Jeśli spędzacie urlop w południowej Polsce w okolicach miasta Żywiec koniecznie wybierzcie się z wizytą do tamtejszego Zabytkowego Parku Habsburgów, w którym poza miłym spacerkiem, odpoczynkiem na łonie natury, czeka na Was sporo atrakcji. Warto wybrać się tu z dziećmi. W żywieckim parkudziała stajnia miejska i mini zoo, możecie tu spotkać całkiem sporo zwierzątek. Można poobserwować je z bliska. Nam udało się zobaczyć m.in. owcę kameruńską, daniela zwyczajnego, konie, dzika, kangura, pawie, gęsi. Na terenie parku znajdują się również Pałac Habsburgów, Muzeum Miejskie w Żywcu – Stary Zamek, Ławeczka Alicji Habsburg, Park Miniatur, tężnia solankowa. Od niedawna można tu także znaleźć jedną z beskidzkich ławeczek.
Park Zamkowy w Żywcuzostał założony w 1712 roku, jego powierzchnia to aż 26 ha. Rozciąga się wokół Starego Zamku i stanowi część dawnej rezydencji rodu Habsburgów. W parku nie brakuje alejek, stawów, zabytkowych budowli, takich jak Domek Chiński, mostków, ławeczek, na których można odpocząć, podziwiając uroki tego miejsca. W żywieckim parku jest naprawdę sporo cienia, latem można tu znaleźć chwilę wytchnienia od słońca. Poza tym na terenie parku można spotkać łabędzie nieme, kaczki krzyżówki, a także kaczki mandarynki. Pamiętajcie, aby nie dokarmiać ptactwa wodnego chlebem. Jeśli chcecie sprawić radość kaczkom lub łabędziom, zabierzcie ze sobą ziarna.
Na wiosnę w parku udało się nam natknąć na przebiśniegi, zawilce i krokusy. Jesienią miejsce to jest wyjątkowo kolorowe, można zrobić tu w tym czasie naprawdę piękne zdjęcia. Zimą, gdy park pokrywa biała pierzynka, również jest tu uroczo i warto się wybrać na spacer. W tym okresie jest tu zdecydowanie mniej ludzi. Nasz syn, gdy był młodszy, uwielbiał podziwiać krajobrazy żywieckiego parku z sanek.
W weekendy i dni wolne Park w Żywcu tętni życiem. Można tu spotkać wielu spacerowiczów, miejsce to chętnie odwiedzają rodziny z dziećmi.
Park Żywiec godziny otwarcia
Park w Żywcu jest otwarty dla spacerowiczów codziennie w godzinach od 5:00 do 23:00.
Park Żywiec parking
Bezpłatny parking znajduje się tuż przy wejściu na teren Parku Zamkowego w Żywcu oraz przy Amfiteatrze pod Grojcem, przy ulicy Wincentego Witosa. Jest to również doskonały punkt startowy na szlak żółty prowadzący na Mały Grojec i Średni Grojec w Żywcu.Opis szlaku żółtego znajdziecie tutaj: Mały Grojec i Średni Grojec Żywiec – szlak żółty
Parametry GPS, Park w Żywcu parking: 49.6817089N, 19.2021983E
Serdecznie zapraszam do obejrzenia obszernej fotogalerii z Parku Zamkowego w Żywcu 🙂
Park Żywiec mini zoo
Jedną z największych atrakcji dla dzieci w Parku w Żywcu jest ogólnodostępne mini zoo, w którym można z bliska obserwować najróżniejsze zwierzęta i ich zachowania. Można tu spotkać m.in. daniela zwyczajnego, owcę kameruńską, owcę św. Jakuba, osły, konie, pawie, perliczki, indyki, kilka gatunków papug, króliki oraz myszoskoczki. Mieszkańcy mini zoo są przyjaźnie nastawieni do odwiedzających. Niektóre z nich są bardzo kontaktowe i szukają uwagi.
Wejście na teren mini zoo w Parku w Żywcu jest bezpłatne.
WAŻNE! Mini zoo jest nieczynne w poniedziałki. Jak przeczytałam na tabliczce, jest to dzień przeznaczony na odpoczynek dla mieszkańców żywieckiego mini zoo.
W pozostałe dni mini zoo jest czynne do godziny 17:00.
Poniżej prezentuję zdjęcia zrobione podczas kilku wizyt w mini zoo w Żywcu.
Park Żywiec tężnia solankowa
Park Żywiec zdjęcia
Park Żywiec Domek Chiński
W samym sercu żywieckiego parku stoi niezwykle ciekawa i nietypowa budowla w stylu chińskim. Jak możemy przeczytać na Wikipedii, Domek Chiński został wzniesiony na terenie Parku Zamkowego w drugiej połowie XVIII wieku i ma status zabytku. W sezonie letnim działa tu restauracja, a na zewnątrz można usiąść przy stolikach. Niestety, w dniu naszej wycieczki restauracja była nieczynna.
Park Żywiec krokusy i przebiśniegi
W sąsiedztwie Domku Chińskiego w Żywcu natrafiliśmy na urocze, wiosenne krokusy i przebiśniegi.
Park Żywiec beskidzka ławeczka
Park Miniatur w Parku w Żywcu
Podczas naszej ostatniej wycieczki po żywieckim parku (3 kwietnia 2025 r.) Park Miniatur był nieczynny do odwołania z powodu usuwania szkód po wichurze.
Ławeczka Alicji Habsburg w Żywcu
Pałac Habsburgów i Muzeum Miejskie w Żywcu – Stary Zamek
Szukacie pomysłu na ciekawą wycieczkę rowerową? Wspaniale się składa! W dzisiejszym wpisie przedstawię Wam trasę, którą przejechaliśmy rok temu w maju. Wybraliśmy się do Koniakowa, gdzie rozpoczęliśmy naszą majową przejażdżkę zielonym szlakiem rowerowym. Naszym celem była gigantyczna huśtawka na Wałach w Słowacji. Miejsce to znajduje się w niedalekiej odległości od Trójstyku granic w Jaworzynce. Trasa w jedną stronę ma około 10 kilometrów. Są na niej odcinki prowadzące drogami, na których można spotkać samochody. Nie są to jednak szczególnie ruchliwe drogi. Nie brakuje także odcinków prowadzących przez las, gdzie warto mieć już doświadczenie w trudniejszym terenie. My bardzo miło wspominamy tę trasę i na pewno jeszcze kiedyś na nią wrócimy.
Trasa: Koniaków (zielony szlak rowerowy) – Zapasieki Górne – Jaworzynka (szlak żółty) – Mały Szaniec – Wały – Huśtawka na Wałach – powrót tą samą trasą
Data wycieczki: 16 maja 2024
Dystans: około 20 km*
Czas trwania: około 3 godz.* (z dziesięcioletnim dzieckiem)
Minimalne wzniesienie: 490 m
Maksymalne wzniesienie: 701 m
Różnica wzniesień: 405 m
*w obie strony
KONIAKÓW ZIELONY SZLAK ROWEROWY
Naszą wycieczkę zaczęliśmy w Koniakowie, zaraz na początku drogi leśnej, tuż przed zakazem wjazdu. Można stąd wybrać się także niebieskim szlakiem na Trojak.
Dodam, że w pobliżu nie ma wyznaczonego parkingu, a miejsca trzeba szukać na własną rękę.
PARAMETRY GPS, KONIAKÓW ZIELONY SZLAK ROWEROWY: 49.535346, 18.953201
Minęliśmy znak informujący, że wjeżdżamy na drogę leśną, i kontynuowaliśmy jazdę szeroką, wygodną asfaltową drogą. W okolicy nie było żywej duszy.
Po przejechaniu 500 m skręciliśmy w prawo, zjeżdżając z drogi asfaltowej na utwardzoną drogę leśną. Tędy prowadzi zielony szlak do Jaworzynki (2 h). Na tym odcinku trasy nie brakowało błota, licznych dziur, połamanych gałęzi i wertepów. Droga miejscami prowadziła w dół.
JAWORZYNKA
0,8 km – Wyjechaliśmy z lasu i początkowo przez chwilę poruszaliśmy się jeszcze utwardzoną drogą, po czym wjechaliśmy na wygodną drogę asfaltową, która lekko wznosiła się pod górę. Jechaliśmy wzdłuż obszernej polany, wśród której nie brakowało także zabudowań. Po drodze mogliśmy podziwiać szczyt Ochodzita (895 m n.p.m.), leżącą w Koniakowie. Droga ta nie należała do ruchliwych.
OCHODZITA W KONIAKOWIE
ZAPASIEKI GÓRNE, JAWORZYNKA
3 km –Wjechaliśmy do przysiółka Zapasieki Górne w Jaworzynce. Przez chwilę jechaliśmy pod górę, by następnie stromo zjeżdżać w dół. Na drodze mijały nas pojedyncze samochody. Jadąc, podziwialiśmy malownicze widoki na okoliczne góry. Niebo było coraz bardziej zachmurzone.
5,7 km – Z głównej drogi skręciliśmy w lewo, minęliśmy kilka zabudowań, a następnie czekał nas krótki podjazd. Minęliśmy ogrodzenie ostatniego zabudowania w okolicy i wjechaliśmy na drogę leśną, która początkowo była prosta i niewymagająca. Po około 200 m droga zmieniła się w ścieżkę i zaczęła prowadzić nas stromo w dół. Na zielonym szlaku nie brakowało połamanych gałęzi i luźno leżących kamieni. Były odcinki, na których na chwilę zeszliśmy z rowerów i prowadziliśmy je. Ten odcinek trasy szczególnie przypadł do gustu naszemu synkowi, który uwielbia jazdę po wyboistych ścieżkach.
6,9 km – Zielony szlak odbił w lewo, aby po około 80 metrach skręcić w prawo. Wyjechaliśmy na szeroką drogę, przejechaliśmy przez mostek nad potokiem Czadeczka, za którym skręciliśmy w lewo. Przed nami była już ostatnia prosta do przejścia granicznego w Jaworzynce. W tym miejscu ruch samochodów był nieco większy.
JAWORZYNKA – PARKING LEŚNY
7,6 km –Dojechaliśmy do bezpłatnego parkingu w Jaworzynce, który świecił pustkami. Przy parkingu znajduje się drewniana wiata turystyczna (altanka), stojaki na rowery oraz tablica z mapą i ciekawymi punktami w okolicy. Tuż obok płynie potok Czadeczka.
Zgodnie z oznaczeniem żółtego szlaku rowerowego z parkingu kierowaliśmy się prosto. Z asfaltu wjechaliśmy na szeroką, utwardzoną drogę prowadzącą tuż obok potoku Czadeczka.
Przejechaliśmy zaledwie 100 metrów od parkingu i skręciliśmy w prawo. Czekał nas krótki, ale dość stromy podjazd. Po pokonaniu wzniesienia jechaliśmy przez około 300 metrów wąską, utwardzoną ścieżką.
8 km – wjechaliśmy na leśną ścieżkę, która prowadziła stromo w dół. Zdecydowaliśmy się zejść z rowerów i bezpiecznie sprowadzić je na dół.
JAWORZYNKA – CZADECZKA KOTELNICA
Po pokonaniu stromego zejścia naszym oczom ukazała się tabliczka z napisem: ’Jaworzynka – Czadeczka Kotelnica’, a także tabliczka wskazująca granicę państwa. Po chwili znaleźliśmy się po stronie słowackiej.
GRANICA PAŃSTWA I CZERNE, CZADECZKA (ČIERNE, ČADEČKA)
Po słowackiej stronie minęliśmy kolejną tabliczkę z napisem: Čierne, Čadečka (wieś Čierne, potok Čadeczka). Dowiedzieliśmy się, że miejsce to położone jest na wysokości 490 m n.p.m.
Następnie wąska ścieżka doprowadziła nas do stromego wjazdu na drogę. Wyprowadziliśmy rowery i skręciliśmy w prawo, skierowaliśmy się w górę asfaltowej drogi wiodącej wzdłuż drogi D3. Z tego odcinka trasy rozpościerały się widoki na Beskid Śląski. Widać było stąd doskonale wspomniany już we wpisie szczyt Ochodzita.
8,6 km – stromy podjazd doprowadził nas do żółtej bramki wjazdowej, za którą pożegnaliśmy asfalt i wjechaliśmy na wspinającą się w górę polną ścieżkę. To był naprawdę wymagający podjazd.
MAŁY SZANIEC (MALÉ ŠANCE)
8,9 km – Następnym punktem naszej rowerowej wycieczki był Mały Szaniec, wznoszący się na wysokość 565 m n.p.m. Do dyspozycji turystów są tu ławeczki, mapa z tablicą informacyjną, a także drewniany stojak na rowery. Rozpościerają się stąd widoki na stronę słowacką oraz drogę D3. W maju miejsce to prezentowało się pięknie, a zieleń świeżej, wiosennej trawy dodawała mu uroku. Zrobiliśmy sobie tutaj dłuższą przerwę. Przed nami był ostatni podjazd asfaltem do gigantycznej huśtawki na Wałach.
WAŁY (VALY)
9,6 km – Po prawej stronie asfaltowej drogi znajduje się drewniana ławeczka z przepięknym wizerunkiem wilka oraz tablica informacyjna z mapą. Przed nami pozostało do pokonania ostatnie 50–100 metrów do gigantycznej huśtawki na Wałach.
HUŚTAWKA NA WAŁACH (HOJDAČKA NA VALOCH)
9,7 km – Dojechaliśmy do gigantycznej huśtawki na Wałach, której konstrukcja ma około dwanaście metrów wysokości. Może pomieścić kilka osób jednocześnie i jest idealnym miejscem do podziwiania zjawiskowych zachodów słońca. Widoki roztaczające się z jej okolic zapierają dech w piersiach, można stąd dostrzec malownicze tereny Skalité i Čierne.
Ach! Co to była za wycieczka rowerowa… ❤ Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości ją powtórzymy. Co prawda deszcz nas nie oszczędził w drodze powrotnej do Koniakowa – nieźle nam dolało. Za to, stojąc samochodem w korkach w Szczyrku, mogliśmy podziwiać przepiękną tęczę, która była wisienką na torcie na koniec dnia.
Sprawdź koniecznie moje inne propozycje wycieczek rowerowych po Beskidach: BESKIDY NA ROWERZE
Pilsko, książę Beskidów – góra, na którą chętnie wracamy… Pilsko to drugi co do wysokości szczyt w polskich Beskidach, po Babiej Górze (1725 m n.p.m.). Cisza, spokój i fantastyczne widoki. To była nasza kolejna wyprawa na Pilsko. Tym razem, dla urozmaicenia obraliśmy całkiem inną trasę. Wrażenia również były zupełnie inne. Na szlaku były kamienie, skały, wysoka kosodrzewina, a syn pokonał trasę na własnych nogach. Wtedy – początek kwietnia, wczesna wiosna – na szlaku masa śniegu, lód… no i wózek. Na Pilsko „zimą” ruszaliśmy żółtym szlakiem z Korbielowa.
Trasa: Przełęcz Glinne (szlak niebieski) – Las Suchowarski (rozwidlenie szlaków czerwonego i niebieskiego) – Góra Pięciu Kopców – Pilsko – Góra Pięciu Kopców (szlak żółty) – Hala Słowikowa – Hala Miziowa – Schronisko PTTK na Hali Miziowej (szlak czerwony) – Las Suchowarski (połączenie szlaków czerwonego i niebieskiego) – Przełęcz Glinne
Data: 28 sierpnia 2018
Dystans: 13.79 km*
Czas trwania: około 6:00 h (z czteroletnim dzieckiem)
Minimalne wzniesienie: 840 m
Maksymalne wzniesienie: 1596 m
Parametry z aplikacji endomondo
*w obie strony
Parking Przełęcz Glinne
Wyjazd w Beskidy ponownie wymagał od nas szybkiego zebrania się z łóżka. Pobudka o 4:00 rano, pakowanie i w drogę. Nasz cel: przejście graniczne znajdujące się na Przełęczy Glinne w Korbielowie. Na miejscu, tuż obok pętli autobusowej PKS, znajduje się niestrzeżony parking, który od marca 2019 roku jest płatny.
Aby wejść na interesujący nas szlak, musimy przejść na drugą stronę ulicy. Od razu wchodzimy do lasu. Ruszamy niebieskim szlakiem, biegnącym wzdłuż polsko-słowackiej granicy. Idziemy razem ze szlakiem czerwonym, prowadzącym do Schroniska PTTK na Hali Miziowej.
W dniu naszej wyprawy na Pilsko w lesie nie brakowało wilgoci, rosy i oczywiście błota. Było rześko, bardzo rześko…
Nasz syn po trzech minutach wędrówki wyglądał jak błotny potworek. Poza tym droga była wygodna i prosta. Wokół – cisza, przeplatana śpiewem ptaków. A na niebieskim szlaku – ani żywej duszy.
Mamy za sobą 1,9 kilometra i zaczyna się pierwsze, dość strome podejście, mierzące około 100 metrów. Następnie znowu idziemy prostą, leśną drogą. Na szlaku nadal błoto… Po 300 metrach droga ponownie zaczyna piąć się ku górze.
3,20 km naszej wędrówki, Las Suchowarski i rozwidlenie szlaków: czerwonego z niebieskim. Drogowskaz wskazuje, że skręcając w prawo, kierując się szlakiem czerwonym, dotrzemy po 45 minutach do schroniska na Hali Miziowej. My kierujemy się jednak prosto, niebieskimi znakami na Górę Pięciu Kopców. Do pokonania mamy niejedną przeszkodę w postaci korzeni, kamieni, a nawet połamanego drzewa.
Jak to przy dziecku, nie brakuje przystanków na żądanie. „Mamo, tato! Chcę odpocząć, chcę jeść, chcę pić!” i tak co chwilkę 😄 Pora uzupełnić energię i zjeść pyszne ciacho, które na górskim szlaku ma niepowtarzalny smak.
Droga cały czas pnie się w górę. Maszerujemy tunelem z borówek. Na tym odcinku spotykamy starsze małżeństwo (przed osiemdziesiątką), które nie ukrywa zachwytu naszym czterolatkiem maszerującym na szczyt Pilska. Pani nazwała naszego synka „SUPER BOHATEREM” 🙂 Muszę przyznać, że my również nie dowierzaliśmy… Starsi państwo naprawdę świetnie radzili sobie w górskim terenie. Mam nadzieję, że w przyszłości będę z mężem w takiej świetnej formie, jak to przeurocze małżeństwo. Po 4,5 kilometra naszym oczom ukazuje się wzniesienie skalne, które z dołu robi wrażenie. Trzeba się troszkę nagimnastykować, żeby je pokonać.
Wdrapujemy się na górę. Wchodzimy na urokliwą polanę, na której nie brakuje krzewów borówek oraz kwiatów wierzbówki kiprzycy, która wzbogaca krajobraz. Jako ciekawostkę dodam, że kwiaty wierzbówki kiprzycy są najczęściej spotykane w Tatrach. Największe skupiska tych pięknych roślin widzieliśmy na Hali Gąsienicowej
Z tego miejsca podziwiamy również pierwsze górskie krajobrazy.
Idziemy wśród kosodrzewiny. Aplikacja wskazuje, że od parkingu na Przełęczy Glinne przeszliśmy 5 kilometrów i zdobywamy szczyt polskiego Pilska (Górę Pięciu Kopców).
Góra Pięciu Kopców – Pilsko 1535 m n.p.m.
Od właściwego, słowackiego szczytu Pilska dzieli nas jeszcze 10 minut drogi. Piszę o tym, ponieważ sporo osób nie ma zielonego pojęcia, że to nie koniec wędrówki. A naprawdę warto się wysilić i podejść na szczyt, który oferuje nam bogatszą panoramę. Choćby o Orawę oraz (przy dobrej widoczności) Tatry. Po krótkiej przerwie na kocu i zjedzeniu posiłku, ruszamy zielonym szlakiem w kierunku właściwego szczytu Pilska.
Wędrujemy 'chodnikiem’ między kosodrzewiną. Jesteśmy w szoku, że jest ona taka duża. W kwietniu musiało tu zalegać ponad metr śniegu, ponieważ wystawały tylko czubki kosodrzewiny. Miałam wrażenie, że jestem w całkiem innym miejscu.
Pilsko 1557 m n.p.m.
Ze szczytu rozciąga się rozległa panorama. Możemy podziwiać Beskidy Zachodnie, Tatry, góry słowackie, Orawę oraz wschodnie szczyty Sudetów. Jak zawsze, na szczycie jest wietrznie – otwarta przestrzeń robi swoje. Dodam również, że pogoda zmienia się tu diametralnie, dlatego warto być zaopatrzonym w dodatkową odzież wierzchnią oraz przeciwdeszczową. Ludzi było naprawdę mało, był moment, kiedy byliśmy całkiem sami na Pilsku.
Krzyż, ołtarz polowy, Msza Święta na Pilsku
Na szczycie Pilska znajduje się charakterystyczny, drewniany krzyż oraz ołtarz polowy. Został on postawiony przez mieszkańców słowackiej wsi Mutne. Co roku, w lipcu, odprawiana jest tu msza święta przez proboszcza tej właśnie wsi.
Mieliśmy okazję uczestniczyć we Mszy Świętej odprawianej w języku słowackim na Pilsku, w dniu 26 lipca 2019 roku.
Nasz synuś uciął sobie słodką drzemkę podczas Mszy Świętej na Pilsku.
Po zrobieniu kilku zdjęć postanawiamy wracać na Górę Pięciu Kopców. Wiatr sprawiał, że było dość chłodno, a dodatkowo nadciągnęły chmury, które zasłoniły słońce. Maszerujemy zielonym szlakiem między kosodrzewiną, lekko schodząc w dół.
W planach mieliśmy zejście do Schroniska PTTK na Hali Miziowej szlakiem czarnym (tak jak w kwietniu). Zauważyłam jednak żółty szlak (6,5 kilometra), którym jeszcze nie mieliśmy okazji iść na Halę Miziową. Bez zastanowienia skręciliśmy w prawo i ruszyliśmy w nieznane. Uwielbiam przemierzać nowe szlaki – nigdy nie wiadomo, co nas czeka za zakrętem. To był bardzo dobry wybór. Żółty szlak jest atrakcyjny i wymagający.
Jako ciekawostkę dodam, że po prawej stronie, tuż przy żółtym szlaku, znajduje się krzyż. Jak się okazuje, został on postawiony ku pamięci żołnierza kampanii wrześniowej, Franciszka Basika, który poległ za ojczyznę 1 września 1939 roku u zbocza Góry Pięciu Kopców.
Przez całą drogę schodzimy stromo w dół. Żółty szlak nie należy do najłatwiejszych, nie brakuje skał i korzeni. Momentami jest bardzo stromo i wąsko.
Praktycznie przez cały czas drogę urozmaicają nam zachwycające widoki. Świeżutkie powietrze, śpiew ptaków, praktycznie pusty szlak – mi, nie potrzeba nic więcej do szczęścia…
W powietrzu było już czuć jesień. Liście nieśmiało nabierały żółtych barw… Na krzakach nie brakowało pomarańczowej jarzębiny. Powoli witamy wrzesień. Och, jak ja nie mogę się już doczekać pełni jesieni na górskich szlakach!
Mamy okazję zobaczyć paralotniarza, który 'zlatuje’ wprost ze szczytu Pilska… Och… jaki szczęściarz, pomyślałam…
Cały czas schodzimy stromo w dół. Momentami trzeba bardzo uważnie stawiać kroki. Na szlaku mamy do pokonania liczne głazy. Dla naszej pociechy to całkiem niezła przygoda.
Przeszliśmy żółtym szlakiem około półtora kilometra i naszym oczom ukazało się Schronisko na Hali Miziowej. Przed nami ostatnia prosta i jesteśmy na miejscu (jupi).
Hala Miziowa – Schronisko na Hali Miziowej
Docieramy na Halę Miziową, która położona jest na wysokości około 1330 m n.p.m. Jest to najwyżej usytuowane schronisko w polskich Beskidach. Oferuje turystom noclegi (90 miejsc) oraz kuchnię domową. Na terenie schroniska działa restauracja oraz bar szybkiej obsługi. Jest nawet sala konferencyjna. Oczywiście w schronisku wbijamy pieczątki do książeczek akcji „Zdobywamy Szczyty dla Hospicjum” oraz nabywamy kolejną odznakę turystyczną dla naszego Smyka.
W sierpniu 2018 roku obok schroniska działał grill bar (w budynku starego schroniska), z którego w okresie letnim zapachy unosiły się nad całą halą. Niestety, pod koniec roku 2018 (21 grudnia) budynek spłonął.
Zdjęcie zrobione 28 sierpnia 2018 rokuZdjęcie zrobione 26 lipca 2019 roku
Byliśmy zaskoczeni małą ilością ludzi przy schronisku. Było naprawdę spokojnie i kameralnie. Naszego synka najbardziej ucieszył potoczek płynący nieopodal grill baru. Bez wahania rozłożyliśmy koc na brzegu potoku i wygrzewaliśmy się w słońcu. Syn nie odpoczywał… bawił się w najlepsze w potoku. Zastanawiam się, skąd on bierze tyle energii.
Z okolic schroniska na Hali Miziowej doskonale widać Królową Beskidów – Babią Górę. Zimą to miejsce tętni życiem. Dzieje się tak za sprawą licznych wyciągów narciarskich. To istny raj dla osób kochających zimowe szaleństwo. Podczas naszej zimowej wyprawy na Pilsko spotkaliśmy grupkę sympatycznych ludzi zdobywających szczyt na skiturach.
Zdjęcie z kwietniowej wyprawy i Królowa Beskidów – Babia Góra w tle
Od schroniska kierujemy się szlakiem czerwonym. Schodzimy bardzo stromo w dół, obok wyciągu narciarskiego.
Po pokonaniu stromego zejścia skręcamy w prawo. Przechodzimy około 200 metrów i wchodzimy do lasu. Od tego momentu znajdujemy się w Rezerwacie Przyrody Pilsko. Droga jest przyjemna, momentami trochę mroczna. Na 9. kilometrze mamy do pokonania 250-metrowe podejście.
Dalej idziemy przez las. Do pokonania mamy jeszcze niecałe półtora kilometra. Dochodzimy do miejsca, w którym łączą się szlaki: nasz czerwony i niebieski, którym ruszaliśmy rano z Przełęczy Glinne. Drogowskazy w tym miejscu wskazują nam jeszcze 30 minut drogi do Przełęczy Glinne.
Przez cały ten czas ścieżka prowadzi stromo w dół. Oczywiście trzeba zachować ostrożność. Po całym dniu spędzonym na szlaku, o godzinie 17:40 docieramy na parking na Przełęczy Glinne. Do domu wracamy naładowani pozytywną energią i z porządną dawką wspaniałych wspomnień.
Podsumowanie
Pilsko zachwyca o każdej porze roku… Zarówno w zielonej, jak i białej odsłonie budzi wiele emocji. Nie warto ograniczać się do jednego wyjścia na ten wspaniały szczyt. Białe Pilsko to niesamowita przestrzeń, której nie da się opisać słowami. Odnosi się wrażenie, że jest się na zupełnie innym szczycie. Zimą zdobycie Pilska jest nieco trudniejsze, mimo to wysiłek jest wart zachodu. Zachęcam do zobaczenia, jakie fantastyczne warunki panowały na Pilsku w lutym – OPIS TUTAJ: Zimowy szlak na Pilsko
Góry uczą smaku rzeczy prostych, takich, których nie doceniamy. S.Biel
To był deszczowy i dość chłodny wiosenny dzień. Mimo to zdecydowaliśmy się na wycieczkę na najwyższy szczyt Gorców – Turbacz. Tym razem wybraliśmy niebieski szlak z Poręby Wielkiej (przysiółek Koninki), który jest bardzo ciekawy, ale momentami również wymagający. Na trasie znajduje się kilka krótszych i dłuższych podejść. Różnica wysokości na niebieskim szlaku wynosi około 754 m. Wejście na Turbacz tym szlakiem zajmuje około trzy godziny.
Nam ten szlak bardzo przypadł do gustu, nie ma na nim miejsca na nudę. Oczywiście liczyliśmy na to, że zobaczymy krokusy, i tak się też stało. Mijaliśmy kilka miejsc, w których kwitło ich całkiem sporo. Naprawdę warto wybrać się tu wiosną. Na trasie nie spotkaliśmy zbyt wielu turystów, natomiast przy samym schronisku, jak i w jego wnętrzu, było już dość tłoczno.
Trasa: Poręba Wielka, przysiółek Koninki parking (szlak niebieski) – Polana Oberówka – Potok Turbacz – Szałasisko – Suchy Groń – Polana Średnie – Czoło Turbacza – Hala Turbacz – Schronisko na Turbaczu – powrót tą samą trasą
Data wycieczki: 2 maja 2021
Dystans: 13,3km*
Czas trwania: 5h*
Minimalne wzniesienie: 632 m
Maksymalne wzniesienie: 1281 m
*w obie strony
Poręba Wielka, przysiółek Koninki parking przy szlaku niebieskim na Turbacz
Kierowaliśmy się w stronę Mszany Dolnej, a po chwili dojechaliśmy do Poręby Wielkiej (Koninki). Samochód zostawiliśmy tuż przy niebieskim szlaku na Turbacz. Do dyspozycji turystów jest tu duży, płatny parking.
Cennik: w 2021 roku cena za parking wynosiła 20 zł, w 2024 roku było to już 30 zł.
Parametry GPS parkingu, Poręba Wielka, niebieski szlak na Turbacz: 49.584506, 20.084032
Szlak niebieski na Turbacz
Z parkingu ruszyliśmy w stronę mostku widocznego na zdjęciu. Zaraz za mostkiem, po lewej stronie drogi, znajduje się kasa Gorczańskiego Parku Narodowego, w której należy zakupić bilety.
bilet normalny – [CENNIK_GORCZANSKI_NORMALNY] zł
bilet ulgowy – [CENNIK_GORCZANSKI_ULGOWY] zł
Początkowo szliśmy szeroką, asfaltową drogą. Deszcz padał dość mocno, plecaki dość szybko były całe mokre. A dzień wcześniej był taki piękny dzień! Ale taka pogoda też ma swój klimat. Po chwili dotarliśmy do bramy Gorczańskiego Parku Narodowego. Z drogowskazu dowiedzieliśmy się, że na Turbacz czeka nas około 2 godziny i 50 minut drogi. Po 450 metrach niebieski szlak skręcił w lewo. Asfalt się skończył, a dalej wędrowaliśmy szeroką, wygodną, lekko kamienistą drogą. Droga momentami prowadziła lekko pod górę.
Polana Oberówka – miejsce biwakowe
900 m – Mijamy Polanę Oberówka, na której znajduje się pole namiotowe i miejsce biwakowe przygotowane z myślą o turystach. Jest tu zadaszona wiata turystyczna, drewniane stoliki z ławkami oraz toalety typu Toi-Toi.
1 km – Przeszliśmy przez mostek i kontynuowaliśmy wędrówkę wygodną, kamienistą drogą. Po 100 metrach od mostku niebieski szlak skręcił w prawo. Zeszliśmy z wygodnej drogi i zaczęliśmy wspinać się dość stromo pod górę. Po chwili szlak ponownie skręcił w prawo. Ścieżka jest tu doskonale przygotowana, z drewnianymi schodkami z belek. Moje pierwsze skojarzenie – jak na czerwonym szlaku na Babią Górę. W dniu naszej wycieczki drewniane elementy były bardzo śliskie z powodu padającego deszczu.
1.4 km – Ostry skręt niebieskiego szlaku w lewo. Po około 200 metrach drewniane schody stawały się coraz bardziej strome. Deszczowe dni w lesie mają swój niepowtarzalny klimat…
1,5 km – Ostry skręt niebieskiego szlaku w prawo. Na tym odcinku nie brakowało zakosów.
Na niebieskim szlaku pojawiły się bardzo strome i śliskie schody. Na tym odcinku nasz syn musiał naprawdę wysoko podnosić nogi. Schody skończyły się na 1,7km.
Po około 50 metrach przecięliśmy drogę, przez którą biegnie szlak rowerowy (oznaczony na czerwono) oraz szlak konny (oznaczony na pomarańczowo). Przed nami pozostały do pokonania ostatnie drewniane stopnie i mierzące około 100 metrów podejście, które wyprowadziło nas na polanę.
1,8 km – Wyszliśmy na polanę, gdzie napotkaliśmy pierwsze tego dnia pierwsze gorczańskie krokusy! Zrobiliśmy tu krótką przerwę na odpoczynek. Syn obserwował mysz, która znalazła schronienie w konarze powalonego drzewa. Po chwili ruszyliśmy w górę polany – zalegało na niej naprawdę sporo błota (stuptuty okazały się niezwykle przydatne), przez co było ślisko. Po około 100 metrach weszliśmy w las. Ten odcinek szlaku niebieskiego nie był wymagający – miał raczej charakter spacerowy.
2.60 km – Na niebieskim szlaku czekało nas kolejne strome podejście, wzmocnione drewnianymi elementami. Następnie weszliśmy na łagodną, wygodną leśną drogę, która miejscami opadała w dół. Doprowadziła nas ona do drewnianej kładki, za którą szlak znów zaczął lekko wznosić się pod górę. Wędrowaliśmy przez piękny, bukowy las. Muszę przyznać, że niebieski szlak zaskakuje różnorodnością, nie ma na nim miejsca na nudę.
Niebieski szlak ponownie zaczął piąć się w górę. Na trasie pojawił się śnieg, a z każdym przebytym kilometrem było go coraz więcej.
Suchy Groń
3.2 km – Strome podejście było już za nami. Minęliśmy szczyt Suchy Groń (sprawdź to) położony na 1043 m n.p.m. Szło się wygodnie – droga była prosta i niewymagająca.
Polana Średnie krokusy
3,50 km – Weszliśmy na obszerną Polanę Średnie, położoną na wysokości ponad 1000 m n.p.m. Zalegało tu jeszcze sporo śniegu, który jednak nie przeszkadzał krokusom w kwitnieniu – było ich naprawdę dużo. Do Schroniska pod Turbaczem mieliśmy stąd jeszcze około godzinę drogi. Na Polanie Średnie znajduje się stolik z ławeczkami. Żałowaliśmy, że pogoda nam nie dopisywała, bo na pewno zatrzymalibyśmy się tu na dłużej. Mroźny wiatr jednak nie zachęcał do odpoczynku. Przy sprzyjających warunkach można stąd podziwiać szczyty Beskidu Wyspowego.
Wydeptana na Polanie Średnie ścieżka stopniowo wprowadziła nas w las. Początkowo leśna droga była łagodna i wygodna. Przeszliśmy po drewnianej kładce, a po około 100 metrach niebieski szlak zaczął stromo piąć się w górę. Szlak był oblodzony i miejscami ciężko się szło. Kolejnym punktem naszej wędrówki była mała polanka pod Czołem Turbacza.
Polana pod Czołem Turbacza
4,7 km – Doszliśmy do kolejnej polany na niebieskim szlaku – polany położonej na wysokości około 1200 m n.p.m. Rozciągają się stąd wspaniałe widoki na część Beskidu Wyspowego. Z tablicy informacyjnej dowiedzieliśmy się, że teren ten to Gorczańska Ostoja Głuszca. Z drogowskazu dowiedzieliśmy się, że do Schroniska na Turbaczu pozostało jeszcze około 35 minut marszu.
Następnie ruszyliśmy w górę polany – podejście było dość strome.
Po wdrapaniu się na szczyt polany niebieski szlak wszedł do lasu. Naszym kolejnym celem było Czoło Turbacza. Początkowo ścieżka była łagodna, jednak z czasem stawała się coraz bardziej wymagająca.
Czoło Turbacza krokusy
5,2 km – Doszliśmy na szczyt Czoło Turbacza, który leży na wysokości 1258 m n.p.m. Tutaj również można odpocząć przy drewnianym stoliku. Przy dobrej widoczności da się stąd podziwiać szczyty Beskidu Wyspowego, w tym jego najwyższy szczyt – Mogielicę. Na polanie szczytowej nie brakowało mieniących się szafranów spiskich. Rosły tu fioletowe krokusy, a między nimi można było dostrzec także białe. Na początku zejście na polanę jest skalne, króciutkie na kilka metrów. Dalej kierowaliśmy się wzdłuż polany; do Schroniska na Turbaczu mieliśmy jeszcze około 20 minut drogi.
Hala Turbacz
Tuż pod Czołem Turbacza weszliśmy na kolejną obszerną gorczańską polanę. Hala Turbacz, położona ponad 1200 m n.p.m., jest miejscem, na którym znajduje się Ołtarz Papieski z pamiątkową tablicą.
Z Hali Turbacz kierowaliśmy się szeroką i wygodną drogą leśną w kierunku Schroniska na Turbaczu.
HALA TURBACZ OŁTARZ PAPIESKI
Schronisko na Turbaczu
6,6 km – Dotarliśmy do Schroniska na Turbaczu. Jak już wspomniałam, było tu o wiele tłoczniej niż na szlaku. Mimo to zdecydowaliśmy się wejść do środka, ogrzać się i zamówić coś do zjedzenia. Budynek schroniska jest naprawdę duży i oferuje sporo miejsca do dyspozycji turystów.
Schronisko PTTK im. Władysława Orkana na Turbaczu leży tuż przy granicy Gorczańskiego Parku Narodowego, na wysokości 1283 m n.p.m. Znajduje się na skraju Polany Wolnica, która jest częścią Hali Długiej. Z okolic budynku schroniska można podziwiać widoki na Pieniny i Tatry (Tatry Bielskie z Hawraniem, Tatry Wysokie z Łomnicą, Gerlachem, Wysoką i Świnicą, Kasprowy Wierch, Bystrą, Banówką).
Ze względu na kiepską pogodę tym razem zrezygnowaliśmy z wizyty na szczycie Turbacza. Dojść na niego można z Schroniska na Turbaczu czerwonym szlakiem w około 15 minut. Ścieżka prowadząca na Turbacz nie jest wymagająca – to odcinek, który można zaliczyć do spacerowych.
Turbacz
Turbacz jest najwyższym szczytem Gorców, ma wysokość 1310 m n.p.m. Charakterystycznym punktem szczytu Turbacza jest betonowy pomnik z tabliczką oznaczającą szczyt. W okolicy szczytu można odpocząć na jednej z ławeczek.
Mimo że pogoda w dniu naszej wyprawy na Turbacz nie była idealna, wędrówka dostarczyła nam wielu pozytywnych wrażeń. Niebieski szlak z Poręby Wielkiej zachwyca swoją różnorodnością, a kwitnące wiosną krokusy sprawiają, że chce się tu wracać każdego roku.
Marzec rozpoczęliśmy od zimowej wycieczki w górach Beskidu Żywieckiego. Odwiedziliśmy mniej popularne, ale niezwykle wyjątkowe miejsce w tym paśmie górskim. Wybraliśmy się do Rycerki Górnej na spacer przez Rezerwat Przyrody Śrubita na Halę Śrubita położoną na czerwonym szlaku na Wielką Raczę. Tym razem na wycieczkę ruszyliśmy we dwoje, syn był w tym czasie w odwiedzinach u kuzyna. Zimą trasa ta jest mało uczęszczana. Idąc przez Rezerwat Przyrody Śrubita, nie spotkaliśmy żywej duszy. Mieliśmy za to okazję zobaczyć sowę w jej naturalnym środowisku. To było wspaniałe przeżycie… Trasa, którą przeszliśmy, jest naprawdę urokliwa i ciekawa, ale trzeba być przygotowanym na kilka stromych podejść.
Trasa: Rycerka Górna (szlak żółty/poza szlakiem) – Beskidzka Zielona Ścieżka – Rezerwat Przyrody Śrubita (szlak czerwony) – Hala Śrubita – powrót tą samą trasą
Data wycieczki: 1 marca 2025
Dystans: 9,5km*
Czas trwania: 3,5h*
Minimalne wzniesienie: 710 m
Maksymalne wzniesienie: 1021 m
*w obie strony
Rycerka Górna parking
RYCERKA GÓRNA PARKING POD RACZĄ PRZY ŻÓŁTYM SZLAKU
Samochód zostawiliśmy na darmowym parkingu leśnym pod Raczą (poniżej znajdziesz dokładne parametry GPS parkingu). Parking pękał w szwach, zajęliśmy jedno z ostatnich wolnych miejsc. W razie potrzeby w okolicy działa również parking płatny.
Przy parkingu pod Raczą znajduje się drewniana wiata turystyczna, nie brakuje koszy na śmieci, a także jest toaleta typu TOI-TOI.
RYCERKA GÓRNA, MIEJSCE NA PIKNIK PRZY PARKINGU POD RACZĄ
Znajdziecie tu również tablicę informacyjną o ścieżce przyrodniczej Rezerwatu Przyrody Śrubita. Uwagę przyciąga również płynący tuż obok parkingu Rycerski Potok.
Pierwsza część trasy do Beskidzkiej Zielonej Ścieżki nie jest wymagająca. Trasa prowadzi szeroką i wygodną drogą. Z parkingu weszliśmy na asfaltową drogę, na żółty szlak prowadzący na Wielką Raczę. Dosłownie po chwili (150 m) żółty szlak skręcił w prawo. My kontynuowaliśmy wędrówkę prosto jeszcze przez około 70 m.
Dotarliśmy do rozwidlenia, gdzie wybraliśmy drogę w lewo i przeszliśmy przez most nad Potokiem Racza. Za mostem droga ponownie się rozwidlała. Nie do końca byliśmy pewni, dokąd mamy iść. Niezawodna okazała się aplikacja Mapy.cz – dzięki niej skręciliśmy ponownie w lewo.
Dalej szliśmy wzdłuż potoku Śrubita wygodną leśną drogą, która momentami lekko wznosiła się ku górze. Po drodze nie brakowało mostków. Jak na pierwszy dzień marca, słońce grzało dość mocno, a w powietrzu powoli czuć było wiosnę. Na trasie byliśmy całkiem sami. Poza śladami opon próżno było szukać innych śladów na śniegu. Trzymaliśmy się tej drogi aż do oznaczenia wejścia na Beskidzką Zieloną Ścieżkę.
Beskidzka Zielona Ścieżka
1,5 km – dotarliśmy do miejsca, w którym wchodzi się na Beskidzką Zieloną Ścieżkę. Jest ono bardzo dobrze oznaczone – nie sposób przeoczyć drogowskazu. Po zejściu z szerokiej i wygodnej drogi czekał nas stromy i długi (około 400 metrów) odcinek trasy prowadzący przez las. Na tym odcinku szlaku można spotkać kilka drewnianych kładek/mostków.
Widać było, że nikt nie szedł tędy przed nami – przecieraliśmy szlak jako pierwsi w ostatnich dniach.
Rezerwat Przyrody Śrubita
2,2 km – weszliśmy na najpiękniejszy odcinek trasy – do Rezerwatu Przyrody Śrubita, położonego na wysokości 780–960 metrów na zachodnich stokach góry Bugaj. Jest to najstarszy rezerwat przyrody w Beskidzie Żywieckim, założony w 1958 roku. Jego powierzchnia wynosi około 25 ha.
Występują tu świerki, jodły i buki, z których niektóre mają ponad sto lat i osiągają nawet 50 metrów wysokości. Takie ciekawostki można znaleźć na tablicach informacyjnych na terenie rezerwatu. Poza tym na terenie rezerwatu można spotkać liczne gatunki zwierząt, takie jak na przykład rysie, kuny leśne, borsuki czy lisy. Na wycieczkę po raz pierwszy w życiu zabrałam obiektyw z większym zoomem. Dzięki niemu mogłam sfotografować śpiącą na drzewie sowę. Niemal bezszelestnie przeszliśmy obok drzewa, na którym spała, aby jej nie spłoszyć.
Na obszarze rezerwatu znajdują się liczne drewniane mostki. Będąc w rezerwacie trzeba poruszać się wyłącznie po oznakowanych szlakach, zachować ciszę i spokój – obowiązuje tu regulamin, z którym można zapoznać się na tablicach informacyjnych umieszczonych na terenie Rezerwatu Śrubita.
3 km – Opuściliśmy teren Rezerwatu Śrubita.
Po przejściu około 400 metrów od opuszczenia Rezerwatu Śrubita doszliśmy do końca ścieżki. Naszym oczom ukazała się szeroka leśna droga. Nie wiedzieliśmy dokładnie, w którym kierunku iść. Skręciliśmy w prawo i zaczęliśmy schodzić szeroką leśną drogą. Po przejściu kilkunastu metrów skręciliśmy w prawo na wąską leśną ścieżkę. Zgodnie z drogowskazem Beskidzkiej Zielonej Ścieżki. Na tym odcinku szlaku ponownie pojawiły się drewniane kładki. Po chwili doszliśmy do szerokiej ścieżki i kierowaliśmy się w górę w stronę czerwonego szlaku.
Wchodzimy na czerwony szlak
3,9 km – Dotarliśmy do rozwidlenia, gdzie dołączył do nas czerwony szlak prowadzący na Wielką Raczę. Spotkaliśmy też pierwszego turystę, który zapytał o cel naszej wędrówki. Skręciliśmy w prawo i ruszyliśmy wąską, ledwo widoczną ścieżką. Prowadziła ona pod górę, ale nie był to szczególnie wymagający odcinek czerwonego szlaku.
Hala Śrubita
4,5 km – Doszliśmy do dużej polany przez którą przebiega polsko-słowacka granica leżącej u stóp Śrubitego Wierchu (1032 m n.p.m.) w Grupie Wielkiej Raczy, na której zalegało całkiem sporo śniegu. Widoczność nie była najlepsza, a dodatkowo wiał dość mroźny wiatr. Mimo to zdecydowaliśmy się wejść w głąb hali, usiąść na ławeczce i zjeść ciepłą zupkę ekspresową. Przez chwilę rozważaliśmy dalszą wędrówkę czerwonym szlakiem w kierunku Wielkiej Raczy, jednak czas nas gonił, około 16:00 musieliśmy odebrać syna od kuzyna, więc skończyło się tylko na planach. Może gdyby warunki na szlaku były lepsze poszlibyśmy i zdążylibyśmy wrócić na czas.
Koniecznie musimy odwiedzić Rezerwat Przyrody Śrubita i Halę Śrubita w sezonie letnim. Myślę, że trasa, którą pokonaliśmy, musi równie pięknie prezentować się latem… Na pewno i wrażenia będą zupełnie inne.
W tej relacji chciałabym przedstawić Wam propozycję krótkiej wycieczki po Beskidzie Żywieckim. Pogoda na weekend nie zapowiadała się zbyt zachęcająco, dlatego wspólnie z mężem postanowiliśmy, że w piątek zakończymy pracę nieco wcześniej. Po odebraniu syna z przedszkola ruszyliśmy bezpośrednio na szlak. Było około godziny 15:00, więc czas działał na naszą niekorzyść – nie mogliśmy pozwolić sobie na długą ani wymagającą trasę. Sięgnęliśmy po mapy turystyczne i jednogłośnie wybraliśmy niebieski szlak na Krawców Wierch, należący do Grupy Pilska. Tym bardziej że to miejsce planowaliśmy odwiedzić już od dawna, jednak zawsze coś stawało nam na drodze. Szlak nie jest ani długi, ani szczególnie wymagający, różnica wzniesień wynosi około 340 metrów. Dojazd samochodem z naszego rodzinnego miasta, Bielska-Białej, do Przełęczy Glinka zajmuje około godziny w jedną stronę.
Na wstępie warto zaznaczyć, że jest to najkrótszy szlak prowadzący na Krawców Wierch, a jednocześnie doskonałe miejsce do podziwianiazachodów słońca w Beskidach. W dniu naszej wycieczki niebo było pięknie zabarwione ciepłymi barwami zachodzącego słońca , ale o tym przekonacie się sami w dalszej części wpisu.
Trasa: Przełęcz Glinka parking (szlak niebieski graniczny) – Jaworzyna – Hala Krawcula (szlak żółty) – Bacówka PTTK na Krawcowym Wierchu – szczyt Krawców Wierch – powrót tym samym szlakiem
Data wycieczki: 21 maja2021 r.
Dystans: około 6.60 km*
Czas trwania: około 2 godz.* (sam przemarsz z siedmioletnim dzieckiem w dwie strony)
Minimalne wzniesienie: 845 m
Maksymalne wzniesienie: 1085 m
Liczba kroków: 10 137 **
*w obie strony
**parametry z aplikacji Huawei Zdrowie
Ostatnia aktualizacja wpisu: styczeń 2026 r.
Przełęcz Glinka parking
Samochód parkujemy na Przełęczy Glinka (Ujsolska),w bezpośrednim sąsiedztwie przejścia granicznego ze Słowacją. Postój w tym miejscu jest bezpłatny. W dniu naszej wycieczki parking był niemal pusty.
Parametry GPS parkingu: 49.457782, 19.226423
W marcu 2024 r. przy parkingu znalazłam kamyczek z akcji #kamyczki. Pojechał z nami do Bielska-Białej, a już niebawem wyruszy w dalszą podróż 😁
Tuż przy parkingu nasz niebieski szlak skręca w prawo z drogi asfaltowej i prowadzi na leśną ścieżkę. Czerwone tablice informują, że znajdujemy się na terenie Żywieckiego Parku Krajobrazowego. Zgodnie z drogowskazem do Bacówki na Krawcowym Wierchu pozostaje stąd około 40 minut marszu. Już od pierwszych metrów ścieżka prowadzi łagodnie pod górę.
Po około 50 metrach skręcamy w lewo i wychodzimy na szeroką, utwardzoną kamieniami drogę, która jest prosta i niewymagająca. Po kolejnych 100 metrach docieramy do rozwidlenia – niebieski szlak nadal prowadzi prosto, bez skręcania.
Po przejściu około pół kilometra skręcamy w lewo i schodzimy z szerokiej, wygodnej drogi na leśną ścieżkę, na której miejscami zalega sporo błota. Drogowskaz informuje, że do Bacówki na Krawcowym Wierchu pozostało jeszcze około 30 minut marszu. Na tym leśnym odcinku trasa momentami prowadzi lekko pod górę.
Po około 200 metrach (0,7 km) od skrętu na leśną ścieżkę niebieski szlak pnie się dość stromo w górę na odcinku około 50 metrów. Następnie ścieżka chwilowo łagodnieje, by zaraz znów prowadzić stromo pod górę. Suma przewyższeń na tym fragmencie wynosi około 200 metrów.
Szlak niebieski biegnie praktycznie przez cały czas wzdłuż słupków granicznych.
Po około kilometrze od parkingu niebieski szlak skręca w lewo i biegnie szeroką drogą, momentami delikatnie pnącą się w górę.
Po skręcie w lewo czekała nas wędrówka szeroką, leśną drogą, na której nadal zalegały duże ilości błota. Droga była rozjechana przez samochody.
Po przejściu około 400 metrów od skrętu w lewo (1,4 km) przy sprzyjających warunkach pogodowych można dostrzec Małą Fatrę, która w drugiej połowie maja wciąż była pięknie ośnieżona.
Po zrobieniu zdjęcia ruszyliśmy dalej szeroką, prostą drogą, która dla odmiany zaczęła łagodnie schodzić w dół.
Jaworzyna (Pientkula)
1,70 km – Jaworzyna (Pientkula) wznosi się na wysokość 1045 m n.p.m. Jak łatwo się domyślić, Jaworzyna leży między Przełęczą Glinka, z której wyruszyliśmy, a Krawcowym Wierchem, który był naszym celem. Masyw porośnięty jest lasem i nie jest oznaczony żadną tabliczką. Za charakterystyczny punkt można uznać widoczny na zdjęciu betonowy słup.
Następnie niebieski szlak prowadzi w dół przez około 250 metrów, by zaraz znów piąć się dość stromo w górę. Na trasie mogliśmy cieszyć się ciszą i spokojem – nie było żywej duszy.
2,30 km – Zgodnie z oznakowaniem niebieski szlak skręca w lewo, prowadząc do Bacówki na Krawcowym Wierchu, która znajdowała się zaledwie dwie minuty drogi od nas. W tym miejscu wchodzimy na Halę Krawcula.
Hala Krawcula
Hala Krawcula położona jest na południowych stokach Krawcowego Wierchu (ok. 1040-1060 m n.p.m.). Na hali prowadzony jest wypas owiec. Byliśmy bardzo pozytywnie zaskoczeni rozciągającymi się stąd widokami. Szczególne wrażenie robi panorama na słowacką Małą Fatrę w kierunku południowym. Doskonale widoczne są również pasma Beskidów.
Bacówka PTTK na Krawcowym Wierchu
Po około 200 metrach od skrętu docieramy do Bacówki na Krawcowym Wierchu, położonej na wysokości 1038 m n.p.m. Jak można przeczytać na Wikipedii, schronisko zostało otwarte na początku grudnia 1976 roku.
Budynek Bacówki na Krawcowym Wierchu jest bardzo podobny do Bacówki na Wielkiej Rycerzowej, którą mieliśmy okazję odwiedzić dosłownie kilka dni wcześniej. Relację z tego magicznego wypadu znajdziesz pod tym linkiem: Wielka Rycerzowa schronisko – szlak z Soblówki
Od początku planowaliśmy zjeść tego wieczoru kolację na Krawcowym Wierchu i tak też zrobiliśmy. Weszliśmy do schroniska i zamówiliśmy słynną fasolkę po bretońsku, zachwalaną przez wszystkich. Przy okazji wbiliśmy pieczątki do naszych książeczek w ramach akcji ZDOBYWAMY SZCZYTY DLA HOSPICJUM.
Ze względu na obostrzenia covidowe posiłek należy spożywać na zewnątrz. Na szczęście przy schronisku nie brakuje stołów z ławkami – to doskonale przygotowane miejsce na odpoczynek dla strudzonych wędrówką turystów.
Jak wyczytałam w moim informatorze turystycznym, w schronisku na Krawcowym Wierchu do dyspozycji gości jest 29 miejsc noclegowych w pokojach od dwu- do dziesięcioosobowych. Istnieje także możliwość noclegu na własnej karimacie.
W sąsiedztwie Bacówki na Krawcowym Wierchu znajduje się drewniana, dość duża wiata, przy której postanowiliśmy schronić się przed wiatrem. Wieczór był chłodny i wietrzny. W pobliżu znajduje się również wyznaczone miejsce na ognisko.
Krawców Wierch zachód słońca
Na niebie unosiło się sporo chmur, ale jednocześnie mieniło się ono ciepłymi barwami zbliżającego się zachodu słońca. Miejsce wyglądało naprawdę magicznie.
Krawców Wierch krokusy
W drugiej połowie kwietnia w okolicach schroniska na Krawcowym Wierchu mieliśmy przyjemność podziwiać piękne beskidzkie krokusy.
Krawców Wierch krokusy 2024 r.
Krawców Wierch krokusy 2025 r.
FOT. NAMIR KRZYŻAK
Krawców Wierch zimą
Dotarliśmy do górnej części hali i postanowiliśmy podejść żółtym szlakiem na szczyt Krawcowego Wierchu. Szlak wchodzi w las i prowadzi prostą, niewymagającą większego wysiłku drogą. Jedynym minusem tego dnia była duża ilość błota zalegającego na ścieżce – choć nasz syn był z tego powodu bardzo, ale to bardzo zadowolony 😅
Krawców Wierch szczyt
3,20 km (punkt 3 na mapie) – Po prawej stronie szlaku, w lesie, znajdziecie pierwszeoznaczenie szczytu Krawców Wierch. Szczyt wznosi się na wysokość 1075 m n.p.m. w Beskidzie Żywieckim, w Grupie Pilska. Jest całkowicie zalesiony, więc nie oferuje widoków. Na szczęście panoramy na pasma Beskidów i słowacką Małą Fatrę, które rozciągają się z Hali Krawcula, w pełni to rekompensują 😎
Krawców Wierch tabliczka
Idąc dalej tą samą leśną drogą przez około 70 metrów, dotrzecie do drugiego oznaczenia szczytu Krawców Wierch (punkt końcowy na mapie). Szukajcie tabliczek po lewej stronie drogi.
Po zrobieniu kilku zdjęć wracamy żółtym szlakiem na Halę Krawcula,skąd niebieskim szlakiem schodzimy na parking przy Przełęczy Glinka. Drogowskaz przy schronisku na Krawcowym Wierchu informuje, że zejście niebieskim szlakiem zajmie około 30 minut.
Wiosna to czas kwitnienia krokusów, dlatego co roku wyruszamy na poszukiwania tych wspaniałych roślin. Nie interesują nas jednak popularne i zatłoczone miejsca, zazwyczaj szukamy krokusów w Beskidach. Tej wiosny udało nam się odkryć wyjątkowe miejsce na Słowacji, w paśmie Magury Orawskiej. Poza zapierającymi dech w piersiach widokami na Tatry, Magurkę oraz Babią Górę, dumnie wznoszącą się nad Jeziorem Orawskim, jak się okazało jest tu polana porośnięta krokusami. Wędrówkę na Uhlisko, przez szczyt Borova,rozpoczęliśmyw mieście Twardoszyn (słow. Tvrdošín),położonymw środkowej Słowacji, w dolinie Orawy. Nie pamiętam, kiedy ostatnio miałam okazję poczuć tak sielski klimat w górach… Wędrówka między polanami i polami, otoczonymi tatrzańskimi szczytami, pozwala naprawdę porządnie naładować baterie.
Trasa: Tvardošín (poza szlakiem) – Borová – Uhlisko – powrót tą samą trasą
Data wycieczki: 22 marca 2025
Dystans: 8 km*
Czas trwania: 4 h*
Minimalne wzniesienie: 592 m
Maksymalne wzniesienie: 860 m
*w obie strony
Z Bielska-Białej do miasta Twardoszyn na Słowacji mieliśmy samochodem około półtorej godziny drogi. Kierowaliśmy się w stronę przejścia granicznego Glinne, a następnie do Namiestowa. Naszą uwagę zwrócił bardzo niski stan wody w Jeziorze Orawskim. Przejeżdżaliśmy tędy wiele razy, ale nigdy nie widzieliśmy czegoś takiego.
Twardoszyn na Słowacji
Naszą wędrówkę rozpoczęliśmy przy ulicy Bernolákova w okolicach Kościoła Wszystkich Świętych w Twardoszynie.
Trasa prowadząca na szczyt Uhlisko w Twardoszynie nie jest oznaczona żadnym szlakiem turystycznym. Początkowo wędrowaliśmy drogą wiodącą między zabudowaniami. Patrząc za siebie, mogliśmy podziwiać zaśnieżone tatrzańskie szczyty. Droga ta dość często skręcała, a krótkie ulice szybko zmieniały nazwę. Postaram się mniej więcej opisać Wam, jak przebiegała nasza trasa.
Tak więc: z ulicy Bernolákova (okolice Kościoła Wszystkich Świętych w Twardoszynie) weszliśmy od razu na ulicę Nové Hrádky. Na końcu tej ulicy skręciliśmy w prawo w Spiežovą. Kierowaliśmy się do końca drogi, następnie skręciliśmy w lewo w Kukučinovą. Po około 500 metrach weszliśmy na asfaltową ścieżkę na końcu ulicy Hlisno, prowadzącą między polami, pastwiskami. Przez cały czas towarzyszył nam widok na Tatry. W oczy rzucał się również szczyt Magurki położony 1107 m n.p.m. (Grupa Magury Orawskiej) z charakterystyczną wieżą przekaźnika telekomunikacyjnego.
WIDOK NA MAGURKĘ (1107 M N.P.M.)
WIDOK NA TATRY
WIDOK NA MAGURKĘ (1107 M N.P.M.)
Po 600 metrach od wejścia na ścieżkę asfaltową skręciliśmy w prawo i kierowaliśmy się w górę obszernej polany przez około 700 metrów. Widoki były tak zachwycające, nie wiedziałam, gdzie posiać wzrok.
WIDOK NA TATRY
Na górze polany skręciliśmy w prawo. Patrząc na północny zachód, można było dostrzec Magurkę zwieżą przekaźnika telekomunikacyjnego, na północ Jezioro Orawskie i Babią Górę, a na południe i południowy wschód, Tatry.
Szliśmy wygodną, łagodnie wznoszącą się ścieżką prowadzącą w stronę szczytu Borova.
DRZEWO Z HUŚTAWKĄ WIDOK NA TATRY
WIDOK NA TATRY WIDOK NA RZEKĘ ORAWĘWIDOK NA BABIĄ GÓRĘ
PIERWSZE KROKUSY NA TRASIEWIDOK NA JEZIORO ORAWSKIE I BABIĄ GÓRĘ (1752 M N.P.M.)
Szczyt Borova
SZCZYT BOROVA
2,5 km – Szczyt Borova położony jest na wysokości 780 m n.p.m. Wrażenie robi stojąca na Borovej drewniana wiata turystyczna, obok której jest tabliczka z kilkoma informacjami o okolicy oraz opisaną panoramą. Są także kosze na śmieci. Nie ma natomiast zaznaczonej na mapie wieży widokowej, ale o tym więcej w dalszej części artykułu.
Kiedy byliśmy na szczycie, przejeżdżała obok nas para rowerzystów. Muszę przyznać, że to wręcz doskonałe rejony na dłuższą wycieczkę rowerową.
SZCZYT BOROVA, TABLICA Z OPISEM PANORAMY
Borova wieża widokowa
Byliśmy pewni, że na grzbiecie Borovej stoi drewniana wieża widokowa (Rozhladňa na Borovej), którą widzieliśmy na mapie i w galerii aplikacji Mapy.cz. Niestety wygląda na to, że konstrukcja została rozebrana w ubiegłym roku. Zdjęcia z aplikacji z sierpnia 2024 roku ukazują otaśmowaną wieżę, na którą wstęp był wzbroniony. Przed wyjazdem nie zwróciliśmy na to uwagi. Czy zostanie odbudowana? Tego nie wiem. Na szczęście widoki z grzbietu Borovej są tak piękne, że ta drewniana konstrukcja jest tu zbędna.
Wzmianka o wieży widokowej znajduje się także na tablicy z opisaną panoramą na szczycie Borova. Dowiedzieliśmy się z niej, że stojąca tu niegdyś wieża widokowa miała 12 metrów wysokości. Krajobrazy można było podziwiać z dwóch tarasów widokowych.
Borova wiata, schron turystyczny
Na szczycie Borovej jest drewniana wiata (schron turystyczny), która zdecydowanie wyróżnia się na tle innych wiat w Beskidach.
SZCZYT BOROVA, WIATA TURYSTYCZNASZCZYT BOROVA, WIATA TURYSTYCZNASZCZYT BOROVA, WIATA TURYSTYCZNASZCZYT BOROVA, WIATA TURYSTYCZNA, WIDOK NA JEZIORO ORAWSKIE I BABIĄ GÓRĘ (1725 M N.P.M.)SZCZYT BOROVA, WIATA TURYSTYCZNA, WIDOK NA TATRY SZCZYT BOROVA, WIATA TURYSTYCZNA, WIDOK NA TATRY
Ze szczytu Borova kierowaliśmy się dalej przed siebie, ścieżka zaczęła schodzić dość stromo w dół polany, aby następnie piąć się stromo w górę. W oddali było widać maszt telekomunikacyjny na szczycie Uhlisko.
STROME PODEJŚCIE W STRONĘ SZCZYTU UHLISKOWIDOK NA TATRY
Borova i Uhlisko krokusy
Jak już widzieliście, pierwsze krokusy dostrzegłam tuż przed szczytem Borova. Kolejne pojawiły się na polanie, którą wędrowaliśmy w stronę szczytu Uhlisko. Z każdym krokiem tych wspaniałych roślin było coraz więcej. Trzeba jednak było nieźle wytężyć wzrok, aby je zauważyć – na tle żółtej, suchej trawy wcale nie było to takie łatwe. Wspinaczka pod górę stała się jeszcze przyjemniejsza. Nie wspomnę już o tym, że przy krokusowej polanie zrobiliśmy sobie dłuższą przerwę. Oczywiście należy pamiętać, aby nie deptać i nie niszczyć krokusów – na szczęście te tutaj były całe i bezpieczne.
BOROVA I UHLISKO KROKUSY, WIDOK NA TATRYBOROVA I UHLISKO KROKUSYBOROVA I UHLISKO KROKUSY, WIDOK NA TATRY BOROVA I UHLISKO KROKUSYBOROVA I UHLISKO KROKUSY, WIDOK NA TATRYWIDOK NA TATRYWIDOK NA TATRYWIDOK NA TATRYSTROME PODEJŚCIE W STRONĘ SZCZYTU UHLISKO
Ławka z widokiem na Tatry
Po wdrapaniu się na szczyt polany naszym oczom ukazał się mały domek ze stojącą obok wieżą (teren prywatny). W pobliżu na polanie była również ogólnodostępnadrewniana ławeczka z widokiem na Tatry.
POD SZCZYTEM UHLISKO, ŁAWKA Z WIDOKIEM NA TATRY POD SZCZYTEM UHLISKO, ŁAWKA Z WIDOKIEM NA TATRY
Na szczycie polany ponownie zatrzymaliśmy się na dłużej. Nie brakowało tu krokusów ani widoków na Tatry. Zrobiliśmy też pierwszy w tym roku piknik. W słońcu było tak ciepło i przyjemnie.
WIDOK NA TATRY
WIDOK NA TATRY
KROKUSY, WIDOK NA TATRY
FOT. NAMIR KRZYŻAKFOT. NAMIR KRZYŻAKWIDOK NA TATRY
Od szczytu Uhlisko dzieliło nas zaledwie 200 metrów. Kierowaliśmy się w stronę nadajnika. Ścieżka była prosta i niewymagająca.
Szczyt Uhlisko
4 km – Uhlisko wznosi się na wysokość 860 m n.p.m. Przez szczyt przebiega czerwony szlak, którym można dojść stąd, na przykład, na Magurkę (1107 m n.p.m.). W sąsiedztwie szczytu stoi wysokimaszt telekomunikacyjny. Widoki ze szczytu są dość ograniczone, ale przez prześwity widać m.in. tatrzańskie szczyty oraz dolinę Orawy z Jeziorem Orawskim. W oczy rzuca się również Pilsko (1557 m n.p.m.), należące do Beskidu Żywieckiego. Szczyt jest oznaczony tabliczką.
Na Uhlisko można dostać się także z drugiej strony, idąc właśnie szlakiem czerwonym np. z okolic Jeziora Orawskiego.
SZCZYT UHLISKO (860 M N.P.M.)SZCZYT UHLISKO, WIDOK NA TATRYSZCZYT UHLISKO, WIDOK NA JEZIORO ORAWSKIE I PILSKO (1557 M N.P.M.)
To była niezapomniana wycieczka, pełna wrażeń i cudownych widoków. Cieszę się, że miałam okazję zobaczyć pierwsze w tym roku krokusy w górach. Do domu wróciliśmy przed godziną 20:00. Podczas tej wyprawy w mojej głowie zrodziły się nowe pomysły na wycieczki na Słowację. Mam nadzieję, że niebawem uda nam się je zrealizować.
Dzień w Kołobrzegu zaczęliśmy bardzo wcześnie, wstaliśmy o szóstej rano i wybraliśmy się na spacer po plaży. Powietrze było rześkie i mroźne, a plaża zaśnieżona i pusta. Kolejnym naszym celem było odkrycie dwóch nowych rzeźb Marianów w Kołobrzegu, a następnie udaliśmy się na parking na Grobli w Żółczycach, stamtąd planowaliśmy wędrówkę po Ekoparku Wschodnim.To wyjątkowy użytek ekologiczny, utworzony w 1996 roku. Przez park prowadzi czerwony szlak pieszy, a także trasa rowerowa biegnąca wzdłuż linii brzegowej oraz tajemniczego „Solnego Bagna”.
To prawdziwy raj dla miłośników przyrody! Można tu zaobserwować około stu gatunków ptaków – my spotkaliśmy łabędzie nieme, kaczki krzyżówki oraz rudziki. Widzieliśmy również lisa przebiegającego po zamarzniętym Solnym Bagnie. Mimo zimowej aury uwagę przyciągała także bogata roślinność Ekoparku Wschodniego. A wśród zwierząt zamieszkujących ten rejon można spotkać także dziki.
Trasa: Na Grobli Żółczyce (szlak czerwony) – Ekopark Wschodni Kołobrzeg – Punkt widokowy Kołobrzeg Podczele – powrót tą samą trasą
Data wycieczki: 18 lutego 2025
Dystans: 6,5km*
Czas trwania: 1,5 h*
*w obie strony
Ekopark Wschodni parking
Planując spacer po Ekoparku Wschodnim w Kołobrzegu, można zostawić samochód na darmowym parkingu, który znajduje się w sąsiedztwie Sanatorium Uzdrowiskowego „ORW Kołobrzeg – Podczele”. Do dyspozycji jest tu całkiem sporo miejsc parkingowych.
My pokonaliśmy trasę prowadzącą przez Ekopark Wschodni w Kołobrzegu pieszo, ale można wybrać się tu także rowerem – przebiega tędy kilka szlaków rowerowych, m.in. E9 (Szlak Nadmorski im. doktora Czesława Piskorskiego), Euro Velo 10 i EuroVelo 13.
Podczas pięciodniowego pobytu w Kołobrzegu odwiedziliśmy Ekopark Wschodni aż trzy razy. Osoby, które tak jak ja najlepiej czują się wśród natury, będą po prostu oczarowane tym miejscem…
Na terenie Ekoparku Wschodniego można natknąć się na kilka tabliczek z prośbą, aby nie dokarmiać kaczek i łabędzi chlebem. My kupiliśmy specjalną mieszankę dla dziko żyjących ptaków. Na drzewach w parku można również zauważyć sporo rozwieszonych woreczków z ziarnami.
Zaraz przy parkingu weszliśmy na czerwony szlak i tym samym na teren Ekoparku Wschodniego. Powierzchnia parku to 385,86 ha. Szliśmy szeroką i wygodną ścieżką (ul. Na Grobli), na której w dniu naszej wycieczki zalegał śnieg. Po około 200 metrach ścieżka zakręciła w lewo. Po drodze minęliśmy tabliczkę z napisem: OSTOJA GRZYBÓW, OSOBOM NIEUPOWAŻNIONYM WSTĘP WZBRONIONY.
0,4 km – Następnie weszliśmy na piękną ścieżkę, przypominającą tunel utworzony z drzew. Ścieżka ta była otoczona z dwóch stron torfowiskiem, Słonym Bagnem. To właśnie na tym odcinku czerwonego szlaku spotkaliśmy stado kaczek krzyżówek i rudzika, zobaczyliśmy lisa, a także mieliśmy okazję podziwiać zachód słońca.
Po dłuższej chwili ruszyliśmy dalej szeroką ścieżką, która doprowadziła nas do niewielkiego placyku (0,9 km, koniec ul. Na Grobli). Znajdowały się tam dwie wiaty turystyczne oraz kilka tablic informacyjnych, z których mogliśmy dowiedzieć się ciekawostek o Ekoparku Wschodnim, dotyczących jego roślinności i ptaków. Zdecydowaliśmy się podejść także na plażę, która w Ekoparku Wschodnim jest wyjątkowo piękna i czysta. Roiło się na niej od kaczek krzyżówek.
Po wizycie na plaży wróciliśmy na ścieżkę oznaczoną kolorem czerwonym i skręciliśmy w prawo (kierunek: Kołobrzeg). Wędrowaliśmy między Słonym Bagnem a Bałtykiem. Szło się bardzo przyjemnie i wygodnie.
1,6 km – Doszliśmy do kolejnych wiat turystycznych. Jest to również doskonały punkt widokowy na Solne Bagno. Postanowiliśmy podejść jeszcze 1 km do następnej wiaty w Ekoparku Wschodnim.
Przeszliśmy po drewnianym mostku prowadzącym nad Słonym Bagnem. Wystarczyło się dobrze rozejrzeć, aby dostrzec pierwsze oznaki nadchodzącej wielkimi krokami wiosny.
Wróciliśmy na placyk z wiatami turystycznymi przy zejściu na plażę i udaliśmy się w przeciwną stronę ścieżki (kierunek: Podczele). Po około 500 m dotarliśmy do punktu widokowego na Bałtyk i wiaty turystycznej.
Ekopark Wschodni – Podczele punkt widkowy
EKOPARK WSCHODNI KOŁOBRZEG – KIERUNEK PODCZELE, WIDOK NA BAŁTYKEKOPARK WSCHODNI KOŁOBRZEG – KIERUNEK PODCZELE, WIDOK NA BAŁTYKEKOPARK WSCHODNI KOŁOBRZEG – PODCZELE – WIATA TURYSTYCZNA, PUNKT WIDOKOWYEKOPARK WSCHODNI KOŁOBRZEG – PODCZELE – WIATA TURYSTYCZNA, PUNKT WIDOKOWYEKOPARK WSCHODNI KOŁOBRZEG – PODCZELE – PUNKT WIDOKOWYEKOPARK WSCHODNI KOŁOBRZEG – PODCZELE – PUNKT WIDOKOWY
EKOPARK WSCHODNI KOŁOBRZEG – PODCZELE – WIATA TURYSTYCZNA, PUNKT WIDOKOWYEKOPARK WSCHODNI KOŁOBRZEG – PODCZELE – WIATA TURYSTYCZNA, PUNKT WIDOKOWYEKOPARK WSCHODNI KOŁOBRZEG – PODCZELE – WIATA TURYSTYCZNA, PUNKT WIDOKOWY
Uwielbiam wracać do Kołobrzegu zimową porą, a odkrycie Ekoparku Wschodniego na pewno zachęci mnie do powrotu w te strony… To cudowne, ponieważ nie trzeba jechać nie wiadomo gdzie, aby nacieszyć oczy piękną naturą. Są takie miejsca, w których serce po prostu bije mocniej.
ORAWSKA PÓŁGÓRA (ORAVSKÁ POLHORA) WIEŻA WIDOKOWA Z HUŚTAWKĄ, WIDOK NA BABIĄ GÓRĘ
Po piątkowej wyprawie na zimową Babią Górę w niedzielę zdecydowaliśmy się na nieco mniej wymagającą wycieczkę, podczas której mieliśmy okazję odkryć trzy wieże widokowe na Słowacji: wieżę widokową z huśtawką na zboczu góry Hrádok, o której przeczytacie w tym wpisie, wieżę Trchovnica w Orawskiej Półgórze oraz wieżę widokową Kmeťovka we wsi Zubrohlava. Każda z tych wież jest inna, ale wszystkie oferują przepiękne widoki na Babią Górę i Tatry.
Wieża widokowa z huśtawką na zboczu Hrádoka położona jest na obszernej polanie, w wyjątkowo urokliwej okolicy. Wyróżnia się na tle innych, podejście na górny taras jest bardzo strome, a dodatkowo na drewnianej konstrukcji zamontowano huśtawkę, z której można podziwiać zachwycającą Babią Górę.
Trasa: Orawska Półgóra (Oravská Polhora) – wieża widokowa z huśtawką na zboczu góry Hrádok – powrót tą samą trasą
Samochód zostawiliśmy w okolicy Domu Kultury w Orawskiej Półgórze. Poniżej podaję parametry GPS wejścia na drogę prowadzącą w kierunku wieży widokowej.
Przeszliśmy przez jezdnię i zaraz przy budynku, w którym znajduje się Európske centrum gajdošskej kultúry, skręciliśmy w prawo. Kierowaliśmy się w dół ulicy Družstevná. Po około 200 metrach przeszliśmy przez most nad rzeką Polhoranka.
ORAVSKÁ POLHORA, EURÓPSKE CENTRUM GAJDOŠSKEJ KULTÚRY
Następnie mijaliśmy budynki tartaku i zakładu stolarskiego. Po 0,6 km ulica Družstevná skręciła w prawo, my też. W dniu naszej wycieczki nie brakowało tu błota. Po drodze spotkaliśmy kilku nastolatków na quadach. Teren ten jest dość mocno rozjeżdżony.
Przy ostatnim budynku skręciliśmy w lewo i zaczęliśmy podejście w górę polany do wieży widokowej. Po drodze towarzyszył nam wspomniany już widok na Babią Górę,pola oraz zabudowania Orawskiej Półgóry. Podejście mierzyło około 700 metrów.
ORAWSKA PÓŁGÓRA (ORAVSKÁ POLHORA), WIDOK NA BABIĄ GÓRĘ I WIEŚ
Z daleka wieża widokowa w Orawskiej Półgórze przypominała duże drewniane krzesło na bardzo długich nogach 😅
ORAWSKA PÓŁGÓRA (ORAVSKÁ POLHORA) WIEŻA WIDOKOWA Z HUŚTAWKĄ
Orawska Półgóra (Oravská Polhora) wieża widokowa z huśtawką
1,5 km – dotarliśmy do celu. Konstrukcja wieży wykonana jest z drewna i jest stabilna. Mimo to muszę się Wam przyznać, że wejście, a zwłaszcza zejście z wieży widokowej w Orawskiej Półgórze napędziło mi sporo strachu. Drabinka prowadząca na taras widokowy jest naprawdę bardzo stroma.
Mimo wszystko warto było się wdrapać na górę. Wieża ma około 5-6 metrów wysokości. Taras widokowy nie należy do dużych, zmieściliśmy się na nim w trójkę (dwie osoby dorosłe plus dziecko), ale było dość ciasno. Tak jak już wspomniałam, do wieży przymocowana jest huśtawka na łańcuchach.
Jeśli chodzi o widoki, jako pierwsza oczywiście rzuca się w oczy Babia Góra – najwyższy szczyt Beskidu Żywieckiego. Mogliśmy ją podziwiać, wspinając się w górę polany. Poniżej rozciągają się pola oraz wieś Orawska Półgóra. Spoglądając na południe, dostrzegamy Tatry.
Parametry GPS wieża widokowa w Orawskiej Półgórze: 49.519531, 19.430540
ORAWSKA PÓŁGÓRA (ORAVSKÁ POLHORA) WIEŻA WIDOKOWA Z HUŚTAWKĄORAWSKA PÓŁGÓRA (ORAVSKÁ POLHORA) WIEŻA WIDOKOWA Z HUŚTAWKĄORAWSKA PÓŁGÓRA (ORAVSKÁ POLHORA) WIEŻA WIDOKOWA Z HUŚTAWKĄ, WIDOK NA BABIĄ GÓRĘORAWSKA PÓŁGÓRA (ORAVSKÁ POLHORA) WIEŻA WIDOKOWA Z HUŚTAWKĄ, ZACHÓD SŁOŃCAORAWSKA PÓŁGÓRA (ORAVSKÁ POLHORA) WIEŻA WIDOKOWA, STROMA DRABINKAORAWSKA PÓŁGÓRA (ORAVSKÁ POLHORA) WIEŻA WIDOKOWA, WIDOK NA BABIĄ GÓRĘORAWSKA PÓŁGÓRA (ORAVSKÁ POLHORA) WIEŻA WIDOKOWAORAWSKA PÓŁGÓRA (ORAVSKÁ POLHORA) WIDOK Z WIEŻY WIDOKOWEJ, ZACHÓD SŁOŃCAORAWSKA PÓŁGÓRA (ORAVSKÁ POLHORA) WIEŻA WIDOKOWA, WIDOK NA WIEŚORAWSKA PÓŁGÓRA (ORAVSKÁ POLHORA) WIEŻA WIDOKOWA, WIDOK NA TATRYORAWSKA PÓŁGÓRA (ORAVSKÁ POLHORA) WIEŻA WIDOKOWA, WIDOK NA TATRYORAWSKA PÓŁGÓRA (ORAVSKÁ POLHORA) WIEŻA WIDOKOWA, STROMA DRABINKA
W niedalekiej przyszłości planujemy ponownie wybrać się na tę słowacką trasę. Może uda się nam odwiedzić to miejsce w ciepłe, letnie popołudnie… Wspaniałe widoki na Babią Górę i Tatry niezmiennie kuszą, by tu wrócić…
Naszym ostatnim celem podczas marcowej, niedzielnej wycieczki na Słowację była leżąca w północnej Słowacji, 5 km od miasta Námestovo, wieś Zubrohlava. To właśnie tutaj dostępna jest dla mieszkańców i turystów wieża widokowa z oszałamiającym widokiem na Tatry oraz Babią Górę. Miejsce to wyróżnia się niesamowitym klimatem, a przede wszystkim można spędzić tu czas w spokoju, z dala od tłumów.
To zdecydowanie jedno z tych miejsc, do których, gdy się trafi, nie chce się wracać do domu…
Wieś Żubrohława (Zubrohlava) i wieża widokowa Kmeťovka
My naszą wycieczkę rozpoczęliśmy przy Kościele pw. św. Piotra i Pawła we wsi Zubrohlava, który znajduje się przy drodze krajowej nr 78.Do wieży widokowej Kmeťovka mieliśmy około 2,5 km (5 km w obie strony).
Początkowo szliśmy uliczką prowadzącą między zabudowaniami. Trasę, którą pokonaliśmy, zaznaczyłam na poniższej mapie. Jeśli ktoś nie chce iść pieszo asfaltem, może skrócić sobie nieco dystans i podjechać bliżej wieży widokowej samochodem. Po zakończeniu asfaltu droga jest utwardzona, ale dość wyboista. Zaznaczę jednak, że około 650 m poniżej wieżyKmeťovka znajduje się teren oznaczony jako chroniony, nie wiem, jak wygląda tam kwestia wjazdu samochodem.
Nie ukrywam, że warto zrezygnować z samochodu, spacer przez wieś Zubrohlava był bardzo przyjemny, zwłaszcza druga połowa, gdy wędrowaliśmy drogą prowadzącą między polami i towarzyszył nam widok na Tatry.
ZUBROHLAVA KOŚCIÓŁ PW. ŚW. PIOTRA I PAWŁAZUBROHLAVA, W DRODZE NA WIEŻĘ WIDOKOWĄ KMEŤOVKAZUBROHLAVA WIDOK NA TATRYZUBROHLAVA WIDOK NA TATRYZUBROHLAVA, W DRODZE NA WIEŻĘ WIDOKOWĄ KMEŤOVKA, TEREN CHRONIONYZUBROHLAVA TEREN CHRONIONYZUBROHLAVA, WIDOK NA JEZIORO ORAWSKIE I MAGURKĘ W GRUPIE MAGURY ORAWSKIEJZUBROHLAVA WIEŻA WIDOKOWA KMEŤOVKAZUBROHLAVA WIDOK NA WIEŚZUBROHLAVA WIDOK NA TATRYZUBROHLAVA WIDOK NA BABIĄ GÓRĘ
Żubrohława wieża widokowa pod Kiczerą – Kmeťovka Zubrohlava
Wieża widokowa Kmeťovka we wsi Zubrohlava to miejsce wyjątkowe. Widoki rozciągające się z okolic wieży są po prostu przepiękne… Babia Góra (1725 m n.p.m.), najwyższy punkt Beskidu Żywieckiego jest na wyciągnięcie ręki. Dwa dni wcześniej odwiedziliśmy Królową Beskidów, więc tym bardziej miło było nam na nią spoglądać (relację z tej wycieczki znajdziesz tutaj: Babia Góra zimą szlak z Przełęczy Krowiarki). Z wieży roztacza się także wspaniały widok na Tatry, według tabliczki dostępnej na wieży z opisem panoramy można dostrzec stąd aż 72 tatrzańskie szczyty. Doskonale widać również Jezioro Orawskie, Namiestów oraz okoliczne pola. Będąc w okolicy wieży, trudno zdecydować, gdzie skierować wzrok… Bardzo przydatny okazał się tutaj obiektyw z nieco większym zoomem.
Dwupoziomowa wieża widokowa Kmeťovka we wsi Zubrohlava nie należy do wysokich, ma około 10 m. Wykonana jest z drewna świerkowego. Obok wieży dostępna jest wiata ze stolikiem i ławkami. Na górę wieży prowadzą dość strome, drewniane schodki, które są zabezpieczone barierką.
Parametry GPS wieży widokowejKmeťovka we wsi Zubrohlava: 49.4632261, 19.5247625
Kmeťovka we wsi Zubrohlava zdjęcia
ZUBROHLAVA WIEŻA WIDOKOWA KMEŤOVKAZUBROHLAVA WIEŻA WIDOKOWA KMEŤOVKAZUBROHLAVA WIEŻA WIDOKOWA KMEŤOVKAZUBROHLAVA WIEŻA WIDOKOWA KMEŤOVKA, WIDOK NA TATRYZUBROHLAVA WIEŻA WIDOKOWA KMEŤOVKA
ZUBROHLAVA WIEŻA WIDOKOWA KMEŤOVKA, WIDOK NA TATRYZUBROHLAVA WIEŻA WIDOKOWA KMEŤOVKA, WIDOK NA TATRYZUBROHLAVA WIEŻA WIDOKOWA KMEŤOVKA, WIDOK NA TATRYZUBROHLAVA WIEŻA WIDOKOWA KMEŤOVKA, WIDOK NA BABIĄ GÓRĘZUBROHLAVA WIEŻA WIDOKOWA KMEŤOVKA, ZACHÓD SŁOŃCAZUBROHLAVA WIEŻA WIDOKOWA KMEŤOVKA, ZACHÓD SŁOŃCAZUBROHLAVA WIEŻA WIDOKOWA KMEŤOVKA, ZACHÓD SŁOŃCAZUBROHLAVA WIEŻA WIDOKOWA KMEŤOVKA, ZACHÓD SŁOŃCA
Tak jak wspominałam, była to trzecia wieża widokowa z widokiem na Tatry na Słowacji, którą odwiedziliśmy tego dnia. Naszą wycieczkę zaczęliśmy od wizyty w Orawskiej Półgórze, gdzie wybraliśmy się na dwie wieże widokowe: wieżę z huśtawką na zboczu góry Hrádok oraz wieżę widokową Trchovnica.
To moja propozycja na spędzenie miło dnia na Słowacji 🙂