Za oknem na dobre zagościła już pełna uroku jesień, która niezmiennie od lat jest jedną z moich ulubionych pór roku. Mimo to, przez dość zimny i wilgotny poranek wzięło mnie dziś na wspomnienie lata i pewnego zachodu słońca w Beskidzie Śląskim… Bez wątpienia zachód słońca ma coś wspólnego z jesienią… Choćby to, że zarówno jesień jaki i zachód słońca pozwala odkrywać bogactwo odcieni koloru…
To było lipcowe popołudnie na beskidzkim szlaku, na nasze szczęście wiał wiatr, który delikatnie rozwiewał chmury na niebie dając nam szansę nacieszenia oczu zachwycającymi widokami podczas zachodu słońca.
Jeśli zastanawiacie się gdzie wybrać się na letni zachód słońca w Beskidy, polecam Wam wycieczkę na Kozią Górę / Stefankę (683 m n.p.m.), która położona jest na terenie mojego ukochanego, rodzinnego miasta Bielska-Białej. Kozia Góra jest popularna zarówno wśród turystów jak i rowerzystów.
Dzisiejszy wpis będzie miał nieco inną formę, ponieważ nie opiszę szlaku, którym szliśmy na Kozią Górę, aby nie powielać treści na blogu. Poniżej podzielę się z Wami linkami opisanych przeze mnie szlaków na Kozią Górę, a w tym wpisie zaprezentuję Wam głównie galerią zdjęć z tego wyjątkowego wyjścia na Kozią Górę.
Pod szczytem Koziej Góry działa Schronisko Turystyczne Stefanka (676 m n.p.m.), przy którym jest plac zabaw dla dzieci KOZIA CHATA, liczne stoliki z ławkami. W dniu naszej wycieczki schronisko było już nieczynne, ze względu na godzinę (byliśmy na miejscu po 19:00).
Po zachodzie słońca zdecydowaliśmy się wracać od razu na parking. Mimo późnej godziny na terenie Schroniska na Koziej Górze nie brakowało jeszcze turystów i rowerzystów. Do samochodu udało się nam zejść przed zmrokiem. To był przepiękny zachód słońca… Bez dwóch zdań wisienką na torcie tego wieczoru były chmury…
Początkiem października wybraliśmy się na kolejną pełną przygód wycieczkę rowerową po Beskidach. To był rześki jesienny poranek, który postanowiliśmy spędzić w Beskidzie Małym, a konkretnie na Hrobaczej Łące. Obraliśmy wygodną trasę z Kóz. Muszę przyznać, że była to jedna z przyjemniejszych tras, które miałam okazję pokonać na dwóch kółkach w górach. Praktycznie do samego szczytu kierowaliśmy się szeroką i wygodną drogą leśną. Tylko raz zdarzyło się nam podprowadzić rower, praktycznie na ostatnim odcinku opisanej przeze mnie trasy. Oczywiście, aby dostać się na sam szczyt trzeba się nieco wysilić, w końcu nie ma nic za darmo 😉
Trasa: Kozy (szlak żółty / droga leśna poza szlakiem / szlak zielony i szlak czerwony) – Hrobacza Łąka – powrót tą samą trasą
Data: 3 październik 2023 r.
Dystans: 8,6 km
Czas trwania: około 2 h (sam przejazd rowerem w dwie strony)
Różnica wzniesień: 370 m
Minimalne wzniesienie: 473 m
Maksymalne wzniesienie: 828 m
Kozy parking
Samochód zostawiliśmy na bezpłatnym parkingu leśnym w Kozach na ulicy Beskidzkiej, zaraz przy szlaku żółtym. Dokładne parametry parkingu znajdziecie poniżej. W okolicach parkingu po prawej stronie drogi dostępna jest drewniana wiata wypoczynkowa.
Parametry GPS parkingu leśnego w Kozach na ul. Beskidzkiej: 49.8373917N, 19.1488294E
Z parkingu ruszyliśmy szlakiem żółtym w górę ul. Beskidzkiej, dosłownie po chwili minęliśmy szlaban i wjechaliśmy na OBSZAR NATURA 2000 BESKID MAŁY. Z drogowskazów dowiedzieliśmy się, że można dostać się stąd również do Kamieniołomu w Kozach.
Droga, którą kierowaliśmy się na Hrobaczą Łąkę przez większość czasu była szeroka i wygodna. Początkowo nie wymagała od nas wysiłku.
Za szlabanem obieramy drogę w prawo. Po około 300 m zgodnie z oznaczeniami na drzewie (szlak żółty) skręciliśmy w lewo.
Po skręcie droga momentami szła lekko w górę.
0,7 km – po lewej stronie szlaku żółtego są małe stawiki, które nie są oznaczone na żadnej z przeglądanych przez nas map.
Po krótkiej przerwie na zrobienie zdjęć jesiennych liści unoszących się na tafli wody ruszyliśmy w górę szlaku żółtego.
0,9 km – szlak żółty skręcił z drogi w lewo, my jechaliśmy wygodną drogą w górę. Po 500 metrach znowu na moment spotkaliśmy się ze szlakiem żółtym. Jechaliśmy cały czas szeroką drogą, która była wygodna, oczywiście ciągle było pod górkę, ale nie był to morderczy podjazd 😉
2,1 km – dojechaliśmy do pierwszego na trasie punktu widokowego. Od tego miejsca trasa stała się nieco bardziej stroma -szczególnie odczuwalne było to po wjechaniu do lasu. Podjazd ten mierzy około 1 km.
Po pokonaniu dość stromego podjazdu przez las na moment droga szła lekko w dół, można było chwilowo odetchnąć. Połączyliśmy się też na moment ze szlakiem idącym na Hrobaczą Łąkę. Następnie skręciliśmy ostro w prawo i nie weszliśmy ze wspomnianym szlakiem na leśną i wąską ścieżkę, lecz kierowaliśmy się w górę szeroką drogą. Na tym odcinku zdecydowaliśmy się na podprowadzenie rowerów ze względu na spore nachylenie terenu i trudną nawierzchnię.
Po wypchaniu rowerów pod górkę (około 200 metrów) i po przejechaniu niewielkiego odcinka drogi połączyliśmy się ze szlakiem czerwonym i szlakiem zielonym. Dalej jechaliśmy dość wygodną, szeroką i prostą ścieżką leśną w stronę Hrobaczej Łąki.
Hrobacza Łąka
4 km – szczęśliwi dojechaliśmy naHrobaczą Łąkę – 828 m n.p.m.
Krzyż Milenijny na Hrobaczej Łące
Na Hrobaczej Łące stoi 35 metrowy Krzyż Milenijny. Hrobaczą Łąkę wraz z metalowym krzyżem widzimy z okien naszego mieszkania w Bielsku-Białej. Zdecydowanie największe wrażenie robi nocą, kiedy jest oświetlony. Krzyż Milenijny usytuowany jest 828,4 m n.p.m. Jego waga również jest imponująca, bo waży aż siedem ton. Na tablicy przymocowanej do krzyża można wyczytać, że z dniem 5 października 2007 r. stanowi on centralne miejsce wytyczonego 'SZLAKU PAPIESKIEGO’.
Krzyż stoi chociaż kręci się Świat
Hrobacza Łąka taras widokowy
Tuż obok Krzyża Milenijnego znajduje się taras widokowy.
Do schroniskana Hrobaczej Łące musieliśmy podjechać leśną ścieżką około 150 metrów.
Hrobacz Łąka schronisko
Schronisko na Hrobaczej Łące usytuowane jest około 820 m n.p.m. Tym razem nie zdecydowaliśmy się na wizytę w schronisku. Więcej informacji o tym miejscu znajdziesz tutaj: Schronisko na Hrobaczej Łące
Hrobacza Łąka punkt widokowy
Nieopodal Schroniska na Hrobaczej Łące znajduje się polana widokowa. Jest na niej drewniana wiata wypoczynkowa ze stolikiem i ławkami. Jest tu również wyznaczone miejsce ogniskowe.
Miejsce to jest niezwykle widokowe. My mieliśmy ogromne szczęście do warunków, to był piękny jesienny poranek. W dniu naszej rowerowej wycieczki dane nam było zobaczyć wynurzające się w oddali Tatry.Z polany podziwiać można również szczyty należące do Beskidu Małego, w tym górny zbiornik elektrowni szczytowo-pompowej na Górze Żar z Jeziorem Międzybrodzkim, Magurkę, Czupel i Beskidu Żywieckiego (m.in. Babią Górę i Pilsko).
Na polanie praktycznie przez większość czasu byliśmy sami. Choć słońce świeciło dość mocno jak na październikowy poranek, to było dość chłodno przez hulający na polanie wiatr.
Muszę przyznać, że wycieczki rowerowe po Beskidach bardzo wciągają… Już planujemy z mężem kolejną trasę. Mam nadzieję, że pogoda tej jesieni będzie nadal sprzyjać i nie pokrzyżuje naszych planów. Szerokiej drogi! 🚲🏔🚲
Wielką Czantorię odwiedziliśmy trzy razy. Początkiem marca – dokładnie w Dzień Kobiet, w połowie lipca oraz na jesień. Na szlaku panowały całkiem inne warunki. Dwukrotnie pokonaliśmy trasę z synkiem i Jego wózkiem. We wpisie wykorzystam zdjęcia zarówno z zimy jak i z lata i z jesieni. Szlak niebieski, który opiszę prowadzi z miasta leżącegowwojewództwie Śląskim na północnych stokachBeskidu Śląskiego. Jest to miejscowośćuzdrowiskowa i wypoczynkowa – Ustroń. Szlak niebieski z Ustronia jest mało uczęszczany, ale w sezonie letnim trzeba liczyć się z tłumami na samym szczycie (bliskość wyciągu).
Trasa: Ustroń (szlak niebieski) – Koliba u Roberta – Chata na Czantorii – Wielka Czantoria (wieża widokowa) – zejście szlakiem czerwonym do Ustronia
Dystans: 11.16 km
Czas trwania: około 3:31 h (sam przemarsz z trzy i pół letnim dzieckiem oraz z wózkiem)
Minimalne wzniesienie: 414 m
Maksymalne wzniesienie: 1041 m
Parametry według aplikacji Endomondo
Ostatnia aktualizacja wpisu: 22 październik 2023 r. – jesień na Wielkiej Czantorii
Z domu wyjechaliśmy parę minut po 7:00. Do Ustronia z naszego rodzinnego miasta Bielska – Białej mamy około godzinkę drogi.
Ustroń szlak niebieski
Niestety ciężko jest o miejsce parkingowe w Ustroniu w okolicach szlaku niebieskiego.
My samochód zostawiliśmy naulicySkowronków, koło myjni samochodowej. Upchaliśmy wszystkie tobołki do wózka i ruszyliśmy na szlak niebieski.
Wielka Czantoria szlak niebieski
Przeszliśmy przez ulicę i weszliśmy na interesujący nas szlak niebieski, który miał nas doprowadzić na szczytWielkiej Czantorii. Początkowo poruszaliśmy się drogą asfaltową. W koło panowała cisza i spokój. To zasługa wczesnej pory i dnia wolnego od pracy. Po chwili skręciliśmy w prawo (ulica Lipowa). Po przejściu odcinka równego 0.70 km skręciliśmy w lewo. Drogowskaz poinformował nas, że naWielką Czantorię powinniśmy dojść za 1 h 45′. Oczywiście z dzieckiem i wózkiem czas przejścia szlaku zazwyczaj się wydłuża.
Po przejściu 1.40 km (od parkingu) ponownie skręciliśmy w lewo, przeszliśmy przez mostek, minęliśmy szlaban i weszliśmy na drogę leśną.
To tu zaczyna się bardzo strome i długie podejście. Ciągnie się aż doKoliby u Roberta (około 5 kilometrów). ZIMĄ z dzieckiem i wózkiem pokonanie tej trasy to nie lada wyzwanie. Pnąc się w górę mieliśmy (momentami) wątpliwości czy damy radę. Zimą głównym problemem są oblodzenia. Bez nakładek antypoślizgowych na buty, bądź raczków nie ma się co ruszać z domu.
Momentami, droga prowadząca przez las wydawała mi się wyjątkowo mroczna. Być może pustki na szlaku, wiejący wiatr, szum liści oraz odgłosy przechadzających się w lesie zwierząt tworzyły taki klimat. Widzieliśmy z daleka obserwujące nas sarny. Tutejszy las ma naprawdę wielu mieszkańców.
Wszystko w koło, nawet nakrętka z soku TYMBARK sugerowała nam, żeby się nie poddawać 😉
Po przejściu 3.50 km weszliśmy na terenRezerwatu Przyrody 'CZANTORIA’. Na szlaku niebieskim zaczynają się liczne przeszkody w postaci skał oraz połamanych drzew. Widać, że w ostatnim czasie mocno wiało, przybyło naprawdę sporo zwalonych konarów. Jeżeli chodzi o trudności na szlaku – bez zmian. Tak jak wspominałam powyżej droga pnie się w góręaż do samejKoliby u Roberta.
Szlak niebieski LATO
Szlak niebieski ZIMA
Koliba u Roberta
Aplikacja wskazywała, że od parkingu przeszliśmy 4.95 km. Doszliśmy doKoliby u Roberta. Zimą obiekt jest nieczynny. Nie ma tu żywej duszy. Latem natomiast, miejsce to tętni życiem. Nie ma takich tłumów jak na samej Wielkiej Czantorii. Można tu dobrze zjeść oraz napić się schłodzonego piwka. Są liczne stoły z ławeczkami oraz miejsce na ognisko („kiełbasa do odbioru w Kolibie”). Bez dwóch zadań miejscówka idealna na przerwę po dość długim i stromym podejściu.
Po krótkiej przerwie decydujemy się na dalszą wędrówkę. Skręcamy w prawo i idziemy prosto przed siebie. Po drodze mijamy jeszcze karczmę. Droga jest przyjemna i niewymagająca. Można odetchnąć i rozkoszować się świeżym górskim powietrzem. W lipcu na tym odcinku szlaku można nazbierać sporo górskich malin.
Wielka Czantoria (CZ)
Wielka Czantoria wysokość
Wielka Czantoria położona jest995 m n.p.m.
Mamy za sobą 5.70 km i docieramy do celu.
Wielka Czantoria jest najwyższym wzniesieniem czeskiegoBeskidu Śląskiego. Naszym oczom ukazuje się 29 metrowa wieża widokowa, na którą wstęp jest płatny. W marcu naWielkiej Czantorii byliśmy w tygodniu, więc na szczycie były pustki. Spotkaliśmy tylko małżeństwo z dwójką dzieci. W lipcu zarówno na szczycie, jak i na wieży widokowej były tłumy. Większość ludzi podchodzi z wyciągupod Czantorią (PL)naWielką Czantorię (CZ) – stąd te tłumy. W sezonie letnim otwarty jest tu bufet, który cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem. Kiełbaski z grilla, zimne piwko – żyć nie umierać! Można nabyć w nim również różnorakie pamiątki – od góralskich kapeluszy po magnesy. Na szczycie standardowo zrobiliśmy piknik i po krótkim odpoczynku ruszyliśmy dalej.
Wielka Czantoria wieża widokowa
Postanowiliśmy oczywiście skorzystać z możliwości wejścia nawieżę widokową na Wielkiej Czantorii. W październiku 2023 r. za dwie osoby dorosłe i dziecko (9lat) zapłaciliśmy 23złote. Dziecko poniżej 4 lat – wejście na wieżę widokową gratis. Za bilet można zapłacić zarówno w złotówkach, jak i w koronach czeskich.
Cennik aktualny na dzień 21.10.2023 r.
Aby dostać się na samą górę wieży widokowej na Wielkiej Czantorii trzeba pokonać118 schodów. Z wieży zobaczysz rozległą panoramę na Beskidy, a przy odrobinie szczęścia i dobrej widoczności Tatry, Fatrę oraz Sudety.
Poniżej prezentuję jesienne zdjęcia zrobione z wieży widokowej na Wielkiej Czantorii – 21 październik 2023 r.
Po odpoczynku ruszyliśmy w kierunku Czantorii. Mieliśmy do pokonania niedługi odcinek prostą, lecz kamienistą drogą. Latem mijamy na tym odcinku tłumy ludzi raźnie maszerujących z wyciągu na Czantoriina szczyt Wielkiej Czantorii.
Czantoria (PL)
Po około 15 minutach doszliśmy doPolany Stokłosicy położonej850 m n.p.m. Są tu sklepiki z pamiątkami oraz bufety z jedzeniem oraz piciem. No i oczywiście kolej linowa kursująca tam i z powrotem. Można posiedzieć na ławkach, bądź na rozłożonych obok wyciągu leżakach. Rozciągają się stąd bardzo ładne, górskie widoki.
Schodząc zCzantorii obraliśmy szlak czerwony. Końcówka trasy to bardzo stromy odcinek prowadzący wzdłuż wyciągu. Po raz kolejny pomocne okazały się raczki.
Zjazd lasem do Ustronia
Podsumowanie
Mimo, że szlak niebieski nie należy do najprostszych, warto zrezygnować z wyciągu i wybrać się pieszo naWielką Czantorię…. Satysfakcja po dotarciu do celu jest nie do opisania. Sam szlak niebieski nie jest oblegany przez turystów. Polecam planowanie wycieczek w te rejony w tygodniu. Łatwa dostępność miejsca (kolej linowa na Czantorię) sprawia, że na samym szczycie ciężko o ciszę i spokój. Nieco inaczej wygląda to zimą. Jest mało turystów pieszych, ale dla odmiany na szczycie nie brakuje narciarzy.
W ostatnim czasie nasz dziewięciolatek każdą wolną chwilę najchętniej spędzałby na rowerze. Jego marzeniem jest wybrać się z nami rowerem w góry. Postanowiliśmy, że na sam początek zabierzemy Go na wycieczkę rowerową do należącej do Trójwsi Beskidzkiej Istebnej, z której to prowadzi żółty szlak spacerowy Źródła Olzy. Wybór tej trasy okazał się strzałem w dziesiątkę! To była bardzo przyjemna wycieczka rowerowa, idealna dla dziecka. Większa część szlaku żółtego prowadzi tu asfaltową drogą leśną wzdłuż Olzy, ruch samochodowy jest tu znikomy (zakaz wjazdu osobom nieupoważnionym), a do tego całość dopełniły przepiękne jesienne widoki. Trasę tę mieliśmy okazję przejść w czerwcu tego roku, więc była nam ona doskonale znana. Jednak muszę przyznać, że wrażenia na rowerze są całkiem inne, oczywiście równie pozytywne. Cała nasza trójka wróciła do domu zadowolona. Na pewno jeszcze nieraz wybierzemy się w te rejony.
Trasa: Istebna (szlak żółty spacerowy) – Zbiornik retencyjny OLZA – powrót tą samą trasą
Data: 14 październik 2023 r.
Dystans: 8 km
Czas trwania: około 1 h (sam przejazd rowerem z dzieckiem w dwie strony)
Różnica wzniesień: 100 m
Minimalne wzniesienie: 580 m
Maksymalne wzniesienie: 660 m
Istebna parking
Samochód można zostawić nadarmowym parkingu w Istebnej przy skrzyżowaniu ulicy Olza – Zaolzie. Parametry tego parkingu znajdziesz poniżej.
Z parkingu musieliśmy się cofnąć widoczną na poniższym zdjęciu asfaltową drogą – ulica Olza, szlak żółty jakieś 350 m do skrzyżowania z ulicą Cisowe. Na skrzyżowaniu wybraliśmy drogę prowadzącą w lewo – nadalulica Olza.
Kawałek za skrzyżowaniem minęliśmy znak informujący nas, że wjeżdżamy na drogę leśną.
Szlak żółty, którym się kierowaliśmy prowadził nas łagodnie drogą asfaltową wzdłuż rzeki Olzy. Jechało się tu przyjemnie i spokojnie. Tak jak już wspominałam, dużym plusem tej trasy jest znikomy ruch samochodów. Nad podczas wycieczki rowerowej mijały może dwa samochody.
Po przejechaniu nieco ponad półtora kilometra (1,6 km) szeroka droga skręciła w prawo. Następnie przejechaliśmy przez mostek, za którym szlak żółty prowadził nas momentami lekko w górę.
Ostatni podjazd do Zbiornika retencyjnego Olza wymagał od nas nieco więcej wysiłku, ale nie była to jakaś mordercza górka 😉 W ostateczności, na tym krótkim odcinku dziecko może podprowadzić ten kawałeczek swój rower.
Zbiornik retencyjny OLZA
Po przejechaniu rowerem 2,5 km dotarliśmy do Zbiornika Retencyjnego „Gańczorka” na potoku Olza (punkt nr. 3 na mapie). Zbiornik w jesiennej scenerii prezentował się po prostu przepięknie. Największe wrażenie robiły jednak kolorowe drzewa i zielone świerki odbijające się w tafli wody. Muszę przyznać, że nie było łatwo o te kadry, ponieważ wiatr powodował, że widoczne na zdjęciach lusterko znikało. Ogólnie obszar ten jest bogaty przyrodniczo. Zaobserwować można tu przewagę lasu świerkowego.
W czerwcu mieliśmy okazję podziwiać w Zbiorniku Olzaduże ilości kijanek. Natomiast podczas jesiennej wycieczki rowerowej czas urozmaiciła nam obserwacja ważki – żagnicy sinej.
Zapora na zbiorniku retencyjnym w najwyższym punkciemierzy 10,0 m
Powierzchnia zalewu wynosi 1,0 ha – 1,35 m
Na terenie Zbiornika Retencyjnego Olza nie możnapalić ognia, kąpać się oraz wędkować
Zbiornik został odtworzony w latach 2012 do 2014według istniejącego już kiedyś zbiornika wodnego – Stawy Habsburskie
W przeszłości hodowano tu ryby – pstrągi, spiętrzano wodę, wykorzystywaną ją do spławiania drewna.
Zbiornik retencyjny OLZA zdjęcia
Prawdę mówiąc nie mogłam się napatrzeć na jesienne krajobrazy rozciągające się z okolic Zbiornika Olza. Po dość długiej chwili trzeba było jednak wsiąść na rowery i ruszyć w dalszą drogę szlakiem żółtym. Czas nas gonił, zachód słońca zbliżał się wielkimi krokami. Co prawda nie zajechaliśmy za daleko, bo po około 200 m skręciliśmy w prawo i zjechaliśmy jeszcze nad sam brzeg Zbiornik retencyjnego Olza. Można popatrzeć tu na zbiornik wodny z całkiem innej perspektywy (punkt nr. 4 na mapie).
Żagnica sina
Po chwili wyjechaliśmy z powrotem na asfaltową drogę. Po kilkudziesięciu metrach skończył się asfalt. Podjechaliśmy jeszcze około 300 metrów, do miejsca w którym szlak żółty wchodzi w las. W czerwcu mieliśmy przyjemność kontynuować wycieczkę pieszą szlakiem żółtym do Źródeł Olzy. Tym razem musieliśmy sobie darować, ponieważ syn miałby problem z samodzielnym wypchaniem swojego roweru pod dość strome górki, które czekają na turystów na tej części szlaku żółtego. Odcinek prowadzący przez las nie jest długi, bo mierzy około 600 metrów, ale jest stromy i niewygodny jeśli chodzi o rower. Poniżej zamieszczam zdjęcia z czerwca ze Źródła Olzy.
Jeśli chcecie zobaczyć jak wygląda podejście przez las szlakiem żółty zapraszam tutaj:Źródło Olzy
Miejsce wejścia szlaku żółtego Źródła Olzy w las
Źródło Olzy zdjęcia
Zawróciliśmy i kierowaliśmy się ponownie w kierunku Zbiornika Retencyjnego Olza. Zjazd był oczywiście bardzo przyjemny, choć zimny wiatr w drodze powrotnej dawał się nam jeszcze bardziej we znaki.
W drodze powrotnej na parking zdecydowaliśmy się jeszcze podjechać na drugą stronę Zbiornika retencyjnego Olza (punkt nr. 2 na mapie). Widoki były tu równie bajeczne. Po raz kolejny mogliśmy zobaczyć zbiornik wodny z całkiem innej perspektywy 😊
Jesień w tym roku naprawdę nas rozpieszcza. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie będzie jeszcze kilka słonecznych dni i okazji na podziwianie uroków polskiej, złotej jesieni 🍂☀🍂 We wtorek udało się nam wybrać z mężem rowerem na Cieńków w Wiśle. To już nieco bardziej wymagająca trasa, ale równie piękna! Relacja z tej wycieczki już niebawem pojawi się na blogu 😊
Mamy za sobą kolejną rowerową wycieczkę po Beskidach. Tym razem zdecydowaliśmy się wyjechać na najwyższy szczyt Beskidu Małego należący do Grupy Magurki Wilkowickiej – Czupel. Możliwości dostania się na ten szczyt jest naprawdę wiele. My obraliśmy doskonale znaną nam trasę z Przełęczy Przegibek przez Magurkę Wilkowicką. Trasa choć jest wygodna, bo prowadzi przez większość czasu szeroką drogą leśną to trzeba się na niej nieźle wysilić. W szczególności pierwszy odcinek z Przełęczy Przegibek oraz część przejazdu od Schroniska na Magurce Wilkowickiej na Czupel należy do dość wymagających kondycyjnie. Ale na spokojnie dla osób obytych w jeździe w bardziej górskim terenie z krótkimi odpoczynkami na złapanie oddechu trasa jest do przejechania. Tak więc do pokonania mieliśmy około 300 metrów różnicy wzniesień. To był piękny jesienny poranek w Beskidzie Małym. Nasz czas był ograniczony, po godzinie 13:00 musieliśmy odebrać synka ze szkoły. Na szczęście udało się nam zrealizować plan i wyjechać rowerem na Czupel, a nawet zrobić sobie dłuższą przerwę na polanie widokowej.
Trasa: Przełęcz Przegibek – Chata na Magurce – Magurka Wilkowicka – Schronisko PTTK na Magurce – Ruiny Schroniska widok na Tatry – Czupel – powrót tą samą trasą
Data: 26 wrzesień 2023 r.
Dystans: 12 km
Czas trwania: około 1,5 h (sam przejazd rowerem w dwie strony)
Różnica wzniesień: 320 m
Minimalne wzniesienie: 658 m
Maksymalne wzniesienie: 930 m
Przełęcz Przegibek parking
Duży i darmowy parking znajdziecie po lewej stronie jezdni (jadącze Straconki) na Przełęczy Przegibek – 663 m n.p.m.
Zaraz przy parkingu działa bufetu GAWRA, w którym od godziny 11:00 można zamówić dania barowe i obiadowe.
Od razu dodam, że w weekendy i dni wolne na Przełęczy Przegibeknie jest łatwo o miejsce parkingowe. Parking w dni robocze jest zazwyczaj pusty, spokojnie można na nim znaleźć wolne miejsca. Inaczej jest w pogodne dni wolne – w takie dni zazwyczaj parking jest przepełniony, a samochody są gęsto ustawione przy jezdni. Miejsce to przyciąga tłumy turystów, dlatego warto zaplanować wycieczkę na nieco wcześniejszą godzinę (mam tu na myśli w szczególności sezon letni i zimowy).
Z parkingu przejechaliśmy przez jezdnię i wjechaliśmy na szeroką utwardzoną drogę. Dosłownie po chwili dotarliśmy do rozwidlenia, na którym szlak niebieski na Magurkę Wilkowicką odbija w prawo, my wybraliśmy wygodniejszą drogę idącą w lewo za szlabanem – DROGA LEŚNA, na której obowiązuje zakaz wjazdu pojazdów, ale nie dotyczy on rowerów.
Szeroka droga od razu zaczęła piąć się w górę. Po około 500 m droga skręciła ostro w prawo i nadal prowadziła nas stromo pod górę. Tak jak wspominałam we wstępie, jest to jeden z dłuższych i bardziej wymagających podjazdów na opisanej przeze mnie trasie.
Po około 700 metrach od parkingu dołączył do nas szlak niebieski. Szlak ten towarzyszył nam przez kolejne 500 metrów. Po około 1,2 km od parkingu szlak niebieski skręcił z szerokiej drogi leśnej w lewo.
My nie skręciliśmy, ale kierowaliśmy się nadal w górę szerokiej drogi leśnej. Od teraz było wyraźnie lżej, przynajmniej na moment. Tym sposobem ominęliśmy strome, kamieniste i niewygodne podejście szlakiem niebieskim.
1,7 km – szeroką drogą dojechaliśmy do skrzyżowania szlaków, zgodnie z tabliczkami skręciliśmy lekko w lewo na szlak zielony. Z tabliczki dowiedzieliśmy się, że do Schroniska na Magurce Wilkowickiej zostało stąd około 20 minut drogi. Mieliśmy do pokonania tu dość stromy, ale nie za długi podjazd szlakiem przez las.
1,9 km – dojechaliśmy do rozwidlenia, na którym szlak zielony skręca w lewo. My wybraliśmy nieoznakowaną drogę idącą w prawo. Ponownie udało się nam ominąć dość stromy podjazd szlakiem. Przez kolejne 600 metrów jechało się dość gładko 😉
2,5 km – skręciliśmy w lewo i ponownie połączyliśmy się z oznakowanym szlakiem (czarny, czerwony, żółty). Następnie kierowaliśmy się w górę szerokiej drogi, z której postanowiliśmy po kilku metrach na chwilę zboczyć na polanę widokową.
Punkt widokowy
To właśnie na tej polanie udało się nam zrobić dłuższą przerwę. Widoki w ten jesienny poranek były tu przepiękne…
Poranne, jesienne mgły malowniczo otulały Wilkowice, a nad nimi wznosił się najwyższy szczyt Beskidu Śląśkiego – Skrzyczne. Natomiast drzewa nieśmiało nabierały już jesiennych barw.
Po przerwie ruszyliśmy w dalszą drogę. Przed nami był do pokonania kamienisty podjazd. Po drodze minęliśmy Chatę na Magurce.
Magurka Wilkowicka
3,2 km – dość gładko dojechaliśmy na Magurkę Wilkowicką – 909 m n.p.m. Przy schronisku było tłoczno – wycieczki szkolne. Tylko na moment weszłam do Schroniska na Magurce Wilkowickiej, żeby wbić pieczątki do mojego notesu. Po chwili ruszyliśmy w dalszą drogę. Obraliśmy szlak niebieski na Czupel. Przejście tego szlaku zajmuje około 45 minut, rowerem jest zdecydowanie szybciej. Nam przejazd od Schroniska na Magurce Wilkowickiej na Czupel zajął około 20 minut (nie licząc czasu poświęconego na zdjęcia, rozmowę z napotkanymi turystami).
Zgodnie z niebieskimi znakami wjechaliśmy na szeroką drogę, która po chwili weszła w las. Początkowo podjazd przez las nie należał do jakoś szczególnie wymagających, można powiedzieć, że było po prostej, a czasem leciutko z górki.
Po drodze minęliśmy tablicę informującą nas, że jesteśmy na OBSZARZE NATURA 2000 BESKIDU MAŁEGO.
4 km – dojechaliśmy do miejsca, w którym jest skrzyżowanie szlaków(szlak niebieski i szlak czarny). Po chwili było rozwidlenie. My kierowaliśmy się nadal szlakiem niebieskim na Czupel (na rozwidleniu w lewo), szlak czarny odbijał w prawona Skałę Czarownic. Od tego momentu szlak niebieski wymagał od nas nieco więcej wysiłku, tak było przez około 600 metrów.
4,6 km – naszym oczom ukazało się ogrodzenie z tabliczką TEREN PRYWATNY. Dalej jechaliśmy wzdłuż tego ogrodzenia, na końcu którego jest punkt widokowy (po prawej stronie szlaku niebieskiego).
Ruiny schroniska widok na Tatry
4,6 km – tak jak wspomniałam powyżej jest tu nieduża polana położona około 900 m n.p.m., na której dawno temu działało Schronisko „Widok na Tatry”. Ruiny schroniska, a raczej fundamenty znajdują się na ogrodzonej działce.
Jest to wspaniały punkt widokowy na Skrzyczne (1257 m n.p.m.) – najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego.
Dalej szlak niebieski prowadził nas lekko w dół dość szeroką i ubitą drogą, która po chwili weszła w las. Ostatnie 600 metrów przed szczytem to dość wymagający podjazd przez las, momentami dość ciężki. Podłoże nie było już takie ubite, a na ścieżce było więcej kamieni i mokrych, śliskich skał.
5,8 km – drewniana tabliczka informująca, że do szczytu Czupel mamy jeszcze 30 metrów.
Czupel
5,8 km – wjechaliśmy na najwyższy szczyt Beskidu Małego – Czupel –933 m n.p.m. Szczyt ten należy do Korony Gór Polski.
Czupel jest zalesiony głównie przez buki i świerki. Zza drzew wyłania się jednak widokna Gminę Łodygowice, Beskid Śląski i Beskid Żywiecki wraz z Jeziorem Żywieckim. Patrząc w drugą stronę zobaczyć można Jezioro Międzybrodzkie i Czanieckie, szczyty należące do Beskidu Małego ze zbiornikiemŻar.
Pieczątka ze szczytu Czupel w Beskidzie Małym
Na parking na Przełęczy Przegibek wróciliśmy tą samą trasą. Zjazd poszedł nam dość sprawnie i bezproblemowo. Na kamienistych odcinkach trasy musieliśmy zachować nieco większą ostrożność. Szczególnie, że w drodze powrotnej ruch turystycznyna szlaku niebieskim był już zdecydowanie większy niż w drodze na Czupel. Mijały nas również pojedyncze rowery elektryczne.
Mamy za sobą już kolejną wycieczkę rowerową po Beskidzie Małym. Tym razem zdecydowaliśmy się wyjechać na Hrobaczą Łąkę. Relacja z tej wycieczki rowerowej już niebawem pojawi się na blogu!
Dzisiaj chcę Wam przedstawić kolejną mało uczęszczaną trasę w Beskidach. Tym razem we wrześniową niedzielę wybraliśmy się w Beskid Mały. Obraliśmy szlak zielony z Międzybrodzia Żywieckiego. Naszym celem był Kościelec Mały i Jaworzyna. Ogólnie rzecz biorąc trasa, którą opiszę jest dość stroma (ponad 500 m różnicy wzniesień) i momentami kamienista, ale za to jest idealną propozycją na upalne dni, ponieważ duża część szlaku prowadzi przez piękny beskidzki las. Choć do kalendarzowej jesieni zostało jeszcze trochę czasu, w Beskidzie Małym mieliśmy okazję zaobserwować już pierwsze oznaki tej cudownej i kolorowej pory roku.
Zapraszam Was serdecznie na wirtualną wycieczkę w mniej popularne rejony Beskidu Małego 😊
Trasa: Międzybrodzie Żywieckie (szlak zielony) – Potok Głęboki – Las Czarnoci (szlak niebieski) – Skrzyżowanie szlaków pod Kościelcem – Mały Kościelec – Jaworzyna – powrót tą samą trasą
Data: 10 wrzesień 2023 r.
Dystans: 8 km
Czas trwania: 3 h
Minimalne wzniesienie: 330 m
Maksymalne wzniesienie: 861 m
Do samego Międzybrodzia Żywieckiego dojechaliśmy dość szybko, za to w samym Międzybrodziu Żywieckim w drodze na szlak zielony spędziliśmy sporo czasu stojąc w korkach. Wszystko przez trwający tu aktualnie remont i wprowadzony ruch wahadłowy. Czekanie wynagradzały nam jednak widoki na Jezioro Międzybrodzie i na Górę Żar.
Widok na Jezioro Międzybrodzkie i Górę Żar z Międzybrodzia Żywieckiego
Międzybrodzie Żywieckie szlak zielony
Samochód zostawiliśmy w okolicach ulicy Akacjowej w Międzybrodziu Żywieckim. Nie wiedzieliśmy, że można podjechać nieco wyżej i skrócić sobie wędrówkę pnącą się w górę asfaltową drogą. Postanowiłam, że szlak zielony zacznę odpisywać właśnie od tego miejsca. Doskonale widać stąd wspomnianą już powyżej Górę Żar. Pogoda w dniu naszej wycieczki była fantastyczna.
Parametry GPS – szlak zielony w Międzybrodziu Żywieckim: 49.7642708N, 19.2159208E
Szeroka asfaltowa droga skręciła od razu w prawo i prowadziła nas łagodnie w górę szlaku zielonego między zabudowaniami.
Widok na Górę Żar z zielonego szlaku w Międzybrodziu Żywieckim
Potok Głęboki
0,2 km – doszliśmy do pierwszej żółtej tabliczki na szlaku zielonym – Potok Głęboki – 396 m n.p.m. Asfalt poszedł w niepamięć, dla odmiany weszliśmy na szeroką drogę szutrową, która po około 250 metrach doprowadziła nas do miejsca wypoczynkowego na szlaku zielonym – drewniana wiata ze stołem i ławeczkami.
Po tym jaki minęliśmy miejsce wypoczynkowe szlak zielony wszedł na drogę leśną. Jest tu zakaz wjazdu, który nie dotyczy rowerów.
Droga była dość stroma, ale ciągle wygodna. Po chwili doszliśmy do rozwidlenia, na którym szlak zielony odbił z szerokiej drogi leśnej ostro w prawo. Na tym odcinku szlaku zielonego droga zaczęła piąć się ostro pod górę, a podłoże było z każdym krokiem coraz bardziej kamieniste.
1,2 km – droga stała się wygodna, co nie znaczy, że nie prowadziła nas w górę.
1,3 km – szlak zielony skręcił w prawo i stał się o wiele łagodniejszy. Szliśmy wzdłuż zarośniętej polany – to tutaj mieliśmy okazję podziwiać pierwsze od dłuższego czasu widoki górskie.
Następnie ponownie weszliśmy na szeroką i łagodną drogę leśną, która doprowadziła nas do Lasu Czarnoci.
Las Czarnoci szlak niebieski
2 km – Las Czarnoci (skrzyżowanie szlaków), wysokość567 m n.p.m. To w tym miejscu przeszliśmy na szlak niebieski, którym według informacji na drogowskazie mieliśmy dojść w 50 minut na Jaworzynę.
Od Lasu Czarnoci szlak niebieski prowadził nas stromo w górę. Na tym odcinku szlaku niebieskiego nie mogliśmy narzekać na brak korzeni i kamieni na leśnej drodze.
Szyszkowiec łuskowaty
Widokowa polana na szlaku niebieskim na Jaworzynę
2,2 km – strome podejście przez las doprowadziło nas na dość obszerną, widokową polanę. Po dotarciu na górę polany, pod samą linię lasu po lewej stronie jest przygotowane miejsce na ognisko / grill, można odpocząć na drewnianej ławeczce rozkoszując się przy tym przepięknymi widokami na beskidzkie szczyty oraz Jezioro Żywieckie. My oczywiście skorzystaliśmy z tej możliwości 😊
Po krótkim odpoczynku ruszyliśmy w dalszą drogę szlakiem niebieskim, z polany widokowej weszliśmy w las. Kamienista droga prowadziła nas lekko w górę. Następnie wyszliśmy na kolejnej, tym razem nie za dużej polance.
Po minięciu wspomnianej polany szlak niebieski ponownie wprowadził nas w las.
Źródełko na niebieskim szlaku w drodze na Kościelec Mały
2,6 km – po lewej stronie szlaku niebieskiego jest zimne źródełko górskie.
Skrzyżowanie szlaków pod Kościelcem
2,7 km – szeroka droga leśna doprowadziła nas do Skrzyżowania szlaków pod Kościelcem – 711 m n.p.m. Dalej kierowaliśmy w górę szlaku niebieskiego, który po chwili skręcił ostro w lewo.
Po skręcie w lewo mieliśmy do pokonania mierzące 250 metrów podejście. To był bardzo kamienisty odcinek na szlaku niebieskim.
Po pokonaniu podejścia droga była szeroka i wygodna.
Kościelec Mały Beskid Mały
2,9 km – po prawej stornie szlaku niebieskiego na drzewie jest oznaczenie szczytu – Kościelec Mały, który położony jest 795 m n.p.m. na południowej stronie szczytu Jaworzyna. Warto być w tym miejscu czujnym, żeby przypadkiem nie minąć drzewa z oznaczeniem szczytu.
Dalej kierowaliśmy szeroką i prostą drogą. To właśnie idąc grzbietem od Kościelca Małego do Jaworzyny można podziwiać wyłaniające się zza drzew krajobrazy górskie. Zobaczyć można stąd głównie szczyty należące do pasma Magurki Wilkowickiej.
Jak się okazuje szczyt Jaworzyna jest jednym z najwyższych punktów miasta Żywiec.
Można odpocząć tu na ławeczkach i schronić się przed słońcem (cienia na Jaworzynie jest pod dostatkiem 😉).
Do samochodu wróciliśmy tą samą trasą. Zejście szlakiem niebieskim, a następnie szlakiem zielonym poszło nam dość sprawnie. Na całej trasie mimo weekendu i wspaniałej pogody spotkaliśmy dosłownie kilku turystów i jednego rowerzystę. Trasa jest wręcz idealna dla osób nie przepadających za tłumami na górskich szlakach 😊 Nam się bardzo tu podobało…
Jeśli szukasz innych tras w Beskidzie Małym, zajrzyj koniecznie tutaj: Beskid Mały szlaki
Po pięknym tygodniu, weekend w Beskidach zapowiadał się niestety deszczowo. Bez zastanowienia spakowaliśmy nasze plecaki i ruszyliśmy w drogę. Ostatni piątkowy wieczór lata spędziliśmy na żółtym szlaku w Wiśle Czarne. Wybraliśmy się na Cieńków należący do Pasma Baraniej Góry. Jest to niezwykle widokowy i długi grzbiet, na którym panuje prawdziwa beskidzka sielanka… Poza pięknymi, rozległymi polanami, na których spotkać można koniki i owce, podziwiać można stąd szczyty należące do Beskidu Śląskiego. Nam udało się również załapać na ostatni tego lata zachód słońca…
Trasa: Wisła Czarne, Mała Zapora (szlak żółty) – Cieńków – powrót tą samą trasą
Data: 22 wrzesień 2023 r.
Dystans: 5 km
Czas trwania: 1,5 h
Minimalne wzniesienie: 495 m
Maksymalne wzniesienie: 718 m
Wisła parking*
Samochód zaparkowaliśmy na płatnym parkingu w Wiśle Czarne – Mała Zaporana przeciwko budynku Aries Hotel & SPA Wisłazaraz przy szlaku żółtym, którym szliśmy na Cieńków.
Opłatę za postój pojazdu należy uiścić w parkomacie, wynosi ona 10 zł za 3 godziny postoju (nie ma możliwości opłacenia mniejszej ilości godzin za postój).
Czwarta i każda kolejna godzina parkowania jest dodatkowo płatna.
*Dane o parkingu oraz cennik z dnia 22 wrzesień 2023r.
Parametry GPS parkingu Wisła Czarne, Mała Zapora – szlak żółty: 49.6176908N, 18.9203147E
Wisła szlak żółty – Cieńków
Kilka słów o szlaku żółtym 😊 Trasę, którą tu opisałam zaliczę do krótkich i łatwych szlaków w Beskidach ze względu na szeroką i wygodną drogę, która prowadzi na Cieńków. Wybierając się jednak na ten szlak trzeba wziąć pod uwagę, że droga ta w dużej mierze pnie się w górę. Zapraszam do zapoznania się z dokładnym opisem szlaku żółtego na Cieńków.
Z parkingu w Wiśle Czarne – Mała Zapora od razu skręciliśmy w lewo i weszliśmy na szeroką drogę leśną, która prowadziła nas w górę szlaku żółtego.
Po około 250 m szeroka droga na szlaku żółtym zawinęła w prawo.
0,3 km – z utwardzonej drogi weszliśmy na charakterystyczne dla wiślańskich szlaków szerokie betonowe płyty. Droga prowadziła nas tu ostro w górę, po 200 metrach zawinęła w prawo. Po chwili weszliśmy ponownie na szeroką drogę leśną, która na moment złagodniała.
0,75 km – doszliśmy do rozwidlenia, po lewej oraz prawej stronie drogi są ustawione tu tablice informacyjne o szlaku spacerowym – Pętla Cieńkowska. Jest tu również stojak na rowery i kosz na śmieci. W dniu naszej wycieczki mijało nas na tej trasie kilka rowerów elektrycznych.
Skręcając na rozwidleniu w prawo można zobaczyć Skocznię narciarską Malinka im. Adama Małysza w Wiśle z góry (skocznia była zamknięta, udało się nam zobaczyć skocznię jedynie przez płot 😊 ).
Skocznia Adama Małysza
Poniżej prezentuję zdjęcie Skoczni narciarskiej Malinka im. Adama Małysza w Wiśle na szlaku żółtym.
Skocznia narciarska Malinka im. Adama Małysza w Wiśle
W 2010 roku z mężem (wtedy jeszcze narzeczonym 😅) mieliśmy przyjemność zwiedzać Skocznię Narciarską w Wiśle Malińce. Udało mi się wygrzebać na dysku zdjęcia z tej wycieczki.
Wróciliśmy na szlak żółty i pięliśmy się dalej w górę szeroką i kamienistą drogą, która momentami łagodniała, aby zaraz znowu iść w górę. Na szlaku było spokojnie, nie było tu żywej duszy…
1,7 km – szlak żółty doprowadził nas do miejsca wypoczynkowego (stół z ławkami, stojak na rower, kosz na śmieci). Nie mogło również zabraknąć tablicy z mapką Pętli Cieńkowskiej.
Po krótkim odpoczynku ruszyliśmy w dalszą drogę szlakiem żółtym, który na tym odcinku zdecydowanie złagodniał. Przechodzimy tuż obok szczytu Cienków Niżni (720 m n.p.m.).
2,1 km – doszliśmy do rozwidlenia i do końca drogi pieszo – rowerowej. Za znakiem kierowaliśmy się w górę drogi widocznej na poniższym zdjęciu.
Po chwili wyszliśmy przy Górnej Stacji kolei linowej Cieńków, minęliśmy piękny, drewniany budynek Karczmy Jedlowo, przy którym moją uwagę przyciągnęły cudne róże i kierowaliśmy się prosto w dół polany, z której doskonale był widoczny już nasz cel.
Słup z drogowskazami ustawiony w sąsiedztwie budynku karczmy.
Minęliśmy Ranczo Cienków i kierowaliśmy się do punktu widokowego, który oddalony jest kilka metrów od drewnianego budynku Rancza Cieńków.
Cieńków ławka
2,5 km – dotarliśmy do słynnej, drewnianej beskidzkiej ławeczki z napisem Cieńków, która położona jest 705 m n.p.m. Zatrzymaliśmy się tu na dłużej… Miejsce to zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Przez chwilę czułam się, jakbym była w Pieninach… w Rezerwacie Biała Woda… W drodze na Przełęcz Rozdziela są równie sielskie widoki i koniki… Tak jak wspominałam podziwiać stąd można szczyty należące do Beskidu Śląskiego. Choć niebo było zachmurzone udało się nam załapać na przepiękny zachód słońca.Słońce zachodziło zaraz obok drewnianego budynku, w którym działa Ranczo Cieńków. To było idealne pożegnanie tegorocznego lata…
Wraz z zachodem słońca odczuwalna temperatura była coraz niższa, nie mówiąc o wietrze, który nie odpuszczał zresztą od samego rana.
Dla osób chcących wydłużyć swoją wycieczkę dodam, że z grzbietu górskiego Cieńków można kontynuować wędrówkę żółtym szlakiem na Zielony Kopiec, a dalej naMalinowską Skałę i Skrzyczne– najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego.
Cieńków zachód słońca
Wycieczkę na Cieńków w Wiśle planowaliśmy już od dawana. Bardzo się cieszę, że w końcu udało się nam dotrzeć na ten niezwykły grzbiet górski…
Na zakończenie tegorocznych wakacji wybraliśmy się do Zwardonia. Nasz trzecioklasista chciał spędzić jeszcze kilka beztroskich chwil na łonie natury przed pierwszym dzwonkiem w szkole. Zabraliśmy Go w Beskid Żywiecki na szczyt Rachowiec w Grupie Wielkiej Raczy. W Zwardoniu obraliśmy mało uczęszczany szlak czerwony. Dużym plusem tego szlaku jest bliskość stacji kolejowej. Na rozległej polanie szczytowej Rachowca znajduje się platforma widokowa. Jest to idealne miejsce na rodzinny odpoczynek z dala od zgiełku i w otoczeniu natury.
Trasa: Zwardoń (szlak czerwony) – Rachowiec – Platforma widokowa na Rachowcu – powrót tą samą trasą
Data: 2 wrzesień 2023 r.
Dystans: 5 km
Czas trwania: 2 h
Minimalne wzniesienie: 671 m
Maksymalne wzniesienie: 952 m
Zwardoń stacja kolejowa
Szlak czerwony, którym szliśmy na Rachowiec biegnie zaraz obok stacji kolejowej w Zwardoniu.Do Zwardonia można łatwo dojechać PKP z Katowic, z Bielska-Białej czy też z Żywca.
Jeśli chodzi o parking w Zwardoniu przy szlaku czerwonym dostępny jest płatny parking Rachowiec przy głównej drodze obok stacji kolejowej.
Drogowskazy wskazują około godzinę drogi szlakiem czerwonym na Rachowiec z okolic Dworca PKP w Zwardoniu.
Zwardoń szlak czerwony na Rachowiec
Naszą wędrówkę zacznę opisywać od miejsca, w którym szlak czerwony skręca z głównej drogi w prawo i prowadzi zaraz obok budynkuOSP Zwardoń.
Parametry GPS początku wędrówki szlakiem czerwonym na Rachowiec: 49.5047453N, 18.9791844E
Po tym jak minęliśmy budynek OSP Zwardoń szlak czerwony wszedł na ścieżkę leśną. Dosłownie po chwili skręciliśmy w prawo i szliśmy w górę polany. Ścieżka była tu trawiasta, ale nie brakowało na niej również błota po ostatnich intensywnych opadach w Beskidach.
Co prawda niebo było zachmurzone, ale na szczęście w prognozach pogody nie były przewidywane na ten dzień opady deszczu.
Po 600 m szlak czerwony wszedł na zieloną polanę.
Przez kolejne 200 m kierowaliśmy się w górę polany, która wyprowadziła nas na szeroką i asfaltową drogę.
Cofnęłam się kilka metrów drogą asfaltową do drzewa, na którym wisiały drogowskazy, z których dowiedziałam się, że na Rachowiec mamy jeszcze 30 minut drogi. Natomiast kierując się szlakiem żółtym w przeciwnym kierunku niż szlak czerwony dotrzeć można w 30 minutdo Schroniska PTTK Zwardoń.
Zgodnie z oznaczeniami kierowaliśmy się w górę szlaku czerwonego. Droga była tu szeroka i łagodna, wiodła między zabudowaniami.
Z drogi doskonale było widoczne już zbocze Rachowca.
Na słupku dostrzegliśmy oznaczenie czarnego szlaku rowerowego.
1,4 km – szlak czerwony skręcił ostro w prawo, po czym skończył się asfalt i weszliśmy na drogę polną, która pięła się stromo w górę.
Na górze polanki szlak czerwony wprowadził nas w las, w którym ścieżka nadal prowadziła nas stromo w górę.
1,7 km – szlak czerwony złagodniał i wyprowadził nas na obszerną polanę. Następnie szliśmy w górę tej polany aż do samego szczytu Rachowca. Ostatni odcinek polany bezpośrednio przed szczytem jest dość stromy.
Rachowiec
2,2 km – Szczyt Rachowiec położony jest 954 m n.p.m. W oczy rzuca się tu górna stacja wyciągu narciarskiego.Z rozległych polan podziwiać można bogatą panoramę na Wielką Raczę, Rycerzową, Bendoszkę Wielką, Muńcuł, a także na Małą Fatrę. Natomiast na hali szczytowej znajduje się drewniana wieża widokowa na Rachowcu.
Pieczątkę znajdziecie na wieży widokowej, niestety w dniu naszej ostatniej wycieczki na Rachowiec (27.07.2024) pieczątki nie było 😥 Został tylko poduszka do tuszu i drewniany uchwyt…
Aby dostać się do platformy widokowej na Rachowcu należy zejść około 200 m w dół polany.
Platforma widokowa Rachowiec
Miejsce to jest niezwykle widokowe. Z platformy widokowej na Rachowcu podziwiać można szczyty należące do Beskidu Żywieckiego, a przy sprzyjających warunkach nawet Tatry. Przy wieży ustawione są tablice edukacyjne przedstawiające przyrodę naszych pięknych Beskidów w czterech porach roku (ROK W GÓRACH, ZIMA W GÓRACH, LATO NA POLANIE,W JESIENNEJ SZACIE).
Muszę przyznać, że wieża widokowa na Rachowcuwyróżniająca się architektonicznie na tle innych wież w Beskidach. Na dole drewnianej konstrukcji jest zadaszony stolik z ławeczkami. Jest to miejsce wręcz idealne na dłuższy odpoczynek.
To było piękne pożegnanie wakacji w Beskidzie Żywieckim. Wspaniałe widoki oraz miło spędzony czas na polanie szczytowej Rachowca zostanie na długo w naszej pamięci. Rachowiec planujemy odwiedzić ponownie w najbliższą zimę. Myślę, że tym razem zaplanujemy wycieczkę na Rachowiec innym szlakiem.
Jeśli szukacie ciekawych miejsc z Zwardoniu, polecam wycieczkę na Kikulę i Groń.
To była nasza trzecia wycieczka rowerowa w Beskidy. Tym razem wybraliśmy się do Brennej. Naszym celem była przepiękna i doskonale nam znana Hala Jaworowa, położona w Beskidzie Śląskim. Wybrana przez nas trasa nie jest długa, jednak pod względem rowerowym nie należy do najłatwiejszych. Na stosunkowo krótkim odcinku pokonuje się sporą sumę przewyższeń, a druga część niebieskiego szlaku prowadzi przez mocno kamienisty teren. Przy moim niewielkim doświadczeniu w technicznej jeździe terenowej oraz na zwykłym rowerze górskim nie było łatwo – ale było warto! To była jedna z trudniejszych, a jednocześnie jedna z piękniejszych przygód rowerowych w moim życiu.
Trasa: Brenna Hołcyna (szlak niebieski) – Hala Jaworowa – powrót tą samą trasą
Data wycieczki: 11 września 2023 r.
Dystans: 9 km*
Czas trwania: około 2h* (sam przejazd rowerem)
Różnica wzniesień: 440 m
Minimalne wzniesienie: 477 m
Maksymalne wzniesienie: 917 m
*w obie strony
O godzinie 7:45 odwieźliśmy synka do szkoły i od razu ruszyliśmy w stronę Brennej. Pogoda była fantastyczna, a zapowiadane na ten dzień temperatury – wysokie. Cieszyliśmy się, że na wycieczkę rowerową mogliśmy wyruszyć z samego rana. Podczas wymagających podjazdów towarzyszył nam bardzo przyjemny, poranny chłodek.
Brenna szlak niebieski
Czas na naszą rowerową wycieczkę był ograniczony – po godzinie 12:00 musieliśmy być w Bielsku-Białej, aby odebrać Namirka ze szkoły. Zdecydowaliśmy więc, że nie będziemy startować z samego centrum Brennej. Podjechaliśmy wyżej, do Brennej Hołcyna, na skrzyżowanie ulic Hołcyna i Kotarz. To właśnie tędy przebiega niebieski szlak na Kotarz,którym jechaliśmy w kierunku Hali Jaworowej,oraz czerwony szlak spacerowy – Bajkowy Szlak Utopca.
Poniżej podaję dokładne współrzędne GPS miejsca, w którym rozpoczęliśmy podjazd niebieskim szlakiem na Halę Jaworową.
Parametry GPS – szlak niebieski – Brenna Hołcyna: 49.6984758N, 18.9298053E
Ubraliśmy plecaki, założyliśmy kaski, włączyłam aplikację rowerową i ruszyliśmy niebieskim szlakiem w górę ulicy Kotarz. Od razu muszę przyznać, że był to dla mnie najcięższy odcinek w drodze na Halę Jaworową. Choć technicznie nie czekały tu żadne niespodzianki, a trasa przez około 1,5 km prowadzi asfaltową drogą, to nachylenie, które trzeba tu pokonać na rowerze, dawało mi się mocno we znaki.
Musieliśmy zrobić kilka krótkich postojów, żebym mogła złapać oddech i napić się wody 😅 Dodatkowo rano panował tu dość duży ruch samochodowy, co sprawiało, że niejednokrotnie zatrzymywaliśmy się na poboczu dla własnego bezpieczeństwa. Po drodze spotkaliśmy kilku uśmiechniętych i życzliwie nastawionych mieszkańców oraz grzybiarzy.
Po przejechaniu 0,9 km dotarliśmy do drewnianych domków do wynajęcia Przystanek Beskidy (601 m n.p.m.). Dalej kierowaliśmy się asfaltową drogą w górę ulicy Kotarz.
1,4 km –wyjechaliśmy na górę ulicy Kotarz. Po prawej stronie drogi znajduje się niewielka polana, na której postanowiliśmy zrobić krótki odpoczynek. Skorzystaliśmy z drewnianej ławki ustawionej przy płocie jednego z domów – zdecydowanie potrzebowałam tej chwili wytchnienia 😅
Dosłownie kilkanaście metrów od ławki, na której odpoczywaliśmy, niebieski szlak zawinął w prawo, a asfaltowa nawierzchnia zniknęła pod kołami. Dla odmiany czekały nas kamienie. Po skręcie w prawo wcale nie było łatwiej – szlak nadal prowadził dość stromo w górę.
Momentami trasa była tak kamienista, że nieraz musieliśmy podprowadzać rowery.
1,7 km- niebieski szlak skręca z drogi w prawo (za około 800 metrów ponownie połączy się z tą samą drogą). My wybraliśmy poruszanie się właśnie szlakiem niebieskim, natomiast w drodze powrotnej przejechaliśmy ten odcinek drogą – wydaje się, że jest nieco łatwiej.
Od skrętu szlak prowadzi przez około 200 metrów lekko w dół, a następnie po krótkim podjeździe trafiamy na niewielką polanę, z której można podziwiać pierwsze górskie widoki oraz pojedyncze zabudowania – osiedle Młaka z charakterystycznym stawem.
Minęliśmy polanę i wjechaliśmy na leśną drogę, gdzie czekał nas kolejny dość stromy i kamienisty podjazd.
Po pokonaniu wspomnianego podjazdu przez las ponownie trafiliśmy na szeroką drogę.
2,7 km – niebieski szlak skręca w lewo. My nie skręciliśmy i kontynuowaliśmy jazdę szeroką leśną drogą. W ten sposób udało nam się ominąć bardziej stromy i kamienisty podjazd przez las. Po około 350 m nasza droga połączyła się ponownie ze szlakiem niebieskim (trasa dłuższa, ale łagodniejsza).
3,2 km – niebieski szlak skręcił ostro w lewo. Naszym oczom ukazał się dół przepięknej Hali Jaworowej. Pierwszy krótki podjazd był kamienisty – postanowiliśmy podprowadzić rowery, a następnie czekała nas rowerowa „wspinaczka” w górę Hali Jaworowej przez około 400 m.
Hala Jaworowa Brenna
Nie mogłam uwierzyć, że udało nam się dotrzeć rowerami na Halę Jaworową – 920 m n.p.m. 🚲🏔️❤
Ostatnio zdobyliśmy Skrzyczne na rowerze z Doliny Zimnika i choć mogłoby się wydawać, że zdobycie najwyższego szczytu Beskidu Śląskiego na rowerze będzie trudniejsze niż wyjazd na Halę Jaworową, to właśnie ta trasa sprawiła mi więcej problemów. Za to satysfakcja i radość po dotarciu na szczyt Hali Jaworowej były przeogromne.
Ogólnie mam ogromny sentyment do tej beskidzkiej hali… Nie potrafię zliczyć, ile razy tu byliśmy. To przepiękne miejsce, z którego można podziwiać zjawiskowe zachody słońca. (zobacz koniecznie: Zachód słońca na Hali Jaworowej).
Inna nazwa Hali Jaworowej to Polana Kotarska. Dawno, dawno temu kwitło tu pasterstwo. Hala Jaworowa jest doskonałym punktem widokowym – z jej poziomu widać szczyty Beskidu Śląskiego, w tym najwyższy w tym paśmie, Skrzyczne. Widoczne są stąd również Pasmo Stożka oraz Czantoria. Przy dobrej pogodzie można dostrzec także szczyty Beskidu Śląsko-Morawskiego.
Mimo ograniczonego czasu udało nam się chwilę poleniuchować na Hali Jaworowej, a nawet przejechać jej górną partię. Byliśmy tu już wiele razy, a nigdy nie mieliśmy okazji wybrać się na spacer wzdłuż grzbietu hali. Jak się okazało, na Hali Jaworowej znajduje się także stacja meteo – o tym nie mieliśmy zielonego pojęcia.
Przejazd rowerem górną częścią Hali Jaworowej
Widok na najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego – Skrzyczne z Hali Jaworowej
Stacja meteo na Hali Jaworowej
Po przejechaniu rowerem górnej partii Hali Jaworowej kierowaliśmy się w dół szlaku niebieskiego. Zjazd tym szlakiem również nie należał do najprostszych – szczególnie kamienisty odcinek prowadzący przez las wymagał od nas dużego skupienia i ostrożności. Odcinek asfaltowy był przyjemny, ale nasze hamulce w rowerach rozgrzały się do granic możliwości. Mężowi dosłownie 20 metrów przed parkingiem – na całe szczęście – pękła dętka w tylnym kole, a obręcz aż parzyła.
To była naprawdę udana wycieczka rowerowa i już myślimy o kolejnym wypadzie w Beskidy. Jeśli jesienna pogoda będzie łaskawa, może uda się nam wybrać z synkiem na wycieczkę rowerową po Małopolsce… Czas pokaże 😉
Pozdrawiamy serdecznie! Do zobaczenia na szlaku 🏔😍
Jeśli szukacie ciekawych tras na rower w Brennej i okolicach, zachęcam Was do zajrzenia na trasy przygotowane w projekcie:„ROWEREM PRZEZ BESKIDY„. Każdy znajdzie tu coś dla siebie, trasy są podzielone ze względu na trudność: AMATOR, ŚREDNIOZAWANSOWANY, PROFESJONALISTA.
Wakacyjna niedziela, przepiękna pogoda przyciągnęła na beskidzkie szlaki tłumy turystów. My postanowiliśmy wybrać się na mało uczęszczany szlak w Beskidach. Padło na Beskid Żywiecki, a konkretnie na szczyt Skała w Grupie Lipowskiego Wierchu i Romanki. Miejsce to mieliśmy okazję odwiedzać po raz pierwszy. Późnym popołudniem ruszyliśmy z Bielska-Białej w stronę Wsi Brzuśnik położonej u podnóża Kiczory i Magury, z której to startowaliśmy na Skałę. Prowadzi stąd zielony szlak pieszy i żółty szlak rowerowy na Słowiankę. Nasz wybór okazał się doskonały, ponieważ wysokie temperatury dawały się nam wszystkim we znaki. A na zielonym szlaku mogliśmy cieszyć się kojącym chłodem lasu, a w powietrzu unosiła się przyjemna wilgoć, która była pozostałością po sobotnich opadach. W drodze na Skałę mijaliśmy kilka polan, na szlaku były pustki i wspaniałe beskidzkie widoki…
Trasa: Brzuśnik (szlak zielony pieszy / żółty szlak rowerowy) – Hala Magura / Magura – szczyt Skała – powrót tą samą trasą
Data: 20 sierpień 2023
Dystans: 9 km
Czas trwania: 2,5 h
Minimalne wzniesienie: 530 m
Maksymalne wzniesienie: 944 m
Jedynym minusem szlaku zielonego z Brzuśnika jest brak ogólnodostępnego parkingu. Co za tym idzie? Miejsca do zaparkowania samochodu trzeba szukać tu na własną rękę. My samochód zostawiliśmy w okolicach Domu Ludowego w Brzuśniku i mieliśmy do pokonania do końca asfaltu około pół kilometra. Ten asfaltowy odcinek prowadził nas stromo w górę między zabudowaniami.
Brzuśnik zielony szlak spacerowy / żółty szlak rowerowy
Poniżej podaję dokładne parametry GPS zejścia szlaku zielonego pieszego oraz żółtego szlaku rowerowego z asfaltowej drogi na drogę leśną.
Parametry GPS – szlak zielony pieszy – Brzuśnik: 49.6121372N, 19.1819833E
Minęliśmy ostatnie zabudowania i z asfaltu weszliśmy na kamienistą drogę leśną, która prowadziła nas w górę zielonego szlaku spacerowego i żółtego szlaku rowerowego. Zaraz na początku tego podejścia po lewej stronie szlaku jest miejsce wypoczynkowe. Można usiąść na ławeczce i podziwiać szczyty należące do Beskidu Śląskiego. Doskonale widać stąd najwyższy szczyt tego pasma Skrzyczne- 1257 m n.p.m. Dostępna jest tu również tablica z mapą prezentującą przebieg szlaków (zielonego pieszego i żółtego rowerowego) idących Brzuśnika na Słowiankę.
Po chwili kamienista droga weszła w las i prowadziła nas w górę szlaku zielonego. Od razu zrobiło się przyjemnie i chłodno.
Po około 350 metrach szlak zielony skręcił ostro w lewo, a droga była nadal kamienista, ale i łagodniejsza.
Po około 60 metrach szlak zielony skręcił w prawo, a następnie w lewo. Od razu napiszę, że takich skrętów drogi na tym odcinku szlaku zielonego było jeszcze kilka.
Okratek Australijski
Przy szlaku zielonym zauważyliśmy grzyba przypominającego ośmiornicę – okratek australijski / kwiatowiec australijski (nazywany często palcami diabła). Jest to grzyb z rodziny sromotnikowatych, którego można spotkać w lasach od lipca do października. Ten wyjątkowy grzyb na żywo robi wrażenie, ale nie jest aż tak straszny, jak go przedstawiają w mediach 😉
0,6 km – szlak zielony skręcił w prawo, a nasza kamienista droga pięła się ciągle w górę.
1 km – szlak zielony stał się zdecydowanie łagodniejszy. Wyszliśmy na skraju polanki, która jest już dość mocno porośnięta. Po prawej stronie drogi istnieje możliwość odpoczynku przy stole z ławeczkami, jest tu również miejsce ogniskowe / grillowe.
My kierowaliśmy się dalej prosto szlakiem zielonym. Po chwili leśna droga wyprowadziła nas na kolejną mini polanę, z której podziwiać można pobliskie szczyty.
Do szczytu Skała mieliśmy jeszcze do pokonania nieco ponad 3 km.
Po przejściu polany ponownie weszliśmy na kamienistą drogę leśną.
1,5 km – szlak zielony skręcił w prawo. Od razu dodam, że ten odcinek szlaku był nieco bardziej stromy, ale i zacieniony.
1,9 km – doszliśmy do kolejnego rozwidlenia, na którym wybraliśmy drogę idącą w lewo. Po około 20 metrach doszliśmy do znajdującego się po prawej stronie szlaku zielonego górskiego źródełka, w którym można się schłodzić podczas upalnych dni. Droga szła tu lekko w górę.
2,1 km – na szlaku zielonym minęliśmy kolejne miejsce wypoczynkowe przygotowane z myślą o turystach.
Hala Magura / Szczyt Magura
2,4 km droga leśna doprowadziła nas na przepiękną i obszerną Halę Magura, zdobywając jednocześnie szczyt o tej samej nazwie – Magura położony 891 m n.p.m. Podziwiać stąd można wspaniały widok na Beskid Żywiecki i Beskid Śląski. Na starannie wykoszonej hali stoją dwa drewniane szałasy.
Dalej kierowaliśmy się w górę Hali Magura. Korzystając z okazji, że na Magurze byliśmy całkiem sami, zdecydowaliśmy się na dłuższą przerwę na kocyku. W końcu nie ma nic przyjemniejszego niż odpoczynek w takich okolicznościach przyrody.
Po około 200 metrach od wyjścia polany doszliśmy do skrzyżowania naszego zielonego szlaku pieszego z niebieskim szlakiem rowerowym.
Od wspomnienia skrzyżowania nadal kierowaliśmy się szlakiem zielonym pieszym oraz szlakiem żółtym rowerowym, droga stała się łagodna i niewymagająca.
3,3 km – doszliśmy do rozwidlenia, na którym skręcając w prawo można dojść w 30 minut do Bufetu Abrahamów. My nie skorzystaliśmy z tej możliwości, kierowaliśmy się nadal prosto tą samą szeroką drogą, która momentami szła lekko pod górkę.
3,8 km – po prawej stronie szlaku zielonego znowu mijamy miejsce wypoczynkowe (stolik + ławki).
Po chwili wyszliśmy na małej polanie, z której rozciągają się wspaniałe widoki na beskidzkie szczyty należące do Beskidu Żywieckiego, Beskidy Małego. Doskonale widać stąd również Jezioro Żywieckie.
Nie mogliśmy przejść obojętnie obok tych pięknych widoków, rozłożyliśmy koc i zatrzymaliśmy się na polanie na dłużej.
Niestety godzina była dość późna, a słońce było coraz niżej. Byliśmy zmuszeni kierować się dalej w górę polany. Do szczytu zostało nam według mapy nieco ponad 300 metrów.
Skała 964 m n.p.m.
Na górze polany naszym oczom ukazał się piękny drewniany budynek, który na pierwszy rzut oka wygląda jakby był przygotowany na przyjęcie turystów. Nie widnieje on jednak na mapie jako schronisko / hotel górski, więc prawdopodobnie jest to dom należący do osoby prywatnej – kochającej góry…
W oczy rzucają się tu oznaczenia szczytu Skała 964 m n.p.m. Nie jest to jednak właściwy szczyt, aby zdobyć Skałę trzeba podejść szlakiem zielonym jeszcze około 100 m leśną ścieżką.
Szczyt Skała 946 m n.p.m.
Dawno, dawno temu na szczycie Skała były pola uprawne i kwitło pasterstwo. Obecnie szczyt jest dość mocno zalesiony. Poza szlakiem pieszym i rowerowym przez Skałę przebiega również znakowany na czarno szlak narciarski z Cięciny przez Magurę i Skałę do Słowianki.
My ze względu na zbliżający się zachód słońca zawróciliśmy i zeszliśmy szlakiem zielonym do samochodu. Niestety nie starczyło nam czasu na wizytę w lubianej przez nas Górskiej Stacji Turystycznej Słowianka. Ale nic straconego, na pewno jeszcze tu wrócimy 😉