Blog

  • Kiczera szlak z Międzybrodzia

    Zastanawiacie się gdzie udać się na zachód słońca w Beskidzie Małym? Idealnym, łatwo dostępnym miejscem jest szczyt Kiczera. Znajduje się on zaledwie 30 minut od znanej, tłumnie odwiedzanej Góry Żar, na którą kursuje kolej linowa z Międzybrodzia Żywieckiego. Przyznam się Wam, że my trafiliśmy na ten wspaniały szczyt po raz pierwszy. Mimo, że na Żarze byliśmy już niejednokrotnie (czarny szlak na Górę Żar). No, ale jak to mówią: lepiej późno niż wcale! Dzisiaj chcę Wam przybliżyć przyjemną trasę, która omija zatłoczony Żar doprowadzając nas wprost na Kiczerę. Ten szczyt to nie tylko bogata panorama na Beskidy, można z niej podziwiać również doskonale widoczny zbiornik wodny elektrowni na Górze Żar.  Jest to alternatywa dla osób nielubiących tłumów. W dniu naszej wycieczki, tuż przed zachodem słońca Kiczera opustoszała. Wszystko za sprawą ostatniego kursu kolei z Góry Żar do Międzybrodzia Żywieckiego. Na Kiczerze została tylko jedna grupka turystów, która tak jak i my rozkoszowała się spektaklem zachodzącego słońca.

    Trasa: Międzybrodzie Żywieckie (szlak zielony) –  Przełęcz Isepnicka (czerwony/żółty)  – Kiczera (czerwony)

    Data: 24 listopad 2019

    Dystans: około 10.20 km

    Czas trwania: około 2:50 h (sam przemarsz, z dzieckiem)

    Minimalne wzniesienie: 420 m

    Maksymalne wzniesienie: 869 m

    Parametry z aplikacji endomondo

    Kiczera Parking

    Dojeżdżamy do Międzybrodzia Żywieckiego położonego około 380 metrów nad poziomem morza, konkretnie do skrzyżowania ulic: Podgórska, Kosarzyska. Po lewej stronie jest 'zatoczka’, na której parkujemy nasz samochód.

    Parametry parkingu GPS
    Parametry GPS parkingu: 49°46’19.7″N 19°13’43.6″E.

    Jesień, droga asfaltowa, słup z niebieskimi tabliczkami, skrzyżowanie ulic, Podgórska oraz KosarzyskaZakładamy plecaki, kierujemy się szlakiem zielonym drogą asfaltową. Mamy za sobą 500 metrów droga zaczyna piąć się lekko w górę. Po kolejnych 500 metrach (1 km) nasz zielony szlak leciutko skręca, nadal maszerujemy główną drogą.Po drodze mijamy urocze domy letniskowe. Przechodzimy około 200 metrów, przechodzimy przez mostek, za którym robimy jeszcze parę kroków i skręcamy w prawo. Tutaj w końcu kończymy naszą przygodę z asfaltem.Szeroka droga asfaltowa, mostek, piękny słoneczny, jesienny dzień, po lewej dom letniskowyWchodzimy na drogę utwardzoną. Po drodze mijamy znajdujący się po prawej stronie punkt czerpania wody. Aplikacja wskazuje, że przeszliśmy 1.60 km. Przechodzimy przez mostek i nasz zielony szlak odbija lekko w prawo. Droga jest cały czas wygodna, szeroka, przejezdna dla samochodów. Zaczyna natomiast iść lekko w górę.Turysta idący szeroką leśną drogą, w słoneczny, jesienny dzieńPrzechodzimy kawałeczek i synuś zarządza odpoczynek. Zjadamy małe co nieco 😉 Nie wiemy jeszcze, że za chwilę będziemy mijać wiatę wypoczynkową, pod którą można wygodnie usiąść na ławeczkach. Zadowolone dziecko odpoczywające w lesie, chłopiec siedzi na konarach ściętyh drzew, trzyma w rękach małą dynię, w tle widać słońce oświetlające drzewa1.90 km po lewej stronie znajduje się wspomniana powyżej wiata wypoczynkowa. Po drugiej stronie zauważamy znak informujący nas o obowiązującym tu zakazie parkowania oraz o zakazie wjazdu.Drewniana wiata wypozynkowa na zielonym szlaku na KiczeręMijamy wiatę, kierujemy się nadal szeroką, utwardzoną dróżką, która leciusieńko idzie w górę. Mamy za sobą 2.35 km od parkingu i nasz zielony szlak skręca w lewo. Przechodzimy przez potoczek, za którym kierujemy się w górę.Kobieta i dziecko, droga leśna, jesienna aura

    ny szlak na Kiczerę, leśna droga,na której zalegają suche, brązowe liście, potoczekPrzechodzimy 350 metrów (2.70 km) i nasz szlak skręca w lewo. Przez cały czas pniemy się w górę leśną ścieżką. Jak na ostatni tydzień listopada jest bardzo ciepło. Ubraliśmy się zdecydowanie za grubo, choć schodząc z Kiczery doceniamy ciepłe ubrania. Temperatura wraz z zachodzącym słońcem. Warto włożyć do plecaka dodatkową bluzę.jesień, leśna droga, miejsce odbicia zielonego szlaku na Kiczerę w lewoleśna droga pnąca się w górę, zielony szlak oznaczony na drzewie, las w jesiennej odsłonie

    Moja aplikacja wskazuje, że przeszliśmy 3.25 km, dochodzimy do czerwonego szlaku (Mały szlak Beskidzki). Dla odmiany, po chwili ścieżka zaczyna schodzić w dół. Po prawej stronie zza drzew wyłania się widok na zbiornik wodny szczytowo, pompowej elektrowni na Górze Żar.piękny, jesienny las, promienie słońca przebijające się przez drzewadziecko pokazujące palcem wyłaniający się zza drzew tacie zbiornik retencyjny na Górze Żar

    Przełęcz Isepnicka

    3.45 km naszym oczom ukazuje się żółta tabliczka z napisem: Przełęcz Isepnicka, która położona jest 698 metrów nad poziomem morza. Usytuowana jest między Cisową Grapą oraz celem naszej wędrówki Kiczerą. Jest tu również miejsce skrzyżowania szlaków. Dowiadujemy się, że czerwony szlak doprowadzi nas na Kiczerę w 25 minut. Jeżeli ktoś chce dostać się na Żar zajmie mu to 55 minut. Słup z żółtą tablicą oznaczającą Przełęcz Isepnicka oraz białe tabliczki opisujące czerwony i zielony szlak

    Po chwili dochodzi również szlak żółty. Drogowskaz informuje, że na Górę Kiczerę jest 20 minut drogi. Od teraz pniemy się stromo w górę leśną dróżką. Na tym odcinku mija nas kilka quadów. białe tablice wiszące na drzewie opisujące żółty szlak na Kiczerę oraz zielony na ŻarNa liczniku mamy 4.10 km. Po lewej stronie widoczny jest bok zbiornika wodnego na Górze Żar, odsłania się również piękny widok na Jezioro Żywieckie. Słońce jest już coraz niżej.

    Zbiornik na Górze Żar widoczny z żółtego szlaku na Kiczerę, w koło jesienne barwyKrajobraz górski, w tym Jezioro Żywieckie, na niebie pełne słońce, jesienne drzewa

    Kiczera

    Przechodzimy około 200 metrów (4.30 km) i wychodzimy na szczyt Kiczera, który oferuje nam bardzo bogatą panoramę. Zobaczymy z niej szczyty Beskidu Małego oraz Beskidu Andrychowskiego. Widoczne jest również Pogórze Śląskie łącznie z miastami Kęty oraz Andrychów. Drogowskaz informuje nas, że można kontynuować wędrówkę na Żar kierując się dalej czerwonym szlakiem. Czas przejścia to około 30 minut. szczyt Kiczera, drzewo z żółtą tablicą oznaczającą szczyt, opis drogowskazu żółtego oraz czerwonego

    Znajduje się tu drewniana wiata, z kręgiem ogniskowym oraz  ławkami. Można skusić się na ognicho. Sami planujemy w najbliższym czasie wrócić na Kiczerę i upiec małe co nieco. Możecie wierzyć, albo nie, ale obiad w takich okolicznościach przyrody smakuje wyjątkowo. Przekonaliśmy się o tym w kwietniu, świętując urodziny synka na Hrobaczej Łące w Beskidzie Małym (szlak na Hrobaczą Łąkę z Porąbki)szczy Kiczera, drewniana wiata dostępna dla turystów, ławki rozstawione wokół kegu ogniskowego, słońce przebijające się przez drzewaKrajobraz górski rozciągający się z KiczeryPanorama z Kiczery na pobliskie pasma górskieNaszym celem jest zachód słońca, więc kierujemy się czerwonymi znakami w stronę Góry Żar na zachodnie zbocze Kiczery. Rozciąga się stąd fantastyczny widok na górny zbiornik retencyjny na Górze Żar. Poza tym zobaczymy szczyty Beskidu Małego, Śląskiego oraz Żywieckiego, łącznie z Jeziorem Żywieckim oraz zbiornikiem Czanieckim. Słońce jest coraz niżej, ale nadal grzeje naprawdę mocno. Rozkładamy koc, jest jeszcze czas na zabawę – hitem tego popołudnia okazało się frisbee. Nasze dziecko ma niespożyte pokłady energii. Z każdą minutą robi się tu coraz luźniej. Ludzie kierują się na Żar. Tak jak już wspominałam na Kiczerze zostają z nami pojedyncze osoby. Szczyt Kiczera w jesiennych barwach, zachodzące słońce, drzewa, widoczny w oddali zbiornik retencyjny na Górze Żar, po prawej stronie zaparkowany quadZbiornik retencyjny na Górze Żar widozny ze szczytu Kiczera w Beskidzie Małym, jesienne drzewa oświetlone przez zachodzące słońceUśmiechnięte dziecko na tle zbiornika Żar widocznego ze szczytu KiczeraKrajobraz górski, mgły podziwiane ze szczytu Kiczera

    Kiczera zachód słońca

    Zaczyna się… Zbliża się godzina 16:00, niebo zaczyna się coraz bardziej kolorować… Słońce zachodzi o tej porze roku nie nad zbiornikiem, lecz w okolicach najwyższego szczytu Beskidu Śląskiego – Skrzyczne. Krajobraz wzbogacały dwa szybowce unoszące się na niebie, ale ja im zazdrościłam! Miałam okazję raz szybować nad Górą Żar. Myślę, że możliwość zobaczenia zachodu słońca z kabiny szybowca musi by niesamowitym przeżyciem. Muszę koniecznie dopisać to do listy swoich marzeń 😉 Co mogę więcej napisać? Zachody Słońca na Kiczerze są magiczne! Zresztą zobaczcie sami.Zachodzące słońce nad szczytem Skrzyczne, jesienne drzewa oświetlone przez promienie słonezne, zbiornik elektrowni na Górze ŻarZachód słońca nad Beskidem Śląskim, nad szczytem Skrzyczne widoczny z góry Kiczera, po prawej stronie widoczny zbiornik elektrowni na górze ŻarZbiornik retencyjny na Górze Żar w całej okazałości widoczny z Kiczery, zakolorowane niebo przez zachodzące słońce, na niebie mały szybowiecŻółto, pomarańczowe niebo, w tle góry oraz na niebie dwa niewielkie szybowceSzybowiec na niebie zakolorowanym przez zachód słońca, w tle widoki górskie, w tym Skrzyczne, po prawej zbiornik na Górze ŻarSzczyt Skrzyczne nad którym zachodzi słońce, na kolorowym niebie szybowiecMy decydujemy się na powrót na parking czerwonym szlakiem prowadzącym na Żar. Nie będę opisywać jednak tego 30 minutowego odcinka, ponieważ było już ciemno. Nie obyło się bez latarek. Zależało nam też na szybkim dotarciu na Żar, aby bezpiecznie zejść wzdłuż kolejki do Międzybrodzia i udać się drogą asfaltową na parking – ulica Kosarzyska.

    Góra Żar nocąbudynek górnej stacji kolejki linowej Żar nocą, mężczyzna z dzieckiem z latarkądziecko patrzące przez teleskop z Żaru, noc, ośwetlone w oddali miasta oraz jeziorowidok nocą z Góry Żar, w oddali oświetlone miasta, jezioro oraz krajobraz górski

    Ważne! Wybierając się na zachód słońca w górach nie zapomnij wrzucić do plecaka porządnej latarki oraz dodatkowej bluzy.

    Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi wpisami zapraszam do śledzenia mojego bloga na Facebooku: Blog szlakowe.pl 

    Zapraszam również na Instagram: @greenmagpic

    Z przyjemnością dodam, że jest to kolejny szczyt zdobyty w akcji: Zdobywamy Szczyty dla Hospicjum

  • Wielki Kopieniec szlak z Toporowej Cyrhli

    Trzeci, ostatni dzień pobytu w Zakopanem. W końcu udało nam się zrealizować nasze plany i dotarliśmy na szczyt Tatr Zachodnich – Wielki Kopieniec. Była to doskonała alternatywa po zdobyciu dzień wcześniej dwóch dwutysięczników – Małołączniaka oraz Kopy Kondrackiej (szlak na Małołączniak). Trasa, którą dziś dla Was opiszę nie należy do długich i jak na Tatry nie jest jakoś szczególnie wymagająca. Można powiedzieć, że jest to łatwy szlak w Tatrach. Oczywiście swoje trzeba przejść i nie jest to spacer asfaltem jak na Morskie Oko. Polecam ubranie butów górskich dla własnej wygody oraz komfortu. Na Wielki Kopieniec można wybrać się również z Jaszczurówki. My jednak wybieramy mniej oblegany szlak, prowadzący z najwyżej położonej części Zakopanego – Toporowej Cyrhli (około 1000 m n.p.m.) . Prowadzący stąd szlak poza tym, że jest dość łatwy, jest również bardzo ładny. Zresztą zobaczcie sami o czeka Was na tej trasie.

    Trasa: Toporowa Cyrhla (szlak zielony) – Polana Kopieniec – Wielki Kopieniec –  powrót tym samym szlakiem

    Data: 24 październik 2019

    Dystans: 6.80 km

    Czas trwania: około 2:30 h (sam przemarsz, z dzieckiem)

    Minimalne wzniesienie: 1028 m

    Maksymalne wzniesienie: 1370 m

    Parametry z aplikacji endomondo

    Toporowa Cyrhla parking

    Jadąc z Zakopanego tuż nad wejściem na interesujący nas szlak na Wielki Kopieniec mijamy zapełniony, bezpłatny parking widoczny na poniższym zdjęciu (GPS 49.2877389, 20.0122136). Przy odrobinie szczęścia można zostawić na nim swój samochód. My musimy szukać miejsca parkingowego nieco dalej.Główna, asfaltowa droga w mieście Zakopane, ulica Cyrhla z widokiem na TatryPrzejeżdżamy około 300 metrów i dojeżdżamy do drugiego, bezpłatnego parkingu znajdującego się tuż obok Restauracji 7 Kotów. To jest ulica Cyrhla 25 (GPS 49.289427, 20.015270).Droga w mieście Zakopane, ulica Cyrhla, po prawej stronie drewniany budynek restauracji noszącej nazwę Siedem Kotówniebieski samochód zaparkowany na parkingu przy restauracji 7 Kotów w mieście Zakopane na ulicy Cyrhla

    Zakładamy plecaki, przechodzimy przez jezdnię i kierujemy się w stronę wspomnianego na wstępie zapełnionego parkingu. Schodzimy w dół asfaltową drogą.Dziecko idące za rękę z tatą lewą stroną ulicy - poboczem, w tle tatrzańskie szczyty

    Podchodzimy kawałek i odbijamy w lewo (0.40 km). Idą tu dwa szlaki: czerwony prowadzący do Psiej Trawki oraz nasz zielony, którym dojdziemy na Polanę Kopieniec. Według drogowskazu dojście na polanę zajmie nam 55 minut. Ścieżka pnie się górę. słup z tabliczkami - drogowskazami, opisującymi szlak czerwony na Psią Trawkę oraz zielony na Polanę Kopieniec

    Podchodzimy kawałek w górę i odbijamy w lewo, idziemy wygodną, utwardzoną dróżką.dziecko maszerujące z tatą szeroką leśną dróżką, po prawej stronie stara, drewniana chata

    Bacówka

    0.80 km po lewej stronie naszym oczom ukazuje się mała Bacówka, przy której zatrzymujemy się na chwilkę i kupujemy synkowi obiecane rano serki. Obecność Bacówki na szlaku bardzo nas ucieszyła, ponieważ nie musimy przed wyjazdem do domu udawać się na Krupówki. Udaje nam się załapać na świeżo zrobione serki 🙂 Mały, drewniany domek - Bacówka w mieście Zakopane, na szlaku prowadzącym na Polanę Kopieniec, obok duży domowce wylegujące się na trawie nieopodal Bacówkiowce, barany odpoczywające na polanieuśmiechnięte dziecko trzymające owczy ser, w tle drewniany dom, drzewaMaszerujemy dalej zajadając się serkami. Idziemy prosto betonową drogą, która kawałek za bacówką się kończy. Przed nami szeroka, kamienista ścieżka, która po chwili doprowadzi nas do kasy Tatrzańskiego Parku Narodowego.dziecko stojące tyłem z rozłożonymi rękami na leśniej ścieżce, na tatrzańskim szlaku, podłoże kamieniste

    Kasa Tatrzańskiego Parku Narodowego – Wielki Kopieniec

    Aplikacja endomondo wskazuje, że przeszliśmy około 1.50 km od parkingu. Po lewej stronie mijamy drewnianą budkę – kasę TPN, która w dniu naszej wycieczki jest zamknięta.

    (Zdjęcie kasy TPN zostało zrobione w drodze powrotnej.)mężczyzna idący z dzieckiem obok drewnianej budki - kasy Tatrzańskiego Parku Narodowego w Toporowej Cyrhli, w oddali las oświetlony przez zachodzące słońceTPN cennik – bilety wstępu

    Ceny biletów wstępu do Tatrzańskiego Parku Narodowego nie ulegają za często zmianie. Jeździmy regularnie w te strony i nie zdarzyło nam się, aby podrożały. Czego nie można powiedzieć o kursujących w Zakopanem busach 😉

    Cennik TPN wygląda następująco:

    • Bilet jednodniowy normalny – [CENNIK_TPN_NORMLNY] zł
    • Bilet jednodniowy ulgowy – [CENNIK_TPN_ULGOWY] zł (dotyczy dzieci w wieku szkolnym)tablica wisząca na kasie TPN przedstawiająca cennik biletów Tatrzańskiego Parku Narodowego

    Przy kasie znajduje się tablica, z której możemy dowiedzieć się kilka ciekawostek o Toporowej Cyrhli. tablica opisująca najwyżej położoną dzielnicę Zakopanego - Toporowa Cyrhla

    Pokonujemy cztery schodki i dalej idziemy wąską, wygodną, leśną dróżką. Jak widać na poniższym zdjęciu szlak jest tu doskonale przygotowany.leśna, przygotowana ścieżka na tatrzańskim szlaku, drewniane wzmocnienia, piękny las

    1.90 km nasz zielony szlak odbija w prawo. Tutaj wygodna ścieżka przechodzi w niepamięć. Drogowskaz informuje nas, że zielonym szlakiem dotrzemy na Wielki Kopieniec za 40 minut. Tutaj odchodzimy od szlaku czerwonego, który nadal idzie prostu na Psią Trawkę.Drewniany słup z drogowskazami opisującymi szlak czerwony na Psią Trawkę oraz zielony szlak na Wielki Kopieniec

    leśna droga, miejsce odbicia szlaku zielonego w prawo na Wielki Kopieniec, słoneczny dzieńWchodzimy na leśną, kamienistą ścieżkę, na której nie brakuje korzeni. Mamy na liczniku 2 km i droga zaczyna  piąć się w górę. Na tym odcinku nie brakuje skał. Jest to bardzo ciekawy odcinek szlaku.dziecko z tatą pokonujące strome, skalne podejście na tatrzańskim szlaku, na niebie pełne słońcekobieta z dzieckiem pokonująca skalne podejście na tatrzańskim szlaku

    Polana Kopieniec / Polana pod Kopieńcem

    2.50 km dochodzimy do drogowskazu, który informuje nas, że szlak zielony odbija w prawo, a od szczytu Wielki Kopieniec dzieli nas zaledwie 20 minut drogi. My decydujemy się jednak nieco zmienić plany i kierujemy się wzdłuż Polany Kopieniec, która leży (jak sama nazwa wskazuje) u podnóża Wielkiego Kopieńca. Poszukujemy idealnej miejscówki na piknik. Dodam jeszcze, że dojście na polanę z pięciolatkiem zajęło nam 1 godzinkę. Drewniany słup z białą tablicą oznaczającą Polanę Kopieniec leżącą 1215 metrów nad poziomem morza oraz drogowskaz opisujący szlak zielony Toporowa Cyrhla czas przejścia 45 minut

    zadowolone dziecko odpoczywające na tatrzańskim szlaku, dziecko siedzi na skalnych schodach prowadzących na Wielki KopieniecPolanę Kopieniec mieliśmy okazję odwiedzić podczas noworocznej wycieczki na Nosal (zimowy szlak na Nosal). Chcieliśmy wtedy nawet wyjść na Wielki Kopieniec, niestety zrezygnowaliśmy ze względu na naszego zmęczonego zimową wędrówką synka. Przy sprzyjających warunkach można bez problemu zdobyć te dwa szczyty (Nosal oraz Wielki Kopieniec) w jeden dzień. Wiadomo, że maszerowanie zimą jest bardziej męczące i wydłuża czas przejścia. Polana jest duża, w oczy rzucają się szałasy pasterskie. Na wiosnę polana pokrywa się dywanem krokusów, a co najlepsze nie jest aż tak oblegana jak inne krokusowe miejsca w Tatrach. W dniu naszej wycieczki nie ma wkoło żywej duszy, pogoda jest wręcz wymarzona na piknik. Kto by pomyślał, że końcem października będziemy mogli wygrzewać się w słońcu piknikując na kocu. Mrożona kawa i ciasto smakuje w takich miejscach jak to wyjątkowo.

    „Góry uczą smaku rzeczy prostych, takich, których nie doceniamy.” S.Biel

    Wstyd się przyznać, ale tak leniuchując spędziliśmy naprawdę sporo czasu. Dopiero o 15:30 zebraliśmy się i ruszyliśmy w kierunku naszego celu.

    Polana Kopieniec zdjęciaPolana Kopieniec z drewnianymi chatami pasterskimi w tle drzewa zza których wyłaniają się TatryWidok na Polanę Wielki Kopieniec, w tle Tatry oraz drewniane chaty pasterskie oraz TatryWidok na Polanę Wielki Kopieniec, w tle Tatry oraz szałasy pasterskie, na niebie pełne słońceszczęśliwa, trzyosobowa rodzina z dzieckiem na Polanie Kopieniec, w tle szałasy pasterskie

    szałasy pasterskie wykonane z drewna znajdujące się na Polanie KopieniecMąż z synkiem zabrali się za składanie klocków LEGO na kocu, a ja zdecydowałam się na spacer w górę Polany Kopieniec. Mijałam szałasy pasterskie. Dotarłam do drewnianego mostku i tablicy, na której pisze o kulturowym wypasie owiec na tej polanie – Bacówka Polana Kopieniec. Z tego co się orientuję jest to jedna z nielicznych polan w Tatrach, na której są wypasane są jeszcze kulturowo owce oraz bydło.Drewniana ttablica na Polanie Kopieniec informująca o kulturowym wypasie owiec

    widok na Polanę Kopieniec, szałasy pasterskie Bacówki Wielki Kopieniecdrewniany szałas pasterski na Polanie Kopieniec na tle drzew, jesienne barwy

    Wszystko co przyjemne musi się kiedyś skończyć. Koniec leniuchowania! 😉 Pakujemy manatki i wracamy do drogowskazu, przy którym odbijamy na Wielki Kopieniec (parametry z aplikacji 3.20 km). Przed nami dość strome podejście chodnikiem ułożonym z kamieni.dwójka turystów, w tym dziecko idąy stromo w górę skalnym podejściem prowadzącym z Polany Kopieniec na szczyt Wielki Kopieniec

    Przechodzimy kawałek i po prawej stronie jest bardzo fajny punkt widokowy na całą Polanę Kopieniec oraz wznoszące się nad nią tatrzańskie szczyty. Widok na Tatry oraz drzewa, jesienne barwy, niebieskie nieboWspinamy się dalej stromo w górę. 3.80 km zaczyna się wzmocniony drewnem chodnik z ułożonych staranie kamieni, widoczny jest już również interesujący nas szczyt.dziecko z tatą pnące się w górę kamienistą dróżką, jest to ostatnie podejście na szczyt Wielki Kopieniec

    Wielki Kopieniec

    Mamy za sobą około 3.90 km (od parkingu w Toporowej Cyrhli) docieramy na Wielki Kopieniec.

    Wielki Kopieniec wysokość

    Wielki Kopieniec położony jest 1328 m n.p.m.

    Na szczycie zastajemy zaledwie trzy osoby. Słońce jest coraz niżej. Do zachodu zostało nieco ponad godzina. Pewnie zostalibyśmy tu do tego czasu, ale przed nami do pokonania jeszcze około 140 kilometrów do naszego rodzinnego miasta Bielska – Białej. Ze szczytu rozciąga się szeroka panorama na Tatry. Możemy podziwiać szczyty Tatr Bielskich, Tatr Wysokich. Widać stąd również Tatry Zachodnie – odwiedzony przez nas dzień wcześniej masyw Czerwonych Wierchów oraz przy odrobinie szczęścia i przy dobrej widoczności szczyty bliskie naszemu sercu – szczyty Beskidu Żywieckiego – z Babią Górą i Pilskiem na czele.

    Wielki Kopieniec zdjęciawidok rozciągający się ze szczytu Wielki Kopieniec na Tatry, w tle drzewa, skałyuśmiechnięty chłopiec siedzący z tatą na skałach, z tyłu widoczne tatrzańskie szczytykobieta z aparatem na szczycie Wielki Kopieniec fotografująca Tatrzańskie szczyty, na niebie pełne słońce

     Syn odpoczywa chwilę na skałach. Decydujemy się powoli schodzić w stronę parkingu. Tak jak już wspominałam słońce jest coraz niżej. Oczywiście w naszych plecakach są obowiązkowo latarki, które już niejednokrotnie przydały nam się na szlakach. Przy samochodzie byliśmy na sam zachód słońca, który w ten cudowny, jesienny dzień był przed godziną 18:00. dziecko trzymające ojca za rękę, leśna dróżka na szlaku zielonym pieszym na Wieli KopieniecCyrhla w mieście Zakopane, zachód słońca nad Tatrami, żółto pomarańczowe niebo, budynki

    To nie koniec drogi, wpakowaliśmy się do samochodu i ruszyliśmy w stronę Bielska – Białej. Bogatsi o kolejne cudowne wspomnienia 🙂 Już nie mogę doczekać się kolejnych naszych wypraw w Tatry. Jeżeli pogoda dopisze i warunki będą sprzyjały górskim wędrówkom to odwiedzimy te strony w grudniu. Do zobaczenia na szlaku! 💙

    Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi wpisami zapraszam do śledzenia mojego bloga na Facebooku: Blog szlakowe.pl 

    Zapraszam również na Instagram: @greenmagpic

    Z przyjemnością dodam, że jest to kolejny szczyt zdobyty w akcji: Zdobywamy Szczyty dla Hospicjum

  • Szlak na Małołączniak przez Kobylarzowy Żleb

    Kobieta idąca z dzieckiem w stronę Kopy Kondrackiej, w koło szczyty Tatr Zachodnich w jesiennych barwachKońcówka października zafundowała nam wręcz idealną pogodę na górskie wędrówki. Wysokie temperatury, polska złota jesień, spontaniczny wyjazd w Polskie Tatry i w końcu debiut na trasie ubezpieczonej łańcuchami. Mieliśmy wątpliwości, ponieważ jak zawsze ruszaliśmy na szlak z naszym pięcioletnim synkiem, który na szczęście bez problemu zmierzył się ze stromym odcinkiem na niebieskim szlaku prowadzącym na Małołączniak. Oczywiście z pomocą taty, który cały czas asekurował Malca. Nie zdecydowaliśmy się jednak na powrót tą samą trasą, dzięki czemu udało nam się zdobyć dwa dwutysięczniki z grupy Czerwonych Wierchów w jeden dzień: Małołączniak oraz zdobytą przez nas już kilkakrotnie Kopę Kondracką, która skradła nasze serca już podczas pierwszej wizyty w masywie Czerwonych Wierchów. Ten szczyt ma w sobie coś wyjątkowego… Założyliśmy nawet, że przynajmniej raz w roku musimy dotrzeć na Kopę Kondracką. Na trasie, którą dziś dla Was opiszę pokonujemy sumę podejść równą 1322 metrów. Oj, trzeba się nadreptać. Warto zaplanować cały dzień na tą wycieczkę. No dobrze! Czas zacząć opisywać szlak.

    Trasa: Parking Gronik (szlak niebieski) – Szatry (skrzyżowanie szlaków) – Przysłop Miętusi  – Kobylarzowy Żleb – Czerwony Grzbiet – Małołączniak (szlak czerwony) – Kopa Kondracka (szlak żółty) – Kondracka Przełęcz – Wielka Polana Małołącka – Szatry (skrzyżowanie szlaków) – Parking Gronik

    Data: 23 październik 2019

    Dystans: około 16.80  km

    Czas trwania: około 6:50 h (z dzieckiem, sam przemarsz)

    Minimalne wzniesienie: 963 m

    Maksymalne wzniesienie: 2139 m

    UWAGA! Na szlaku występuje odcinek ubezpieczony w łańcuchy

    Parametry z aplikacji endomondobiała tablica oznaczająca szczyt Małołączniak 2096 metrów nad poziomem morza, parametry z endomondo, w tle Tatry

    Parking Mała Łąka (Gronik)

    Kierujemy się drogą numer 958 w stronę Kościeliska, mijamy Stację Paliw ORLEN i po lewej stronie znajduje się wjazd na parking Mała Łąka należący do Tatrzańskiego Parku Narodowego. Tutaj również jest wejście na interesujący nas niebieski szlak. Dzięki noclegowi w Zakopanem udało nam się być w Groniku już o godzinie 7:00. Na parkingu zastaliśmy tylko jeden samochód. Nie było też osoby, która pobiera opłaty za postój. Zresztą wiąże się z tym cała historia  😉

    Parametry parkingu GPS

    Parametry GPS parkingu Mała Łąka (Gronik): 49.2779934, 19.90455159, a tu link do Google Maps.Parking Mała Łąka, budka parkingowaDrogowskazy opisujące szlak żółty i czarny przy budce parkingowej Mała Łąka

    Parking Mała Łąka cennik

    Cały dzień postoju za samochód osobowy na tym parkingu to koszt równy 25 zł. Można znaleźć miejsce przy sąsiadujących z parkingiem domach za 15 zł , ale nie o tak wczesnej porze.Niebieska tablica, Cennik parkingu Mała ŁąkaTak jak wspomniałam powyżej nam nie udało się zapłacić za postój w dniu wycieczki na Małołączniak, ponieważ nie było nikogo z obsługi parkingu. Po zejściu ze szlaku za szybą naszego samochodu znaleźliśmy karteczkę z rachunkiem oraz z prośbą o wrzucenie pieniędzy za postój do brązowej skrzynki wiszącej na małej, drewnianej budce parkingowej. Niestety nie mieliśmy drobnych, więc wróciliśmy do kwatery. Oczywiście na następny dzień pierwsze co zrobiliśmy to wróciliśmy na parking uregulować rachunek. Radość Pani pracującej na parkingu była nie do opisania, ponieważ jest gro osób, które w takiej sytuacji po prostu odjeżdżają i ani im się nie śni zapłacić. Piszę o tym, ponieważ ucięliśmy z tą przesympatyczną panią dość długą i interesującą rozmowę. Jak się okazuje pieniądze za postój na tym parkingu nie idą do prywatnej kieszeni, ale głównie na sprzątanie szlaków w Tatrzańskim Parku Narodowym po śmiecących turystach.

    Drogowskaz informuje nas, że idąc niebieskimi znakami osiągniemy szczyt Małołączniak za 3 godziny 55 minut.Drogowskaz opisujący szlak niebieski, żółty i czarny

    Przy drogowskazie skręcamy w lewo, idziemy kawałeczek i dochodzimy do kasy Tatrzańskiego Parku Narodowego, w której powinniśmy zakupić bilet TPN.  Kasa o tej porze jest nieczynna. Cena biletu do TPN to: [CENNIK_TPN_NORMLNY] zł za osobę dorosłą oraz [CENNIK_TPN_ULGOWY] zł za dziecko w wieku szkolnym. Na początku szlaku, jak i przy kasie TPN zatrzymujemy się na chwilę przy tablicach informujących nas o żyjących w Tatrach niedźwiedziach. Jest również kilka ciekawostek o Dolinie Małej Łąki. Jak się okazuje jest ona najmniejszą doliną podchodzącą pod samą grań Tatr. A szlaki są tu mało oblegane, nie cieszą się taką popularnością jak choćby te z Kuźnic. Mimo, że prowadzą do tych samych miejsc. Mam tu na myśli Giewont, czy też Masyw Czerwonych Wierchów. Rzeczywiście ten brak popularności prowadzących stąd szlaków jest odczuwalny. W końcu mamy porównanie, ponieważ sami zazwyczaj startujemy na tatrzańskie szlaki z Kuźnic. Drogowskazy opisujące szlak żółty i czarny przy budce parkingowej Mała ŁąkaTablice w Tatrzańskim Parku Narodowym opisujące Hale i Polany w Tatrach oraz Dolinę Małej ŁąkiDalej kierujemy się naszymi niebieskimi  znakami, które idą równocześnie z żółtym szlakiem. Droga jest przyjemna, leśna i utwardzona. Momentami pnąca się lekko w górę. Jest dość chłodno, idziemy wzdłuż znajdującego się po prawej stronie potoku – noszącego nazwę Małołącki Potok, który obfituje w liczne kaskady. Póki co na szlaku nie ma żywej duszy. Na tym odcinku przechodzimy przez dwa drewniane mostki. UWAGA! Za drugim mostem skręcamy w lewo.Kobieta idąca z dzieckiem leśną drogądrewniany most w lesie na szlaku w Tatrzańskim Parku Narodowym

    Szatry – skrzyżowanie szlaków

    Mamy za sobą 1.60 km, znajdujemy się 1050 metrów nad poziomem morza. Na naszej drodze pojawia się drogowskaz oraz skrzyżowanie szlaków. W tym miejscu odchodzi od nas szlak żółty, który skręca w lewo i prowadzi na Wielką Polanę Małołącką (25 minut), którą mieliśmy okazję odwiedzić w tamtym roku (Wielka Polana Małołącka szlak) oraz na Kopę Kondracką (3 godziny 5 minut) przez Kondracką Przełęcz (trasa, którą będziemy schodzić z Małołączniaka). My skręcamy w prawo i kierujemy się nadal niebieskimi znakami kamienistą dróżką na Przysłop Miętusi, do którego według informacji zawartych na drogowskazie dojdziemy w przeciągu 30 minut.Białe tablice informujące nas o niebieskim szlaku prowadzącym na Przysłop Miętusi, dalej na MałołączniakPo chwili wchodzimy do lasu. Od znaku pokonujemy 400 metrów (2 km) i szlak lekko odbija w prawo. Zaczyna się wąska, kamienista, pnąca się w górę dróżka.żwirowa droga prowadząca do lasu na niebieskim szlaku na Przysłop MiętusiSzlak póki co prowadzi przez piękny, gęsty las. Droga idzie lekko w prawo. Na tym odcinku mamy do pokonania skalne schodki, po których idzie się wyjątkowo wygodnie. Na szlaku nie spotkaliśmy póki co żywej duszy. Rozkoszujemy się ciszą i spokojem. droga leśna na niebieskim szlaku prowadzącym na Przysłop MiętusiMężczyzna w lesie na niebieskim szlaku prowadzącym na Przysłop Miętusiuśmiechnięto dziecko na ścieżce leśnej

    Aplikacja wskazuje, że od parkingu pokonaliśmy 2.55 km, wychodzimy z lasu na polanę. Podchodzimy kawałek (około 0.50 m) i dowiadujemy się, że jesteśmy już na Przysłopie Miętusim.

    Przysłop Miętusi

    Biała tablica na drewnianym słupie oznaczająca Przysłop Miętusi, w koło jesienne drzewa, skałyKorzystając z faktu, że na Przysłopie Miętusim jesteśmy całkiem sami decydujemy się na odpoczynek przy znajdującym się tu stole z ławeczkami. Pijemy mrożoną kawę i zjadamy batony proteinowe. Siedzenie tu to sama przyjemność. Miejsce tak łatwo dostępne, a rozciągają się z niego przyjemne dla oczu widoki. Wrażenie robi masyw Czerwonych Wierchów. Widać Krzesanicę (2 122 m n.p.m.),  Ciemniak (2 096 m n.p.m.) oraz Twardą Kopę (2 026 m n.p.m.). Na Przysłopie Miętusim jest drogowskaz, który informuje nas, że na Małołączniak powinniśmy dojść za 3 h.biała tablica znajdująca się na Przysłopie Miętusim, opisująca niebieski szlak na Małołączniak, czas przejścia 3 godziny

    Kobieta trzymająca kubek z napisem szlakowe na tle tatrzańskich szczytówPo odpoczynku, uzupełnieniu kalorii ruszamy dalej. Z Przysłopu Miętusiego skręcamy w lewo i kierujemy się przez chwilę prostą, wąską dróżką. Następnie wchodzimy do lasu, cały czas maszerując wygodną dróżką. Ten odcinek szlaku jest bardzo dobrze przygotowany. wąska, leśna dróżkaMamy za sobą 3 km, wygodna dróżka zamienia się na bardziej kamienistą. Od teraz aż do Kobylarzowego Żlebu będziemy mieć bardzo urozmaicony odcinek trasy – podejścia, schodki. kamienista, leśna dróżka

    Po kilometrze (4 km) zaczynają się strome, skalne schody, które pozwalają nam na szybsze nabieranie wysokości.mężczyzna z dzieckiem pokonujący skalne schody na tatrzańskim szlaku

    4.30 km koniec schodów skalnych, przechodzimy kawałek i dla odmiany mamy do pokonania drewniane schodki, które po chwili znowu stają się skalne 🙂 Trzeba uważać na wyślizgane kamienie – momentami jest ślisko.drewniane schodki w lesie

    dziecko z mężczyzną wspinający się po skalnych schodach

    5 km dróżka na chwilę łagodnieje, ale nie ma się co cieszyć, ponieważ zaraz znowu zaczyna się stromo piąć w górę. Wysokość jaką osiągnęliśmy to dopiero około 1400 m n.p.m. Jeszcze sporo przed nami 🙂szlak niebieski prowadzący przez gęsty las

    5.35 km skręcamy w lewo, na naszej drodze pojawiają się kolejne schody. Po chwili zaczyna się kosodrzewina.mężczyzna z dzieckiem idący wąską dróżką w stronę miejsca Kobylarzowy Żleb

    Po drodze możemy nacieszyć oczy doskonale widoczną stąd Królową Beskidów – Babią Górę mierzącą 1725 m n.p.m. (najwyższy szczyt Beskidów). Widok robi wrażenie, tym bardziej, że jest to jeden z częściej odwiedzanych przez nas szczytów w Beskidach 🙂 Kobylarzowy Żleb i widok na leżącą na przeciwko Babią Górę, najwyższy szczyt Beskidów

    Kobylarzowy Żleb

    Pniemy się w górę. Podłoże jest kamieniste. Ten odcinek jest naprawdę fascynujący. Tutaj można poczuć się jak mała mrówką pomiędzy wielkimi skalnymi ścianami. Podejście jest teraz naprawdę strome.

    widok na Kobylarzowy Żleb, skały i kosodrzewina

    widok na wznoszące się nad Kobylarzowym Żlebem skały, znak zakazu wstępu

    widok na wznoszące się nad Kobylarzowym Żlebem skały, niebieskie niebo i księżyc

    Kobylarzowy Żleb i szczęśliwe dziecko stojące przy skałach

    trzyosobowa rodzina siedząca na skałach tuż przed miejscem noszącym nazwę Kobylarzowy Żleb

    Mamy za sobą 6 km i zaczynają się łańcuchy, na które czekaliśmy od samego początku z niecierpliwością. W końcu to nasz pierwszy kontakt z ułatwieniami na szlaku. Odcinek z łańcuchami to „na oko” kilkanaście metrów, może troszkę więcej. Początkowo idziemy prosto w górę, po czym szlak odbija w prawo. Z pięcioletnim dzieckiem nie jest go łatwo przejść. Jest stromo i dość ślisko. ręka kobiety trzymająca ułatwienie w postaci łańcucha na szlaku

    dziecko na szlaku z ubezpieczeniami w postaci łańcuchów

    mężczyzna asekurujący dziecko na niebieskim szlaku prowadzącym na Małołączniak

    zadowolone dziecko z tatą na łańcuchach na niebieskim szlaku na szczyt Małołączniak

    Po pokonaniu odcinka z łańcuchami przez około 300 metrów nadal wspinamy się bardzo, bardzo stromo w górę. Robimy przerwę na małe co nieco 🙂uśmiechnięty mężczyzna oraz dziecko odpoczywający na skałach, w tle tatrzańskie krajobrazyWidok na Tatry w drodze na Czerwony GrzbietDziecko wraz ojcem pod wysokimi skałami w Tatrach, słońce oświetlające wierzchołki skał6.30 km zaczyna się trawiasta polanka ze skalnymi schodami. uśmiechnięty chłopiec, w tle turysta pokonujący ostatnie podejście na Czerwony Grzbiet, niebieskie niebo

    Czerwony Grzbiet

    Dochodzimy do miejsca zwanego Czerwony Grzbiet. Podziwiamy stąd Giewont, który jest tu na wyciągnięcie ręki oraz rozciągającą się stąd panoramę na całe miasto Zakopane wraz sąsiadującymi wioskami. Wieje bardzo mocny wiatr. Tutaj decydujemy się na chwilę odpoczynku. Jest to otwarta przestrzeń, nie ma się gdzie schronić przed podmuchami. Musimy porządnie opatulić naszego synka, który jak większość z nas za wiatrem nie przepada 😉  Szczególnie, że przed nami jeszcze nie koniec stromych podejść. widok na Tatry z okolic Czerwonego Grzbietuchłopie na tle szczytu Giewont oraz w oddali widoczne jest miasto ZakopaneDziecko z ojcem na tle szczytu GiewontOd polany zostaje nam ostatnie podejście pod Małołączniak. Trzeba się nieźle namachać nogami, aby je pokonać. Jest to wygodna ścieżka, ale przez cały czas stromo pnąca się w górę. Do tego ten nieprzyjemny wiatr… Załączam kilka ujęć Giewontu zrobionych podczas wchodzenia na Małołączniak od Czerwonego Grzbietu. Ruda, jesienna trawa, w oddali szczyt Giewont na tle niebieskiego niebawidok na Giewont z Czerwonego Grzbietu, rudawa trawa, skaływidok na Giewont i miasto Zakopane z okolic Czerwonego Grzbietumężczyzna z dzieckiem pokonujący strome, tatrzańskie podejściewidok na Tatry z ostatniego podejścia na szczyt Małołączniakwidok na szczyt Giewont oraz miasto Zakopane z okolic Czerwonego Grzbietuwidok na pokryte rudawą trawą Tatrywidok na Tatry pokryte rudą, jesienną trawą

    Małołączniak

    7.5 km szczyt. Doskonale widać stąd szczyty: Tatr Wysokich: Krywań, Świnicę, Tatr Zachodnich: Kasprowy Wierch, Kopę Kondracką, Giewont oraz Krzesanicę.

    Małołączniak wysokość

    Małołączniak położony jest 2096 m n.p.m.dziecko na szczycie Małołączniak w tle tatrzańskie szczyty

    Na szczycie ucinamy dłuższą rozmowę z przemiłym, starszym Panem, który po 15 godzinnej podróży pociągiem przeszedł tyle co my plus miał w planach wyjście na Kasprowy Wierch i dalej zejście do Schroniska Murowaniec na Hali Gąsienicowej. Byliśmy pełni podziwu 🙂 Widać, że to człowiek z pasją, który od dawna chodzi po Tatrach. Początkowo mieliśmy w planach zejście tym samym szlakiem przez Kobylarzowy Żleb, jednak stwierdziliśmy, że dla synka może to być za duże obciążenie i zmieniliśmy plany.
    trzyosobowa rodzina z dzieckiem na szczycie Małołączniak, w tle Tatrydziecko na szczycie Małołącznik na tle Tatrzańskich szczytówsłup na szczycie Małołączniak opisujący szlak czerwony na Krzesanicę oraz w przeiwnym kierunku na Kopę Kondracką na tle TatrTak więc ze szczytu Małołączniak kierujemy się czerwonym szlakiem na naszą ukochaną Kopę Kondracką, do której według drogowskazu mamy 40 minut drogi (około 1.3 km). Początkowo schodzimy stromo w dół, następnie pniemy się stromo w górę. Przez cały czas podziwiamy Tatry w jesiennej odsłonie. Miedziany kolor trawy na tatrzańskich szczytach zachwyca.Zejście ze szczytu Małołączniak w kierunku Kopy Kondrackiej, piękne jesienne barwyMężczyzna schodzący z dzieckiem ze szczytu Małołączniak w kierunku Kopy Kondrackiej, rudawa trawa na tatrzańskich wierzchołkachKobieta idąca z dzieckiem w stronę Kopy Kondrackiej, w koło szczyty Tatr Zachodnich w jesiennych barwachPodejście pod Kopę Kondracką od szczytu Małołączniak na czerwonym szlaku, jesienna trawa, niebieskie niebodwie kałuże w Tatrach Zachodnich na tle widocznego w oddali miasta ZakopanePodejście pod Kopę Kondracką od szczytu MałołączniakMężczyzna z dzieckiem pokonujący ostatnie kamieniste podejście na Kopę Kondracką

    Kopa Kondracka

    Kopa Kondracka wysokość

    Kopa Kondracka położona jest 2005 m n.p.m.

    Mamy za sobą 8.3 km i docieramy do Kopy Kondrackiej. Rozciąga się z niej wspaniała panorama na Tatry Zachodnie w tym zdobyty przez nas całkiem niedawno Kasprowy Wierch (szlak na Kasprowy Wierch), Przełącz pod Kopą Kondracką, Kondracką Przełącz oraz wznoszący się nad nią Giewont. Korzystając z okazji, że na Kopie Kondrackiej byliśmy 12 dni wcześniej (11 października), a warunki były nieziemskie postanowiłam wykorzystać w tym wpisie parę zdjęć z tego dnia.Biała tabliczka na tle niebieskiego nieba oznaczająca szczyt Kopa Kondracka 2005 metrów

    mężczyzna z dzieckiem na szczycie Kopa Kondracka, słup z tablicą oznaczającą szczyt, pełne słońceoświetlony przez słońce tatrzański szczyt Tatr Zachodnich, okolice Kopy KondrackiejKopa Kondracka z dzieckiem, mama przytula dziecko, podziwiają jesienne Tatry przykryte miejscami białym śniegiemKobieta na szczycie Kopa Kondracka, widok na lekko zaśnieżone Tatrywidok na Tatry z Kopy Kondrackiej, gęste chmury, błękit niebawidok z Kopy Kondrackiej na Tatry, plamy śniegu, jesienna trawakobieta z dzieckiem na szczycie Kopa Kondracka, zaśnieżone tatrzańskie szczyty, niebieskie niebowidok z Kopy Kondrackiej na ośnieżone szczyty TatrZ Kopy Kondrackiej kierujemy się w stronę Kondrackiej Przełęczy. Będziemy teraz przez dłuższy czas schodzić stromo w dół. Jest to odcinek, na którym również należy zachować ostrożność, ponieważ łatwo podjechać na wyślizganych kamieniach. Przez cały czas towarzyszą nam zapierające dech w piersiach widoki na tatrzańskie szczyty. Z każdym krokiem szczyt Giewontu jest coraz bliżej. Po drodze, po lewej stronie odsłania się widok na Wielką Polanę Małołącką, po której zresztą za niedługo będziemy stąpać.widok na Giewont iraz miasto Zakopane, jesienne barwy, plamy śnieguDwójka turystów, w tym dziecko schodzący stromo w dół z Kopy Kondrackiej w kierunku Kondrackiej Przełęczychłopiec na Kopie Kondrackiej schodzący w kierunku Przełęczy Kondrackiej, w tle widoczny Giewont

    mężczyzna schodzący z dzieckiem po stromych schodach w kierunku Przełęczy KondrackiejPrzed nami jeszcze wąski tunel prowadzący między kosodrzewiną i docieramy do kolejnego punktu naszej wyprawy.

    Kondracka Przełęcz

    podejście oraz szczyt Giewont widoczny z niebieskiego szlaku prowadzącego z Przełęczy Kondrackiej na GiewontZ Kopy Kondrackiej zeszliśmy do Kondrakiej Przełęczy leżącej 1725 m n.p.m. (10 km za nami od początku), z której można dostać się na doskonale widoczny stąd szczyt Giewontu w 40 minut (według drogowskazu), można również odbić w prawo i udać się żółtym szlakiem do najmniejszego w Tatrach Schroniska PTTK na Hali Kondratowej położonego 1333 m n.p.m., z pod którego następnie można zejść do Kuźnic i udać się busem do centrum Zakopanego. Decydujemy się tu na chwilę odpoczynku. Nie mamy za dużo czasu, ponieważ zachód słońca zbliża się wielkimi krokami. tablica na Kondrackiej Przełęczy wysokością 1725 m, opis szlaku żółtego oraz niebieskiego na tle Tatr

    mężczyzna patrzący na helikopter Tatrzańskiego Parku Narodowego latającego nad Giewontem, niebieskie niebohelikopter TOPR latający nad szczytem Giewont, błękitne nieboSłońce jest już coraz niżej, powoli zaczyna chować się za tatrzańskimi szczytami. Czas nas goni… Musimy dość sprawnie zejść z Kondrackiej Przełęczy na Wielką Polanę Małołącką, aby zdążyć przed całkowitym zachodem słońca. Jest to dość stromy odcinek. W naszym odczuciu jest to jedno z gorszych zejść, jakie pokonywaliśmy w dniu naszej wyprawy. Trzeba bardzo ostrożnie stawiać każdy krok, jest sporo luźno leżących kamieni, na których łatwo podjechać. Widoki, które towarzyszą nam przy zejściu wyrywają nas butów 😉 Niebo powoli kolorowało się przez zbliżający się wielkimi krokami zachód słońca, pojawiły się wieczorne mgiełki…Zachód słońca, wieczorne mgły nad Tatrami widziane z okolic Przełęczy Kondrackiej

    Zachód słońca widziany z Kondrakiej Przełęczy, mgły, kolorowe niebo, skały

    mężczyzna z dzieckiem schodzący wąskim chodnikiem między kosodrzewiną, w tle TatryWieczorne mgły nad Tatrami widziane z okolic Przełęczy Kondrackiejturyści, w tym dziecko schodzący stromo w dół po tatrzańskim szlakumężczyzna z dzieckiem schodzący stromo w dół z Przełęczy Kondrackiej w stronę Wielkiej Polany Małołąckiej

    mężczyzna z chłopcem schodzący stromo w dół z Przełęczy Kondrackiej w stronę Małej Łąkimężczyzna z chłopcem idący przez ciemny las

    Wielka Polana Małołącka

    W końcu docieramy do polany położonej 1164 m n.p.m. Od Kondrackiej Przełączy do wejścia na Wielką Polanę Małołącką pokonaliśmy 2.8 km, przechodzimy jeszcze wzdłuż całej polany (dodatkowe 900 metrów), a od samego początku 13.7 km. Jest już ciemno, w koło nie ma żywej duszy. Pomyśleć, że ponad rok temu polana ta była celem naszej podróży i to po zdobyciu przez nas pierwszego dwutysięcznika – Kopy Kondrackiej. A teraz była tylko miejscem, przez które przechodziliśmy.

    Kilka słów o polanie: jest to pozostałość po jeziorze polodowcowym. W dawnych czasach pasterze wypasali tu swoje owce. Jest miejscem łatwo dostępnym choćby z Gronika (szlak z Gronika na Wielką Polanę Małołącka), oferującym bogatą panoramę na Giewont, Mały Giewont, urwisko Wielkiej Turni Małołąckiej. Jest to miejsce doskonale nadające się na piknik z najmłodszymi turystami.Biała tabliczka oznaczająca Wielką Polanę Małołącką 1164 metry oraz tablice opisujące czarny szlak

    Wielka Polana Małołącka o zachodzie słońcaWielka Polana Małołącka, szczyty oświetlone przez zachodzące słońce

    Widok z Wielkiej Polany Małołącka na Tatry ZachodnieZdjęcie z września 2018 roku:Przechodzimy całą polanę wzdłuż i od teraz będziemy kierować się leśną, żwirową drogą aż do Szatry – skrzyżowania szlaków, przy którym nasz niebieski szlak odbijał na Małołączniak. Niestety było już ciemno, musieliśmy użyć latarki. Trzeba pamiętać, że w okresie jesiennym szybciej przychodzi zmrok. Z oszacowaniem czasu przejścia szlaku też bywa różnie. Szczególnie jeśli chodzi o dwutysięczniki. Nie zawsze przewidzisz co spotka Cię na szlaku, dlatego nie zapomnijcie wrzucić na zapas latarki do plecaka. Nie jest ciężka, a może okazać się bardzo pomocna. Tatrzańskie szlaki po ćmoku bywają naprawdę niebezpieczne. Strome zejścia, wyślizgane kamienie, a jak do tego dochodzi jeszcze nieznajomość szlaku… bez latarki ani rusz. Dodatkowo wrzucam zdjęcie z września 2018 roku, na tym pierwszym przez panujące ciemności nie widać za dużo 😉 mężczyzna z dzieckiem w ciemnym lesieDalej (od skrzyżowania szlaku żółtego oraz niebieskiego), na parking udajemy się tą samą drogą, którą pokonywaliśmy rano. O godzinie 18:30 docieramy do samochodu. Szczęśliwi i usatysfakcjonowani udajemy się w stronę kwatery. Po drodze planując wyjście w Tatry na następny dzień 🙂 Trasa nie mogła być ze względu na synka za wymagająca. Padło na Wielki Kopieniec (szlak na Wielki Kopieniec), który planowaliśmy zdobyć już od dawna. Do zobaczenia na szlaku.

    Zapraszam do przejrzenia relacji z naszych wycieczek w masywie  Czerwonych Wierchów:

    Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi wpisami zapraszam do śledzenia mojego bloga na Facebooku: Blog szlakowe.pl 

    Zapraszam również na Instagram: @greenmagpic

    Z przyjemnością dodam, że jest to kolejny szczyt zdobyty w akcji: Zdobywamy Szczyty dla Hospicjum

  • Ochodzita wschód słońca, Koniaków

    Dzisiejszy wpis – jak na mnie – będzie wyjątkowo krótki. Zdecydowałam, że przygotuję go w formie galerii, ponieważ zrobiłam tyle zdjęć, że zbędne byłoby pisanie czegokolwiek więcej, by zareklamować wschody słońca z okolic góry Ochodzita.
    (więcej…)

  • Wielka Zabawa góra, Beskid Śląski

    Jesień w Beskidach, ścieżka biegnąca przez polanę - okolice Góry Zabawa w Beskidach. kolorowe liście

    Niedziela, piękna pogoda i tłumy turystów na beskidzkich szlakach. Na szczęście nam udało się tego uniknąć. Jak? Po raz kolejny postawiliśmy na trasę, którą nie prowadzi żaden znakowany szlak turystyczny. Tym razem padło na malowniczą Rajczę, a konkretnie na szczyt Wielka Zabawa, znany też przez niektórych jako Góra Zabawa. Podejmuję więc wyzwanie i opiszę trasę, którą przemierzyliśmy. Mimo że jest ona dość intuicyjna, to zdecydowanie polecam zabrać ze sobą na wszelki wypadek mapę.

    Minął dokładnie tydzień od naszej wycieczki na Wielką Zabawę, a my ponownie przeszliśmy tę samą trasę. Powód? Mój dyktafon zawiódł i zostałam bez nagrania. Niestety, odtworzenie przebiegu trasy wcale nie jest tak proste, jak mogłoby się wydawać. Tym bardziej, że od 20 października zdążyliśmy już przejść dwa dość długie szlaki w Tatrach, więc szczegóły z Rajczy trochę zatarły się w pamięci.

    Dlatego postanowiliśmy jeszcze raz wybrać się na ten spokojny – wbrew swojej nazwie – szczyt.

    Trasa: Rajcza Dolna – Polana Zabawa – Wielka Zabawa – powrót tą samą drogą

    Mapa Rajcza Dolna – Wielka Zabawa :

    Data: 20 październik 2019 / 27 październik 2019 / 2 październik 2022

    Dystans: około 6 km*

    Czas trwania: około 2,10 h* (sam przemarsz z pięcioletnim dzieckiem)

    Minimalne wzniesienie: 468 m

    Maksymalne wzniesienie: 824 m

    *w obie strony 

    Z ogromną radością szykowaliśmy się na tę wycieczkę. Właściwie zawsze czekamy na nasze górskie wyprawy z niecierpliwością, a tym razem piękna pogoda i jesienne barwy wręcz wołały, by wyjść z domu. Zadziwia nas tylko, ile rzeczy trzeba spakować do plecaka, kiedy wędruje się z dzieckiem – i to nawet na tak niewymagające trasy jak ta. Tym razem obowiązkowo znalazły się w nim: piłka, kilka samochodzików i oczywiście ulubiona przytulanka.

    Rajcza Dolna parking

    Mijamy tablicę z napisem Milówka i skręcamy w pierwszą uliczkę w prawo. Po krótkim podjeździe (około 50 metrów) po prawej stronie, pomiędzy domami, znajduje się niewielki, darmowy parking. Na miejscu zameldowaliśmy się tuż przed godziną 11:00.

    Parametry parkingu GPS

    Współrzędne parkingu Rajcza Dolna:  49.5338210, 19.1094769

    Mały parking w Rajczy Dolnej znajdujący się między domami, zaparkowane trzy samochody

    Miłośnicy jednośladów również znajdą w Rajczy Dolnej coś dla siebie, przebiega tędy malownicza trasa rowerowa. Warto jednak wiedzieć, że nie wyznaczono tu szlaków turystycznych, a z zakwaterowaniem bywa problematycznie, bo brakuje typowych obiektów noclegowych. Ciekawostką jest fakt, że u podnóży Zabawy biegnie linia kolejowa na trasie Żywiec – Zwardoń, a jeden z przystanków w Milówce nosi nazwę Milówka Zabawa.

    Od parkingu ruszamy asfaltową drogą, a po chwili przechodzimy przez most nad rzeką Sołą. Tuż za nim znajdują się wspomniane wcześniej tory kolejowe. Nasz syn, wielki miłośnik pociągów, miał ogromne szczęście – akurat przejeżdżał jeden skład. Radość była nie do opisania. Mała rzecz (sic!), a potrafi sprawić tyle frajdy!

    mężczyzna z dzieckiem przechodzący przez most nad rzeką Soła w Rajczy Dolnej, w tle widać nadjeżdżający pociąg, jesienna sceneriaRzeka Soła w Rajczy Dolnej, jesień, kolorowe liście na drzewach, pociąg, w tle krajobraz górskiTory kolejowe biegnące przez Rajczę Dolną, w koło jesienne drzewa

    Za mostem skręcamy w prawo, a po krótkim odcinku dochodzimy do przejścia pod torami. Zaraz za nim skręcamy w lewo i ruszamy szeroką ścieżką, która łagodnie pnie się w górę.

    Przejście prowadzące pod torami kolejowymi w Rajczy Dolnej

    Po chwili wchodzimy do lasu i przez dłuższy odcinek wędrujemy pod górę. Miejscami robi się nieco stromo, ale spokojnie – podejście jest całkiem do przejścia 😉
    Mężczyzna idący z dzieckiem pod górkę leśną drogą

    Podczas obu naszych wycieczek na Zabawę dopisywała nam wyjątkowo piękna pogoda. Temperatury sięgały nawet 21°C, a delikatny, ciepły wiaterek umilał wędrówkę. Trudno było uwierzyć, że to już końcówka października – natura zachwycała nas na każdym kroku.

    biała stokrotka na tle rozmazanego tła suchych, brązowych liści oraz zielonej trawyjesienne liście, jeden z kroplami rosyPadalec zwyczajny - beznoga jaszczurka, Beskidy

    Po przejściu około 600 metrów docieramy do pierwszego rozwidlenia. Do wyboru są trzy ścieżki, my jednak decydujemy się na najszerszą – tę pierwszą, skręcającą w lewo. Z każdym krokiem podłoże staje się coraz bardziej kamieniste.

    Leśna droga w Rajczy, jesień, słońcechłopiec idący z tatą przez las po jesiennych liściach

    Po przejściu około 1 km mijamy pierwszy opuszczony, drewniany domek. Od tego miejsca szlak nadal prowadzi pod górę. Obok domku znajduje się niewielka polanka, z której można nacieszyć oczy widokiem na pobliskie szczyty Beskidu Żywieckiego.

    Mężczyzna z dzieckiem idący podejściem w górę, w tle stary drewniany dom oraz lasstara, opuszczona chatka położona na drodze leśnejwidok z Rajczy Dolnej na pobliskie góry w jesiennej odsłonie, kolorowe liście na drzewach

    Po kilku krokach na naszej drodze pojawia się kolejna opuszczona chatka. Właśnie w tym rejonie mieliśmy szczęście spotkać całe stado saren – było ich aż siedem! Niestety, spłoszyły się i w mgnieniu oka uciekły w głąb lasu. Na tej trasie panuje cisza i spokój, turystów praktycznie brak, dlatego takie „bliskie” spotkania ze zwierzętami są tu zapewne dość częste. Przy drugim domku można odbić w prawo, ale my trzymamy się prostej drogi, która wciąż pnie się pod górę. Póki co nie ma co liczyć na złagodzenie podejścia.

    Stary dom położony w lesie, jesienna sceneria, kolorowe liście, słońce przebijające się przez drzewaStary dom w jesiennej scenerii, żółte liście, promienie słoneczne

    Po przejściu około 1,3 km docieramy do kolejnego rozwidlenia. Tym razem skręcamy w lewo, wybierając szerszą ścieżkę, która wznosi się lekko pod górę. Po krótkim podejściu droga staje się znacznie łagodniejsza i przyjemniejsza do wędrówki. Oczywiście nie mogło zabraknąć przystanków na jesienne zabawy w liściach – bo jak tu przejść obok nich obojętnie?

    Dziecko oraz mężczyzna idący po suchych liściach drogą leśna, w koło jesieńDuże ilości grzybów rosnących na pniu drzewa

    las, jesienna kompozycja - pięknoróg największy

    Beskidzki las, podgrzybki

    jesienny liść, żółty z brązowymi kropkami na tle rozmazanego lasuSzczęśliwe dziecko w lesie trzymające w rękach jesienne liście

    Zadowolone dziecko rzucające jesiennymi liśćmiNa 1,6 km skręcamy w prawo i wchodzimy między drzewa. Dalej wędrujemy prostą, przyjemną leśną ścieżką usłaną suchymi liśćmi, które szeleszczą pod nogami przy każdym kroku.

    Dziecko idące przez las po suchych, brązowych liściachDroga prowadząca przez las w jesiennej odsłoniechłopiec będący w lesie zakrywający twarz jesiennymi liśćmi Po pokonaniu 2,3 km wychodzimy z lasu na szeroką, utwardzoną drogę, która wygląda na ścieżkę dojazdową.

    polna droga, jesienne drzewa, błękitne niebo

    Polana Zabawa / Punkt widokowy Zabawa

    Dziecko zakrywające twarz włochatą piłką z oczami na Polanie Zabawa, w koło jesienna sceneria

    Po przejściu niespełna 100 metrów, po lewej stronie mijamy dwa niewielkie, drewniane domki ze szklarnią.

    Dachy domków znajdujących się na Polanie Zabawa w Beskidzie Śląskim, czerwono - biały wiatrak, słońce przebijające się zza drzew

    Za domkami (2,40 km) wychodzimy na polanę, która od razu zachęca do odpoczynku. Urządzamy więc piknik, jak zawsze z obowiązkową porcją zabawy 😉. Wygłupiamy się, leniuchujemy na kocu, łapiąc zapewne już jedne z ostatnich jesiennych promieni słońca, gramy w piłkę i cieszymy się chwilą. Czas płynie tu bardzo miło i spokojnie. Jedynym minusem są motory, które od czasu do czasu przejeżdżają, robiąc sporo hałasu.

    Z polany rozciąga się piękny widok na Beskid Żywiecki (Grupę Lipowskiego Wierchu), a przy odrobinie szczęścia i sprzyjających warunkach można stąd dostrzec także Tatry. Po odpoczynku ruszamy w dalszą drogę w kierunku szczytu Wielka Zabawa. Na polanie znajduje się rozwidlenie – wybieramy ścieżkę prowadzącą w lewo i idziemy prosto, aż do końca polany.

    Mężczyzna z dzieckiem idący polaną w okolicy szczytu Wielka Zabawa, drzewa z żółtymi liśćmi, po lewej drewniany domWidok górski rozciągający się z Polany leżącej przy szczycie Wielka Zabawa, sucha trawa, drzewa z kolorowymi liśćmiDziecko w Beskidzie Śląskim na Górze Zabawa, jesienna pora, widok na Beskid ŻywieckiPolana Zabawa w Rajczy, drzewa jesienne, w tle krajobraz na góryGrzyb - Czubajka kania, polana - Góra Zabawa - BeskidyCzubajka kania - grzyb, Góra Zabawa - Beskidy

    Polana Zabawa w Rajczy w jesiennych barwach, krajobraz górskiJesień w Beskidach, turystka z dzieckiem na obszernej polanie - okolica Góry ZabawaRodzinka odpoczywająca w namiocie na Górze Wielka Zabawa, jesienne popołudnie, słońceTurystka odpoczywająca w namiocie na Wielkiej Zabawie - szczyt w Beskidzie Śląskim, słoneczny, jesienny dzieńUśmiechnięte dziecko na Górze Zabawa w Beskidzie Śląskim, jesienne popołudnieJesienny krajobraz z Góry Zabawa, w oddali widoczne Tatry

    Szczęśliwa rodzinka na Górze Zabawa, w tle widok na Beskid ŻywieckiJesień w Beskidach, ścieżka biegnąca przez polanę - okolice Góry Zabawa w Beskidach. kolorowe liścieżółty jesienny listek na tle błękitnego nieba

    Dziecko, ogromny grzyb - czubajka kania, Góra Zabawa - Rajcza - Beskidy

    Duży grzyb - czubajka kania, Góra Zabawa - Rajcza - BeskidyDuży grzyb - kania rosnący w trawie, suche liście

    Przez polanę prowadzi Ścieżka Trzech Harnasi – lokalny szlak turystyczny.

    Znak - ścieżka Trzech Harnasi - okolica Góry Zabawa Beskid Śląski

    Docieramy do górnej części polany, gdzie przy samym wejściu do lasu aplikacja pokazuje około 2,60 km. Skręcamy w prawo i ruszamy dalej –  do szczytu Wielka Zabawa pozostało już tylko około 150 metrów podejścia.

    Wielka Zabawa / Góra Zabawa

    Wielka Zabawa (Góra Zabawa) wznosi się na 825 m n.p.m. Mimo że szczyt jest całkowicie zarośnięty, polana u jego podnóża pozwala nacieszyć oczy uroczymi widokami. Nazwa góry nie jest przypadkowa – ponoć zbójnicy urządzali tu swoje „zabawy”, aby uczcić zdobyte łupy. Szukanie tabliczki oznaczającej szczyt mija się z celem. Po krótkim odpoczynku zawracamy tą samą drogą na parking w Rajczy Dolnej. Zejścia momentami są dość strome, warto zachować ostrożność, bo liście zalegające na ścieżce bywają śliskie. Cała wyprawa, z dość długim odpoczynkiem, zajęła nam około 4 godzin – oczywiście nie licząc dojazdu.

    mężczyzna idący z dzieckiem przez lasjesienny las, promienie słoneczne przebijające się przez drzewa

    Wędrówki po mniej znanych zakątkach Beskidu Śląskiego mają w sobie wyjątkowy urok. Przede wszystkim cieszy nas spokój i cisza, a także brak tłumów turystów – to wszystko sprawia, że można naprawdę odetchnąć i nacieszyć się krajobrazem 😉

    Zapraszam do śledzenia mojego bloga na Facebooku:  Blog szlakowe.pl i na Instagramie: @greenmagpic

    Media społecznościowe Facebook i Instagram

    Zdobywamy Szczyty dla Hospicjum 2022

  • Wschód słońca w Beskidach, Mała Barania trasa

    W końcu doczekaliśmy się w Beskidach polskiej, złotej jesieni. Grzechem byłoby siedzenie w domu przy tak sprzyjających wędrówką warunkach. Aż się nie chce wierzyć, że dwa dni wcześniej podczas naszej wyprawy na dwutysięcznik – szlak na Kopę Kondracką zalegało tyle śniegu.kobieta z dzieckiem na szczycie Kopa Kondracka, zaśnieżone tatrzańskie szczyty, niebieskie nieboObecnie temperatury przekraczają grubo ponad 20 stopni, liście nabierają coraz to piękniejszych kolorów. Jesień w Beskidach zachwyca nas na każdym kroku. Dziś chcę Wam przedstawić trasę w Beskidzie Śląskim, konkretnie w paśmie Baraniej Góry prowadzącą ze wsi Cisiec należącej do Gminy Węgierska Górka, która jest tak przyjemna, spokojna i urokliwa, że w przeciągu trzech dni odwiedziliśmy ją aż dwa razy. Pierwszy raz w niedzielę po powrocie z Zakopanego. Szukaliśmy trasy, przez którą nie przechodzi żaden szlak turystyczny, aby uniknąć tłumów. Najzwyczajniej chcieliśmy odpocząć. I wiecie co? Ta trasa była strzałem w dziesiątkę! Za drugim razem zachciało się nam wschodu słońca opatrzonego górskimi krajobrazami. Zgodzicie się ze mną, albo nie, ale światło jesienią ma w sobie coś wyjątkowego… Zapraszam do zapoznania się z moją propozycją trasy na Małą Baranią.

    Trasa: Cisiec – Trakt Cesarski – Mała Barania / Białożycki Groń – dalej powrót tą samą trasą

    Data:  13 październik 2019 / 15 październik 2019

    Dystans:  około 5:50 km

    Czas trwania:  1:20 (sam przemarsz, z dzieckiem)

    Minimalne wzniesienie:  475 m

    Maksymalne wzniesienie:  705 m

    Parametry z aplikacji endomondo

    UWAGA! Opisana przeze mnie trasa jest aktualnie zamknięta dla ruchu pieszych przesz budowę drogi ekspresowej!

    Cisiec

    Dojazd do Wsi Cisiec z naszego rodzinnego miasta Bielska – Białej zajmuje nam nieco ponad 30 minut. Z ulicy Akacjowej skręcamy w lewo i wjeżdżamy na Trakt Cesarski. Jako ciekawostkę dodam, że prowadzi on aż do samej Węgierskiej Górki. Przebiega tu niebieski szlak rowerowy. Samochód parkujemy zaraz za skrętem, pod drzewem w sąsiedztwie domów, nieopodal zakazu wjazdu (zakaz nie dotyczy tylko osób dojeżdżających do posesji i pól). Trakt Carski we Wsi Cisiec, przez który przechodzi niebieski szlak rowerowy, ładny, słoneczny dzieńPodchodzimy kawałek asfaltową drogą, mijamy wspomniany powyżej zakaz i po chwili wchodzimy na utwardzoną, lecz już nie asfaltową drogę.mężczyzna pchający dziecko na rowerku, szeroka utwardzona droga, jesienna sceneriaMamy za sobą 700 metrów i skręcamy w prawo. Z niedowierzaniem patrzymy, jaka cudowna jesień zawitała w te rejony. Trakt Carski we Wsi Cisiec, piękny, słoneczny dzień, kolorowe, jesienne liścieJesienne liście w kolorze żółtym, oświetlone przez słońce

    Polana we Wsi Cisiec

    Za skrętem zaczyna się droga polna, która lekko pnie się w górę. Tak niewiele przeszliśmy, a już możemy nacieszyć oczy wspaniałymi widokami. Rozciąga się stąd bogata panorama na  Beskid Śląski, Żywiecki oraz Mały.  W dniu naszej wycieczki zarówno widoczność, jak i temperatury rozpieszczają… Do tego te pustki wkoło… Dróżka polna, prowadząca przez polanę we Wsi Cisiec, jesienne drzewa, niebieski nieboPolana we Wsi Cisiec w jesiennej odsłonie, kolorowe drzewa, krajobraz górski

    mężczyzna z dzieckiem na rowerku na Polanie we Wsi Cisiec, w koło górski krajobraz

    Wschód słońca w drodze na Małą Baranią

    To właśnie na tej polanie było nam dane podziwiać wschodzące słońce. Jest to wręcz idealna miejscówka. Szkoda tylko, że nie mieliśmy możliwości podziwiania pełnego wschodu słońca, który przykryły chmury. Mimo wszystko spektakl wschodzącego słońca był dla nas zjawiskowy. wschód słońca, krajobraz górski, zachmurzone niebowschodzące słońce, górski krajobraz, w tle domy widziane z polany we wsi Cisiecniebo zaróżowione przez wschodzące słońce, w tle gospodarstwa, domy oraz krajobraz górskisłup energetyczny na tle jesiennych drzew, kolorowe niebo oświetlone przez wschodzące słońce oraz mały księżycSzczęśliwa rodzina z dzieckiem na polanie we wsi Cisiec, lekko zaróżowione niebo, w tle drzewa pokryte kolorowymi liściamiwąska dróżka polna, w koło drzewa, niebieskie nieboAplikacja wskazuje nam 1.83 km, po prawej stronie zauważamy budkę obserwacyjną, z okolic której rozciągają się ładne widoczki na bliższą oraz dalszą okolicę. Na pewno wczesnym rankiem na polanie gromadzi się pełno sarenek. Zresztą mieliśmy okazję widzieć jedną spłoszoną Bidulkę w rejonach Małej Baraniej.dzika róża, suche, jesienne liście, w tle budka obserwacyjna oraz niebieski niebodziecko na drewnianej drabinie na łonie natury, w koło jesienne barwy

    Trawa, liście, drzewa w jesiennych barwach, budka do obserwacji dzikich zwierząt na tle niebieskiego niebaPrzez moment budka obserwacyjna zamieniła się w moją osobistą rakietę górską. Tak się czułam stojąc na szczeblach drabiny, do tego ten wiatr we włosach…Kobieta stojąca na drabinie prowadzącej do drewnianej budki obserwacyjnej, rozwiane włosy, niebieskie niebomężczyzna stojący tyłem, podziwiający widoki górskie w piękny słoneczny dzień

    Od budki idziemy dalej, dróżka lekko pnie się  górę. Robimy parę kroków i wchodzimy między drzewa.dziecko idące leśną dróżkąMamy za sobą około 2.60 km i skręcamy w prawo, rzucamy okiem na polanę, na którą wrócimy po zdobyciu Małej Baraniej. Póki co wracamy na ścieżkę i kierujemy się dalej przed siebie. Przechodzimy 200 metrów od polany i po prawej stronie mijamy potężny nadajnik.nadajnik w okolicy szczytu Mała Barania leżącego w Beskidzie Śląskim

    Mała Barania / Białożycki Groń

    Robimy kolejne 50 metrów i po prawej stronie mamy szczyt Mała Barania (Białożycki Groń), który położony jest 659 m n.p.m. Jest to szczyt całkowicie zarośnięty lasem, przez co nie ma możliwości podziwiania stąd jakichkolwiek widoków. Za to polana, o której wspominałam powyżej wynagradza wszystko..

    Zawracamy i kierujemy się na polankę. Jest to idealne miejsce na piknik. Prawdę mówiąc lepiej nie mogliśmy sobie wyobrazić tej niedzieli. Nie spotkaliśmy na trasie, ani jednego turysty. Cała przestrzeń była dla nas 🙂 Słońce doskonale opiera się na polanie, nie spodziewałam się, że w środku października będę miała okazję odświeżyć jeszcze letnią opaleniznę. Spędzamy tu około dwie godzinki. zadowolone dziecko w okularach słonecznych wskazujące palcem, siedzące na polanie, w koło jesieńWidoczki na Beskid Żywiecki urozmaicają nam odpoczynek. W oczy rzucają się dwa, najbardziej wystające szczyty z Grupy Lipowskiego Wierchu i Romanki (Beskid Żywiecki). Jest to po lewej stronie Prusów mierzący 1010 m n.p.m.  po prawej dumnie wznosząca się Sucha Góra położona 1040 m n.p.m.

    Polana na zboczach szczytu Mała Barania, jesienne barwy, górski krajobrazwidok z polany leżącej w okolicach szczytu Mała Barania, widok na wieś oraz pobliskie góry Beskidu ŻywieckiegoTym razem decydujemy się zejść w dół polany, obchodząc ją z drugiej strony. Po chwili wchodzimy na dróżkę, którą szliśmy w stronę Małej Baraniej. Wycieczka, którą opisałam jest wspaniałą alternatywą na weekend, kiedy to na szlakach robi się tłoczno. Gwarantuję Wam wspaniałe widoki na Beskidy… sielski klimat oraz spokój, który dla mnie w weekend jest na wagę złota 💛

    Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi wpisami zapraszam do śledzenia mojego bloga na niedawno założonej stronie na Facebooku Blog szlakowe.pl

    Zapraszam również na Instagram: @greenmagpic

  • Wodospad Szklarki trasa

    Wodospad Szklarki

    Piąty, przedostatni dzień w Karkonoszach to czas odpoczynku, regeneracji, która była nam potrzebna po zdobyciu Śnieżki oraz Śnieżnych Kotłów. Opiszę najkrótszy oraz najłatwiejszy szlak, jaki przeszliśmy podczas naszej wizyty w Szklarskiej Porębie. Najkrótszy, ale i obowiązkowy, zresztą tak samo jak Wodospad Kamieńczyka z wizytą na Kruczych Skałach (Wodospad Kamieńczyka szlak). Dzień od rana był deszczowy, ale z biegiem czasu robiło się na zewnątrz coraz to przyjemniej. Na spokojnie zebraliśmy się z apartamentu i udaliśmy się drogą krajową numer 3 do Piechowic leżących przy wjeździe do Szklarskiej Poręby. Znajduje się tutaj dość duży, bezpłatny parking. Nie da się go nie zauważyć, ponieważ jest to po drodze jedyne tak tętniące życiem miejsce.

    Trasa: Piechowice (szlak niebieski) – Schronisko PTTK Kochanówka – Wodospad Szklarki – powrót tą samą trasą 

    Data:  7 wrzesień 2019

    Dystans:  około 1:84 km

    Czas trwania:  około 40 minut (sam przemarsz, z dzieckiem)

    Minimalne wzniesienie:  532 m

    Maksymalne wzniesienie:  626 m

    Parametry z aplikacji endomondo

    Wodospad Szklarki parking

    Samochód parkujemy na bezpłatnym parkingu przy samym początku naszego niebieskiego szlaku prowadzącego nad Wodospad Szklarki, przy którym jest cały szereg budek z pamiątkami oraz grillowanymi serkami. Oczywiście grzechem byłoby nie pooglądać tych cudowności, które tutaj sprzedają. Jak się domyślacie nie skończyło się tylko na oglądaniu. Kupuję kolejny magnes z wilkiem (jak ja kocham te zwierzaki), serki oraz drewnianą procę dla synka, aby mógł wystrzelać swoje ptaki jak na ulubionej bajce Angry Birds. Po raz kolejny przekonujemy się, że ludzie w tych rejonach są bardzo serdecznie nastawieni do turystów. Aż miło…

    Parametry parkingu GPS
    Dane GPS parkingu: 50.831732, 15.557533

    Parking przy Wodospadzie Szklarki, stoiska z pamiątkami

    Koło wspomnianych powyżej budek skręcamy w prawo i wchodzimy na drewniany mostek, którego nie da się przeoczyć, dzięki bramie z wielkimi napisami Wodospad Szklarki oraz Schronisko PTTK Kochanówka. To tutaj łączy się Potok Szklarki z rzeką Kamienną.

    Brama, za którą wchodzimy na mostek prowadzący do kasy Karkonoskiego Parku Narodowego, do Wodospadu Szklarki oraz Schroniska PTTK Kochanówka, turyści idący po mościeMost prowadzący do kasy Karkonoskiego Parku Naroowego, szeroka, brukowana różka, zielony las

    Wodospad Szklarki cennik

    Za mostkiem skręcamy w lewo, robimy parę kroków i jest kasa Karkonoskiego Parku Narodowego, w której zakupujemy bilety. Bilet normalny kosztuje  [CENNIK_KARKONOSKI_NORMALNY] zł, natomiast ulgowy  [CENNIK_KARKONOSKI_ULGOWY] zł  (obowiązuje dzieci w wieku szkolnym).Turyści stojący przy Kasie Karkonoskiego Parku NarodowegoZa kasą przechodzimy przez kolejny mostek, za którym jest drogowskaz informujący nas, że do Wodospadu Szklarki oraz o Schroniska PTTK Kochanówka mamy zaledwie 5 minut drogi. Jeżeli ktoś chciałby wydłużyć swoją wędrówkę polecam kontynuowanie wycieczki niebieskimi znakami do Schroniska PTTK pod Łabskim Szczytem, które mieliśmy okazję odwiedzić dwukrotnie podczas naszej wyprawy na Śnieżne Kotły. Więcej o schronisku pod Łabskim Szczytem w dalszej części opisu. Następnie skręcamy w prawo, idziemy wygodnym, brukowanym chodnikiem prowadzącym przez Wąwóz Szklarki. Oczywiście poruszamy się cały czas wzdłuż potoku. Jest to bardzo przyjemny spacer w otoczeniu urokliwego lasu, po drodze możemy podziwiać licznie występujące tu skały.

    Słup z drogowskazami na terenie Karkonoskiego Parku Narodowego

    dziecko idące szerokim brukowanym chodnikiem prowadzącym przez lasek w Karkonoskim Parku Narodowym

    wysokie skały między drzewami na szlaku niebieskim prowadzącym do Wodospadu SzklarkiNasza wycieczka wzbogacona jest ścieżką dydaktyczną do Wodospadu Szklarki. Poniżej przykładowa tablica na ścieżce, przystanek drugi, tytuł Sukcesja ekologiczna.Tablica informująca na ścieżce dydaktycznej do Wodospadu Szklarki przystanek drugi, tytuł Sukcesja ekologiczna

    Aplikacja wskazuje 350 m i dochodzimy do kolejnego mostku, za którym znajduje się cel naszej podróży.

    uśmiechnięty mężczyzna z dzieckiem na mostku, w tle skały i drzewa,na szlaku niebieskim prowadzącym do Wodospadu Szklarki

    Schronisko PTTK Kochanówka

    Schronisko Kochanówka, Wodospad Szklarki

    Mamy za sobą zaledwie 400 metrów i naszym oczom ukazuje się zabytkowy budynek schronisko, który powstał w 1868 roku. Położone jest ono 510 m n.p.m. Znajdują się przy nim kolejne stoiska z pamiątkami. Jest tu dość tłoczno. W schronisku można oczywiście zjeść ciepły posiłek oraz skorzystać z oferty noclegowej. Jest to bardzo atrakcyjne miejsce, ponieważ przy samym schronisku znajduje się taras z doskonałym widokiem na sam Wodospad Szklarki.

    Drewniany budynek Schroniska PTTK Kochanówka, stoiska z pamiątkami

    Schronisko Kochanówka, Wodospad Szklarki

    Budynek Schroniska Kochanówka

    Tablica na ścieżce dydaktycznej - Wodospad Szklarki w Szklarskiej Porębie

    Wodospad Szklarki

    Wodospad Szklarki

    Wodospad jest bardzo efektowny. Mierzy 13.3 metra i jest do dyspozycji zwiedzających przez cały rok (nie przykręcają kurków na zimę 😉 ). Otoczony jest przez przepiękny las bukowo-jodłowy. Ze wspomnianego powyżej tarasu można podziwiać uroki tutejszego wodospadu. Nie ukrywam, że ciężko jest się dostać na taras, ponieważ przewija się tu naprawdę dużo turystów i każdy chce na niego wejść. Nie ma się co dziwić, że turyści tak tłumnie tu przybywają, w końcu jest to miejsce bardzo łatwo dostępne, a do tego wyjątkowe.

    Wodospad Szklarki zdjęcia

    Wodospad Szklarki w Szklarskiej Porębie

     

    Efektowny Wodospad Szklarki, zielona trawa, konary drzewWidok na Wodospad Szklarki z tarasu widokowego

    Wodospad Szklarki, skały, zielone drzewaTuż koło wodospadu, po prawej stronie dostrzegamy schody z barierkami. Skręcamy, pokonujemy schody i dochodzimy do kolejnej platformy widokowej (aplikacja wskazuje 420 m), z której możemy podziwiać urokliwą kaskadę.

    kamienne schody w lesie prowadzące niebieskim szlakiem od Wodospadu szklarki, w tle turyści

    kaskady,wodospady w okolicach Wodospadu Szklarki, leśna sceneriaKontynuujemy jeszcze wędrówkę niebieskim szlakiem przez 110 metrów, dochodzimy do drewnianego mostku, po czym zawracamy. Idąc dalej tą leśną drogą dotarlibyśmy do Schroniska pod Łabskim Szczytem.

    mężczyzna z dzieckiem idący szeroką drogą przez piękny lasDrogowskaz przy Wodospadzie Szklarki informuje nas, że dojście niebieskim szlakiem do Schroniska pod Łabskim Szczytem zajmie 1 godzinę 45 minut. Jest to dystans około 5 kilometrów.

    słup z drogowskazami przy schronisku PTTK Kochanówka, w tle las

    Schronisko pod Łabskim Szczytem

    Schronisko położone jest 1168 m.n.p.m. Osobiście jesteśmy zachwyceni tym miejscem. Tak jak już wspominałam mieliśmy przyjemność odwiedzić go dwukrotnie podczas wycieczki na Śnieżne Kotły (opis trasy w przygotowaniu), która była jedną z piękniejszych podczas naszego pobytu w Karkonoszach. Przyjemna, domowa atmosfera, nie za tłoczno, wyśmienite jedzenie. Zarówno ciasto z kawą, jak i zupy smakują tu doskonale. Smak serwowanego tu kapuśniaku zapamiętam do końca życia… Na pewno wrócimy tu jeszcze niejednokrotnie. Do dyspozycji turystów jest w schronisku 38 miejsc noclegowych. Jest tu skrzyżowanie wielu szlaków turystycznych. Fani białego szaleństwa również znajdą tu coś dla siebie. Nieopodal schroniska jest nartostrada Bystra.Drewniany budynek Schroniska Pod Łabskim SzczytemSpod schroniska rozciągają się wspaniałe widoki na Szklarską Porębę, Kotlinę Jeleniogórską, Góry Izerskie, a nawet Dolny Śląsk. dziecko stojące i wskazujące palcem widoki górskide, okolica Schroniska Pod Łabskim SzczytemDla zainteresowanych – trochę historii…Tablica opisująca Schronisko po Łabskim SzczytemPrzypuszczam, że w pełnym sezonie letnim Wodospad Szklarki będzie jeszcze bardziej oblegany przez turystów. Mimo wszystko warto wziąć go pod uwagę będąc w tych rejonach. Bez wątpienia jest to jedna z większych, popularniejszych atrakcji w Karkonoszach. Miejsce świetne dla rodzin z dziećmi. Jeżeli szukasz innych ciekawych, atrakcyjnych, a do tego nie za wymagających szlaków polecam wycieczkę na Złoty Widok (dojście z parkingu przy Wodospadzie Szklarki – Złoty Widok szlak) oraz Wysoki Kamień, który położony jest w Górach Izerskich – szlak na Wysoki Kamień.

    Zapraszam do śledzenia mojego bloga na Facebooku: Blog szlakowe.pl  i na Instagramie: @greenmagpic

    Media społecznościowe Facebook i Instagram

  • Kasprowy Wierch szlak zielony z Kuźnic

    widok na stawy z Kasprowego Wierchu, jesienna sceneria, żółta trawa, oświetlone przez słońce szczytyKasprowy Wierch  kojarzy się wszystkim z kolejkami do kas biletowych (szczególnie w pełnym sezonie), w których trzeba spędzić nawet do kilku godzin. Zapewniam Was, że satysfakcja ze zdobycia szczytu na własnych nogach jest gwarantowana! My o  Kasprowym  myśleliśmy już od dawna, a że nadarzyła się idealna okazja, którą jest aktualnie trwający remont kolejki (do 22 listopada 2019 roku) spełniliśmy marzenie o dotarciu na ten popularny szczyt. Przy okazji świętując urodziny mojego męża. W skrócie o  szlaku zielonym na Kasprowy Wierch:  początek trasy nie wymaga od nas wysiłku, to taka mała rozgrzewka. Samo podejście pod  Kasprowy jest męczące i strome, ale nie czarujmy się wejście na szczyty mierzące prawie dwa tysiące metrów musi wymagać od nas wysiłku. Na  szlaku zielonym:  brak sztucznych ułatwień, nie ma również niebezpiecznych odcinków. Nasz pięcioletni syn wyszedł na  Kasprowy Wierch  bez większych problemów. Podkreślę jednak, że raz w tygodniu jesteśmy w górach. Osobiście, nie zdecydowałabym się zabrać na ten szlak dziecka, które nie miało wcześniej styczności z  tatrzańskimi szlakami.

    Trasa: Kuźnice (szlak zielony) – Myślenickie Turnie  – Kasprowy Wierch – Hala Gąsienicowa – Przełęcz między Kopami – Polana Jaworzynki – Kuźnice 

    Data:  27 wrzesień 2019

    Dystans:  około 16:50 km

    Czas trwania:  6:00 (sam przemarsz, z pięcioletnim dzieckiem)

    Minimalne wzniesienie:  1046 m

    Maksymalne wzniesienie:  2026 m

    Parametry z aplikacji endomondo

    Jednodniowe wyjazdy w  Tatry  wymagają od nas wczesnego wstania. Budzik ściągnął nas z łóżek o trzeciej rano. Trzeba było dopakować kilka rzeczy, zjeść pierwsze 'wczesne’  śniadanie i ruszyć jak najszybciej w trasę. Na szczęście drogi były w miarę przejezdne i na miejsce dotarliśmy tylko pół godziny później niż planowaliśmy. Podczas jesiennych wycieczek należy pamiętać, że dzień jest coraz krótszy. Warto wrzucić do plecaka jakąś porządną latarkę. Różnie bywa, z doświadczenia wiem, że nie zawsze moment zejścia ze szlaku pokrywa się ze zrobionymi wcześniej obliczeniami.

    Kuźnice parking

    Dojeżdżamy do  Zakopanego.  Samochód parkujemy na  ulicy Bronisława Czecha.  Byliśmy zszokowani, ponieważ po raz pierwszy będąc w tym miejscu spotkaliśmy się z bezpłatnym parkingiem. Zawsze za cały dzień postoju płaciliśmy tu 20 zł. Podaję tę informację, ponieważ przypuszczam, że bezpłatne parkowanie jest tymczasowe. No dobrze czas dostać się do  Kuźnic.  Opcje są dwie. Można ruszyć pieszo asfaltową drogą (około 2 km), bądź zaoszczędzić siły i wsiąść do busa, bądź taksówki, które jeżdżą tu od rana do późnego wieczoru. Nie ma możliwości dojazdu do  Kuźnic  własnym samochodem. Przed nami dość długa trasa na Kasprowy,  więc decydujemy się na przejażdżkę busem. Koszt to 3 zł od osoby (w dniu naszej wycieczki). Przyjaciółka płaciła w pełnym sezonie letnim za przejazd busem 5 zł. Ceny nie są jednakowe przez cały rok. Dojazd do  Kuźnic  trwa kila minut. Szukamy naszych  zielonych znaków  i z parkingu skręcamy w prawo, idziemy brukowaną drogą.mężczyzna z dzieckiem stojący na rewnianym mostku,w tle brukowana droga

    Tatrzański Park Narodowy cennik

    Przechodzimy 170 metrów i skręcamy w lewo, zaraz za drogowskazem znajduje się  kasa Tatrzańskiego Parku Narodowego, w której kupujemy bilety. Wejście dla osoby dorosłej to koszt równy [CENNIK_TPN_NORMLNY] zł. Bilety ulgowe do  TPN  obowiązują dzieci od siódmego roku życia z legitymacją szkolną i kosztują [CENNIK_TPN_ULGOWY] zł.Kasa Tatrzańskiego Parku Narodowego na początku zielonego szlaku na Kasprowy Wierch, szeroka, utwardzona droga, turyści zerkający na mapęZaraz za kasą wchodzimy na kamienistą dróżkę, która jest szeroka i wiedzie wzdłuż potoku, prowadząc  Doliną Goryczkową. szeroka, utwardzona droga na początku szlaku zielonego na Kasprowy Wierch, maszerujący turyścitablice informacyjne na zielonym szlaku na Kasprowy Wierch opisujące piętrowość roślinności oraz Dolinę GoryczkowąMamy za sobą 0.75 km i przechodzimy przez drewniany mostek.mężczyzna trzymający za rękę dziecko przechodzący przez drewniany mostek, w koło jesienna sceneria, kolorowe drzewaPrzechodzimy 250 metrów (1 km) wchodzimy do lasu, nadal idziemy wzdłuż szumiącego potoku.dziecko idące szeroką leśną dróżką, konary drzew1.60 km dochodzimy do drogowskazu informującego nas, że dojście do  Kasprowego Wierchu  zajmie nam jeszcze około 2 h 45 min.  Szlak zielony  z każdym krokiem staje się coraz bardziej kamienisty.zielony szlak na Kasprowy Wierch, drogowskaz informujący o 2 godzinach 45 minutach drogi na szczyt Kasprowego Wierchu

    2.16 km mijamy kolejny mostek, patrząc na prawo widać  dolną oraz górną stację kolejki na Kasprowy Wierch.  2.35 km nasz  zielony szlak  zawija w prawo, idziemy stromo pod górkę i znowu wchodzimy w las. Jest to dość przyjemny odcinek, ale muszę podkreślić, że momentami szlak pnie się w górę. Cały czas maszerujemy szeroką, żwirową drogą. 3.55 km i mamy na horyzoncie kolejny drewniany mostek.

    Myślenickie Turnie

    4.20 km wychodzimy na  Myślenickie Turnie  położone 1354 m n.p.m.  Znajduje się tu  pośrednia (przesiadkowa)  stacja kolejki  prowadzącej na  Kasprowy Wierch.  W dniu naszej wycieczki  trwały tutaj prace wysokościowe na linach kolejki. Panowie wzbudzali zainteresowanie turystów. Ja osobiście zazdrościłam im takiej pracy 😍  Sama bym pochodziła po takich linach mając za plecami  Czerwone Wierchy  oraz Giewont.Myślenickie Turnie, drogowskazy opisujące zielony szlak na Kasprowy Wierch z Kuźnic, w tle budynek pośredniej stacji kolejki na Kasprowy Wierch, trwające prace remontoweRemont kolejki na Kasprowy Wierch, dwóch mężczyzn pracujących na wysokości, na linach kolejki Kasprowy Wierch, w tle tatrzańskie szczytyTutaj decydujemy się na pierwszy dłuższy przystanek. Zjadamy drugie śniadanie rozkoszując się wspaniałymi widokami. Przylatuje słodka sójka, która w ogóle nie boi się ludzi. Wyjada resztki – okruszki, które zostawili za sobą turyści.ptak sójka siedzący na skale, trzymający jedzenie w dziobie

    sójka siedząca na słupie, na tle niebieskiego nieba

    W tym miejscu nasz  zielony szlak  odbija w lewo, wchodzimy na leśną drogę, która zaczyna się  piąć stromo w górę. Robimy parę kroków i wchodzimy na drewniano – kamienne schody. Moje pierwsze skojarzenie: jak na szlaku na  Babią Górę  (najwyższy szczyt Beskidów, Królowa Beskidów)  z  Krowiarek  (Babia Góra szlak czerwony).szeroka leśna, kamienista drogam przez którą prowadzi zielony szlak na Kasprowy Wierchkamienne schody prowadzący przez piękny las, które pokonuje mężczyzna z dzieckiemMamy za sobą już 5 km, a szlak robi się jeszcze bardziej stromy. Idziemy zakosami. Po drodze możemy podziwiać  Halę Kalatówki,  Przełęcz Kondracką  oraz  Halę Kondratową  leżącą u stóp  Giewontu,  który oczywiście również jest widoczny. 5.40 km dochodzimy do tarasu widokowego, gdzie gromadzi się dość dużo turystów. Robimy szybciutko kilka zdjęć i ruszamy dalej. W oddali unoszą się jeszcze efektowne, poranne mgiełki. uśmiechające się dziecko na tarasie widokowym na zielonym szlaku na Kasprowy Wierch, w tle skaływidok z tarasu widokowego na zielonym szlaku na Kasprowy Wierchwidok na Zakopane, pobliskie szczyty, stację kolejki z zielonego szlaku na Kasprowy, niebieskie niebo z pojedynczymi, białymi chmuramiOd tarasu idziemy zakosami stromo w górę, na szlaku ponownie mamy do czynienia ze skalnymi schodami. Cały czas towarzyszy nam widok na  Czerwone Wierchy –  Kopę Kondracką,  która była pierwszym zdobytym przez nas dwutysięcznikiem (szlak na Kopę Kondracką) oraz  Giewont.  Pokonujemy 100 metrów, na szlaku jest coraz więcej  kosodrzewiny, kierujemy się skalnym chodnikiem, na którym jest dość ślisko. Mamy za sobą niespełna 6 km (5.85 km) zaczyna się bardzo strome podejście pod górę, pod stopami mamy kamienie.kobieta idąca po skalnych schodach zielonym szlakiem na Kasprowy Wierchbrukowany chodnik prowadzący między tatrzańskimi szczytami na Kasprowy6.70 km cały ten czas idziemy zakosami w górę, jest to bardzo stromy odcinek szlaku. Wynagradzają to przepiękne widoki. Idziemy koło krzesełkowego wyciągu narciarskiego, który prawdopodobnie też jest podczas przeglądów, ponieważ momentami się włącza, po czym staje na moment i znowu rusza. Nasz dzielny syn jest w centrum uwagi turystów. Cały czas nas ktoś zatrzymuje i pyta ile ten mały bohater ma lat. Wszyscy obstawiają, że nasz pięciolatek ma 7, 8 lat 🙂 Oj, wyrósł nam synuś, wyrósł…mężczyzna z dzieckiem między kosorzewiną, na skalnym chodniku, niebieskie niebomężczyzna z dzieckiem stojący na tle natrzańskich szczytów pokrytych jesiennymi barwamitatrzańskie szczyty w jesiennych barwach, żółtych, czerwonychwidok na tatrzańskie szczyty w jesiennych barwach ze szlaku zielonego prowadzącego na Kasprowy Wierchmężczyzna trzymający za rękę chłopca, idący pod górkę w stronę Kasprowego, w tle Tatry oraz wyciąg narciarskimiejsce odbicie szlaku zielonego prowadzącego na Kasprowy Wierch, schodki ułożone z kamieni, żółta trawa oraz niebieskie niebo z białymi obłokamiwidok na Tatry Zachodnie w jesiennej odsłonie, wyciąg krzesełkowy w okolicach Kasprowego WierchuPodejście daje się we znaki. Oj, trzeba się wysilić, aby go pokonać. Powoli nabieramy coraz to większej wysokości.strome podejście zielonym szlakiem pod Kasprowy WierchW końcu wyłania się widok na budynek  Centrum Metrologicznego na Kasprowym Wierchu.  Szczyt mamy w zasięgu wzroku. mężczyzna z plecakiem turystycznym stojący pod szczytem Kasprowy Wierch patrzący na góry

    Kasprowy Wierch

    Kasprowy Wierch wysokość

    Kasprowy Wierch  położony jest  1987 metrów n.p.m.Słup z tablicą w kolorze białym oznaczającą Kasprowy Wierch mierzący 1987 m n.p.m. oraz drogowskazy opisujące szlak żółty na Halę Gąsienicową oraz szlak zielony do Kuźnic

    7.45 km – dochodzimy do budynku  Wysokogórskiego Obserwatorium Meteorologicznego na Kasprowym Wierchu.  Po czym schodzimy bardzo stromo w dół (około 100 metrów) do  górnej stacji kolejki na Kasprowym Wierchu –  1987 m n.p.m.  Działa tu również  Restauracja Poziom 1959,  w której nasz synuś miał obiecaną zupkę. Niestety restauracja była zamknięta. Oj… cóż to było za rozczarowanie 😥

    Widoki robią na nas duże wrażenie. Można się stąd udać na popularny wśród turystów wyjeżdżających kolejką dwutysięcznik noszący nazwę  Beskid  – 2012 m n.p.m.Budynek górnej stacji kolejki na Kasprowym Wierchu oraz powyżej budynek Wysokogórskiego obserwatorium MeteorologicznegoMieliśmy w planach powrót tym samym szlakiem. Zdecydowaliśmy się jednak przejść na  żółty szlak  i udać się na  Halę Gąsienicową,  która jest bardzo bliska mojemu sercu. Powiem Wam, że to był najlepszy wybór, jakiego mogliśmy dokonać.  Hala Gąsienicowa  jesienią… coś wspaniałego, ale o tym w dalszej części wpisu. Poza  Beskidem  można udać się stąd również na  Świnicę  (czarny szlak) –  2301 m n.p.m.  lub zdecydować się na zejście  czerwonym szlakiem przez Czerwone Wierchy,  wspomnianą niejednokrotnie Kopę Kondracką,  do której według drogowskazu jest  1 h 55 minut drogi. Według znaków na  Halę Gąsienicową żółtym szlakiem  pójdziemy 1 godzinę.mężczyzna trzymający za rękę dziecko, schodzący po schoach do górnej stacji kolejki Kasprowy Wierch, budynek kolejki, w tle krajobraz górskirodzina z dzieckiem na szczycie Kasprowy Wierch 1987 metrów nad poziomem morza, w tle budynek górnej stacji kolejkiZ  Kasprowego Wierchu  rozciąga się bogata panorama na Granaty,  Kościelec,  Kozi Wierch,  Zawratową, Niebieską,  Gąsienicową Turnię  oraz  Świnicę,  Starorobociański Wierch,  Czerwone Wierchy,  a także Giewont.  Są widoczne również szczyty leżące na terenie  Słowacji,  w oddali widoczne jest miasto  Zakopane.  Poza tym widać licznie występujące w okolicy stawy. W tym  Zielony Staw Gąsienicowy. widok na kolejkę na Kasprowy Wierch, Tatry zokolic budynku górnej stacji kolejki Kasprowy WierchStawy widoczne z Kasprowego Wierchu, w tym Czarny Staw Gąsienicowy, Tatry

    Stawy widoczne z Kasprowego Wierchu, w tym Czarny Staw Gąsienicowy, Tatry Wysokiemężczyzna z dzieckiem na Kasprowym Wierchu, w tle tatrzańskie szczytyzadowolone dziecko na szczycie Kasprowy Wierch na tle tatrzańskich szczytówŻółta trawa, tatrzańskie szczyty oświetlone przez słońce, zachmurzone nieboNa  Kasprowym  robimy oczywiście dłuższą przerwę na zjedzenie małego co nieco, zrobienie zdjęć oraz odpoczynek. Tak jak wspominałam od budynku stacji kolejki idziemy  żółtymi znakami,  szeroką kamienistą – brukowaną drogą. Drogę urozmaica nam wspaniały widok na  Beskid.droga brukowana prowadząca z Kasprowego Wierchu na dwutysięcznik Beskid, szczyty pokryte żółtą trawąprzejście z Kasprowego Wierchu na szczyt Beskid, jesienne kolory, żółta trawa, szczyty tatrzańskie w chmurachwidok na górną stację kolejki na Kasprowy Wierch, żółta trawa, w tle tatrzańskie szczyty7.90 km dochodzimy do drogowskazu, który informuje nas, że zejście do  Hali Gąsienicowej  zajmie nam 55 minut. Przy drogowskazie skręcamy w lewo. Od teraz przez dłuższy czas będziemy już schodzić stromo w dół wąską dróżką mijając po drodze wspomniane wcześniej stawy  (Zielony Staw Gąsienicowy).  Dopiero na 9 kilometrze droga na chwilę łagodnieje. Przechodzimy 130 metrów i szlak odbija w prawo na  Liliowe,  do którego jest 55 minut drogi.drogowskaz na Kasprowym Wierchu opisujący szlaki czerwone oraz szlak żółty na Halę Gąsienicowązejście z Kasprowego Wierchu żółtym szlakiem do Hali Gąsienicowej, wąska dróżka schodząca w dół między tatrzańskimi szczytami9.60 km i mamy kolejny drogowskaz, według którego do  Hali Gąsienicowej  dojdziemy za 20 minut. Jest to również miejsce dojścia  czarnego szlaku  prowadzącego  z Kuźnic do Świnickiej Przełęczy.  Tutaj możemy podziwiać wspaniały  Kościelec,  który dosłownie z każdej strony wygląda kusząco…drogowskaz informujący nas, że żółtym szlakiem będziemy za 20 minut na Hali Gąsienicowej, w tle oświetlone tatrzańskie szczytyTatrzańskie szczyty na żółtym szlaku prowadzącym z Kasprowego, kamienny chodnik, w tle miejscwe odbicia czarnego szlaku do Świnickiej Przełęczyzejście z Kasprowego Wierchu w stronę Hali Gąsienicowej, jesienne barwymężczyzna z dzieckiem, brukowana dróżka prowadząca między kosodrzewiną, w koło tatrzańskie szczyty, wyciąg narciarki Kasprowy WierchAplikacja wskazuje, że od rana przeszliśmy 10.45 km. Dochodzimy do kolejnego drogowskazu, który informuje nas, że odbijając w prawo dojdziemy do  Schroniska PTTK „Murowaniec”  (10 minut). My przechodzimy na wspomniany wcześniej  czarny szlak  prowadzący w stronę  Kuźnic,  do którym mamy według znaków 1 h 40 minut drogi. Od teraz idziemy wąską kamienistą drogą.drogowskaz opisujący żółty szlak prowadzący do Hali Gąsienicowej w 10 minut, w przeciwnym kierunku w godzinę 10 minut na Kasprowy Wierch oraz czarny szlak na Świnicką Przełęcz w godzinę 30 minut

    Po drodze mamy okazję podziwiać budynek schroniska z całkiem innej perspektywy, jesienna sceneria sprawia, że chce się żyć… widok na Schronisko PTTK Murowaniec z góry, jesienna sceneriaJesień w Tatrach zachwyca… Popatrzcie sami na te barwy. Prawdę mówiąc to jest najbardziej czarujący odcinek drogi. tatrzańskie szczyty, w tym Kościelec widoczny z czarnego szlaku na Halę Gąsienicową, mały stawikczerwony krzak borówki oraz piękne, różowiutkie wrzosy

    uśmiechnięty mężczyzna z dzieckiem idący wąską dróżką między kosodrzewiną prowadzącą z Kasprowego Wierchu na Halę Gąsienicowąwąska, prosta dróżka na żółtym szlaku prowadząca do Hali Gąsienicowej, jesienne barwy

    Hala Gąsienicowa

    Hala Gąsienicowa wysokość

    Hala Gąsienicowa  położona jest  1514 m n.p.m.biała tabliczka oznaczająca Halę Gąsienicową 1514 m n.p.m. drogowskazy opisujące czarny oraz niebieski szlak na tle górAplikacja wskazuje, że pokonaliśmy 11.06 km. Jesteśmy na mojej ukochanej  Hali Gąsienicowej.  Kierujemy się wzdłuż hali, która jesienią powala z nóg… Mieliśmy okazję być tu późnym latem, zimą i muszę Wam powiedzieć, że to jest miejsce, które o każdej porze roku wygląda pięknie… Na pewno będziemy tu wracać jeszcze niejednokrotnie. Po lewej stronie mijamy  stację metrologiczną na Hali Gąsienicowej.mężczyzna z dzieckiem wchodzący na Halę Gąsienicową, jesienne barwyMężczyzna z dzieckiem podziwiający stację metrologiczną na Hali Gąsienicowejbudynek stacji metrologicznej na Hali Gąsienicowej na tle Tatrdróżka prowadząca na Halę Gąsienicową, wierzbówki Kiprzycy, w tle Kościelec i inne tatrzańskie szczytyKlimatu krajobrazowi dodają szałasy pasterskie, które prezentują się fantastycznie na tle  Tatr Wysokich.  Hala Gąsienicowa  jest wysypana przekwitniętymi  już blado różowymi kwiatami wierzbówki kiprzycy. Idąc z Kasprowego Wierchu  po lewej stronie widzimy budynek  Centralnego Ośrodka Szkolenia PZA „Betlejemka”.  Jest to ośrodek, w którym szkoleni są taternicy. Z hali również można dojść do  schroniska Murowaniec.  Wystarczy skręcić w lewo i maszerować widoczną na poniższym zdjęciu brukowaną dróżką.brukowany chodnik na Hali Gąsienicowej prowadzący do schroniska Murowaniec, w tle tatrzańskie szczyty, Kościelec w chmurach, kwiatyNajwiększe wrażenie robi dumnie wznoszący się z nad Hali Gąsienicowej – Kościelec, który powolutku jest przykrywany przez gęste chmury.

    Tym razem na hali były pustki. Można było spokojnie robić zdjęcia, a nie martwić się, że ciągle ktoś wchodzi w kadr. Hala Gąsienicowa w jesiennych barwach, chmury nad Kościelcem, drewniane chatkiHala Gąsienicowa, Kościelec w chmurach, soczysta zieleń oraz przebijające się jesienne barwyKościelec w chmurach widoczny z Hali GąsienicowejSzczęśliwa rodzina z dzieckiem na tle Kościelca, gęste chmury, jesieńWidok z Hali Gąsienicowej na tatrzańskie szczyty, w tym Kościelec, kwiaty, gęste chmuryZ  Hali Gąsienicowej  kierujemy się na drewniano – kamiennymi schodami, którymi będziemy szli nieco pod górę. Ta część szlaku jest nam doskonale znana. Pokonaliśmy tą trasę dwa razy. Przypomniała się nam wizyta nad  Czarnym Stawem Gąsienicowym  (szlak na Czarny Staw Gąsienicowy).drewniane schody prowadzące z Hali Gąsienicowej do Przełęczy między Kopami, mężczyzna idący z dzieckiem, trzymający chłopca za rączkęPo drodze podziwiamy wspaniałe widoki górskie na  Hawrań,  masyw Kończystej,  Żółta Turnia,  Granaty, Kozi Wierch,  Kościelec  oraz  Świnicę.mężczyzna z dzieckiem idący za rękę, kamiennym, tatrzańskim chodnikiem, w koło jesienna sceneria, w tle inni turyści

    Przełęcz między Kopami

    Mamy za sobą 12.60 km. Dochodzimy do Przełęczy między Kopami, leży 1499 m n.p.m. Jest to miejsce łączenia się naszego  żółtego szlaku  ze  szlakiem niebieskim  prowadzącym przez  Boczań z Kuźnic  (Hala Gąsienicowa przez Boczań – opis szlaku), który w dniu naszej wyprawy jest zamknięty przez trwający na nim remont. Rozciąga się stąd doskonały widok na  Giewont.słup z białą tabliczką oznaczającą Przełęcz między Kopami leżącą 1499 metrów nad poziomem morza, drogowskaz opisujący żółty oraz niebieski szlak, w tle widoki na tatrzańskie szczytyWidok na Giewont z Przełęczy między Kopami, jesienna sceneriaOd teraz kierujemy się stromo w dół, wąską dróżką prowadzącą między kosodrzewiną.strome zejście z Przełęczy mięzy Kopami, które pokonuje mężczyzna z dzieckiem, jesienne barwy, kolorowe drzewastrome zejście na tatrzańskim szlaku, mężczyzna z dzieckiem, widoki górskieWidok na niebieski szlak prowadzący z Kuźnic na Przełęcz między Kopami, soczysto zielona kosodrzewinaMamy za sobą 13.60 km i naszym oczom ukazuje się zjawiskowe urwisko skalne. Zachwycające miejsce w którym warto przystać i odetchnąć. przepaść, tatrzańskie góry w jesiennych barwachwidok na drzewa oraz skałymężczyzna z dzieckiem przy urwisku skalnym, droga prowadząca z Przełęczy między Kopami do Polany JaworzynkiMijamy urwisko i zaczyna się bardzo strome zejście w dół. Kamienie w tym miejscu są wyślizgane. Warto na tym odcinku zachować szczególną tu ostrożność. Za każdym razem na tym szlaku spotykamy kogoś ze skręconą kostką. strome zejście prowadzące do Polany Jaworzynki, turyście schodzący w dółPo chwili wchodzimy w las, w którym również będziemy schodzić stromo w dół.turyści schodzący stromym zejściem w kierunku Polany Jaworzynki14.20 km wychodzimy z lasu, skręcamy w lewo i kierujemy się wygodną ścieżką w stronę  Polany Jaworzynki.

    Polana Jaworzynki

    Jest to odnoga  Doliny Bystrej.  Znajdują się na niej drewniane szałasy pasterskie, które były wykorzystywane podczas wypasu owiec. Na terenie doliny znajduje się  Jaskinia Magurska,  która niestety nie jest udostępniona dla turystów. Na polanie można zaobserwować bogato występującą roślinność. Sami mieliśmy okazję podziwiać tu wiosną krokusy.droga prowadząca przez Polanę Jaworzynki,w tle tatrzańskie szczyty

    Polana Jaworzynki na której znajduje się drewniany domek pasterski, drzewa, jesienne barwystary, drewniany szałas stojący na Polanie Jaworzynki15.70 km – wchodzimy w las i schodzimy stromo w dół.tablica informująca turystów o Dolinie Jaworzynka oraz o występowaniu na terenie TPN niedźwiedziWychodzimy z lasku i kierujemy się w stronę drewnianego mostku prowadzącego nad  potokiem Bystra  oraz kasy Tatrzańskiego Parku Narodowego.Drewniany budynek kasy Tatrzańskiego Parku NarodowegoMostek prowadzący na parking busów w Kuźnicach, mężczyzna z dzieckiem przechodzący przez mostekwidok z mostku w Kuźnicach na potok, drzewa, lekko zachmurzone nieboPo około 10 godzinach docieramy do  Kuźnic.  Wsiadamy do busa i po paru minutach dojeżdżamy na parking. Jednak to jeszcze nie koniec na dziś. Przed nami długa droga do  Bielska – Białej.  To był kolejny wspaniały dzień na szlaku. Na  Kasprowy Wierch  pewnie jeszcze kiedyś wrócimy. Z pewnością będziemy czekać na kolejny przegląd kolejki  😎

    Koniecznie zobacz:

    Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi wpisami zapraszam do śledzenia mojego bloga na niedawno założonej stronie na Facebooku Blog szlakowe.pl 

    Zapraszam również na Instagram: @greenmagpic

    Z przyjemnością dodam, że jest to kolejny szczyt zdobyty w akcji: Zdobywamy Szczyty dla HospicjumLogo akcji Zdobywamy Szczyty dla Hospicjum PIO w Pszczynie

  • Koczy Zamek szlak, Koniaków – wschód słońca

    Do Koniakowa leżącego 700 m n.p.m. w Beskidzie Śląskim wracamy często. I to z ogromną przyjemnością, mimo że do tej malowniczej wsi z naszego rodzinnego miasta Bielska – Białej mamy do pokonania około 50 km. Uwielbiamy tutejsze rejony, które idealnie nadają się na długie, górskie wędrówki. Poza tym jest tu sporo niewymagających szlaków z których rozciągają się niesamowite widoki górskie. Punkty widokowe są często ulokowane blisko parkingów, co umożliwia szybkie dotarcie na zjawiskowe wschody, czy też zachody słońca. Gdybym miała możliwość chętnie zamieszkałabym w Koniakowie i cieszyła się na co dzień panującym tu spokojem i rozkoszowała się górskimi krajobrazami. Bez wątpienia jest to najpiękniejsza wieś w Beskidzie Śląskim. wschód słońca w Koniakowie, drzewa, domy, pola oświetlone przez promienie słoneczne wschodzącego słońcaDzisiaj chcę Wam przedstawić jeden z punktów widokowych w Koniakowie – KOCZY ZAMEK, który odwiedziliśmy dotychczas dwa razy. Za pierwszym razem przy okazji dłużej górskiej wędrówki niebieskim szlakiem (idącym na Baranią Górę ze Zwardonia, od DW Koronka na Baranią Górę czas przejścia 3:30 h) do – Czabanula.  I za drugim w pogoni za zjawiskowym wschodem słońca. I to w piątek – trzynastego! Wstaliśmy o 4:00 rano, pogoda zapowiadała się idealna – czyściutkie niebo nastrajało nas pozytywnie. Tak więc ubraliśmy się w uśmiech, wypiliśmy smaczną kawę i ruszyliśmy w drogę. Po cichu marzyłam o takich warunkach jakie mieliśmy  rok temu w listopadzie na leżącym nieopodal szczycie (kolejny Konikowski punkt widokowy) Ochodzita. Zapraszam do obejrzenie zdjęć we wpisie: Majestatyczny wschód słońca – Ochodzita.

    Koczy Zamek Parking

    Samochód można zaparkować pod DW Koronka w Koniakowie, jest tu bezpłatny, dość duży parking. Ewentualnie można podjechać 100 metrów niebieskim szlakiem pod sam skręt na Koczy Zamek i tam zaparkować swój wóz. Parking znajdujący się przed budynkiem DW koronka w Koniakowie, zaparkowane na nim samochody

    Koczy Zamek szlak

    My parkujemy pod DW Koronka, kierujemy się niebieskimi znakami. Przechodzimy 100 metrów i skręcamy w prawo, zaraz przy tabliczce (strzałce) POMNIK. Zerkamy jeszcze w dół stromej drogi, którą wiedzie dalej niebieski szlak.Widok na wieś Koniaków o poranku, w tle domy, góry, drzewa oraz droga asfaltowaIdziemy 80 metrów dość stromo w górę (podejście widoczne na zdjęciu poniżej zrobionym w innym dniu) i jesteśmy na miejscu.mężczyzn z plecakiem turystycznym, podejście na punkt widokowy Koczy ZamekKoczy Zamek położony jest około 847 m n.p.m. Tak jak już wspominałam możemy podziwiać stąd wspaniałą, bogatą panoramę na Beskidy.  Stoi tu również pomnik poległym w walce za wolną Polskę z krzyżem i z powiewającą biało – czerwoną flagą. Niestety niektórzy turyści nie doceniają uroku tego miejsca i pozostawiają po sobie tonę śmieci. Im łatwiej dostępne miejsce, tym częściej jest to spotykane zjawisko. Na Koczym Zamku jesteśmy całkiem sami.mężczyzna z dzieckiem przechadzający się po szczycie Koczy Zamek, pomnik i krzyż na Koczym Zamku, widoki górskie, oświetlone przez wschodzące słońcepomnik - krzyż na Koczym Zamku tuż przed wschodem słońca, widoki górskiePomnik, krzyż na szczycie Koczy Zamek oświetlony przez promienie wschodzącego słońca, w tle krajobrazy górskie

    Koczy Zamek wschód słońca

    Wschód słońca w Koniakowie we wrześniu ma miejsce około godziny 6:20. Na Koczym Zamku słońce wyłaniało się w piątek trzynastego zza szczytów górskich, do tego morze mgieł w niższych partiach wsi i powstaje z tego spektakularny poranny spektakl. Zresztą zobaczcie sami 🙂wschód słońca na Koczym Zamku, oświetlona przez promienie słoneczne trawa, drzewa, w oddali górywidok na pasmo Beskidu Śląskiego z punktu widokowego Koczy Zamek, oświetlony przez budzące się słońcewschód słońca na szczycie Koczy Zamek, pomarańczowe niebo z obłoczkami, drzewa i góry oświetlone przez promienie słoneczne, poranne mgłyWidoki górskie rozciągające się ze szczytu Koczy Zamek oświetlone przez promienie wschodzącego słońca, trawa, drzewa oraz poranne mgłykrajobraz górski rozciągający się z punktu widokowego Koczy Zamek oświetlone przez wschodzące słońce, oświetlona trawa, drzewa oraz poranne mgłyroślina, babie lato oświetlone przez promienie wschodzącego słońca

    trawa, drzewa, morze porannych mgieł, krajobrazy górskie oświetlone przez wschodzące słońceBeskid Śląski, morze mgieł widoczne ze szczytu Koczy Zamek, drzewa oświetlone przez budzące się słońcewidok na szczyty Beskidu Śląskiego ze szczytu Koczy Zamek, niebo pomarańczowe od wschodzącego słońca, morze porannych mgieł, zielone drzewa

    Ochodzita wschód słońca

    Po drodze zahaczamy jeszcze o wspomniany już przeze mnie szczyt Ochodzita, ale niestety to nie jest czas na pełne wschody słońca z tego punktu widokowego. Oczywiście było zjawiskowo, nie brakowało mojego ukochanego morza mgieł i widoku na wyłaniające się w oddali Tatry, ale brakowało budzącego się słońca w centralnym punkcie krajobrazu. Na pewno wrócimy tu w listopadzie…Wschód słońca - Ochodzita, morze mgieł, widok na góry, w tym w oddali wyłaniające się Tatrywschód słońca na szczycie Ochodzita, morze mgieł porannych pokrywające domy oraz drzewa, widoki górskiewschodzące słońce poniżej szczytu Ochodzita, morze mgieł zalewające domy, drzewa, w tle krajobraz górski, TatryŻyczę Wszystkim czytelnikom dotarcia na wschód słońca oraz idealnych warunków do podziwiania budzącego się do życia dnia 🙂

    Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi wpisami zapraszam do śledzenia mojego bloga na niedawno założonej stronie na Facebooku Blog szlakowe.pl

    Zapraszam również na Instagram: @greenmagpic

     

  • Wodospad Kamieńczyka trasa, Krucze Skały – Szklarska Poręba

    Trzeci dzień w Szklarskiej Porębie postanowiliśmy spędzić mniej aktywnie. Trzeba było nabrać sił po zdobytej dzień wcześniej Śnieżce oraz zregenerować się przed zaplanowaną na kolejny dzień równie wymagającą wyprawą na Śnieżne Kotły. Na szczęście w Szklarskiej Porębie nie brakuje łatwo dostępnych tras, które dostarczają wielu atrakcji. Jednym z obowiązkowych punktów podczas wizyty w Szklarskiej Porębie jest Wodospad Kamieńczyka, Krucze Skały, Wodospad Szklarki (Wodospad Szklarki szlak) oraz Złoty Widok (Złoty Widok szlak z parkingu przy Wodospadzie Szklarki  lub  Złoty Widok trasa ze Szklarskiej Poręby).  Nasz smyk miał już od dawna obiecaną przejażdżkę pociągiem. Stwierdziliśmy, że pobyt w tym urokliwym miasteczku jest idealnym miejscem do zorganizowania takiej wycieczki. Szczególnie, że tutejsza trasa kolejowa jest otoczona wspaniałymi widokami górskimi. Tak więc nasz plany był następujący: dojechać na szlak czerwony prowadzący do Schroniska Kamieńczyk oraz do wodospadu Kamieńczyka pociągiem. Nie wszystko jednak poszło po naszej myśli 🙂 Wsiadając na stacji Szklarska Poręba Dolna nie mieliśmy zielonego pojęcia, że aby dostać się do Szklarskiej Poręby Huta należy się przesiąść w Szklarskiej Porębie Górna. Jak się okazało pierwszy pociąg do Huty jechał dopiero po godzinie 14:00. Tak więc nasza piesza wycieczka nieco się wydłużyła. Konkretnie – o jedną stację. Oczywiście dla nas nie był to żaden problem – w końcu lubimy dreptać 🙂 Poza tym mieliśmy okazję zobaczy choć trochę Szklarskiej. W końcu większość czasu spędzaliśmy na szlakach, tak więc nieplanowana przechadzka po mieście nas bardzo ucieszyła.

    Trasa: Szklarska Poręba Dworzec (szlak czerwony) – Krasickiego – Krucze Skały (dół) – Huta – Rozdroże pod Kamieńczykiem – Schronisko PTTK Kamieńczyk – Wodospad Kamieńczyka (brak szlaku) – Krucze Skały (góra) – powrót tym samym szlakiem

    Data: 5 wrzesień 2019

    Dystans: 6 km

    Czas trwania: około 2 h (sam przemarsz, z dzieckiem)

    Minimalne wzniesienie: 681 m

    Maksymalne wzniesienie: 889 m

    Parametry z aplikacji endomondo

    Szklarska Poręba Dworzec

    Szklarska Poręba Dolna

    stacja kolejowa Szklarska Poręba Dolna, tory kolejoweSamochód zostawiamy nieopodal dworca. Przyjechaliśmy tu nie wiedząc o której godzinie planowany jest przyjazd naszego pociągu, czy w ogóle przyjedzie. Prawdę mówiąc większość rzeczy podczas naszych wypraw dzieje się spontanicznie. Lubimy ten dreszczyk emocji… Na nasze szczęście na pociąg czekaliśmy niespełna 10 minut. Kupujemy bilety u konduktora. Cena biletów dla dwóch dorosłych oraz dziecka (37% zniżki) to niespełna 9 zł w jedną stronę. dziecko stojące na Dworcu w Szklarskiej Porębie Dolnej na tle zowego pociągu oraz torów kolejowych

    Szklarska Poręba Górna

    stacja kolejowa Szklarska Poręba Górna, tory kolejowe, skalna ściana

    Dojeżdżamy o stacji Szklarska Poręba Górna, która zachwyca swoim wyglądem. Skalne ściany robią na nas ogromne wrażenie. Ogólnie cała ponad dziesięciominutowa trasa jest ciekawa. Z okien pociągu rozciągają się wspaniałe widoki na góry. Nasz syn był bardzo podekscytowany tą wyprawą i niestety zawiedziony, że nie dojedziemy do miejsca docelowego. Na szczęście czekał nas jeszcze powrót, więc nie był to koniec kolejowej przygody w tym dniu. Tutaj kasy biletowe są otwarte 🙂czerwono pomarańczowy pociąg stojący na stacji Szklarska Poręba Dolna, tory kolejowe oraz skalne ścianyNie będę szczegółowo opisywać trasy prowadzącej od dworca pod parking przy Wodospadzie Kamieńczyka. Przypuszczam, że większość osób będzie korzystać z samochodu, bądź busa. W skrócie: kierujemy się cały czas czerwonymi znakami, drogą asfaltową – Szosa Czeska (droga krajowa numer 3) mijając osiedle Huty oraz Krucze Skały, o których trochę więcej w dalszej części wpisu 🙂

    Krucze Skały

    dziecko stojące przy skale z napisem Krucze SkałyTak jak wspominałam powyżej przy drodze krajowej numer 3, przed samym mostem możemy podziwiać Krucze Skały (z dołu). Jedna z ich ścian opada do Potoku Kamienna. Robimy tutaj krótki przystanek. Zatrzymuje się tu sporo osób, aby porobić zdjęcia.Mężczyzna z dzieckiem stojący na skałach, w tle drzewa oraz Krucze Skały

    Przechodzimy wspomniany powyżej most i dochodzimy do wejście na Wodospad Kamieńczyka znajdującego się przy ulicy Mickiewicza.

    Wodospad Kamieńczyka parking

    Parking Wodospad KamieńczykaPrzy wejściu na wodospad jest płatny parking. W okolicy ogólnie jest ich kilka, więc ze znalezieniem miejsca nie powinno być większego problemu. Tuż przy parkingu zatrzymujemy się przy jednym ze stoisk z pamiątkami, aby kupić magnesy na prezent. Zaintrygowana widocznymi z dołu, tuż nad Potokiem Kamienna barierkami na Kruczych Skałach wypytuję jedną z obsługujących stoisko Pań – czy dojście na nie bez wspinaczki jest w ogóle możliwe. Okazuje się, że tak. Ta moja ciekawość czasem się jednak przydaje 😉 Tym sposobem Wodospad Kamieńczyka nie będzie naszym ostatnim celem tego dnia 🙂 Muszę tutaj dodać, że jesteśmy zachwyceni podejściem mieszkańców Szklarskiej Poręby do przybyłych turystów. W żadnym innym rejonie polski nie spotkaliśmy się aż z taką uprzejmością oraz serdecznością.

    Wchodzimy na szeroką, lekko kamienistą drogę. Kierujemy się czerwonymi znakami, z którymi jednocześnie idzie szlak czarny. Powietrze jest wilgotne i rześkie.
    kobieta idąca z dzieckiem szeroką kamienistą drogą leśną

    Mamy za sobą 420 metrów nasz czerwony szlak wraz z czarnym skręca w prawo. Nadal maszerujemy szeroką utwardzoną, kamienistą drogą.

    Rozdroże pod Kamieńczykiem

    Żółta tabliczka oznaczająca Rozdroże pod Kamieńczykiem leżące 755 metrów nad poziomem morza, opis szlaku zielonego oraz czarnego

    Mamy na liczniku około 950 metrów i dochodzimy do Rozdroży pod Kamieńczykiem. W tym miejscu czarny szlak odbija w lewo (możliwość dojścia do wyciągu / Wodospadu Szklarki), natomiast nasze czerwone znaki idą nadal prosto, utwardzoną drogą.

    Jest tu stoisko obsługiwane przez sympatycznego pana, u którego kupujemy pyszne grillowane serki z żurawiną oraz ponadczasową zabawkę, która miał chyba każdy z nas 🙂 Pająka z wężykiem i gruszką, po naciśnięciu której pajęczak wesoło podskakuje 🙂 Byłam pełna podziwu jak zobaczyłam tą gamę kolorystyczną. W czasie mojego dzieciństwa były tylko dostępne czarne pająki, a tu nie brakowało również zielnych żab działających na tej samej zasadzie… niebieski pająk zabawka siedzący na skaleCo jakiś czas mijamy tablice zatytułowane: Ścieżka przyrodnicza na Szrenicę.Tablica informacyjna ze ścieżki przyrodniczej na Szrenicę opisująca restytucję jodłymężczyzna z dzieckiem na czerwonym szlaku prowadzącym do Schroniska Kamieńczyk, kamienista droga, w tle inni turyści

    1.30 km szlak robi się coraz bardziej kamienisty, a droga pnie się coraz mocniej w górę. Tak jest już praktycznie do samego Schroniska Kamieńczyk. Poniżej schroniska, po lewej stronie mijamy wejście na wodospad. My jednak w pierwszej kolejności decydujemy się na wizytę w schronisku. ostatnie kamieniste podejście do Schroniska Kamieńczyka, widoczny bok schroniska, w oddali dwójka turystów

    Schronisko PTTK Kamieńczyk

    Przód budynku schroniska KamieńczykAplikacja wskazuje 1.70 km i docieramy do Schroniska Kamieńczyk, które leży około 830 m n.p.m. W schronisku działa bufet, w którym można nabyć zimne oraz ciepłe napoje, zjeść posiłek. Do dyspozycji turystów jest sześć pokoi – głównie dwuosobowych.

    Schronisko Kamieńczyk adres

    SZKLARSKA PORĘBA
    SKRYTKA POCZTOWA 47
    NUMER KONTAKTOWY: 75 75 260 85

    Przód schroniska Kamieńczyk

    W schronisku obowiązkowo kupuję kawę z mlekiem oraz widokówkę, na której przybijam pieczątkę schroniska. Nie zapominam również o pieczątkach w książeczkach akcji ZDOBYWAMY SZCZYTY DLA HOSPICJUM. Mimo ogromnej popularności tego miejsca oraz łatwemu dostępowi nie ma tu za wielu ludzi. Jest cichutko i przyjemnie. Spędzamy w środku około 30 minut, po czym udajemy się za budynek schroniska.drewniane wnętrze schroniska Kamieńczyk, stoły z ławkamiZ boku schroniska znajduje się SZAŁAS SIELANKA. Ponoć są tu organizowane ogniska, imprezy plenerowe. drewniany budynek Szałas Sielanka znajdujący się obok schroniska KamieńczykZza schroniska rozciąga się widok na Góry Izerskie.skały z sowami, jaszczurką stojące przy schronisku Kamieńczyk, widok górski rozciągający się z okolic schroniskaPora ruszać dalej. Schodzimy w dół około 50 metrów od schroniska Kamieńczyk i skręcamy w prawo. Dochodzimy do mostku, za którym jest kasa biletowa.

    Wąwóz Kamieńczyka / Wodospad Kamieńczyka

    Wodospad Kamieńczyka jest najwyższym wodospadem w naszych polskich Karkonoszach, mierzy aż 27 metrów.

    Szklarska Poręba Wodospad godziny otwarcia

    • styczeń, luty, marzec, listopad, grudzień od 9:00 do 16:00
    • kwiecień, maj, czerwiec, wrzesień, październik od 9:00 do 17:00
    • lipiec, sierpień od 9:00 do 18:00Tabliczka informująca o godzinach otwarcia Wąwozu Kamieńczyka

    Wodospad Kamieńczyka cennik

    Wejście na teren Wąwozu Kamieńczyka jest odpłatne. Ceny są dokładnie takie same jak za wejście do Karkonoskiego Parku Narodowego. Bardzo istotne jest, że zakup biletu do parku nie upoważnia do zwiedzania wodospadu. Trzeba kupić osobny bilet w kasie znajdującej się przy samym zejściu do Wodospadu Kamieńczyka.

    • Osoby dorosłe 12 zł
    • Dzieci 6 zł (do 7 lat bezpłatnie)

    Wodospad Kamieńczyka kask

    Wejście na teren Wąwozu Kamieńczyka odbywa się tylko w kasku ochronnym, który jest wydawany przy kasie. Kaski do wyboru do koloru 🙂 Ja z mężem zdecydowałam się na biały, syn natomiast wybrał niebieski. Kasku należy pilnować, za zgubienie naliczana jest kara. Patrząc w dół można zobaczyć w korycie potoku sporo zahaczonych o skały zgub. Rozumiem, że na niektórych Wodospad Kamieńczyka robi takie wrażenie, że kaski lecą z głów.

    • Opłata za zgubienie kasku to 20 zł

    Tyle z informacji praktycznych. Ubieramy kaski i ruszamy w drogę. Przechodzimy bramę, za którą czekają na nas strome, metalowe schody. Głębokość wąwozu to aż 30 metrów.Mężczyzna trzymający za rękę dziecko schodzący postromych schodach prowadzących do Wodospadu KamieńczykaKobieta w kasku Karkonoskiego Parku Narodowego schodząca po stromych, metalowych schodach, w koło skalne ściany, droga prowadząca do Wodospadu KamieńczykPo pokonaniu schodów skręcamy w prawo i stąpamy po metalowym, nie za szerokim mostku.Mężczyzna w kasku trzymający za rękę dziecko w kasku, metalowy most prowadzący między skalnymi ścianami

    Dziecko w kasku Karkonoskiego Parku Narodowego stojący na metalowym moście obok skalnej ściany na trasie do Wodospadu Kamieńczykamężczyzna z dzieckiem na metalowym, wąskim moście, po prawdej skalna ściana, zielone drzewa

    Po chwili dochodzimy do zjawiskowego Wodospadu Kamieńczyka. Póki co nie ma tu za tłoczno, ale nie na długo 😉 Rozkoszujemy się szumem wodospadu, robimy kilka pamiątkowych zdjęć i ruszamy w drogę powrotną. Pokonujemy metalowy mostek, wdrapujemy się na strome schody i wychodzimy koło kasy biletowej. Kobieta stojąca tyłem w kasku Karkonoskiego Parku Narodowego na tle pięknego wodospadu Kamieńczyk, w koło skalne ściany oraz zielone drzewauśmiechnięte dziecko w niebieskim kasku Karkonoskiego Parku Narodowego na tle wodospadu Kamieńczyk, skał oraz zielonych drzewJeszcze kilka praktycznych informacji z tablicy Ścieżki przyrodniczej na Szrenicę na temat Wodospadu Kamieńczyka. Tablica informacyjna ze ścieżki przyrodniczej na Szrenicę opisująca Gardziel i Wodospad Kamieńczyka w Karkonoskim Parku NarodowymWchodzimy ponownie na szlak czerwony i zaczynamy schodzić w dół. Mamy za sobą około 3.40 km i porzucamy nasz czerwony szlak, który idzie prosto na parking. My skręcamy w prawo w celu udania się na Krucze Skały. Kierujemy się wygodną, szeroką, leśną dróżką. Po około 600 metrach (według aplikacji 4 km) wychodzimy z lasu, idziemy w dół jezdni przez około 60 metrów i przechodzimy przez drogę, (4.06 km) skręcamy w lewo zaraz koło tabliczki trasy rowerowe. Skręt jest na wysokości posesji numer 25. Znowu maszerujemy leśną ścieżką przez około 160 metrów, po czym wychodzimy wprost na Krucze Skały.miejsce w którym skręca się na Krucze Skały, tablica z trasami rowerowymi, leśna ścieżka

    Krucze Skały

    Miejsce, które trzeba odwiedzić będąc na Wodospadzie Kamieńczyka. Są tu dwa tarasy (jeden niżej, drugi wyżej), z których rozciągają się cudowne widoczki. Pierwszy taras jest drewniany, a drugi skalny. Patrzymy z nich na Góry Izerskie, Dolinę Kamiennej z Potokiem Kamienna, Szklarską Porębę Górną. Doskonale widać drogę krajową numer 3, którą maszerowaliśmy w stronę Wodospadu Kamieńczyka. Teren jest doskonałym miejscem dla osób kochających wspinaczkę. Na skałach są liczne klamry. Z porannej rozmowy z przemiłą Panią ze stoiska z pamiątkami dowiedziałam się, że działa tu szkoła wspinaczkowa. Niestety od roku jest zlikwidowana. Miejscami jest bardzo stromo, trzeba zachować ostrożność. Jest tu nawet tabliczka, że na skały wchodzisz na własną odpowiedzialność. mężczyzna z dzieckiem stojący na drewnianym tarasie widokowym na Kruczych Skałachwidok z tarasu, z góry na Kruczych Skałach na ulicę, drzewa oraz pobliskie górywidok z tarasu na Kruczych Skałach na jezdnię oraz drzewaWidok z tarasu na Potok Kamienna.Kobieta stojąca tyłem, opierająca się o barierki na tarasie Krucze Skały podziwiająca rozciągające się z góry widoki na Potok Kamienna, czubki drzew oraz jezdnięwidok z Kruczych Skał na Potok Kamienna, jezdnię oraz drzewawidok na Potok Kamienna, jezdnię z tarasu na Kruczych Skałachwidok z Kruczych Skał na Potok Kamienna, jezdnię oraz czubki drzewWidok na taras drewniany z tarasu skalnego.widok z drugiego tarasu na Kruczych Skałach na drewniany taras znajdujący się poniżej, skały, zielone drzewakobieta przechodząca po metalowej, poziomej drabince na Kruczych Skałachmężczyzna przechodzący po poziomej, metalowej drabince na Kruczych SkałachKlamry na skałach.Krucze Skały oraz metalowe klamry dla osób uprawiających wspinaczkę

    Mężczyzna stojący na Kruczych Skałach, zachmurzone niebo, zielone drzewa


    Spędzamy tu sporo czasu odpoczywając, chodząc po skałkach, podziwiając okolicę. Krucze Skały bardzo przypadły nam do gustu. Uważam, że są obowiązkowym punktem podczas wizyty w Szklarskiej Porębie. Są niemniej ciekawe jak Wodospad Kamieńczyka. Większość ludzi nie wie, że można tu dojść. Patrząc z góry można dostrzec na dole tłumy, my na skałach jesteśmy całkiem sami. Wszystko co dobre szybko się kończy – trzeba schodzić ze skał i maszerować na dworzec 😉mężczyzna trzymający za rękę dziecko schodzący ze stromych Kruczych Skał, błękitne nieboSpacerkiem dochodzimy do Dworca Kolejowego Szklarska Poręba Górna. Na nasze szczęście nasz pociąg jadący na stację Szklarska Poręba Dolna miał odjazd za 20 minut. Kupujemy bilety (tym razem w okienku) i zajmujemy wygodne miejsca.

    Za nami kolejna fascynująca wycieczka, czas szykować się na równie udaną wyprawę na Śnieżne Kotły. Opis szlaku na Śnieżne Kotły wkrótce na moim blogu! 🙂 mężczyzna z dzieckiem w pociągu

    Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi wpisami zapraszam do śledzenia mojego bloga na niedawno założonej stronie na Facebooku Blog szlakowe.pl

    Zapraszam również na Instagram: @greenmagpic

    Z przyjemnością dodam, że jest to kolejny szczyt zdobyty w akcji: Zdobywamy Szczyty dla Hospicjum