Po wejściu na najwyższy szczyt Gór Stołowych, Szczeliniec, wciąż było nam mało wrażeń. Zresztą chcieliśmy jak najlepiej wykorzystać nasz kilkudniowy, świąteczno-urodzinowy pobyt na Dolnym Śląsku. Najpierw udaliśmy się do parku i Pijalni Wód Mineralnych w Dusznikach-Zdroju, potem odwiedziliśmy Fort Karola w Parku Narodowym Gór Stołowych, a następnie, krętymi drogami, ruszyliśmy w stronę Radkowa. Ilość skał i formacji skalnych, które mogliśmy podziwiać po drodze bezpośrednio z samochodu, robiła wrażenie. Po około 30 minutach, tuż przed samym zachodem słońca, byliśmy na miejscu – dojechaliśmy bezpośrednio pod punkt widokowy w Radkowie.
Data wycieczki: 19 kwietnia 2025
Po skręcie z ul. Grunwaldzkiej w Radkowie, jechaliśmy około 880 metrów pod górę. Droga dojazdowa do tarasu była wygodna, a ruch samochodowy- zerowy. Jest to wąska droga, dlatego w przypadku wymijania trzeba zachować szczególną ostrożność.
Taras widokowy w Radkowie parking
Bezpośrednio przy tarasie widokowym w Radkowie znajduje się bezpłatny parking na kilka samochodów.
Taras widokowy w Radkowie znajduje się na Guzowatej, położonej 492 m n.p.m., na terenie Gór Stołowych. Przebiega tędy Szlak Grzbietowy oznaczony kolorem żółtym, prowadzący na Szczeliniec Wielki (2 h 20 min) i do Wodospadu Pośny (50 min).
Taras widokowy na Guzowatej jest dość duży i nowoczesny. Przygotowano tu miejsca do siedzenia (drewniane stoły z ławkami, ławki). Taras usytuowany jest nad pięknym Zalewem Radkowskim, który można zresztą podziwiać bezpośrednio z punktu widokowego.
Panorama rozciągająca się z tego miejsca obejmuje Góry Stołowe (Radkowskie Skały, Głowa Króla, Kamieniołom w Radkowie, Ochota Magdaleny, Szpiczak, najwyższy szczyt tego pasma – Szczeliniec Wielki, Biała Skała) oraz Broumovskie stěny (Suchý vrch, Božanovský Špičák, Lopota, Koruna, Kamieniołom w Božanovie). Na miejscu znajdziecie tablicę z opisem panoramy.
Na tarasie spotkaliśmy tylko pojedyncze osoby. Było luźno i przyjemnie. Wiosenny zachód słońca, podziwiany z tarasu widokowego na Guzowatej, na długo pozostanie w naszej pamięci.
Taras widokowy w Radkowie zdjęcia – zachód słońca
Po całym aktywnym dniu wróciliśmy do Dusznik-Zdroju, gdzie mieszkaliśmy podczas urlopu na Dolnym Śląsku. Na kolejny dzień mieliśmy zaplanowaną wizytę w zoo we Wrocławiu. Potrzebowaliśmy odpoczynku, żeby mieć energię na całodniowe zwiedzanie zoo.
Prowadzenie bloga daje mi naprawdę dużo radości. To także możliwość poznania wielu fantastycznych ludzi. Zawsze z uśmiechem siadam do kolejnego wpisu – nie jest to dla mnie przymus ani wyścig. Wiem, że są osoby, które czekają na nowe treści, i to jest dla mnie ogromna dawka motywacji do dalszego tworzenia. Mimo że to bardzo czasochłonna praca – szczególnie jeśli stawia się na jakość, a nie na ilość, i pisze się dla ludzi, a nie dla robotów Google – w końcu jest to moja przestrzeń. Przestrzeń, którą dzielę się z innymi, nie oczekując niczego w zamian.
Niestety, jest też druga strona medalu. Prowadzenie bloga przyciąga także osoby, które nie mają przyjaznych zamiarów – kradną pomysły, kopiują szablony wpisów, a nawet zdjęcia… Niestety niejeden twórca mierzy się z tym na co dzień, dotyczy niemal każdej branży blogowej.
Moje doświadczenie
Ostatnio mój blog przyciąga nie tylko osoby zainteresowane górskimi wycieczkami. Moje wpisy to nie tylko opisy szlaków, które pokonaliśmy z dzieckiem w Beskidach, Pieninach, Karkonoszach, Tatrach, trasy rowerowe czy ciekawe miejsca na Śląsku, Mazurach i Pomorzu. To również tysiące zdjęć, które zrobiłam przez te osiem lat podczas naszych wypraw.
Musiałam przejść sporo kilometrów, niejednokrotnie zmierzyć się ze swoimi słabościami, trudnymi warunkami atmosferycznymi, a do tego uchwycić ten wyjątkowy moment, by zrobić zdjęcie. Kocham to… ale nie daję przyzwolenia na okradanie mnie z moich zdjęć.
Na moim blogu zaznaczone jest, że:
Zabrania się kopiowania, przetwarzania, rozpowszechniania treści, zdjęć oraz filmów z niniejszego blogu bez zgody autora. Kontakt
Zgodnie z przepisem DZ.U. z 1994r. nr 24 poz.83. (Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).
Niestety jakiś czas temu odkryłam, że całkiem sporo moich zdjęć zostało wykorzystanych bez mojej zgody przez ważne górskie organizacje, klub sportowy z mojego miasta, biura podróży, ogólnopolskie media… itp. To bardzo przykre doświadczenie.
Początkowo starałam się rozwiązywać sprawy polubownie – pisałam maile z prośbą o usunięcie moich zdjęć, niestety nie zawsze moje działania były traktowane poważnie, a zdjęcia rzeczywiście usuwane. Oczywiście, zdarzały się przypadki, że zdjęcia nagle 'znikały’ ze strony osoby, do której pisałam.
Nie wspominając już o tym, że po wysłaniu takiej ilości wiadomości, z których część została zignorowana, ma się po prostu dość. Co zrobić w takiej sytuacji?
Pomoc prawnika
Na początek najważniejsze: zabezpieczyć dowody – zrobiłam zrzuty ekranu zdjęć użytych bez zgody przez niepowołane osoby.
Następnie skorzystałam z pomocy prawnika, który zna się na prawie autorskim i w nim się specjalizuje. Pomocna w poszukiwaniach wykwalifikowanej osoby okazała się oczywiście wyszukiwarka Google oraz opinie użytkowników. Co ważne, obecnie wiele spraw można załatwić z prawnikiem zdalnie – wystarczy kontakt telefoniczny lub/i e-mailowy.
Należy mieć świadomość, że większość wykonanych przeze mnie zdjęć jest – zgodnie z polskim prawem – objęta prawami autorskimi. Nie można ich więc tak po prostu pobierać i rozpowszechniać. Dotyczy to zarówno stron internetowych, mediów społecznościowych, katalogów reklamowych, ulotek, obrazów, jak i różnego rodzaju publikacji.
Zapewniam Was, że pismo wysłane przez prawnika jest traktowane przez drugą stronę bardzo poważnie i w moim przypadku nigdy nie pozostało bez odpowiedzi. Oczywiście zdarzało się, że druga strona była oburzona tym, że walczę o prawa do swoich zdjęć – powoływali się na prawo cytatu, które w tych przypadkach nie miało zastosowania.
Prawnik zapoznał się ze sprawą, ocenił, czy zdjęcia w tej sytuacji zostały wykorzystane bezprawnie, i wysłał przygotowane przez siebie pismo, w którym wszystko wyjaśnił, powołał się na odpowiednie przepisy prawne oraz ostrzegł przed konsekwencjami, jakie mogą nastąpić w przypadku nieusunięcia zdjęć. W moim przypadku żadna ze spraw nie skończyła się w sądzie. Szkoda tylko, że kosztowało mnie to tyle nerwów. Przykre jest to, że niektórzy nie doceniają pracy innych i tak po prostu stosują metodę „kopiuj-wklej”, nie podając nawet autora zdjęcia.
Kultura (i prawo) wymaga, aby zapytać, czy można wykorzystać w swoich materiałach treści, nieswoje fotografie. Wystarczy nacisnąć zakładkę „Kontakt” i napisać wiadomość e-mail z zapytaniem. Poza tym jest przecież tyle dostępnych darmowych banków zdjęć, z których można pobierać zdjęcia do woli…
Pozytywna strona
Optymistyczne jest to, że są osoby, które mają świadomość prawa autorskiego, szanują pracę innych i pytają o pozwolenie na wykorzystanie zdjęć. W wielu przypadkach jest to bardzo miłe, gdy ktoś pisze, że podoba mu się Twoje zdjęcie i chciałby je wykorzystać w niekomercyjny sposób – np. do namalowania obrazu, w folderze promującym jakiś region czy w pracy naukowej.
Jak możesz się chronić?
Warto raz na jakiś czas sprawdzić, czy zdjęcia nie wpadły w ręce nieuczciwych ludzi. Można skorzystać z dostępnej w wyszukiwarce funkcji: „szukaj zdjęcia”, „wyszukiwanie obrazem”.
Wiele osób sądzi, że dodanie znaku wodnego rozwiązuje problem kradzieży zdjęć. Niestety, rzeczywistość pokazuje coś innego – zdarza się, że portale publikują fotografie kadrując tak, że znak wodny jest ucięty.
Jeśli Twoje zdjęcia zostały wykorzystane, masz swoje prawa i walcz o nie. Możesz żądać ich usunięcia, a także zadośćuczynienia, jeśli zdjęcia są objęte prawami autorskimi. Możesz próbować samodzielnie skontaktować się z osobą, która przywłaszczyła sobie Twoje zdjęcia. Możesz wysłać pismo pocztą lub skontaktować się przez e-mail. W Internecie można znaleźć kilka darmowych, gotowych szablonów.
A Ty? Czy miałeś kiedyś podobną sytuację? Jak sobie z tym poradziłeś? Podziel się swoim doświadczeniem – może pomożesz komuś innemu.
Babią Górę planowaliśmy zdobyć już od dawna. Podczas górskich wycieczek nasz synuś zawsze pokazywał paluszkiem na Królową Beskidów i mówił: „To nasza GÓRA! Kiedy na nią pójdziemy?” W końcu trzeba było spełnić marzenie syna. Mimo wątpliwości, czy damy radę dotrzeć na najwyższy szczyt Beskidu Żywieckiego z naszym czterolatkiem – spróbowaliśmy!
Jesteśmy dumni, ponieważ syn pokonał całą trasę na własnych nóżkach. Muszę przyznać, że była to niezapomniana przygoda! Zarówno widoki, jak i sama trasa robią ogromne wrażenie.
Czerwony szlak, który opiszę, jest najłatwiejszym szlakiem na Babią Górę. Trasa jest doskonale przygotowana i oznakowana. Większość z Was pewnie wie, że Babia Górasłynie przede wszystkim ze spektakularnych wschodów słońca – nam udało się dotrzeć na szczyt tuż przed zachodem, który był zachwycający…
Na wstępie zaznaczę również, że Babia Góraznana jest z gwałtownych zmian pogody. Przed wyjściem na szlak warto sprawdzić aktualne prognozy oraz komunikaty Babiogórskiego Parku Narodowego.
Aktualizacja! Wpis został uzupełniony o nowe zdjęcia. Na Babiej Górze bywamy średnio dwa razy w roku. Staram się na bieżąco aktualizować wpis, dodając aktualny cennik, ciekawostki oraz zdjęcia.
Babia Góra – mapa trasy
Trasa: Przełęcz Krowiarki (szlak czerwony) – Sokolica – Kępa – Gówniak / Wołowe Skałki – Babia Góra / Diablak – powrót tym samym szlakiem
Data: 6 sierpnia 2018
Dystans: 10 km*
Czas trwania: ponad 4:00 h* (sam przemarsz z czteroletnim dzieckiem)
Minimalne wzniesienie: 1010 m
Maksymalne wzniesienie: 1725 m
*w obie strony
Był to nasz pierwszy szczyt zdobyty w akcji ZDOBYWAMY SZCZYTY DLA HOSPICJUM.
Na nogach byliśmy już o 5:00 rano. Z Bielska-Białej na Przełęcz Krowiarki mieliśmy do pokonania około 80 km, kierując się na Zawoję. Drogi, mimo że był to początek tygodnia, były niezakorkowane. Przed godziną 9:00 dotarliśmy na parking na Przełęczy Krowiarki, położony na wysokości 1012 m n.p.m.
Przełęcz Krowiarki Parking
Z parkingu na Przełęczy Krowiarkina Babią Górę do pokonania jest różnica wzniesień mierzącą około700 m.Parking jest płatny – 20 zł* za cały dzień postoju (cena zaktualizowana 8 marca 2025). Miejsc parkingowych jest tu naprawdę sporo, mimo wczesnej pory oraz początku tygodnia większość z nich była zajęta. Po prawej stronie znajduje się drewniana budka z pamiątkami, w której zakupiliśmy również bilety doBabiogórskiego Parku Narodowego.
*cena parkingu może w każdej chwili ulec zmianie
Parametry GPS parkingu: 49.587888, 19.582556Parking na Przełęczy Krowiarki
Babiogórski Park Narodowy bilety – cennik
Bilet doBabiogórskiego Parku Narodowego kosztuje8 zł jednodniowy normalny, 4 zł jednodniowy ulgowy.
Bilety Babiogórskiego Parku Narodowego:
Zaraz przy parkingu, po lewej stronie znajduje się wejście na intersujący nas szlak czerwony, prowadzący przez las na szczytBabiej Góry. Według drogowskazu do szczytu jest dwie i pół godziny.
Ku naszemu zaskoczeniu początek szlaku przypomina schody – drewniano-kamienne. Szlak czerwony od razu zaczynam piąć się w górę. Momentami podejścia są strome, a droga dość mozolna. Rano było wilgotno, więc podłoże było śliskie. Nie brakowało również porannych mgieł. Pierwsze schodki ciągną się przez około 500 metrów. Nie ma się jednak co cieszyć po ich zakończeniu, ponieważ po pokonaniu 200 metrów ponownie wchodzimy na drewniano-kamienne ułatwienia.
Dopiero po przejściu 1.40 km (od parkingu) kończy się nasza przygoda ze schodkami. Jesteśmy coraz bliżej pierwszego szczytu na naszym szlaku – Sokolicy. Do pokonania zostało nam już tylko 120 metrów.
Sokolica 1367 m n.p.m.
Docieramy na najniższy szczyt wpaśmie Babiej Góry. NaSokolicy znajduje się platforma widokowa usytuowana na kilkunastu metrowym urwisku skalnym. Jest to idealne miejsce na pierwszy przystanek. Znajdują się tu ławeczki, można śmiało odpocząć. Przy dobrej widoczności można podziwiać stąd samą Babią Górę, szczyty Beskidu Śląskiego, Pasmo Policy, Beskid Mały, Beskid MakowskiiZawoję. W dniu naszej wycieczki było mglisto, widoki były mocno ograniczone. Ale dzięki temu, było naprawdę magicznie… W czerwcu 2021 roku mieliśmy okazję podziwiać zachodzące słońce z tarasu widokowego na Sokolicy (zdjęcia poniżej).Na szczycieSokolicy widnieje tablica informująca nas o terenie występowania żmij.
Sokolica zdjęcia
Sokolica – zachód słońca
Październik na Sokolicy
Widok na Babią Górę z okolic tarasu widokowego na Sokolicy.
Po krótkim odpoczynku schodzimy z platformy widokowej i ruszamy dalej czerwonym szlakiem. Drogowskaz wskazuje nam jeszcze 1 h 30 min drogi naBabią Górę.
Następnym naszym celem jest Kępa. Przed nami znowu do pokonania à la schody, tym razem skalne (bez drewnianej konstrukcji).
Wchodzimy w tunel, prowadzący między gęstą kosodrzewiną. Jest zielono, bardzo zielono i przyjemnie… mimo licznych podejść na tym odcinku. Momentami jest naprawdę wąsko na szlaku. Turystów jest sporo, czasem trzeba maszerować gęsiego, czasem przy wymijaniu ustępować pierwszeństwa.
Tak sobie maszerujemy… to po schodach, to w gęstych tunelach z kosodrzewiny…
Mamy za sobą 2.30 km naszej wędrówki. Docieramy na kolejny szczyt o nazwie Kępa.
Kępa 1521 m n.p.m.
Szczyt Kępa znajduje się pomiędzy Gówniakiem, aSokolicą. Tu również znajduje się platforma widokowa. Niestety nie mieliśmy na tyle szczęścia, aby podziwiać rozciągającą się stąd panoramę. Gęsta mgła uniemożliwiała zobaczenie czegokolwiek na horyzoncie. Odpoczywamy chwilkę i po krótkim przystanku ruszamy w dalszą drogę.
Październikowa Kępa– zimowa sceneria.
Idąc w kierunku Diablaka mamy do pokonania wypłaszczenie mierzące 300 m długości zwane Zarubanym. Wędrujemy dalej szlakiem czerwonym biegnącym między kosodrzewiną.
Zaczynają się skalne, momentami bardzo strome podejścia. Mamy do pokonania kilka takich górek na szlaku.
Gówniak 1617 m n.p.m.
Docieramy naGówniak, inaczej nazywany – Wołowe Skałki. Przed nami najbardziej skalne wzniesienie na szlaku czerwonym (widoczne na zdjęciu), zwane rumowiskiem Babiej Góry. Na tym odcinku warto zachować ostrożność. Z rumowiska rozciągają się niczego sobie widoczki.
Idąc dalej szlakiem czerwonym mamy do pokonania jeszcze dwa wypłaszczenia. Jest to Mały Garb Niżni położony na wysokości 1660 mi Mały Garb Wyżni 1675 m. Ten odcinek trasy robi naprawdę duże wrażenie.
Do pokonania została nam już tylko przełęcz w masywie Babiej Góry noszącą nazwę Siodło Bończy położone na wysokości 1715 m n.p.m.
Babia Góra – sasanki alpejskie
W drugiej połowie czerwca 2021 roku mieliśmy okazję podziwiać w okolicy Babiej Góry(ostatni odcinek szlaku czerwonego na Babią Górę) przepiękne sasanki alpejskie. Jak się okazuje są to rośliny górskie, które można spotkać w Sudetach, Tatrach i właśnie na Babiej Górze. Są pod ochroną, kwiaty mają kolor białyiw okolicach szczytu Babiej Góry występują w zaskakujących ilościach. Sasanki alpejskie kwitną od maja do czerwca.
Babia Góra/Diablak 1725 m n.p.m.
Po przejściu 4.90 km docieramy naKRÓLOWĄ BESKIDÓW.Babia Góra położona jest 1725 m n.p.m. Satysfakcja, radość ze zdobycia szczytu jest nie do opisania. Niesamowite jest jak diametralnie, w krótkim czasie zmienia się tu pogoda. Po dotarciu na Babią Górę mogliśmy nacieszyć oczy widokami, jednak po kilku minutach wszystko zalało się gęstą mgłą. Mieliśmy dużo szczęścia. Nie biorąc pod uwagę Tatr –Diablak jestnajwyższym szczytemw Polsce i jest zaliczany do Korony Gór Polski.
Babia Góra widoki
Ze szczytu możemy podziwiać między innymi: Tatry, Gorce, Pieniny, MałaiWielka Fatra,Niskie Tatry,Beskid Wyspowy,Beskid Śląski, Beskid Mały. Widoczna jest również Kotlina Orawsko – Nowotarska, a takżeJezioro Orawskie.
Babia Góra – zachód słońća
Podczas naszej czerwcowej wyprawy naBabią Górę mieliśmy okazję podziwiać zbliżający się wielkimi krokami zachód słońca na Babiej Górze (złota godzina). Słońce zachodziło nad Beskidem Śląskim. Syn szedł rano do przedszkola i niestety nie mogliśmy sobie pozwolić na pozostanie na szczycie dłużej. Choć i tak sporo czasu spędziliśmy wylegując się na skałach 😅 W domu byliśmy po 22:00… Na szczęście schodząc z Babiej Góry udało się nam załapać jeszcze napiękny spektakl, który podziwialiśmy z tarasu widokowego na Sokolicy. Co mieliście już okazję zobaczyć podczas przeglądania tego wpisu.
Jesień na Babiej Górze
Odpoczęliśmy chwilkę za skalnym murkiem, który idealnie ochraniał nas przed wiatrem – pełnił funkcję parawanu. Zrobiliśmy kilka wspólnych zdjęć i ruszyliśmy w drogę powrotną. Nasz syn był zmęczony, nie chcieliśmy Go dłużej męczyć. W końcu przed nami niełatwe zejście na parking.
Podsumowanie
Szlak czerwony na Babią Górę jest bardzo różnorodny – CIEKAWY. Nie brakuje na nim skalnych podejść, schodów oraz tuneli z kosodrzewiny. Nie ma miejsca na nudę. Przechodząc tę trasę po raz pierwszy jest się na ogromnych emocjach jeszcze przez kilka kolejnych dni. Zresztą każde wejście na Królową Beskidów jest inne, wyjątkowe. Pewnie dlatego gościmy naBabiej Górze dwa razy do roku 😍
Oto trasa na Rysiankę, którą pokonaliśmy już wielokrotnie — zarówno latem, jak i zimą. Stwierdziłam, że najwyższa pora zmierzyć się z opisem szlaku na Rysiankę ze Złatnej Huty na moim blogu.
We wpisie wykorzystam zdjęcia zrobione na szlaku pod koniec kwietnia – świętowaliśmy wtedy dziewiąte urodziny naszego Namirka. Doskonale się złożyło, ponieważ syn miał dzień wolny od zajęć szkolnych i udało nam się wybrać na wycieczkę w dzień powszedni. Uwierzcie mi, w weekendy bywa tu naprawdę tłoczno.
A jak wiosna, to i krokusów nie mogło zabraknąć w drodze na Rysiankę – jak na koniec kwietnia, było ich jeszcze całkiem sporo. Oczywiście, tradycyjnie weszliśmy do schroniska na małe co nieco. W środku było, jak zawsze, cieplutko, miło i klimatycznie.
Data wycieczki: 28 kwietnia 2023 r.
Dystans: około 9 km*
Czas trwania: około 4 godz.* (sam przemarsz z dziewięcioletnim dzieckiem)
Minimalne wzniesienie: 734 m
Maksymalne wzniesienie: 1267 m
*w obie strony
Trasa: Złatna Huta (szlak czarny) – Hala Rysianka – Schronisko na Rysiance – powrót tą samą trasą
Złatna Huta parking
Samochód zaparkowaliśmy na darmowym parkingu na końcu drogi w Złatnej Hucie, zaraz przy ostatnim przystanku (parametry parkingu podaję poniżej).
Często bywa tak, że w weekendy darmowy parking jest zupełnie zapełniony. Wtedy trzeba korzystać z udostępnionego tuż obok parkingu prywatnego, płatnego.
Idzie stąd całkiem sporo szlaków, można dojść oczywiście na Rysiankę, Halę Lipowską, Krawców Wierch czy na Halę Cudzichową. Z parkingu warto również podejść do pobliskiego wodospadu – to krótki i przyjemny spacer – Złatna Huta Wodospad
Parametry GPS parkingu: 49.512307, 19.219164
Złatna Huta czarny szlak na Rysiankę
Czarny szlak na Rysiankę ze Złatnej Huty cieszy się ogromną popularnością wśród turystów. Z moich obserwacji wynika, że jest to jeden z bardziej uczęszczanych szlaków prowadzących do schroniska na Rysiance. Suma podejść na tej trasie to około 530 m, a czas dojścia do schroniska wynosi około dwóch godzin.
Z parkingu przeszliśmy przez most na potoku Bystra i ruszyliśmy asfaltową drogą, która łagodnie prowadziła nas w górę. Zaraz za mostem, po lewej stronie drogi, znajdują się drewniane stoły z ławkami oraz kilka tablic zatytułowanych „SZKLANY SZLAK”. W tym miejscu znajduje się również pierwsza stacja Szlaku Papieskiego na trasie zwanej Drogą Światła. Po drodze mijaliśmy jeszcze kilka takich stacji – ostatnia z nich znajduje się na Hali Lipowskiej, której tego dnia nie mieliśmy w planach odwiedzać.
0,3 km – Minęliśmy znajdujące się po lewej stronie miejsce biwakowe oraz kolejną stację Szlaku Papieskiego.
0,9 km – Czarny szlak skręcił w lewo, przeszliśmy przez mostek, a po chwili skręciliśmy w prawo, w nieco węższą drogę leśną, która prowadziła nas w górę szlaku.
1,7 km – Podejście przez las doprowadziło nas do rozwidlenia – wybraliśmy ścieżkę idącą w lewo. Była ona nieco bardziej kamienista i prowadziła pod górę.
2 km – Strome podejście wyprowadziło nas obok słupa z mapką oraz tabliczką z zaproszeniem do Schroniska na Hali Lipowskiej. Szlak Papieski oraz szlak żółty na Halę Lipowską odbijały tu w lewo, do schroniska było stąd 35 minut drogi.
My nadal kontynuowaliśmy wędrówkę czarnym szlakiem, który prowadził prosto tą samą drogą. Ten odcinek był przyjemny i niewymagający.
2,3 km – Dotarliśmy do kolejnego rozwidlenia, na którym skręciliśmy w lewo. Przeszliśmy przez mostek na potoku Bystra. Dosłownie kawałek za mostkiem czarny szlak prowadził nas wyboistą i kamienistą ścieżką leśną, która momentami prowadziła nas nieco bardziej w górę. Im byliśmy wyżej, tym mniej luźnych kamieni zalegało na szlaku.
2,9 km –Czarny szlak skręcił ostro w prawo, w tym miejscu przecinaliśmy drogę pożarową. Minęliśmy kolejną stację (IX) na Szlaku Papieskim. Od razu z drogi pożarowej skręciliśmy w lewo. Przed nami było do pokonania dość długie podejście dość szeroką drogą przez las.
Hala Rysianka – drewniana kapliczka Św. Huberta i krokusy pod Rysianką
3,5 km – Podejście przez las wyprowadziło nas tuż obok drewnianej kapliczki św. Huberta, patrona myśliwych. Hala Rysianka była pokryta przepięknymi, wiosennymi krokusami. Przy kapliczce ustawiono drewniane ławeczki, na których można odpocząć i podziwiać otoczenie.
Po krótkim odpoczynku ruszyliśmy dalej czarnym szlakiem, który wspinał się w górę hali. Z każdym krokiem towarzyszyły nam coraz wspanialsze widoki na Beskid Żywiecki i Tatry, które były jeszcze pokryte pierzyną śniegu. Po drodze mijaliśmy liczne kępki krokusów.
Po chwili dotarliśmy do drogowskazu, który ze znaku pionowego zamienił się w poziomy. Do schroniska na Rysiance pozostało nam jeszcze około 10 minut drogi. Szliśmy wciąż w górę hali.
Na naszej drodze pojawił się kolejny słup z tabliczkami, z których jedna informowała, że do schroniska na Hali Lipowskiej jest stąd około 10 minut drogi. Jeśli chcecie zobaczyć, jak dojść ze schroniska na Rysiance do Hali Lipowskiej, zajrzyjcie pod ten link:Rysianka – Hala Lipowska
Rysianka
4,3 km – Dotarliśmy na szczyt hali, tuż pod sam budynek schroniska na Rysiance.
Widoki, jakie rozpościerają się z okolic schroniska na Rysiance, są zbliżone do tych, które towarzyszyły nam w drodze w górę hali. Widać stąd szczyty należące do Beskidu Żywieckiego (m.in. najwyższy szczyt tego pasma – Babią Górę, Pilsko), a gdy warunki na to pozwalają, można podziwiać także tatrzańskie szczyty. Rysianka to doskonały punkt widokowy zarówno na wschody, jak i zachody słońca (Rysianka zachód słońca zdjęcia).
Rysianka widok na Tatry
Rysianka krokusy
Rysianka schronisko
Schronisko na Rysiance odwiedziliśmy wiele razy. Można tam smacznie zjeść, a w weekendy kupić jagodzianki. Zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz nie brakuje drewnianych stołów z ławkami. Jeśli jesteście zainteresowani noclegiem na Rysiance, w sezonie letnim są dwie możliwości: nocleg w schronisku – dostępnych jest pięćdziesiąt miejsc noclegowych – lub rozbicie namiotu przed schroniskiem.
Rysianka schronisko wysokość
Schronisko na Rysiance położone jest 1267 m n.p.m.
Rysianka pieczątka
Pieczątka dostępna jest w Schronisku na Rysiance.
Po rodzinnym wyjściu na Rysiankę nie mogło zabraknąć zabawy urodzinowej w Parku Trampolin z przyjaciółmi. Wielkimi krokami zbliżają się 11. urodziny naszego syna (po dwóch latach nadrobiłam zaległości na blogu 😄), więc również mamy w planach wyjazd w góry. Tym razem zdecydujemy się jednak na nieco dalszą podróż…
Zaraz po tym, jak odwieźliśmy syna do szkoły, ruszyliśmy w stronę Żabnicy-Skałki. Naszym celem była malownicza Hala Boracza, położona w Grupie Lipowskiego Wierchu i Romanki, gdzie znajduje się schronisko z niezwykle sympatyczną i gościnną obsługą. Na miejscu udało nam się zamówić najlepsze jagodzianki w całych Beskidach. Oczywiście jedną wzięliśmy na wynos dla naszego Namirka, żeby nie było mu aż tak przykro, że na szlak ruszyliśmy bez niego. Na czarnym szlaku byliśmy zupełnie sami — za oknem wiosna, ale w górach wciąż widoczne były oznaki zimy. Po drodze nie brakowało jednak wiosennych roślin — w Beskidach pojawiły się pierwsze kaczeńce, lepiężnik biały i żywiec gruczołowaty. Czarny szlak z Żabnicy-Skałki jest łatwy i krótki, więc spokojnie można się nim wybrać także z dziećmi.
Trasa: Żabnica-Skałka (szlak czarny) – Hala Boracza – Schronisko na Hali Boraczej – powrót tą samą trasą
Data wycieczki: 10 kwietnia 2025 r.
Dystans: około 6 km*
Czas trwania: około 2 h*
Minimalne wzniesienie: 588 m
Maksymalne wzniesienie: 870 m
*w obie strony
Żabnica Skałka parking przy czarnym szlaku na Halę Boraczą
Mieliśmy już przyjemność wędrować z tego parkingu w kierunku Rysianki zielonym szlakiem. To była niezapomniana, około dziewiętnastokilometrowa wyprawa po Beskidzie Żywieckim. Przechodziliśmy wtedy również przez Halę Boraczą, jednak nie podchodziliśmy do Schroniska na Hali Boraczej. Relację z tej wycieczki znajdziecie pod tym linkiem: Rysianka – szlak z Żabnicy-Skałki. Parking pękał wtedy w szwach. Tym razem nasz samochód był jedynym zaparkowanym na całym parkingu.
Dodam również, że wędrując w przeciwnym kierunku czarnym szlakiem, można dojść na Słowiankę. Tę trasę również przeszliśmy, a jej opis dostępny jest pod tym linkiem: Słowianka schronisko – szlak czarny z Żabnicy-Skałki.
Parametry GPS parkingu, Żabnica szlak czarny: 49.560245, 19.187668
Żabnica szlak czarny na Halę Boraczą
Z parkingu od razu weszliśmy na czarny szlak. Minęliśmy tablicę z zakazem wjazdu oraz oznaczeniem drogi leśnej, a następnie przeszliśmy przez most nad Żabniczanką, wzdłuż której dalej się kierowaliśmy. Pierwszy odcinek czarnego szlaku prowadził nas asfaltową drogą przez około 1,5 km. Trasa delikatnie wznosiła się ku górze.
Po około 280 m minęliśmy znajdującą się po prawej stronie drogi, przy czarnym szlaku, drewnianą kaplicę.
0,45 km – Szeroka, asfaltowa droga doprowadziła nas do miejsca, gdzie znajduje się drewniana wiata turystyczna, tablica informacyjna oraz ostrzeżenie przed niedźwiedziem. Po chwili dotarliśmy do murku z oznaczeniem Lasów Państwowych.
1,3 km – Doszliśmy do skrzyżowania ulic — w prawo odchodziły ul. Świerkowa i ul. Wojtatówka, a prosto prowadziły ul. Halna i ul. Boracza. My kontynuowaliśmy wędrówkę prosto.
1,5 km – Czarny szlak prowadzi na wprost — zeszliśmy z drogi asfaltowej i weszliśmy na typową drogę leśną, która przez chwilę była prosta i niewymagająca. Jednak z każdym krokiem na trasie pojawiało się coraz więcej luźnych kamieni. Momentami szliśmy pod górkę.
2 km – Na czarnym szlaku było już zdecydowanie mniej kamieni, a droga nieco złagodniała. Szło się przyjemnie i wygodnie. W lesie panował spokój, słychać było jedynie wiosenny śpiew ptaków.
Hala Boracza
2,7 km – Wyszliśmy na obszerną Halę Boraczą. Lekko ośnieżona polana, niebieskie niebo z białymi obłoczkami — wszystko prezentowało się zjawiskowo. Przy słupie z drogowskazami skręciliśmy w prawo i ruszyliśmy widoczną na poniższym zdjęciu ścieżką w stronę Schroniska na Hali Boraczej, do którego mieliśmy niespełna trzy minuty drogi. Po drodze rozpościerały się wspaniałe widoki na Beskid Śląski i Beskid Żywiecki. Krajobrazowi uroku dodawała drewniana chatka stojąca na dole hali.
Hala Boracza wielka ławka przy schronisku
3 km – Dotarliśmy do budynku Schroniska PTTK na Hali Boraczej, przy którym stoi wielka, drewniana ławka. Wdrapanie się na nią ułatwiają postawione obok konary. Na oparciu ławki widnieje napis: I ❤ HALA BORACZA 854 m n.p.m. To świetne miejsce na zrobienie sobie pamiątkowego zdjęcia. Bardzo żałowałam, że nie ma z nami naszego synka.
Od schroniska można kontynuować wędrówkę na Prusów, na który prowadzi niebieski szlak (ok. 1 godzina). My nie mieliśmy wtedy wystarczająco dużo czasu, ale wycieczkę na Prusów jak najbardziej polecam. Jakiś czas temu mieliśmy okazję tam być — szliśmy niebieskim szlakiem z Żabnicy przez Borucz. Relację z tej wycieczki znajdziesz pod tym linkiem: Borucz i Prusów szlak z Żabnicy
Hala Boracza wysokość
Hala Boracza położona jest 854 m n.p.m.
Hala Boracza schronisko
Po zrobieniu kilku zdjęć udaliśmy się do schroniska, które w dniu naszej wycieczki było zamknięte ze względu na trwający obecnie krótki remont Schroniska na Hali Boraczej. Czynna była jednak część bufetowa, mieszcząca się w drugim budynku. Udało się nam załapać na słynne jagodzianki, które wszyscy tak nam polecali — rzeczywiście są wyjątkowe! Bez problemu zamówiliśmy również kawę. Pani, która nas obsługiwała, była niesamowicie miła i gościnna. W środku było cieplutko i panowała wspaniała atmosfera. Na miejscu byliśmy w godzinach porannych, więc nie było jeszcze innych turystów. Przed schroniskiem znajduje się wiele stołów z ławkami, a do tego roztaczają się stamtąd piękne widoki.
Schronisko dysponuje 35 miejscami noclegowymi w pokojach 2-, 3-, 4- i 10-osobowych. Dodatkowo istnieje możliwość zorganizowania na miejscu ogniska.
Parametry GPS, Schronisko PTTK na Hali Boraczej: 49.542218, 19.169689
Hala Boracza schronisko adres
Schronisko PTTK na Hali Boraczej Boracza 23 34-350 Żabnica telefon: 33 862 67 32
Hala Boracza jagodzianki
Hala Boracza pieczątka
Obsługująca nas w bufecie na Hali Boraczej pani zapakowała jagodziankę dla Namirka. Po powrocie ze szkoły syn miał niespodziankę — ze smakiem zjadł ciepłą jagodziankę (na ciepło smakują najlepiej) i również stwierdził, że lepszej jeszcze nie jadł.
Już w czwartek wyjeżdżamy na świąteczno-urodzinowy wyjazd w całkiem nowym kierunku. Odwiedzimy góry w Polsce, których jeszcze nie mieliśmy okazji zobaczyć. Na pewno podzielę się z Wami relacją z tej wyprawy.
Tatry w ostatnich latach cieszą się coraz większą popularnością. Z roku na rok można spotkać w nich coraz więcej turystów. Trudno się dziwić – przyciągają cudownymi widokami, pięknymi dolinami oraz surowymi graniami. Zarówno w polskich, jak i słowackich Tatrach nie brakuje miejsc, gdzie można zatrzymać się na dłużej, napić się ciepłej herbaty, zjeść pyszne domowe ciasto albo pierogi z sezonowymi owocami. W tym wpisie zabiorę Was w podróż po tatrzańskich schroniskach,które odwiedziliśmy podczas naszych górskich wędrówek. Schroniska te w sezonie odwiedzają setki, jeśli nie tysiące wędrowców, a przez ich okna nierzadko zaglądają same Tatry.
Naszym ulubionym i najczęściej odwiedzanym przez nas schroniskiem w polskich Tatrach jest to na Hali Gąsienicowej. Słyszałam z opowieści znajomych, że w sezonie bywają tam tłumy. Pewnie wtedy trudno odkryć magię tego miejsca. Warto rozważyć wycieczkę na Halę Gąsienicową poza sezonem. Napiszę tylko tyle: moje serce na Hali Gąsienicowej bije szybciej… Natomiast w Tatrach Słowackich chętnie odwiedzamy górskie schronisko nad Zielonym Stawem Kieżmarskim. Przed klimatycznym budynkiem można usiąść na ławeczce i przepaść… podziwiając górski staw i tatrzańskie szczyty. Najpiękniej jest tu, gdy nie ma wiatru, a tatrzańskie granie odbijają się w tafli stawu. Dodam również, że za każdym razem, kiedy odwiedzamy Bufet Rohacki na Słowacji w drodze na Wołowiec bądź Rohackie Stawy, zamawiam zupę czosnkową z serem i grzankami. Prawdę mówiąc, w żadnym innym miejscu nie jadłam tak dobrej zupy czosnkowej.
W serii wpisów o schroniskach nie biorę pod uwagę tych, których jeszcze nie odwiedziliśmy. Wpisy będę uzupełniać o nowe miejsca, jeśli do nich dotrzemy.
Na miejscu: przepiękne widoki,bufet, stoły z ławami na zewnątrz, dyżurka TOPR
W pobliżu: kolej krzesełkowa na Hali Gąsienicowej, trasy narciarskie, Czarny Staw Gąsienicowy, Kasprowy Wierch, Centralny Ośrodek Szkolenia PZA „Betlejemka”
Sami widzicie, że tatrzańskie schroniska położone są w wyjątkowo atrakcyjnych miejscach. W sezonie większość z nich bywa naprawdę oblegana przez turystów, dlatego dobrze jest zaplanować wycieczkę z wyprzedzeniem albo wybrać się poza sezonem, by poczuć prawdziwe piękno Tatr.
Zastanawiacie się, gdzie rosną magnolie? Naturalnie występują w Azji Wschodniej i Ameryce Północnej. W innych częściach świata są uprawiane ozdobnie. W Polsce można je spotkać w wielu miastach. Jednym z nich jest leżący w południowej Polsce, nad rzeką Olzą, Cieszyn.
To właśnie do Cieszyna wybraliśmy się na początku kwietnia na wiosenny spacer — ale nie byle jaki! Wędrowaliśmy Szlakiem Kwitnącej Magnolii, który składa się z aż 11 przystanków prowadzących przez centrum Cieszyna. Przejście tego malowniczego szlaku zajęło nam niecałą godzinę. Najwięcej czasu spędziłam na robieniu zdjęć. Magnolie w Cieszynie są przepiękne, jeszcze nigdy nie widziałam tak pięknie kwitnących drzew.
Spacer Szlakiem Kwitnącej Magnolii to doskonała okazja, by połączyć podziwianie przyrody z odkrywaniem bogatej historii i architektury tego wyjątkowego miasta.
Z plakatu w Parku Pokoju dowiedzieliśmy się, że w tym roku w Cieszynie organizowane były wycieczki Szlakiem Kwitnących Magnolii z przewodnikiem – 30 marca i 6 kwietnia. Wyjeżdżając z miasta, widzieliśmy bardzo liczną grupę osób uczestniczących w tym wydarzeniu. Widać, że Szlak Kwitnącej Magnolii cieszy się dużym zainteresowaniem. Na pewno warto skorzystać z przewodnika podczas zwiedzania Szlaku Kwitnących Magnolii, aby poznać historię miejsc, willi, przy których rosną drzewa.
Data: 6 kwietnia 2025 r.
Dystans: około 3 km*
Czas trwania: około 1 h*
*w obie strony
SZLAK MAGNOLII CIESZYN MAPA
CIESZYN SZLAK MAGNOLII PARKING – GDZIE ZOSTAWIĆ SAMOCHÓD?
Naszą wycieczkę zaczęliśmy na samym początku ul. Plac Kościelny w Cieszynie.
Z parkingu przeszliśmy przez jezdnię i zatrzymaliśmy się przy pierwszym przystanku na Szlaku Kwitnących Magnolii w Cieszynie przy ulicy Plac Kościelny 8.
CIESZYN SZLAK MAGNOLII – PRZYSTANEK 2
Po chwili doszliśmy do drugiego przystanku na Szlaku Kwitnących Magnolii przy ulicy Plac Kościelny 4. W tym miejscu kwitło naprawdę wiele pięknych magnolii, które robiły niesamowite wrażenie. W oczy rzuca się Kościół Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Cieszynie – Kościół Jezusowy.
CIESZYN SZLAK MAGNOLII – PRZYSTANEK 3
Przeszliśmy około 100 metrów i dotarliśmy do trzeciego przystanku na Szlaku Magnolii przy ulicy Sienkiewicza 6. Magnolie podziwialiśmy zza ogrodzenia. Patrząc za siebie, nadal towarzyszył nam widok na budynek Kościoła Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Cieszynie – Kościół Jezusowy. Tu również magnolie kwitły gęsto.
CIESZYN SZLAK MAGNOLII – PRZYSTANEK 4
Przeszliśmy około 150 metrów i naszym oczom ukazała się kolejna tabliczka na Szlaku Magnolii z numerem 4 na skrzyżowaniu ul. Sienkiewicza i Karola Miarki. Magnolia rośnie tu, dość daleko za ogrodzeniem, przy niezwykłej kamienicy. Po zrobieniu zdjęć skierowaliśmy się w dół Aleją Jana Raszki. Następnie skręciliśmy w prawo ul. 3 Maja i szliśmy wzdłuż ogrodzenia.
CIESZYN SZLAK MAGNOLII – PRZYSTANEK 5
Po następnych kilkudziesięciu metrach doszliśmy do piątego przystanku przy ulicy 3 Maja 17. Magnolia rośnie tu również na prywatnej posesji przy willi.
CIESZYN SZLAK MAGNOLII – PRZYSTANEK 6
Przystanek 6 na Szlaku Kwitnących Magnolii znajduje się przy ulicy 3 Maja 16. Tu również możecie podziwiać magnolie zza ogrodzenia.
CIESZYN SZLAK MAGNOLII – PRZYSTANEK 7
Następną magnolię spotkaliśmy przed domem przy ulicy 3 Maja 13.
CIESZYN SZLAK MAGNOLII – PRZYSTANEK 8
Kolejne drzewko magnolii rośnie przed budynkiem przy ulicy 3 Maja 12.Magnolia nie zdążyła tu jeszcze zakwitnąć. Być może to kwestia mniejszej ilości słońca docierającego do ogrodu.
CIESZYN SZLAK MAGNOLII – PRZYSTANEK 9
Przy tej samej ulicy znajduje się kolejny, 9. przystanek na Szlaku Kwitnącej Magnolii – ul. 3 Maja 10.
CIESZYN SZLAK MAGNOLII – PRZYSTANEK 10, 11
Z ulicy 3 Maja kierowaliśmy się w stronę Parku Pokoju w Cieszynie, przy ulicy Bolesława Limanowskiego. Na terenie parku znajdują się dwa przystanki na Szlaku Magnolii: przystanek 10. i przystanek 11.
Znajdziecie tu kilka uroczych drzew i drzewek magnolii. Park może nie należy do największych, ale można tu usiąść na ławeczce, ciesząc się ciszą i spokojem.
Przystanek 11. to Café Muzeum – kawiarnia, w której można skosztować magnoliowych deserów z pyszną kawą.
Przy okazji wizyty na Szlaku Kwitnących Magnolii w Cieszynie wybraliśmy się również na targ staroci na targowisku przy ulicy Stawowej. Uwielbiamy szukać wśród straganów prawdziwych perełek. Na cieszyńskim targu staroci udało mi się zdobyć przepiękną, porcelanową, ręcznie malowaną szkatułkę w kształcie serca, która pamięta jeszcze czasy Czechosłowacji i ma szacunkowo około 100 lat. Będziemy tu zaglądać częściej. Targ staroci w Cieszynie jest organizowany od kwietnia do listopada, w każdą pierwszą niedzielę miesiąca.
Czas na drugą część katalogu schronisk w Beskidach, do których udało nam się dotychczas dotrzeć. W tym wpisie zbiorę dla Was schroniska położone w Beskidzie Żywieckim. To pasmo to w dużej mierze szerokie i malownicze halez widokiem na Beskidy i Tatry, a także piękne, gęste lasy. Co ciekawe, wciąż można tu znaleźć mniej uczęszczane szlaki. Nie brakuje tu również schronisk — zarówno tych mniej, jak i bardziej znanych, częściej odwiedzanych przez turystów. W wycieczkach górskich do schronisk najbardziej cieszy gorąca herbata po kilkugodzinnej wędrówce, pyszna zupa, zapach ogniska, ale największa jest satysfakcja, że dotarło się do celu.
Jedno z popularniejszych schronisk w Beskidzie Żywieckimto schronisko na Rysiance. W weekendy można tu spotkać całe rodziny z dziećmi. Na wiosnę miejsce to przyciąga miłośników krokusów. Na Rysiance, a także na sąsiadującej z nią Hali Lipowskiej, rośnie ich naprawdę sporo. Nie wspominając o pysznych jagodziankach, które można kupić na Rysiance w weekendy. My chętnie odwiedzamy także Krawców Wierch. To nie jest aż tak zatłoczone miejsce, schronisko ma naprawdę fajny klimat, a na wiosnę również kwitną tu krokusy. Oczywiście każde ze schronisk górskich ma niepowtarzalny charakter, zaczynając od przytulnych wnętrz, po pyszne jedzenie, które nierzadko podbija serca turystów.
A Wy, które schronisko odwiedzacie najchętniej w Beskidzie Żywieckim?
NOWE SCHRONISKO OŹNA
Adres:
Schronisko Oźna Sól 355 telefon: 601 464 411
Wysokość: około825 m n.p.m.
Parametry GPS: 49.4713700N, 18.9859111E
Na miejscu: pyszne domowe ciasto, pamiątki (magnesy, kartki pocztowe), stoły z krzesłami oraz drewniana huśtawka na zewnątrz
Na miejscu: bufet, możliwość rozbicia namiotu, boisko do siatkówki, wyciąg narciarski, możliwość zrobienia ogniska, stoły z ławkami na zewnątrz, krokusy
W pobliżu: Schronisko na Hali Lipowskiej, Hala Pawlusia
Gdzie zajrzeć na szlaku? Oto 8 schronisk w Beskidzie Śląskim, które warto odwiedzić.
W tym wpisie podzielę się z Wami listą schronisk w Beskidzie Śląskim, do których dotarliśmy podczas naszych wycieczek po Beskidach. Katalog schronisk będę oczywiście na bieżąco uzupełniać.
Beskid Śląski jest nam wyjątkowo bliski. Miasto Bielsko-Biała, w którym mieszkamy od urodzenia, położone jest u podnóża Beskidu Małego i Beskidu Śląskiego. Już sama nazwa tych pasm przywołuje liczne, piękne wspomnienia.
Dla miłośników Beskidów – zarówno osób z górskim doświadczeniem, jak i tych, którzy dopiero odkrywają uroki wędrówek– ten region stanowi prawdziwy raj. Nie brakuje tu dużych i małych schronisk, zarówno tych należących do PTTK, jak i prowadzonych przez osoby prywatne.
Jednym z popularniejszych schronisk jest Schronisko PTTK Skrzyczne, położone na najwyższym szczycie Beskidu Śląskiego – Skrzycznem (1257 m n.p.m.). Miejsce to tętni życiem przez cały rok. Latem można spotkać tu wielu turystów, zimą natomiast kojarzy się głównie z białym szaleństwem. My natomiast najbardziej lubimy odwiedzać w Beskidzie Śląskim Schronisko Turystyczne na Koziej Górze (676 m n.p.m.), które znajduje się na terenie naszego rodzinnego miasta – Bielska-Białej.
W wielu przypadkach to nie tylko kolejne punkty na mapie, gdzie można schronić się przed deszczem czy zjeść coś dobrego. Schroniska Beskidu Śląskiego to miejsca z duszą i obszerną historią. Poza tym przy schroniskach na turystów czekają różnorodne atrakcje i niezapomniane górskie widoki.
Znam całkiem sporo osób, które, prosząc mnie o polecenie jakiejś ciekawej trasy w Beskidach, jako warunek konieczny podają obecność schroniska na proponowanej przeze mnie trasie. Wydaje mi się, że taki katalog beskidzkich schronisk wraz z linkami do szlaków prowadzących do nich może być całkiem przydatny
Zapraszam Cię w wirtualną podróż po schroniskach Beskidu Śląskiego.
Na miejscu: bufet, ławki na zewnątrz, plac zabaw dla dzieci, krąg ogniskowy
W pobliżu: wyciąg narciarski,ogród z kamieni na Klimczoku,kolej linowa Szyndzielnia, wieża widokowa na Szyndzielni,ścieżki Enduro Trails, stok narciarski Szyndzielnia, Schronisko PTTK na Szyndzielni
Na miejscu: klimatyczne wnętrze,bufet, stoły z ławkami na zewnątrz, możliwość zorganizowania imprez okolicznościowych, trasy narciarskie, kolej linowa na Soszów, beskidzka ławeczka
Tym razem przeniesiemy się w pełne uroku Małe Pieniny. Zabiorę Was na piękną wycieczkę, podczas której będzie nam towarzyszył widok na Tatry, odwiedzimy klimatyczne schronisko pod Durbaszką oraz wdrapiemy się na niesamowicie widokowy Wysoki Wierch, gdzie można odpocząć na ławeczce, rozkoszując się bez końca górską panoramą. Pierwsza część opisywanej przeze mnie trasy ze Szczawnicy nie należy do popularnych – prowadzi nią Ścieżka na Jarmutę im. księdza Jana Kozioła. Natomiast druga część to już wędrówka niebieskim szlakiem turystycznym.
We wpisie wykorzystałam zdjęcia z naszych wiosennych i jesiennych wyjść na Wysoki Wierch. Nie zabraknie w nim pienińskich krokusów oraz barwnych krajobrazów.
Trasa: Szczawnica (Ścieżka na Jarmutę imienia księdza Jana Kozioła) – Przełęcz pod Huściawą (szlak niebieski) – Schronisko pod Durbaszką – Wysoki Wierch – powrót tą samą trasą
Data: 16 października 2022 r.
Dystans: około 13 km*
Czas trwania: około 4,5 h*
Minimalne wzniesienie: 475 m
Maksymalne wzniesienie: 898 m
*w obie strony
Szczawnica parking
Jesienią wyruszyliśmy na Wysoki Wierch bezpośrednio z kwatery, którą wynajmowaliśmy w Szczawnicy niedaleko Ścieżki na Jarmutę, więc nie musieliśmy martwić się o parking.
Wiosną natomiast zdecydowaliśmy się na jednodniowy wyjazd w Pieniny. Samochód zostawiliśmy na płatnym parkingu w Szczawnicy przy ulicy Zdrojowej (szczegóły dotyczące parkingu podaję poniżej). Do interesującej nas Ścieżki na Jarmutę im. księdza Jana Kozioła musieliśmy przejść drogą asfaltową około 1,2 km.
Za całodniowy postój na tym parkingu zapłaciliśmy 25 zł. Nie wiem, jak wygląda sytuacja w pełnym sezonie, dlatego warto mieć przy sobie kilka złotych więcej. Poza tym cena parkingu może w każdej chwili ulec zmianie.
Opis szlaku zacznę od wejścia na wspomnianą Ścieżkę na Jarmutę im. księdza Jana Kozioła – przy ul. Szlachtowskiej. Poniżej podaję dokładne współrzędne GPS tego miejsca.
Początek trasy, Ścieżkę na Jarmutę im. księdza Jana Kozioła: 49.420110, 20.499988
Szlak zaczyna swój bieg przy ulicy Szlachtowej przy nieruchomości nr 13. Z głównej drogi skręciliśmy w lewo. Po 450 metrach przeszliśmy przez drewniany mostek po prawej stronie na Potoku Jarmuta. Za mostkiem kierowaliśmy się w lewo, minęliśmy ostatnie zabudowania i weszliśmy na szeroką, kamienistą ścieżkę leśną. Na początku musieliśmy pokonać krótkie podejście, a także przejść przez potok przepływający przez szlak.
Po około 400 m Ścieżka na Jarmutę im. księdza Jana Kozioła zaczęła prowadzić nas stromo w górę. Na drodze zalegało wiele luźnych kamieni.
1,3 km – Strome podejście doprowadziło nas do rozwidlenia, gdzie zgodnie z oznaczeniami wybraliśmy ścieżkę prowadzącą w lewo. Następnie wspinaliśmy się w górę rozległej polany. Jesienią podziwialiśmy stąd malownicze, kolorowe krajobrazy. Na szczycie polany znajduje się drewniana chatka. Po drodze natrafiliśmy na wiele grzybów.
1,8 km – Na górze polany (Przełęcz Klimontowska) Ścieżka na Jarmutę (794 m n.p.m.) skręciła w lewo, my natomiast skręciliśmy w prawo i dalej wędrowaliśmy szeroką, leśną drogą, która z każdym krokiem stawała się coraz bardziej stroma. Po drodze mogliśmy podziwiać uroki prawdziwej jesieni. Otaczający ścieżkę las prezentował przepięknie. Droga była tu rozjechana przez samochody.
WIDOK NA JARMUTĘ
2,2 km – Strome podejście wyprowadziło nas na kolejną rozległą polanę, z której można podziwiać pienińskie szczyty. Doskonale widoczne są stąd Trzy Korony, a w oczy rzuca się także przekaźnik na Jarmucie.
2,4 km – Na górze polany skręciliśmy w lewo i weszliśmy na niebieski szlak. Przed nami rozciągał się przyjemny odcinek prowadzący wygodną, szeroką drogą leśną.
Przełęcz pod Huściawą
2,8 km – Doszliśmy do Przełęczy pod Huściawą. Jest to wspaniały punkt widokowy na pienińskie Trzy Korony oraz Tatry. Wiosną kwitną tu piękne krokusy (szafran spiski). Można tu odpocząć na ławce. Zrobiło się tu nieco tłoczniej.
Z Przełęczy pod Huściawą czekał nas niezwykle widokowy odcinek trasy do Schroniska pod Durbaszką. Towarzyszył nam malowniczy widok na tatrzańskie szczyty. Wędrowaliśmy w górę polany.
Pieniny krokusy – Pod Huściawą
Bacówka pod Wysokim Wierchem
3,7 km – Dotarliśmy do Bacówki pod Wysokim Wierchem, gdzie kupiliśmy świeże serki. Po chwili ruszyliśmy w dalszą drogę do Schroniska pod Durbaszką. Mieliśmy do pokonania dość długie podejście prowadzące wzdłuż polany.
Po prawej stronie szlaku prowadzącego do Schroniska pod Durbaszką rozciągają się wspaniałe widoki na tatrzańskie szczyty. Po 300 metrach od bacówki szlak żółty prowadzący na Wysoki Wiech zawija w prawo. Decydujemy się najpierw dojść do Schroniska pod Durbaszką, a w drodze powrotnej wejść na Wysoki Wierch.
5 km – Skręciliśmy w lewo. Z drewnianej tabliczki dowiedzieliśmy się, że do Schroniska pod Durbaszką mamy jeszcze około 10 minut drogi. Ścieżka początkowo biegła prosto, po czym zaczęła schodzić w dół.
Schronisko pod Durbaszką
5,8 km –Górski Ośrodek Szkolno-Wypoczynkowy pod Durbaszką położony jest na wysokości 850 m n.p.m.
Z okolic Schroniska pod Durbaszką rozciąga się wspaniały widok na Pieniny, Gorce oraz Beskid Sądecki. Teren przy schronisku jest świetnie zagospodarowany – znajduje się tu taras, liczne stoły i ławki. Można odpocząć, podziwiając przy okazji piękne widoki. My zawsze zatrzymujemy się tu na dłużej. To jedno z moich ulubionych schronisk, zawsze chętnie tu wracam.
Schronisko pod Durbaszką oferuje możliwość noclegu w pokojach dwu-, trzy- oraz wieloosobowych.
Przy Schronisku pod Durbaszką spędziliśmy naprawdę sporo czasu. Uwielbiam siedzieć na dużej ławce przy schronisku i wygrzewać się w słońcu.
Następnie wróciliśmy do miejsca, o którym wspominałam powyżej – zejścia na Wysoki Wierch z widokiem na Tatry (patrz mapa, szlak żółty). Do pokonania mieliśmy strome i dość długie (mierzące 450 metrów) podejście szlakiem żółtym. Jesienią, podczas wspinaczki na Wysoki Wierch, wiał mocny wiatr, który zdecydowanie nas spowalniał.
Wysoki Wierch w Pieninach
8 km – Dotarliśmy na Wysoki Wierch (Šlachtovsky vrch). To bez wątpienia jedno z piękniejszych i przyjemniejszych miejsc w Pieninach. Można usiąść na drewnianej ławeczce i patrzeć bez końca na tatrzańskie szczyty. Przez szczyt biegnie granica słowacko-polska.
Z Wysokiego Wierchu w Małych Pieninach możemy podziwiać Trzy Korony, Tatry, szczyty należące do Gorców oraz Beskidu Wyspowego. Nazwy wszystkich szczytów można odczytać z tablicy znajdującej się na Wysokim Wierchu, która zawiera szczegółowy opis panoramy.
Wysoki Wierch wysokość
Wysoki Wierch położony jest na wysokości 898 m n.p.m.
Wysoki Wierch pieczątka
Pieczątkę z Wysokiego Wierchu znajdziecie na samym szczycie, dokładnie w małym drewnianym domku wiszącym na słupie, z białą tabliczką oznaczającą Wysoki Wierch. Dodatkowo wbiliśmy pieczątkę do naszych książeczek w Schronisku pod Dubraszką.
Wysoki Wierch zdjęcia
Po powrocie do kwatery rozkoszowaliśmy się, siedząc na tarasie, ostatnimi promieniami zachodzącego słońca. To był piękny dzień!
Na pewno jeszcze nieraz wrócimy w te strony i wybierzemy się na widokowy Wysoki Wierch 💛