieżki, trasa jest wyznaczona nieco okrężną drogą.
5,1 km – Zejście przez las doprowadziło nas do jednej z naszych ulubionych miejscówek na tej trasie, czyli do punktu widokowego położonego powyżej jednego z osiedli czeskiego przysiółka Ostry. Co prawda widoki są nieco ograniczone przez ogrodzenie, jednak nie zmienia to faktu, że można spotkać tu całkiem sympatyczne zwierzątka, jak np. owce czy kozy. Za pierwszym razem, gdy tu byliśmy, za ogrodzeniem były owce, tym razem po drugiej stronie drogi pasły się kozy. Ponadto widoki z tego miejsca są bardzo przyjemne. Pojawiła się tu nawet ławeczka, na której można usiąść, odpocząć i podziwiać panoramę Beskidów. Okolica jest niesamowicie spokojna.
Oczywiście, wracając na parking, nie wspinaliśmy się ponownie na Ostrý vrch. Ruszyliśmy w kierunku czerwonego szlaku, po około 100 metrach dotarliśmy do Ostrý vrch (rozc.) – 650 m n.p.m. Czerwonym szlakiem kontynuowaliśmy wędrówkę w stronę Lesznej Górnej.
Ostrý vrch (rozc.)
Cudownie spędziliśmy to niedzielne popołudnie w Beskidzie Śląskim. Zaraz po wycieczce na Ostry musieliśmy odebrać syna z Komorowic. Nasz Modelarz ubolewał, że nie miał możliwości się rozdwoić i być jednocześnie na festiwalu modelarskim w Nowym Targu i z nami w górach. Na pewno wynagrodzimy mu to jakąś uroczą wycieczką po Beskidach.
Park Gródek w Jaworznie położony jest w samym sercu miasta, na Pagórach Jaworznickich w województwie śląskim, tuż za Sosnowcem. Miejsce to nazywane jest polskimi Malediwami – i rzeczywiście, jest wyjątkowe i wyróżnia się na tle innych atrakcji Śląska. Latem tłumnie przyciąga turystów z całej Polski. My wybraliśmy się tam pod koniec maja. Pogoda tej wiosny niestety daleka jest od tej na Malediwach, ale mimo to miejsce nas nie zawiodło. Po porannych opadach, w samo południe ruszyliśmy w stronę Jaworzna. Dzięki niepewnej aurze, na trasie prowadzącej przez Park Gródek spotkaliśmy zaledwie kilka osób. Malownicza okolica otaczająca zbiornik Wydra, na którym znajduje się popularna drewniana kładka, oczarowała nas od razu. Zdecydowaliśmy się na wycieczkę trasą prowadzącą nad zbiornikami Wydra i Orka, która daje możliwość podziwiania stawów z całkiem innej, jeszcze piękniejszej perspektywy. Na trasie znajduje się kilka punktów widokowych, ławki oraz dwie ścieżki edukacyjne: „Przyrodnicza ścieżka dydaktyczna” (13 tablic) i „Model Układu Słonecznego” (9 tablic). Po więcej szczegółów i zdjęć zapraszam do dalszej części wpisu.
Park Gródek – najważniejsze informacje: trasa do Zbiornika Wydra ma około 1,5 km, a obejście zbiorników górą około 2,5 km. Cała opisana wycieczka zajęła około 2 godziny. Park jest bezpłatny i otwarty całą dobę; w okolicy znajdują się płatne parkingi.
Park Gródek Jaworzno – mapa i przebieg trasy
Poniżej znajdziecie mapę trasy, którą pokonaliśmy podczas naszej wizyty w Parku Gródek w Jaworznie.
Data wycieczki: 29 maja 2025
Dystans: około 5km*
Czas przejścia: około 2 h*
Minimalne wzniesienie: 272 m
Maksymalne wzniesienie: 317 m
*w obie strony
Park Gródek parking
Zastanawialiśmy się, gdzie zaparkować samochód – nie znamy Jaworzna. Jak się okazuje, w okolicy Parku Gródek znajduje się kilka parkingów; z tego, co się orientowaliśmy, wszystkie są płatne. My wybraliśmy ten przy ulicy Jana III Sobieskiego w Jaworznie.
Cały dzień postoju na tym parkingu to koszt 20 zł.
Parametry GPS parkingu – Park Gródek, Jaworzno: 50.234091, 19.310392
Park Gródek podstawowe informacje
Zbiornik Gródek i Wydra znajdują się na terenie dawnego kamieniołomu Gródek (1883-1997), w którym prowadzono wydobycie dolomitu. Dno zbiornika skrywa elementy dawnego wyposażenia kopalnianego. Stawy otaczają strome skarpy, na które wspinanie się jest zabronione. Po parku należy poruszać się wyłącznie wyznaczonymi ścieżkami.
Jeśli zastanawiacie się, czy można wybrać się tu z psem – jak najbardziej, możecie zabrać swojego czworonożnego przyjaciela.
Warto pamiętać o kilku zasadach – na terenie Parku Gródek obowiązuje:
zakaz wjazdu pojazdów silnikowych,
zakaz kąpieli,
zakaz rozpalania ognisk i grillowania,
zakaz łowienia ryb,
zakaz biwakowania,
zakaz hałasowania.
Na miejscu znajdziecie też tablice informacyjne przypominające o tych regułach.
WAŻNE! Obecnie jedna ze ścieżek prowadzących na górę zbiornika jest nieczynna. Chodzi o ścieżkę południową, oznaczoną na mapach kolorem czerwonym.
Trasa prowadząca do Zbiornika Wydra nie należy do długich (około 1,5 km) ani wymagających. Natomiast obejście zbiorników Gródek (Orka) oraz Wydra górą to dodatkowe 2,5 km. Przejście całej trasy w dość szybkim tempie, z robieniem zdjęć, zajęło nam około dwie godziny.
Dodam jeszcze, że do samego zbiornika Wydra spokojnie możecie wybrać się z maluchami w wózku. Podczas naszej wizyty spotkaliśmy tam małżeństwo spacerujące z małym dzieckiem.
Park Gródek godzinny otwarcia i cennik
Park Gródek jest otwarty całą dobę, a wstęp na jego teren jest całkowicie bezpłatny.
Tyle tytułem wstępu, czas na prezentację trasy prowadzącej przez Park Gródek oraz zdjęć z tego przepięknego miejsca.
Park Gródek początek trasy
Z parkingu musieliśmy cofnąć się w stronę centrum. Nie było jednak konieczności wędrówki wzdłuż drogi – od razu weszliśmy na ścieżkę leśną. Dowiedzieliśmy się, że od Zbiornika Wydra dzieli nas zaledwie 900 metrów.
80 m – Doszliśmy do tablicy z informacją o kierunku dojścia do Zbiornika Wydra i poszliśmy w prawo. Po chwili znaleźliśmy się w okolicy ronda. Przy budce z lodami skręciliśmy w lewo i weszliśmy na szeroką drogę asfaltową. Następnie przeszliśmy przez drewnianą bramę z napisem PARK GRÓDEK. Szliśmy prosto. Po drodze mijaliśmy MAGNESOMAT z magnesami z Jaworzna i Parku Gródek.
0,6 km – Skręciliśmy w prawo i od tego momentu szliśmy drogą prowadzącą wzdłuż Zbiornika Gródek (Orka).
Zbiornik Gródek (Orka) – Park Gródek w Jaworznie
Zaraz po skręcie w prawo, na wysokości budki z lodami, można podejść i zobaczyć zbiornik z bliska. Po stawie pływało kilka kaczek krzyżówek.
Jako ciekawostkę dodam, że z punktu widokowego zauważyliśmy nurków kierujących się w stronę wody – jak się okazało, w Parku działa baza nurkowa! Głębokość zbiornika Gródek sięga nawet 18 metrów, a jego turkusowy kolor naprawdę robi wrażenie.
W sąsiedztwie zbiornika jest wiata turystyczna.
Po krótkiej wizycie nad Zbiornikiem Gródek ruszyliśmy dalej szeroką, wygodną, asfaltową drogą. Minęliśmy czynne toalety typu TOI TOI. Z drogowskazu wyczytaliśmy, że do Zbiornika Wydra zostało nam jeszcze 850 metrów
Zbiornik Gródek (Orka) punkt widokowy – Park Gródek w Jaworznie
1,2 km – Dotarliśmy do zaznaczonego na naszej mapie punktu widokowego, który jest zabezpieczony drewnianymi barierkami. Można stąd podziwiać Zbiornik Gródek (Orka).
Po kilku metrach skręciliśmy w lewo, następnie w prawo i naszym oczom ukazał się w oddali Zbiornik Wydra.
Rzeźba wydry – Park Gródek w Jaworznie
1,5 km – Po prawej stronie ścieżki znajduje się altanka turystyczna, w której umieszczono pomnik wydry. Sprawia ona wrażenie bardzo zadowolonej.
Zbiornik Wydra (Malediwy) – Park Gródek w Jaworznie
Już dosłownie parę kroków dzieliło nas od Zbiornika Wydra (tzw. Malediwy). Byliśmy oczarowani… Mimo że niebo nie było błękitne, a woda w zbiorniku była nieco mętna przez deszcz, który padał kilka godzin wcześniej. Oczywiście zdecydowaliśmy się na spacer po drewnianej kładce. Pomysł stworzenia takiej ścieżki to zdecydowanie strzał w dziesiątkę. Spacer urozmaicał widok ryb (całkiem dużych!), pływających w zbiorniku. Na wodnej ścieżce znajdują się dwie drewniane altanki, które pięknie dopełniają krajobraz. Przez dłuższy czas byliśmy tam zupełnie sami; dopiero po chwili nad zbiornik dotarło małżeństwo z małym dzieckiem siedzącym w wózku.
Po przejściu wodnej trasy udaliśmy się w kierunku tzw. ścieżki południowej, oznaczonej na tutejszych mapach kolorem czerwonym. Tak jak wspominałam, aktualnie jest ona zamknięta. Wróciliśmy więc drewnianą kładką na początek trasy i cofnęliśmy się o 200 metrów. Następnie skręciliśmy w lewo i weszliśmy na ścieżkę leśną, która doprowadziła nas do bardzo stromych, drewnianych schodów. W to miejsce nie wybierałabym się już z wózkiem.
Po wejściu na górę skręciliśmy w lewo i rozpoczęliśmy naszą wędrówkę wokół Zbiornika Wydra. Ścieżka nie jest tu wymagająca, ale nie jest już tak wygodna jak dotychczasowy asfalt. Prowadzi górą urwiska, dopiero w dalszej części zabezpieczonego drewnianymi barierkami, za które nie wolno przechodzić. Widoki z góry na Zbiornik Wydra to prawdziwa wisienka na torcie tej wycieczki przez Park Gródek. Bardzo pomocny okazał się obiektyw z nieco większym zoomem – udało mi się zrobić kilka ciekawych zbliżeń na Zbiornik Wydra. Po drodze znajduje się kilka tablic „Przyrodniczej Ścieżki Dydaktycznej”oraz kilka punktów widokowych.
2,4 km – Skręciliśmy w lewo i wędrowaliśmy piękną, zieloną ścieżką, która po chwili doprowadziła nas do kolejnego miejsca z fantastycznym widokiem na Zbiornik Wydra. To mniej więcej tutaj dołączył do nas czerwony szlak, którym kontynuowaliśmy wędrówkę.
Następnie przeszliśmy przez drewnianą bramę z napisem „PARK GRÓDEK”. Po drodze mijaliśmy stacje Ścieżki Dydaktycznej „Model Układu Słonecznego”. Podobną ścieżkę mamy w Beskidach – nazywa się Beskidzka Ścieżka Planetarna (więcej informacji znajdziesz pod tym linkiem: Beskidzka Ścieżka Planetarna cz. 1 i zbiornik retencyjny Tokarzonka w Istebnej). Po drodze ustawiono kilka ławeczek, na których można było odpocząć.
Park Gródek punkt widokowy
Na mapie w aplikacji dostrzegliśmy zaznaczony kolejny punkt widokowy. Minęliśmy tabliczkę „Mars” i skręciliśmy w prawo. Wąska, wydeptana ścieżka doprowadziła nas do punktu widokowego, z którego widoki były dość mocno ograniczone przez piękne, zielone i bujne drzewa. Znajdowały się tu aż cztery tablice przyrodniczej ścieżki dydaktycznej.
Wróciliśmy na drogę, z której przed momentem zeszliśmy, i kontynuowaliśmy wędrówkę leśną ścieżką. Po chwili dotarliśmy do kolejnego punktu widokowego, z którego tym razem widoki były przepiękne! Podziwialiśmy Zbiornik Gródek (Orka), który mijaliśmy na początku naszej wycieczki. Woda miała niesamowity turkusowy kolor. Cudo!
Park Gródek punkt widokowy na Zbiornik Gródek
Następnie droga zaczęła lekko opadać. W drodze na parking mijaliśmy jeszcze dwie tablice ścieżki dydaktycznej „Model Układu Słonecznego” – Uran i Neptun. Przeszliśmy też obok Bacówki, która w dniu naszej wycieczki była nieczynna. Od tego miejsca do parkingu zostało nam jeszcze około 500 metrów.
Park Gródek nas nie rozczarował – jesteśmy zachwyceni wodną ścieżką na Zbiorniku Wydra oraz całym otoczeniem dawnego kamieniołomu Gródek. Na pewno w niedalekiej przyszłości wrócimy do Jaworzna – mam tu upatrzonych jeszcze kilka miejsc, które koniecznie muszę odwiedzić i zobaczyć.
Będąc w Jaworznie, koniecznie warto zajrzeć nad Stawy Belnik z uroczą, miniaturową latarnią morską – to miejsce ma naprawdę wyjątkowy klimat. Relację z tej wizyty znajdziecie tutaj: Stawy Belnik w Jaworznie. Przy okazji polecam również spacer Szlakiem Jaworznickich Chomików – ciekawą i nietypową atrakcję dla małych i dużych. Naszą relację z tej wycieczki znajdziecie tutaj: Chomiki Jaworzno figurki – Szlak Jaworznickich Chomików
Wielkimi krokami zbliżają się wymarzone przez najmłodszych wakacje. Nasz syn już niecierpliwie odlicza dni do końca roku szkolnego. Nie jest tajemnicą, że Morze Bałtyckie jest chętnie wybierane przez rodziny z dziećmi jako kierunek urlopowy – sami również jeździmy nad morze, i to nie tylko latem. Zdarzało się nam niejednokrotnie spędzać także ferie zimowe nad Bałtykiem. Jest to zdecydowanie spokojniejszy czas na podróż – nie ma zbyt wielu turystów, a w powietrzu unosi się więcej jodu.
Co robić nad Bałtykiem oprócz spacerów, podziwiania zjawiskowych zachodów słońca i letniego plażowania? Można na przykład wybrać się na wieże widokowe i latarnie morskie. Na północy naszego kraju jest ich naprawdę sporo. Nam do tej pory udało się odwiedzić tylko niektóre z nich – nie będę jednak we wpisie wspominać o miejscach, których nie odwiedziliśmy. Chcę, aby był to katalog wież widokowych i latarni morskich, które mogę Wam zaprezentować i pokazać na zdjęciach. W miarę możliwości będę uzupełniać wpis o nowe punkty.
Latem najczęściej bywaliśmy w Ustce, w województwie pomorskim, i to z nią mamy związanych najwięcej pięknych wspomnień. Będąc w tym mieście, warto zajrzeć do oddalonego od Ustki o kilka kilometrów Orzechowa, w którym czekają na odwiedzających Wydma Orzechowska i wieża widokowa w Orzechowie.Zimą natomiast wybieraliśmy województwo zachodniopomorskie i Kołobrzeg. Podczas ostatnich ferii odkryliśmy Ekopark Wschodni, który jest jednym z najpiękniejszych miejsc w Kołobrzegu. Nie mogło również zabraknąć wizyty na Latarni Morskiej w Kołobrzegu, która także została ujęta w moim katalogu.
Jestem ciekawa, jakie są Wasze ulubione miejscowości nad Morzem Bałtyckim?
Orzechowo wieża widokowa
Położenie: Orzechowo koło Ustki, województwo pomorskie
LATARNIA MORSKA W KOŁOBRZEGULATARNIA MORSKA W KOŁOBRZEGULATARNIA MORSKA W KOŁOBRZEGULATARNIA MORSKA W KOŁOBRZEGULATARNIA MORSKA W KOŁOBRZEGULATARNIA MORSKA W KOŁOBRZEGULATARNIA MORSKA W KOŁOBRZEGU
MUZEUM RYBOŁÓWSTWA W HELU – WIEŻA WIDOKOWAMUZEUM RYBOŁÓWSTWA W HELU – WIEŻA WIDOKOWAMUZEUM RYBOŁÓWSTWA W HELU – WIEŻA WIDOKOWAMUZEUM RYBOŁÓWSTWA W HELU – WIEŻA WIDOKOWA
Egzaminy ósmoklasistów oznaczały dla naszego jedenastolatka aż trzy dodatkowe dni wolne od szkoły. We wtorek, trzynastego, postanowiliśmy, że popracujemy krócej i wybierzemy się na wycieczkę na wieżę widokową na Dedovce, położoną na zachód od szczytu Wielka Racza. Na Słowację ruszyliśmy przed południem. Co prawda nie mieliśmy zbyt dużo czasu na górskie wojaże, ponieważ syn na godzinę szesnastą miał zajęcia modelarskie. Mimo to nie zrezygnowaliśmy z wyjazdu.
Nie udało nam się jednak zrealizować wszystkich planów. Chcieliśmy tego dnia dotrzeć jeszcze na jedną wieżę widokową w okolicy, ale tak się rozgościliśmy na szczycie, że pozostało jedynie na planach. Biorąc pod uwagę, że na górze byliśmy jedynymi turystami, a słońce miło świeciło i pozwoliło nam się ogrzać w ten wietrzny dzień, ani nam się śniło, żeby schodzić od razu na parking. Tym bardziej, że widoki nam dopisały. Największe wrażenie robiła Fatra.
Przy wieży widokowej na Dedovce czeka na turystów – zwłaszcza tych młodszych – naprawdę sporo atrakcji. Zapraszam do dalszej części wpisu po więcej szczegółów.
Trasa: Oščadnica Dedovka (parking przy dolnej stacji kolejki linowej) – wieża widokowa Dedovka (Rozhľadňa na Dedovke) – Oščadnica Dedovka (parking) – staw – powrót na parking
Data wycieczki: 13 maja 2025
Dystans: 3,5 km*
Czas przejścia: około 2 h*
Minimalne wzniesienie: 635 m
Maksymalne wzniesienie: 925 m
*w obie strony
Oszczadnica Dedovka (Oščadnica Dedovka) parking
Samochód zostawiliśmy na bezpłatnym parkingu przy dolnej stacji kolejki linowej w Oščadnicy (Dedovka). Miejsc parkingowych jest tu pod dostatkiem. Szczegółowe informacje o parkingu znajdziesz poniżej.
Zimą miejsce to cieszy się ogromną popularnością wśród narciarzy, wszystko za sprawą ośrodka narciarskiego Snow Paradise Veľká Rača Oščadnica. Miłośnicy zimowego szaleństwa mogą skorzystać także ze ski-busów. Latem na górę można dostać się kolejką linową, w dniu naszej wycieczki była ona nieczynna. Nie brakuje tu również oznakowanych tras rowerowych.
UWAGA! Opisana przeze mnie trasa nie jest dostępna zimą. Jest wyznaczona też trasa na zimowe piesze wycieczki, ale nie ma jej oznaczonej na mapach, więc ciężko powiedzieć mi coś więcej na ten temat.
Z parkingu ruszyliśmy w górę asfaltową drogą, która po chwili przeszła w utwardzoną nawierzchnię. Minęliśmy drewniany budynek, w którym działa punkt gastronomiczny, oraz ostatnie drewniane stoliki. Dalej wędrówka prowadziła już szeroką, wygodną drogą techniczną, wykorzystywaną zimą jako trasa zjazdowa. Właśnie dlatego wspominałam, że w sezonie zimowym odcinek ten nie jest dostępny dla pieszych. Zimą należy kierować się na ścieżkę po prawej stronie wyciągu.
Szlak trzyma formę od początku do końca – jest dość stromo. Dobra kondycja zdecydowanie przyda się przy zdobywaniu szczytu. W drodze powrotnej też nie ma lekko, nogi dostają porządnie w kość 🙂
0,8 km – Droga skręciła w prawo, a przed nami było do pokonania krótkie, lecz strome podejście. Następnie skręciliśmy w lewo i kontynuowaliśmy wędrówkę utwardzoną drogą.
1,1 km – Minęliśmy zabudowania i weszliśmy na leśną ścieżkę biegnącą wzdłuż stoku. Po drodze mijaliśmy bufet. Ostatnie podejście na szczyt to była wędrówka stromym zboczem. Wspinaczce towarzyszył widok na Beskid Morawsko-Śląski z jego najwyższym szczytem –Łysą Górą (Łysa Hora)
Jedną z dostępnych na Dedovce atrakcji jest letni tor bobslejowy, którego długość robi wrażenie. Nasz jedenastolatek ubolewał, że podczas naszej wizyty na szczycie był on nieczynny.
Dedovka wielka ławka
1,8 km – Dotarliśmy na górę i najpierw podeszliśmy do ogromnej ławki, żeby zrobić pamiątkowe zdjęcie. Od razu dodam, że podobnych dużych ławek w okolicy jest jeszcze kilka. Przy ławce znajduje się także tablica informacyjna, mapa oraz stolik z ławkami.
Po chwili udaliśmy się w kierunku wieży widokowej, która była głównym celem naszej wycieczki. Po drodze minęliśmy słup z tabliczką: Chaty na Rači, koliba (925 m n.p.m.). Tuż za nim znajduje się całkiem przyjemny punkt widokowy i kolejna ławeczka, na której można usiąść i odpocząć.
Z tego miejsca można kontynuować wędrówkę zielonym szlakiem na Wielką Raczę (1236 m n.p.m.) – do celu jest stąd około 3 km. Uważam, że to świetna alternatywa dla popularnego żółtego szlaku z Rycerki Górnej.
Dedovka wieża widokowa (Rozhľadňa na Dedovke)
Wieża widokowa na Dedovce zdecydowanie wyróżnia się na tle innych wież. Jej podstawa jest murowana, a górna część drewniana; wieża ma szpiczasty dach i całość ma około 16 metrów wysokości. Na górę prowadzą dość strome schody, przy których zamocowana jest lina ułatwiająca wejście. Wnętrze ma surowy, ale wyjątkowy klimat. Na wieży może przebywać jednocześnie maksymalnie dziesięć osób. Nie można wchodzić na nią w butach narciarskich, rakach czy raczkach.
Na górnym tarasie było wietrznie i chłodno, ale rozciągające się stamtąd widoki bardzo nam się podobały. Zwłaszcza panorama okolicy oraz Fatry. Wrażenie robiły drzewa mieniące się świeżą, wiosenną zielenią.
Wejście na wieżę widokową na Dedovce jest bezpłatne.
Dedovka plac zabaw
Przy wieży widokowej zatrzymaliśmy się na dłużej – syn koniecznie chciał pobawić się na znajdującym się tam placu zabaw. Atrakcji dla najmłodszych (i nie tylko) nie brakuje: są m.in. huśtawki, zjeżdżalnie, piaskownica, helikopter, do którego można wejść, wielka drewniana proca, a także wiele ławek – niektóre z nich są naprawdę ogromne. Można też zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie w saneczkach lub w różowym wagoniku kolejki. Myślę, że w sezonie nie ma tu takich pustek i miejsce to tętni życiem.
Uwaga! Na potrzeby filmu wprawiliśmy w ruch śmigło helikoptera 😁
Zejście na parking poszło nam sprawnie. Mieliśmy jeszcze chwilę, więc zdecydowaliśmy się podejść nad oddalony od parkingu zaledwie 200 metrów staw, który w wiosennej odsłonie prezentował się bajecznie. Nad staw trafisz wybierając drogę prowadzącą obok punktu sprzedaży biletów.
30 lipca – nasza siódma rocznica ślubu. Mieliśmy całą masę planów na ten wyjątkowy dzień. Padło na Słowację i odwiedzenie popularnej ścieżki w koronach drzew Bachledka. Oczywiście wiązało się to (znowu) z wczesną pobudką, na nogach byliśmy już od 4:00 rano. Zdecydowanie lepiej zorganizować się tak, aby dotrzeć na miejsce około 8:00, zwłaszcza jeśli, tak jak my, planujecie podejść pieszo pod ścieżkę. W naszym przypadku nie było innej opcji – wyciąg, który zwykle transportuje turystów pod start trasy, jest w trakcie przebudowy. Dla nas to okazało się zbawienne, bo oznaczało mniej ludzi i mniejszy ścisk na kładce. Oczywiście prace budowlane nie przeszkadzają w podziwianiu widoków, więc nie warto rezygnować z wycieczki do Bachledowej Doliny.
Dystans: około 8 km*
Czas trwania: około3 h*
Minimalne wzniesienie: 868 m
Maksymalne wzniesienie: 1150 m
*w obie strony
Z Bielska-Białej do słowackiego Ždiaru pokonujemy około 150 km w jedną stronę. Kierujemy się przez Nowy Targ, który w tym roku mijaliśmy naprawdę wiele razy, wybierając się na górskie wyprawy. Granicę polsko-słowacką przekraczamy w Jurgowie. Naszym oczom ukazują się zapierające dech w piersiach górskie panoramy.
Zdziar
Spokojnie dojeżdżamy do Zdziaru, w którym rozpoczyna się Dolina Bachledka.Zdziar leży u stóp Tatr Bielskich i Magury Spiskiej. Widoki, które towarzyszyły nam podczas przejazdu przez tę urokliwą wieś, skradły mi serce.
Uwielbiam, gdy z gór spływają chmury lub gdy nad nimi unosi się mgła. Tak niewiele trzeba do szczęścia. 😉
Bachledova Dolina dojazd
Droga do Doliny Bachledka jest bardzo dobrze oznakowana. Skręcamy w lewo i wjeżdżamy na parking, skąd ruszamy pieszo na ścieżkę w koronach drzew. Znajduje się tu ośrodek Bachledka Ski & Sun,na terenie którego wybudowano kładkę w koronach drzew. Parking jest tu płatny.
Wszystko jest tu świetnie zorganizowane: pracuje wielu ludzi, którzy kierują ruchem i ustawiają parkujące samochody. Widoki już z parkingu zachwycają. Mimo wczesnej godziny jest tu już dość tłoczno.
Pakujemy manatki. Tym razem ruszamy bez naszego wózka-przyczepki. Trasa do Ścieżki w Koronach Drzew to nieco ponad 2,5 km w jedną stronę, plus spacer po kładce i dojście na wieżę widokową na szczycie w Dolinie Bachledowej „Pri Kríži”. Całość to około 10 km.
Jako ciekawostkę dodam, że na miejscu można wypożyczyć rower elektryczny 😉 Przy samym parkingu działa wypożyczalnia jednośladów z silnikami elektrycznymi. Ruszamy szczęśliwi w drogę – nigdzie tu się nie zgubicie, wystarczy iść za tłumem. Idziemy wzdłuż parkingu, dochodzimy do schodów prowadzących za budynek Bachledka Ski & Sun, mijamy go i kierujemy się stromym, krótkim podejściem w górę.
BUDYNEK BACHLEDKA SKI & SUN ORAZ KAMIENNE PODEJŚCIE
Następnie wchodzimy na szeroką drogę, wyjeżdżoną przez duże samochody przewożące materiały budowlane do budowy wyciągu. W dniu naszej wycieczki była ona bardzo przyjemna – podłoże suche i wolne od błota.
Dzień jest upalny, ale na szczęście podejście nie jest długie. Czytałam gdzieś w opiniach, że trasa pod ścieżkę w koronach drzew bywa porównywana do drogi na Golgotę… Być może dla osób, które na co dzień nie są aktywne, może to być wymagający odcinek. Nasz czterolatek pokonał go jednak dzielnie na własnych nóżkach. Trasa nie wymaga specjalnego przygotowania – momentami pnie się lekko w górę, ale odrobina wysiłku nikomu nie zaszkodzi. Po drodze można podziwiać piękne górskie widoki.
Ścieżka w koronach drzew Bachledka
Na miejscu jest sporo budek z jedzeniem, ale ceny są dość wysokie: lód kosztuje 2,50 €, a hot-dog 3,50 €. Do dyspozycji są liczne stoliki z ławkami, ale w godzinach przed- i popołudniowych wszystkie bywają zajęte.
Miejsce jest bardzo dobrze zagospodarowane, zwłaszcza z myślą o dzieciach – nie brakuje tu placów zabaw.
Cena za spacer w koronach drzew jest dość wysoka, ale trzeba przyznać, że widoki z kładki i wieży w pełni to rekompensują. Poza tym to wyjątkowe przeżycie, ktoś miał naprawdę dobry pomysł, budując taką konstrukcję w koronach drzew (podobny projekt zrealizowano w Karkonoszach u naszych czeskich sąsiadów).
Spacer w koronach drzew – Słowacja. Bachledova Dolina cennik
Cennik biletów:
Bilet normalny (15–65 lat): 15 €
Bilet ulgowy (3–14 lat): 12 €
Bilet seniora (powyżej 65 lat): 12 €
Bilety rodzinne:
2 × dorosły + 1 × dziecko (do 14 lat): 35 €
2 × dorosły + 2 × dziecko (do 14 lat): 40 €
Każde kolejne dziecko (do 14 lat): 8 €
W kolejce do kasy staliśmy zaledwie kilka minut. Wszystko szło sprawnie – były otwarte dwie kasy. W jednej można było płacić kartą, w drugiej natomiast tylko gotówką. Dodam też, że gotówką można płacić wyłącznie w euro.
TABLICA INFORMACYJNA PRZED KASĄ
Przy samym wejściu na szlak w koronach drzew stoi stojak z bezpłatnymi informatorami. Akurat trafił mi się ten w języku słowackim, podobno dostępne są też wersje w języku polskim.
INFORMATOR O ŚCIEŻCE W KORONACH DRZEW BACHLEDKA (TEN W JĘZYKU SŁOWACKIM)
Konstrukcja mostu oraz wieża widokowa są usytuowane na grzbiecie Magury Spiskiej.Cała trasa mierzy 1 234 metry i kończy się 32-metrową wieżą widokową, z której możemy rozkoszować się zniewalającymi widokami. Mamy szansę podziwiać Tatry Bielskie, Zamagurze oraz Pieniny wraz z zamkiem w Niedzicy. Cała konstrukcja jest drewniana, a przy mocniejszych podmuchach wiatru można poczuć delikatne drgania. 😊
Na szczycie wieży znajduje się 67-metrowa zjeżdżalnia (metalowa rura). Wnętrze wieży wyłożono solidną siatką, przypominającą trampolinę, jednak skakanie po niej jest zabronione. Wejście na nią dostarcza mocnych wrażeń – odradzam osobom z lękiem wysokości. Patrząc w dół, może naprawdę zakręcić się w głowie, zwłaszcza że nie ma stałego podłoża pod stopami.
NAJDŁUŻSZA (SUCHA) ZJEŻDŻALNIA U NASZYCH SŁOWACKICH SĄSIADÓW , MIERZĄCA 67 METRÓWWIDOK NA TRAMPOLINĘ ZNAJDUJĄCA SIĘ NA SZCZYCIE 32 METROWEJ WIEŻY Z INNEJ PERSPEKTYWY
Moi chłopcy mieli odwagę pospacerować po siatce, a ja tylko stanęłam na jej skraju i… błyskawicznie się wycofałam. Mój lęk wysokości odezwał się, gdy tylko spojrzałam w dół. 😉
Poniżej zdjęcia zrobione na chodniku w koronach drzew. Widać na nich także samą kładkę sfotografowaną podczas spaceru. Szkoda, że widoczność nie była najlepsza.
Na ścieżce znajduje się sporo tablic informacyjnych opisujących tutejszą przyrodę, a także kilka miejsc, w których dziecko (a nawet dorosły) może spróbować swoich sił na ruchomych mostkach. Wszystko to w przyjemnej, leśnej scenerii.
Informacje dodatkowe:
Trasa jest przystosowana dla osób poruszających się na wózkach inwalidzkich. Istnieje możliwość pozostawienia swojego czworonożnego przyjaciela w przechowalni na czas zwiedzania ścieżki (obowiązuje zakaz wstępu z pupilem).
Czas na odpoczynek…
Po przejściu ścieżki w koronach drzew postanowiliśmy, że ze względu na dużą liczbę turystów odpoczniemy w innym miejscu. Mimo że znajduje się tu sporo ławek ze stolikami, o tej porze wszystkie były już zajęte. Z każdą godziną przybywało coraz więcej ludzi. W oddali widać drewnianą wieżę widokową, na którą postanowiliśmy się udać.
Jeśli chcemy odetchnąć od tłumów, warto skierować się w jej stronę – jest ona usytuowana poniżej ścieżki w koronach drzew, dosłownie rzut beretem.
DROGA PROWADZĄCA DO WIEŻY WIDOKOWEJ
Prowadzi do niej spokojna droga (widoczna na zdjęciu). Po drodze można skorzystać z ławeczek – nie brakuje również kącików edukacyjnych dla najmłodszych. Akurat w naszym przypadku ławeczka posłużyła (dodatkowo) jako statyw, ponieważ zapomnieliśmy go z samochodu. Dobrze, że samowyzwalacza w aparacie nie da się zapomnieć. 😆
Wieża widokowa, o której mowa, znajduje się na szczycie mierzącym 1120 m n.p.m. Mimo że sama wieża nie jest wysoka, do dyspozycji mamy teleskop, z którego bezpłatnie możemy podziwiać widoki na wysokie tatrzańskie szczyty – mamy je dosłownie na wyciągnięcie ręki. Zobaczymy między innymi: Łomnicę, Durny Szczyt czy Hawrań. Dodam, że schody prowadzące na wieżę są dość strome, warto zachować ostrożność podczas wchodzenia i schodzenia. Obok wieży można usiąść i odetchnąć przed powrotem na parking.
Syn bardzo chciał pobawić się jeszcze samochodzikami, więc posiedzieliśmy i poleniuchowaliśmy trochę na szczycie. Na parking postanowiliśmy wrócić tą samą drogą, choć istnieje możliwość powrotu żółtym szlakiem prowadzącym przez las. Oczywiście, dla urozmaicenia można skorzystać z tej opcji.
Dolinę Bachlecką zaliczyłabym do miejsc które warto odwiedzić. W Dolinie Bachledka spędziliśmy kilka godzin. Był to niezapomniany czas. Dla najmłodszych jest to wspaniała atrakcja jak i ciekawe doświadczenie. Nie czarujmy się jednak, jest to miejsce komercyjne i wybierając się tu musimy być przygotowani na dużą ilość turystów, dlatego polecam wyjazd w tygodniu, z wejściem na szlak wśród koron drzew w godzinach porannych. Jest to miejsce, w którym można naprawdę miło spędzić czas z rodziną.
Maj w tym roku nie rozpieszcza nas wysokimi temperaturami, wręcz przeciwnie, w wyższych partiach gór pojawił się nawet majowy śnieg. To była deszczowa i zimna niedziela. Mimo intensywnych opadów nie mogliśmy się oprzeć i ruszyliśmy na krótki spacer po Beskidzie Małym. Wybraliśmy się do bielskiego Lipnika nad dwa malownicze stawy, a przy okazji chcieliśmy zobaczyć, jak prezentuje się leśnyamfiteatr w Lipniku, oddany do użytku w poprzednim roku po remoncie trwającym od 2020 roku. Miejsce to jest nie do poznania – zadbano również o infrastrukturę wypoczynkową.
Tak więc na parking przy szlaku niebieskim w Lipniku jechaliśmy w ulewie. Na miejscu opady ustały, a nawet na moment wyszło słońce. Znowu mieliśmy szczęście do okienka pogodowego, dokładnie tak samo było trzy dni wcześniej na Wyrchgórze w Goleszowie.
Trasa: Lipnik (niebieski szlak/poza szlakiem) – Stawy w Lipniku (poza szlakiem/niebieski szlak) – Amfiteatr w Lipniku – powrót tą samą trasą
Data wycieczki: 18 maja 2025
Dystans: 2km*
Czas przejścia: około 1 h*
Minimalne wzniesienie: 471 m
Maksymalne wzniesienie: 526m
*w obie strony
Lipnik parking przy niebieskim szlaku
Samochód zostawiliśmy na bezpłatnym parkingu leśnym przy ulicy Polnej (w okolicach Leśniczówki w Lipniku). Parking znajduje się na obszarze Natura 2000 Beskid Mały. Zazwyczaj w weekendy bywa on przepełniony, jednak w dniu naszej wycieczki wolnych miejsc było pod dostatkiem, zapewne z powodu kiepskiej pogody i dość późnej godziny.
Jakiś czas temu wyruszyliśmy z tego parkingu niebieskim szlakiem na Gaiki, ciesząc się piękną, zimową wędrówką po Beskidzie Małym. Relację z tej wycieczki znajdziesz pod poniższym linkiem:
Parametry GPS parkingu, Bielsko-Biała Lipnik przy niebieskim szlaku: 49.818754, 19.113309
Z parkingu postanowiliśmy najpierw podejść nad dwa stawy, położone blisko siebie. Ruszyliśmy niebieskim szlakiem, który prowadził szeroką i wygodną drogą pożarową nr 4.
Po około 250 metrach skręciliśmy w prawo, na wąską leśną ścieżkę (poza szlakiem).Niebieski szlak prowadził dalej prosto szeroką drogą.
Stawy w Lipniku
0,3 km – Dotarliśmy do pierwszego stawu, ukrytego między drzewami, który jest zdecydowanie mniejszy od drugiego. Na obu stawach obowiązuje zakaz kąpieli oraz połowu ryb. Woda była dość mętna po opadach deszczu, mimo to staw prezentował się bardzo urokliwie. W oczy rzucały się także liście lilii wodnych, unoszące się na tafli wody.
Po chwili ruszyliśmy dalej wąską leśną ścieżką, która po około 100 metrach doprowadziła nas do drugiego stawu. Ten nie był już tak bardzo zarośnięty drzewami wokół.
Na zachmurzonym niebie na moment pojawiło się majowe słońce, które odbijało się w tafli stawu. Zieleń wiosennych liści pięknie współgrała z krajobrazem, a śpiew ptaków umilał nam czas spędzony nad wodą. Przespacerowaliśmy się wzdłuż brzegu zbiornika, podziwiając widoki.
Poniżej zbiornika znajdują się zabudowania, a przy jednym z domów można zobaczyć alpaki. Jak się okazuje, będąc w okolicy, można wybrać się na spacer z alpakami – Alpaki z Lipnika. My byliśmy tam w godzinach późnopopołudniowych i miejsce to było nieczynne.
Po około 30 minutach zawróciliśmy i wąską ścieżką wróciliśmy na szeroką drogę przy niebieskim szlaku. Do amfiteatru w Lipniku mieliśmy już tylko kawałek.
Po kilkudziesięciu metrach doszliśmy do rozwidlenia, na którym wybraliśmy środkową drogę, prowadzącą w prawo. Do pokonania mieliśmy krótkie podejście i po chwili byliśmy na miejscu.
Amfiteatr w Lipniku
1,2 km –Amfiteatr w Lipniku zmienił się nie do poznania – po dawnych ruinach nie ma śladu. Pojawiło się sporo kamienia, ale mimo wszystko ładnie komponuje się to z krajobrazem. Tak jak już wspomniałam, zadbano tu o infrastrukturę wypoczynkową. To bardzo istotne, ponieważ w okolicy amfiteatru w bielskim Lipniku przebiegają szlaki turystyczne. Można tu spokojnie podejść i odpocząć po długiej wędrówce po Beskidzie Małym. Znajduje się tu zadaszona wiata turystyczna z miejscem na ognisko, są ławki, stojak na rowery i kosz na śmieci. Znajduje się tu również tablica z regulaminem korzystania z terenu przy amfiteatrze. No i oczywiście – scena plenerowa. Trzeba przyznać, że w Bielsku-Białej nie ma zbyt wielu takich miejsc. Ciekawe, czy w ogóle będą tu organizowane jakieś wydarzenia, miejsce ma duży potencjał.
Korzystając z okazji, że nasz czwartoklasista miał wolne od szkoły ze względu na egzaminy ósmoklasistów, po deszczowej pierwszej połowie dnia późnym popołudniem ruszyliśmy na wycieczkę trasą znaną nam, lecz jeszcze nieopisaną na blogu. Prowadzi ona z Goleszowa na tamtejszą Wyrchgórę,położoną w masywie Jasieniowej na Pogórzu Cieszyńskim, gdzie od naszej ostatniej wizyty naprawdę sporo się zmieniło. Miejsce zostało pięknie zagospodarowane – znajdziecie tu rzeźbioną ławeczkę, drewniany płot odgradzający strome urwisko przy punkcie widokowym, tablicę z opisaną panoramą oraz przepiękne widoki na Beskidy. Nieco poniżej szczytu znajduje się punkt z pieczątką ukrytą w walizce na narzędzia oraz skrzynka pocztowa.
Bardzo pozytywnie odebraliśmy te zmiany, choć to miejsce i bez nich miało swój wyjątkowy urok… Ale to nie koniec atrakcji podczas naszej wycieczki! Zejście stromym zboczem do kamieniołomu Jasieniowa, a także spacer w otoczeniu wysokich ścian wąwozu, były, jak zawsze, największą atrakcją dla naszego synka.
Zapomniałam wspomnieć o akwenie Ton w Goleszowie, który skradł moje serce już dawno temu… Zresztą możecie o nim przeczytać w jednym z wpisów na moim blogu (link znajdziecie poniżej).
Trasa: Goleszów – Akwen Ton (szlak zielony/czerwony szlak spacerowy) – Wyrchgóra – kamieniołom Jasieniowa – Goleszów
Data wycieczki: 15 maja 2025
Dystans: 4,8 km*
Czas przejścia: około 1,5 h*
Minimalne wzniesienie: 382m
Maksymalne wzniesienie: 517 m
*w obie strony
Goleszów parking
Samochód zostawiliśmy na darmowym parkingu przy ulicy Grabowej w Goleszowie. Jest tu miejsce na kilka samochodów.
W przypadku braku wolnych miejsc można spróbować zaparkować na parkingu przed tunelem, znajdującym się przy zbiorniku Ton.
Przy parkingu zdecydowaliśmy, że zanim pójdziemy na Wyrchgórę, odwiedzimy jeszcze zbiornik Ton. Nie potrafię przejść obojętnie obok tego miejsca…
Z parkingu cofnęliśmy się kilkadziesiąt metrów do ulicy Olimpijskiej i skręciliśmy w prawo. Po podejściu kilku metrów w górę skręciliśmy w lewo. Wygodna i szeroka droga doprowadziła nas do tunelu dawnej kolejki wąskotorowej, który prowadzi wprost nad zbiornik Ton.
Tunel wjazdowy byłej kolejki wąskotorowej w Goleszowie
Ważne! Po wizycie nad zbiornikiem Ton wróciliśmy przez tunel i tuż przed wejściem do tunelu skręciliśmy w prawo – w ścieżkę widoczną na poniższym zdjęciu.
Tunel wjazdowy byłej kolejki wąskotorowej w GoleszowieTunel wjazdowy byłej kolejki wąskotorowej w Goleszowie
Zbiornik Ton w Goleszowie
Zbiornik Ton położony jest w wyrobisku dawnego kamieniołomu. Jego powierzchnia to około dwa hektary. Uwielbiam tu zaglądać – można tu odpocząć, obcując z naturą. Polecam spacer wokół zbiornika Ton, prezentuje się pięknie niemal z każdej strony. Wokół akwenu znajdują się ławeczki, na których można przysiąść na dłuższą chwilę. Nad zbiornikiem pieczę sprawuje Towarzystwo Wędkarskie „TON”.
W dniu naszej wycieczki mieliśmy okazję obserwować kaczkę z młodymi. Nasza obecność im nie przeszkadzała, mogliśmy podziwiać je do woli.
O akwenie Ton nie będę się rozpisywać, ponieważ jakiś czas temu poświęciłam mu osobny wpis – znajdziecie go pod tym linkiem:
Tak jak już wspomniałam, po wizycie nad akwenem Ton przeszliśmy ponownie przez tunel, za którym skręciliśmy w prawo. Szliśmy wąską ścieżką, która po chwili zawinęła w prawo, a następnie wyprowadziła nas na szeroką, leśną drogę oznaczoną zielonym szlakiem.
Goleszów skocznie narciarskie przy zielonym szlaku
1,5 km – Doszliśmy do żółtego budynku, przy którym znajdują się skocznie narciarskie (jedna z nich pokryta jest igelitem). Z miejscem tym kojarzony jest Leopold Tajner – to właśnie dzięki jego zaangażowaniu powstały istniejące tutaj skocznie. Na Wikipedii można wyczytać, że pieczę nad nimi sprawuje klub Olimpia Goleszów.
Po krótkiej wizycie przy skoczniach narciarskich w Goleszowie ruszyliśmy w górę szeroką drogą. Po chwili doszliśmy do tablicy ścieżki przyrodniczej „Przyroda nie zna granic” oraz do rozwidlenia, na którym wybraliśmy drogę prowadzącą w lewo.
Po skręcie w lewo, szeroka asfaltowa droga prowadziła nas łagodnie pod górę.
Dodam od razu, że po przejściu opisywanej przeze mnie trasy wyjdziecie ponownie przy skoczniach narciarskich. Na parking możecie wrócić, wybierając drogę prowadzącą w prawo (do parkingu jest stąd około 500 metrów).
2 km – Dotarliśmy do kolejnego rozwidlenia, na którym skręciliśmy w lewo. Droga wiodła wzdłuż położonej poniżej szlaku strzelnicy, z której dobiegały głośne strzały. W tym miejscu pożegnaliśmy się z asfaltem i weszliśmy na typową leśną drogę, pełną luźnych kamieni i kamyczków.
2,1 km – Minęliśmy słup z drogowskazami ścieżki przyrodniczej „Przyroda nie zna granic”. Oznaczona na czerwono szlak skręcił w lewo, a my podążaliśmy szeroką drogą leśną.
Ostatnie podejście na Wyrchgórę prowadziło przez nieco gęstszy las.
Wyrchgóra pieczątka
2,8 km –Wyrchgóra (Wyrgóra) położona jest na wysokości 519 m n.p.m. Tabliczka z oznaczeniem szczytu znajduje się tuż obok tablicy ścieżki przyrodniczej „Przyroda nie zna granic”. Znajduje się tu również niewielki stolik, na którym ustawiono plastikową skrzynkę na narzędzia – w jej wnętrzu kryje się pieczątka, małe karteczki i długopis. Obok stoi także skrzynka pocztowa.
Wyrchgóra wyzwanie – „800 wejść na Wyrchgórę z okazji 800-lecia Goleszowa”
Już w czerwcu 2025 roku rozpocznie się wyzwanie polegające na zdobyciu wzniesienia Wyrchgóra jak największą liczbę razy. Możecie to zrobić pieszo, rowerowo lub w dowolny inny sposób.
Po zdobyciu szczytu należy napisać na karteczce swoje imię i nazwisko, datę oraz miejscowość, z której pochodzisz, a następnie wrzucić ją do skrzynki pocztowej.
Dla najlepszych uczestników przewidziane są drobne nagrody.
Więcej informacji na temat czerwcowego wyzwania znajdziecie tutaj:
Dosłownie 20 metrów od tabliczki znajduje się punkt widokowy na Wyrchgórze. Jest on położony na bardzo stromym urwisku zbudowanym z fiszu karpackiego, które obecnie zabezpieczono drewnianym, rzeźbionym płotem. Znajduje się tu również tablica z opisem panoramy Wyrchgóry oraz rzeźbiona, drewniana ławeczka.
Warto odwiedzić to miejsce przy dobrej widoczności – krajobraz, który można stąd podziwiać, jest po prostu zachwycający.
Wyrchgóra zdjęcia
Wyrchgóra ławeczka
Kilka zbliżeń na Beskidy uchwyconych z Wyrchgóry.
Wyrchgóra – szlak Jasieniowa – kamieniołom
Jeśli planujecie wycieczkę na Wyrchgórę z mniejszymi dziećmi, warto rozważyć powrót na parking tą samą trasą lub pójście ścieżką górą kamieniołomu. Zejście w dół urwiska, choć oznaczone czerwonym szlakiem spacerowym, do łatwych nie należy. Ścieżka jest wąska, stroma i kamienista. Trasa zejścia mierzy kilkadziesiąt metrów. Po drodze można wciąż podziwiać wspaniałą panoramę Beskidów.
Dla naszego jedenastolatka to zawsze jeden z ciekawszych odcinków na tej trasie, jednak zejście z małymi dziećmi wymagałoby zachowania dużej ostrożności.
Po pokonaniu stromego zejścia z Wyrchgóry skręciliśmy w lewo, wchodząc na wąską, dobrze wydeptaną i całkiem wygodną ścieżkę leśną.
Goleszów – Wąwóz (AJSZNYT) – kamieniołom
3,1 km – Leśna ścieżka skręciła w prawo, a my wyszliśmy przy wysokich ścianach wąwozu Ajsznyt, gdzie w przeszłości działał kamieniołom. Można tu zobaczyć odkrywkę geologiczną fliszu karpackiego.
Ścieżka prowadząca przez wąwóz od 2009 roku znajduje się na terenie chronionym – Stanowisko Dokumentacyjne „Jasieniowa”, którego nazwa pochodzi od pobliskiego wzniesienia Jasieniowa. Miejsce to stanowi siedlisko wielu gatunków roślin i zwierząt.
Choć ścieżka biegnąca wzdłuż wysokich ścian skał fiszowych jest krótka, warto zobaczyć to miejsce na własne oczy. Bez wątpienia stanowi ono jeden z ciekawszych punktów na mapie Pogórza Cieszyńskiego.
Po przejściu wąską ścieżką dotarliśmy do drewnianej wiaty turystycznej, w pobliżu której znajdują się również tablice informacyjne zatytułowane: „Stanowisko dokumentacyjne „Jasieniowa” Świat zwierząt” oraz „Stanowisko dokumentacyjne „Jasieniowa” Geologia i świat roślin”.
Zaraz za wiatą turystyczną i tablicą „Stanowisko Dokumentacyjne Jasieniowa” skręciliśmy w lewo i ruszyliśmy szeroką, leśną drogą. W powietrzu unosił się intensywny zapach czosnku niedźwiedziego.
3,9 km – Po minięciu kolejnej tablicy informującej o terenie chronionym kontynuowaliśmy wędrówkę leśną ścieżką. Nieco dalej skręciliśmy w lewo i wyszliśmy na niewielką polanę przy skoczniach narciarskich.
Tak jak wspomniałam, istnieją dwie możliwości powrotu na parking – można zejść zielonym szlakiem w kierunku akwenu Ton albo wybrać trasę, o której wspomniałam w tej relacji, pisząc o skoczniach narciarskich (zobacz tutaj: skocznie narciarskie Goleszów). Niestety mapy nie pozwoliły mi wytyczyć dokładnej trasy o której tu napisałam.
W drugą niedzielę maja wybraliśmy się na cudowną, mało uczęszczaną trasę górską w paśmie Magury Orawskiej na Słowacji. Naszym celem był szczyt Magurka (1107 m n.p.m.),wyróżniający się charakterystyczną, wysoką wieżą przekaźnika telekomunikacyjnego, widoczną niemal z każdego miejsca na Orawie. Czerwony szlak z Oravská Priehrada (Jezioro Orawskie) to doskonała propozycja dla osób nielubiących tłumów, na tym szlaku byliśmy jedynymi turystami.
Wiosna to wyjątkowy czas w górach. Uwielbiam, gdy wszystko wokół się zieleni, a szlak na Magurkę jest niezwykle widokowy – sielskie krajobrazy sprawiają, że trudno zdecydować, gdzie skierować wzrok: Jezioro Orawskie, panorama Tatr, najwyższy szczyt Beskidu Żywieckiego – Babia Góra, malownicze pola i Magurka… Spacer w otoczeniu takich widoków to prawdziwy balsam dla duszy.
Przy okazji odkryliśmy również klimatyczne miejsce – Útulňa pod Magurkou, położone poniżej szczytu Magurki, gdzie można odpocząć, coś zjeść, a nawet przenocować. Więcej o tym miejscu przeczytacie w dalszej części artykułu.
Trasa, którą przeszliśmy, mierzy 12,6 km, a różnica wzniesień wynosi 530 metrów – trzeba być przygotowanym na kilka mocnych podejść.
Trasa: Oravská Priehrada (Jezioro Orawskie, czerwony szlak) – Pri studničke – Magurka – Útulňa pod Magurkou – powrót tą samą trasą
Data wycieczki: 11 maja 2025
Dystans: 12,6 km*
Czas przejścia: około 4 h*
Minimalne wzniesienie: 597 m
Maksymalne wzniesienie: 1109 m
*w obie strony
Magurka Słowacja – parking nad Jeziorem Orawskim
Bezpłatny parking znaleźliśmy nieopodal zapory na Jeziorze Orawskim. Nie jest on duży – zmieści się na nim kilka samochodów. Przy parkingu znajduje się drewniana wiata turystyczna. Parametry GPS parkingu podaję poniżej.
Z parkingu cofnęliśmy się na most nad Jeziorem Orawskim, przeszliśmy na drugą stronę i pokonaliśmy go, podziwiając po drodze wspaniałe widoki na jezioro i okolicę. Po przejściu przez most skręciliśmy w lewo w kierunku Twardoszyna, ponownie przeszliśmy przez jezdnię. Zatrzymaliśmy się na wysokości przystanku, przy którym znajduje się słup z drogowskazami.
Z wyblakłego drogowskazu (Oravská Priehrada) dowiedzieliśmy się, że na Magurkę prowadzi czerwony szlak, a czas przejścia wynosi dwie godziny. Zaraz za przystankiem czerwony szlak skręca w prawo i wchodzi na wąską leśną ścieżkę – trudno dostrzec to miejsce, więc trzeba zachować czujność. Ścieżka prowadząca przez las jest dość stroma i zarośnięta.
Po około 80 metrach od przystanku skręciliśmy w prawi i szliśmy dalej w górę, wzdłuż słupów energetycznych, na których można było dostrzec oznaczenia czerwonego szlaku. W tym miejscu również było sporo zarośli. Widać, że niewiele osób tędy przechodzi.
Strome dwustumetrowe podejście wyprowadziło nas na obszerną polanę, na której stała budka obserwacyjna. Myślę, że dzikich zwierząt tutaj nie brakuje – mają tu istny raj. Skręciliśmy w lewo i wędrowaliśmy wzdłuż polany, a po chwili ukazały się nam przepiękne, wciąż ośnieżone Tatry.
1,3 km – Zarośnięta, stroma ścieżka doprowadziła nas do drzewa z oznaczeniem czerwonego szlaku. Otworzyły się stąd przepiękne widoki na Jezioro Orawskie oraz Beskid Żywiecki z Babią Górą na czele. Podeszliśmy kilka metrów dalej i skręciliśmy w prawo, wychodząc na szeroką, utwardzoną drogę prowadzącą między polanami, z której podziwialiśmy tatrzańskie szczyty. Patrząc przed siebie, widzieliśmy nasz cel – Magurkę z charakterystycznym nadajnikiem na szczycie. Widać było, że jest stoki są porośnięta lasem. Po drodze można odpocząć na ławeczce wykonanej z palet.
Zbliżenie na Magurkę (1107 m n.p.m.) – pasmo Magury Orawskiej
Podczas spaceru przez polanę powróciły miłe wspomnienia z wycieczki na szczyt Borova. Po zrobieniu zbliżenia na Tatry widoczna była polana szczytowa z drewnianą wiatą turystyczną. Z tego miejsca również można nacieszyć się widokami na Tatry oraz Babią Górę – najwyższy szczyt Beskidu Żywieckiego. Relację z tej wycieczki znajdziesz tutaj: Borova i Uhlisko trasa z Twardoszyna – widok na Tatry, krokusy
2,8 km – Z polany widokowej weszliśmy na szeroką, utwardzoną drogę pnącą się w górę. Podejście uprzyjemniał nam nieustannie obecny widok na Tatry oraz na malownicze wsie: Szczepanów nad Orawą (Štefanov nad Oravou) i Górny Szczepanów (Horný Štefanov).
Punkt widokowy na czerwonym szlaku na Magurkę na Słowacji
3,8 km – Dotarliśmy do kolejnej polany, oznaczonej na mapie jako punkt widokowy na czerwonym szlaku. Prawdę mówiąc, większość trasy, którą dotychczas pokonaliśmy, to jeden wielki punkt widokowy 😅.
Tu również niezmiennie rozciągał się widok na tatrzańskie szczyty, Jezioro Orawskie i Beskid Żywiecki. Na górze polany ścieżka naturalnie skręcała w prawo. Po chwili ponownie weszliśmy na leśną ścieżkę.
Przy czerwonym szlaku, którym wędrowaliśmy, przebiega droga krzyżowa – mijaliśmy kilka jej stacji.
Przy VI stacji (4,5 km) szlak czerwony skręcił w prawo. My zdecydowaliśmy się w tym miejscu na wędrówkę na wprost. Jest to nieco krótsza, ale bardziej wymagająca trasa.
4,6 km – Przecięliśmy szeroką drogę leśną i ponownie weszliśmy na utwardzoną ścieżkę biegnącą wzdłuż słupów energetycznych. Widać było z niej wieżę przekaźnika telekomunikacyjnego na Magurce. Wydawała się być tak blisko… A jednak przed nami było jeszcze trochę dreptania na szczyt.
Pri studničke
5,4 km – Podejście przez las wyprowadziło nas na skrzyżowanie kilku dróg leśnych. Z tabliczki dowiedzieliśmy się, że znajdujemy się na wysokości 1010 m n.p.m.
Kilka metrów poniżej słupa z tabliczką, po lewej stronie, znajduje się źródełko z zimną, górską wodą.
Po wizycie przy źródełku ruszyliśmy w stronę szczytu Magurka – weszliśmy pod górę widoczną na poniższym zdjęciu leśną ścieżką. Dotarcie na szczyt Magurki leśnym podejściem zajęło nam około 15 minut. To dość stromy odcinek.
Magurka Słowacja szczyt
5,8 km –Stanęliśmy na słowackim szczycie Magurka, położonym na wysokości 1100 m n.p.m. W oczy od razu rzuciła się nam wysoka wieża przekaźnika telekomunikacyjnego. Choć stoki Magurki są porośnięte lasem, na szczycie znajduje się niewielka polana, z której rozciągają się widoki na Tatry. Moja radość z dotarcia na ten szczyt, którego widok zawsze mnie intrygował podczas naszych wizyt na Słowacji, była nie do opisania.
To jednak nie był koniec naszej cudownej wycieczki i odkrywania okolic Magurki. Planując trasę, natknęliśmy się na mapie na miejsce oznaczone jako Útulňa pod Magurkou. Znajduje się ono 300 metrów poniżej polany szczytowej, więc zdecydowaliśmy się tam podejść. Ruszyliśmy w dół szerokiej, leśnej drogi. Po drodze minął nas rowerzysta zmierzający w stronę szczytu Magurki.
Útulňa pod Magurkou
6,2 km – Naszym oczom ukazał się dość duży, murowany budynek z opartą o jedną ze ścian drabiną, położony na wysokości 1084 m n.p.m. W dniu naszej wycieczki działający tu bufet był zamknięty. Skorzystaliśmy jednak z bufetu samoobsługowego, który wystawiony jest przy drzwiach budynku. Nasz syn był zachwycony smakiem słowackich kukurydzianych chrupek (kukuričné chrumky) – zachował nawet opakowanie na pamiątkę. Dawno nie trafiliśmy do tak klimatycznego miejsca… Można tu odpocząć w ciszy i spokoju, z dala od zgiełku codzienności. Przed budynkiem znajduje się stół z krzesłami oraz żeliwna wanna 😅.
Obiekt, gdy jest czynny, oferuje noclegi (nocleg należy zamówić wcześniej). Co ciekawe, na poddaszu, na które prowadzi wspomniana drabina, znajduje się schron turystyczny. W bufecie można napić się lokalnego piwa.
Zejście czerwonym szlakiem na parking przy Jeziorze Orawskim poszło nam bardzo sprawnie, choć nie obyło się bez przerw na robienie zdjęć. Jestem zakochana w tej części Słowacji i ogromnie się cieszę, że w ostatnim czasie udało nam się odkryć tyle wspaniałych, dzikich i mało znanych miejsc.
Odkąd pamiętam, chciałam zobaczyć na własne oczy Szczeliniec Wielki w Górach Stołowych. Podczas wyjazdów na Dolny Śląsk zawsze wybieraliśmy Karkonosze – tym razem było inaczej. Wybraliśmy się na kilka dni do Dusznik-Zdroju. Jednym z miejsc, które odwiedziliśmy podczas tego urlopu, był właśnie najwyższy szczyt Gór Stołowych – Szczeliniec Wielki. To była wiosenna przerwa świąteczna i na szlaku z Karłowa było naprawdę sporo turystów. Wyobrażam sobie, co musi się tu dziać w sezonie! Jest to jeden z najpopularniejszych szlaków w tym paśmie górskim. I nie dziwię się – miejsce jest czarujące i niezwykle atrakcyjne! Wędrówka między wysokimi ścianami skalnymi, wąskie przejścia, strome urwiska i platformy widokowe – to wszystko czeka na turystów zarówno w drodze na szczyt, jak i podczas zejścia. Na tej trasie nie ma miejsca na nudę. Trasa ta okazała się również niezwykle atrakcyjna dla naszego syna. Mijało nas kilka rodzin z dziećmi, które również były zachwycone okolicą Szczelińca Wielkiego.
Trasa: Karłowo (szlak żółty) – Schronisko na Szczelińcu – Szczeliniec Wielki – zimowe obejście Piekła – schody zejściowe – Karłowo
Data wycieczki: 19 kwietnia 2025
Dystans: około 7 km*
Czas przejścia: około 2,5 h*
Minimalne wzniesienie: 755 m
Maksymalne wzniesienie: 922m
*w obie strony
Szczeliniec Wielki parking
Parkingów w okolicy szlaku na Szczeliniec Wielki jest kilka, a wszystkie w dniu naszej wycieczki pękały w szwach. Zdecydowaliśmy się zostawić samochód na parkingu pod adresem Karłów 6a. Opłatę za postój uiściliśmy w parkomacie. Za 5 godzin zapłaciliśmy około 20 złotych. Bardziej oblegane parkingi kasowały około 10 zł za dzień, co ciekawe w drodze powrotnej wywieszone ceny były już wyższe.
Z okolic parkingu rozpościerał się przepiękny widok na ściany Szczelińca Wielkiego.
Szczelinie Wielki bilety, zasady zwiedzania trasy turystycznej Szczeliniec Wielki
My na Szczeliniec Wielki wybraliśmy się poza sezonem, dlatego nie obowiązywały nas bilety wstępu – zwiedzanie turystycznej trasy na Szczelińcu Wielkim było bezpłatne i odbywało się na własną odpowiedzialność. Trasa była jednak częściowo zamknięta – poza sezonem nie prowadzi przez Wąwóz Piekło.
Jeśli planujecie wybrać się na Szczeliniec Wielki w sezonie, musicie wiedzieć, że za Schroniskiem na Szczelińcu znajduje się płatny odcinek trasy. Znajduje się tam kasa biletowa (widoczna na jednym ze zdjęć w tym wpisie), w której – jeśli nie dokonaliście wcześniejszej rezerwacji – należy zakupić bilet wstępu. Warto jednak pamiętać, że liczba dostępnych biletów jest ograniczona. Podobnie jak liczba osób mogących wejść na trasę- maksymalnie 400 osób na godzinę. Dlatego zaleca się wcześniejszą rezerwację wejścia na stronie: www.pngs.com.pl.
Co grozi za brak biletu? Może zostać nałożony mandat w wysokości nawet dwudziestokrotności ceny biletu. Aktualne ceny sprawdzisz na pngs.gov.pl/kup-bilet. W 2025 roku ceny odpowiednio za normalny i ulgowy to 14 zł i 7 zł.
Na szlak prowadzący do Schroniska na Szczelińcu można zabrać psa, natomiast na płatny odcinek trasy już nie. Obowiązuje również zakaz używania dronów. Należy pamiętać, że trasa przebiega przez teren Parku Narodowego Gór Stołowych, gdzie obowiązuje wiele zasad, których trzeba przestrzegać.
Trasa Szczeliniec Wielki – godziny zwiedzania
20 IV – 31 V od 9:00 do 19:00
1 VI – 14 VI od 9:00 do 19:00
15 VI – 30 VI od 8:00 do 20:00
1 VII – 31 VII od 8:00 do 20:00
1 VIII – 31 VIII od 8:00 do 19:00
1 IX – 30 IX od 9:00 do 18:00
1 X – 31 X od 9:00 do 16:00
1 XI – 13 XI od 9:00 do 16:00
Karłowo dojście do trasy turystycznej Szczeliniec Wielki
Po uiszczeniu opłaty w parkomacie skręciliśmy w lewo i ruszyliśmy w dół drogi 387. Po około 250 metrach przeszliśmy przez jezdnię i skręciliśmy w prawo na Ścieżkę Skalnej Rzeźby.
Dalej, przez około 500 metrów, szliśmy szeroką, brukowaną drogą. Po drodze mijaliśmy liczne stoiska z pamiątkami i budki z jedzeniem. Myślę, że w sezonie jest ich tu jeszcze więcej. Następnie weszliśmy na teren Parku Narodowego Gór Stołowych.
Trasa turystyczna Szczeliniec Wielki
0,9 km – Doszliśmy do wejścia na trasę turystyczną Szczeliniec Wielki im. Franciszka Pabla. Znajduje się tu kilka tablic informacyjnych z cennikiem, regulaminem oraz mapą.
Stąd prowadzi również czerwony szlak w kierunku Skalnych Grzybów (2 h) i Wambierzyc (4 h).
Przeszliśmy przez drewnianą bramę (kierunek ruchu jest oznaczony – WEJŚCIE i ZEJŚCIE). Od razu weszliśmy na kamienne schody zabezpieczone barierkami, które prowadziły przez piękny las jodłowy, skrywający wysokie skały piaskowca. Schody na niektórych odcinkach były dość strome, przez co niektórzy turyści mieli problemy kondycyjne z ich pokonaniem. Zdarzało się, że niektórzy zawracali. Schody były przeplatane drewnianymi kładkami. Cały żółty szlak jest zadbany i dobrze przygotowany. Wędrując lasem, można poczuć tu niesamowity klimat, który w dniu naszej wycieczki potęgował chłód i wilgoć.
Z tabliczki znajdującej się przy jednej ze skał wyczytaliśmy, że jesteśmy na przełęczy między Wielkim a Małym Szczelińcem, na ŚCIEŻCE SKALNYCH RZEŹB. Wspomniano również o piaskowcach, które niemalże z każdej strony otaczają szlak, że są mocno spękane, a ich pęknięcia nazywane są „ciosami”. Dzięki temu występujące tu piaskowce nazywane są „piaskowcami ciosowymi”.
Ucho Igielne jest pierwszą skałą na tej ścieżce. Kolejne dwanaście skał można zobaczyć na płatnym odcinku trasy turystycznej Szczeliniec Wielki. My nie zobaczyliśmy wszystkich, ponieważ, jak pisałam, poza sezonem obowiązuje zimowe obejście Piekła.
Ucho Iglane
Kaczęta
Tron Liczyrzepy
Wielbłąd
Małpolud
Diabelska Kuchnia
Piekiełko
Niebo
Kołyska
Kwoka
Koński Łeb
Słoń
Głowa Murzyna
1,4 km – Schody oraz atrakcyjne przejścia między skałami doprowadziły nas do miejsca wypoczynkowego – po lewej stronie żółtego szlaku znajduje się stół z ławkami. My nie robiliśmy sobie przerwy i wędrowaliśmy dalej w kierunku Schroniska na Szczelińcu. Żółty szlak nie wymagał już od nas większego wysiłku – nie było schodów, szliśmy po drewnianej kładce. To właśnie na tym odcinku szlaku przechodziliśmy obok skały Ucho Igielne.
UCHO IGIELNE
Szczeliniec Wielki schronisko, punkt widokowy
1,5 km –Po cwhili minutach dotarliśmy do Schroniska PTTK na Szczelińcu, położonego na wysokości 905 m n.p.m. Przy budynku było tłoczno i gwarno. Na zewnątrz znajduje się sporo stolików z ławkami. W środku nie robiłam zdjęć, ponieważ było tam wielu ludzi. Kupiliśmy ceramiczny magnes dla syna i wyszliśmy na zewnątrz.
W oczy rzuca się tablica umieszczona na jednej ze skał, upamiętniająca Franciszka Pabla (1773–1860), który w 1813 roku został pierwszym mianowanym przewodnikiem górskim w Sudetach. Schronisko na Szczelińcu zostało otwarte w 1845 roku dzięki jego staraniom.
To również doskonały punkt widokowy – znajduje się tu metalowa platforma, z której rozciągają się imponujące widoki. Wysokie ściany skalne opadające w dół, na których usytuowano schronisko i punkt widokowy, robią ogromne wrażenie. Z tego miejsca można podziwiać m.in. Góry Stołowe po stronie czeskiej, Karkonosze, Góry Wałbrzyskie oraz Góry Sowie.
Na górę platformy widokowej prowadzą metalowe, kratkowane schody, znajduje się tablica z opisaną panoramą oraz płatne lunety.
Szczeliniec Wielki pieczątka
Przy wejściu do Schroniska na Szczelińcu znajduje się drewniana skrzyneczka, w której umieszczono pieczątki.
Szczeliniec Wielki platforma widokowa
Po około 40 minutach ruszyliśmy w dalszą drogę. Kasa znajduje się z tyłu budynku schroniska.
Szczeliniec Wielki kasa
Na tej części trasy turystycznej Szczeliniec Wielki również czekały na nas strome schody zabezpieczone barierkami, drewniane kładki prowadzące między skałami, a także inne atrakcje – w postaci niskich i wąskich przejść (w niektórych miejscach trzeba uważać na głowę), które zobaczycie na zamieszczonym poniżej filmiku. To bardzo ciekawy odcinek tej trasy. Po drodze mieliśmy również okazję zobaczyć kilka skał należących do Ścieżki Skalnych Rzeźb. Znajdują się tu także dwa tarasy widokowe.
KACZĘTAKACZĘTA
Szczeliniec Wielki szczyt – Fotel Pradziada
1,7 km – Doszliśmy pod sam szczyt Szczelińca Wielkiego, położonego na wysokości 919 m n.p.m. Aby się na niego dostać, trzeba pokonać strome, metalowe schody z kratkowaną nawierzchnią, zabezpieczone barierkami.
Pisałam już o tym wcześniej, ale warto przypomnieć, że Szczeliniec Wielki to najwyższy szczyt Gór Stołowych i jeden ze szczytów zaliczanych do Korony Gór Polski. Zbudowany jest z piaskowców, podobnie jak większość form skalnych w tym paśmie. Dzień wcześniej, odwiedzając Wiszącą Skałę, dowiedzieliśmy się, że tereny te były niegdyś zalane przez tzw. czeskie morze kredowe –stąd charakterystyczna budowa tutejszych skał. Zresztą, na wielu tablicach informacyjnych w Górach Stołowych można przeczytać hasło: „Góry Stołowe – kraina zrodzona z morza”.
Po zejściu ze Szczelińca Wielkiego przez chwilę wędrowaliśmy po drewnianych kładkach, po drodze minęliśmy skałę WIELBŁĄD. Następnie zeszliśmy po schodach i weszliśmy na bardzo atrakcyjną część szlaku prowadzącą wśród wysokich skał. Było również niskie i wąskie przejście między skałami.
WIELBŁĄD
2,3 km –Minęliśmy następną skałę o nazwie KWOKA, a dalej KOŃSKI ŁEB. Ścieżka doprowadziła nas do pierwszego tarasu widokowego.
KWOKA
KOŃSKI ŁEB
2,5 km – Skręciliśmy w prawo, naszym oczom ukazał się taras widokowy na wysokim urwisku skalnym. Była tu grupka wspinaczy, która budziła podziw turystów. Niebo było zachmurzone, ale na szczęście nie zapowiadało się na deszcz. Z tego miejsca było widać również znajdujący się obok drugi taras widokowy.
Dostępna jest tu tablica z opisaną panoramą. Można stąd podziwiać między innymi Góry Bystrzyckie, Góry i Pogórze Orlickie (z najwyższym szczytem Gór Orlickich – Orlicą).
Wróciliśmy na ścieżkę, podeszliśmy około 400 metrów i skręciliśmy w prawo. Szliśmy po drewnianej kładce zabezpieczonej zielonymi barierkami. Po chwili musieliśmy przejść między niskimi skałami – tutaj trzeba bardzo uważać na głowę. Chwila nieuwagi i można nabić sobie guza.
Tu również jest tablica z opisaną panoramą. Widać stąd Góry Sowie, Radków, Góry Bardzkie, Przedgórze Sudeckie, Góry Złote.
Po powrocie na szlak wędrowaliśmy znowu po drewnianej kładce, minęliśmy dwunastą skałę – SŁOŃ. Kręta ścieżka doprowadziła nas do kolejnych schodów, które ciągnęły się na dość długim odcinku szlaku. Skały wznoszące się nad nami robiły imponujące wrażenie.
SŁOŃ
3,3 km – Znaleźliśmy się na początku trasy turystycznej Szczeliniec Wielki 😊 Przeszliśmy przez drewnianą bramę z napisem ZEJŚCIE i ruszyliśmy spacerkiem w kierunku parkingu.
To nie był jednak koniec przygód tego dnia. Po krótkim odpoczynku w apartamencie ruszyliśmy na spacer po parku w Dusznikach-Zdroju, odwiedziliśmy Pijalnię Wód Mineralnych oraz wybraliśmy się na jeszcze jedną, krótką wycieczkę po Górach Stołowych – odwiedziliśmy Fort Karola.
A na koniec czekała prawdziwa wisienka na torcie – malowniczy zachód słońca w Radkowie, podziwiany z tarasu widokowego na wzniesieniu Guzowata (Góry Stołowe). To był naprawdę intensywny i cudowny dzień ❤